Ale czy nowy Wolfenstein nudzi?

Lenovo Legion

Wbrew wszystkiemu, granie w Wolfenstein: Youngblood nie jest nużące - zwłaszcza, jeśli nie bawicie się w pojedynkę z AI u boku. Każda wymiana ognia daje sporo satysfakcji, gdyż mechanika strzelania stoi na wysokim poziomie. Zróżnicowanie krajobrazu w lokalizacjach pozwala korzystać z przestrzeni nie tylko wertykalnie, ale także horyzontalnie. Niektóre potyczki da się rozwiązać po cichu i bez wywoływania zbędnego alarmu. Gra pozwala zaplanować każdą potyczkę, by zajść wroga od słabo pilnowanej flanki.

Lenovo Legion

Fabuła? Spuśćmy na ten temat kurtynę milczenia. Fabuła jest, ale sposób jej prowadzenia jest raczej nieciekawy. Z czasem anulowałem scenki przerywnikowe, by jeszcze szybciej wskoczyć do akcji, która jest esencją nowego Wolfensteina.

Lenovo Legion

Zabawy starcza na kilkanaście godzin, jeśli wliczymy w to misje poboczne. Po ukończeniu głównej linii fabularnej i misji dodatkowych na graczy czekają codzienne i cotygodniowe wyzwania. Niestety, nagrody w postaci przedmiotów kosmetycznych i możliwości odblokowania dodatkowych ulepszeń to zbyt mało, by zatrzymać nas przy tej grze na dłużej - przypuszczamy, że większość graczy wyjdzie z podobnego założenia.

Lenovo Legion

Wolfenstein: Youngblood to także gra, gdzie zagościła ciekawa technologia NVIDIA Adaptive Shading. NAS odczuwalnie zwiększa wydajność gry poprzez ograniczenie jakości cieniowanych elementów na wygenerowanym obrazie, które znajdują się w najciemniejszych punktach danej klatki. Skoro coś znajduje się w zupełnych ciemnościach, to po co gra miałaby wyświetlać ten element w najwyższych detalach? Podobnie sprawa wygląda przy włączonym rozmyciu obrazu w trakcie ruchu - gracz i tak nie widzi szczegółów w wysokiej jakości, więc NAS automatycznie je obniża. Dzięki temu spada obciążenie GPU, a gracz może liczyć nawet na 20% większą liczbę klatek przy zabawie w wyższych rozdzielczościach. Technologia ta działa znakomicie i zgodnie z zapewnieniami NVIDIA - odczuwalnie poprawia komfort zabawy przy absolutnie niezauważalnym spadku jakości oprawy graficznej.

Podsumowanie

Wolfenstein: Youngblood to gra do której najlepiej podejść bez żadnych oczekiwań. To spin-off, który dla fana serii może okazać się niestrawny, ale dla casualowego gracza będzie naszym zdaniem przyjemną, relaksującą rozgrywką, w której ciągle jest coś do zrobienia. Mechanika strzelania jest satysfakcjonująca - a to w FPSach jest w końcu najważniejsze. Przeciwników jest multum (są też bossowie), a do ich eksterminacji można używać zestawu pukawek, które dodatkowo poddawać można modyfikacjom. Koncepcja częściowo otwartego świata gry przypadła nam do gustu, podobnie jak zróżnicowane zadania. No i ta frajda z zabawy ze znajomym! Oprawa graficzna również prezentuje się fenomenalnie.

Lenovo Legion

Nie obyło się bez paru wpadek, ale mimo wszystko nikną one gdzieś w trakcie akcji. Jasne - występuje tu backtracking. Tak - system skalowania się poziomów oponentów bywa irytujący i nie daje pełni dowolności w wykonywaniu misji. Fabuła? A kto by się przejmował fabułą w tak dynamicznej strzelance.

Wolfenstein: Youngblood to kilkanaście godzin dobrej zabawy. To produkcja, która nie przynosi może w swoim gatunku żadnej rewolucji, ale jest przy tym godna polecenia jako dobrze zrealizowany, relaksujący shooter dla dwojga. Ot, trzeba się pogodzić z kilkoma niedociągnięciami.

Mocne strony: Słabe strony:
  • dobra zabawa w kooperacji
  • niezła zabawa solo
  • mnóstwo misji do zaliczenia
  • interesujące projekty poziomów
  • zróżnicowany, modyfikowalny arsenał
  • satysfakcjonująca mechanika strzelania
  • cała masa znajdziek
  • miałka fabuła
  • backtracking
  • czasem irytujące odradzanie się wrogów
  • kiepski system zapisu stanu gry
  • dziwny system skalowania poziomów oponentów
  • nużący system podnoszenia monet

Ocena ogólna: 7,5/10

Opublikowano przez: Anna
Poprzednia strona
Spis treści: