Gra, która frustruje do czerwoności

Jeżeli myślicie, że skończyliśmy wymieniać bolączki Anthem, to jesteście w ogromnym błędzie. Pora wziąć się za kolejne, począwszy od kwestii lootu. Każdy fan looter-shooterów doskonale wie, jak ważnym elementem rozgrywki jest znajdowanie kolejnych przedmiotów, w które możemy wyposażyć naszego bohatera. Niestety, BioWare sprawiło, że w Anthem proces ten nie daje żadnej satysfakcji. Jest tak, ponieważ w trakcie misji nie możemy sprawdzić, co nam „wypadło”, ani od razu założyć na siebie nowego elementu uzbrojenia. O tym przekonać możemy się dopiero podczas podsumowywania zadania, a żaby włożyć nowy przedmiot musimy specjalnie udać się do obszaru o nazwie Kuźnia, ukrytego za ekranem ładowania. Czy nie byłoby prościej i przyjemniej, gdybyśmy mieli dostęp do ekwipunku postaci pod przyciskiem na klawiaturze, jak w innych tytułach tego typu? Mało tego, wszystkie bronie wyglądają po prostu zbyt podobnie do siebie.

Lenovo Legion

Wspomnieliśmy o ekranach ładowania. Cóż, te towarzyszyły nam w grze bardzo, ale to bardzo często. Na domiar złego były one katastrofalnie długie. Czasem mieliśmy wrażenie, że więcej czasu spędziliśmy podczas misji na ekranach ładowania, niż na samej zabawie. To było niezwykle frustrujące, ale nie bardziej frustrujące, niż jeszcze jeden pewien nie taki drobny szczegół.

Ten szczegół to stabilność gry. Nie powinniście wierzyć w żadne wiadomości o tym, że patch, który gra otrzymała na premierę, ją pod tym względem poprawił. Już dawno nie mieliśmy do czynienia z produkcją, która by tak często crashowała. Anthem wyrzuciło nas z zabawy wielokrotnie, zarówno podczas misji, jak i zaraz po uruchomieniu gry. Nie pomogły w tej kwestii żadne próby naprawienia plików. Wygląda na to, że nadal musimy czekać, aż Anthem będzie działać poprawnie. Jak długo? Kto to wie?

Lenovo Legion
Poprzednia strona Następna strona
Spis treści: