Recenzja Frostpunka - mroźnego RTSa od twórców This War of Mine

Recenzja Frostpunka - mroźnego RTSa od twórców This War of Mine

W ramach tegorocznej edycji imprezy Intel Extreme Masters Lenovo Legion zorganizowało specjalny zamknięty pokaz gry Frostpunk – RTSa z elementami survivalu od twórców This War of Mine czyli 11 bit Studios. Wtedy mieliśmy okazję wypróbować ją po raz pierwszy. Teraz doczekaliśmy się oficjalnej premiery tytułu, co oznacza, że w nasze ręce wpadła jego ostateczna wersja. Jak ją oceniamy? Przekonajcie się, czytając naszą recenzję.

Jak już wspomnieliśmy, Frostpunk jest RTSem (oraz city builderem), którego ważny element stanowi przetrwanie. Jego akcja rozgrywa się bowiem w alternatywnej wersji XIX wieku, w której Ziemię opanowała niekończąca się, wyjątkowo mroźna zima. Z jej powodu ludzkość została doprowadzona do niemal całkowitej zagłady. Nieliczni którzy przetrwali postanowili zgromadzić się wokół generatora, który jest ich jedyną szansą na przeżycie.

Trudne początki

Naszym pierwszym zadaniem w grze jest uruchomienie wspomnianego generatora. W tym celu musimy uzbierać odpowiednią ilość węgla. Od tego momentu będziemy musieli stale dbać o jego stan – gdy tylko węgla zabraknie – konstrukcja się wyłączy, a mieszkańcy osady wkrótce zamarzną. Wydaje się to proste… do czasu.

Frostpunk

Złoża węgla mogą się bowiem w grze bardzo szybko wyczerpać, a jeżeli do tego momentu nie opracujemy technologii, która pozwoli nam na pozyskiwanie tego surowca w inny sposób niż dotychczas, z pewnością przegramy. Co gorsza, węgiel nie jest jedynym elementem, którego odpowiedniej ilości w grze musimy dopilnować. Osada nie przetrwa także bez żywności czy jeżeli nie zapewnimy przynajmniej części mieszkańców dachu nad głową i dostępu do opieki medycznej. To tylko przykłady. Niemniej jednak, już teraz zapamiętajcie, że w świecie Frostpunka nie można mieć wszystkiego, a gdy czegoś nam brakuje musimy odnaleźć sposób na uratowanie miasta. W takiej sytuacji czeka nas podejmowanie naprawdę ciężkich decyzji.

FrostpunkFrostpunk

Początkowo we Frostpunku nieco trudno jest się odnaleźć, ale wystarczy kilkanaście, góra kilkadzieścia minut, aby poznać tajniki rozgrywki. Posiada on bowiem przyzwoity samouczek, który wyjaśnia najważniejsze elementy. „Ogarnięcie wszystkiego” stanowiło zdecydowanie większe wyzwanie jeszcze dwa miesiące temu, gdy grę wypróbowaliśmy po raz pierwszy, w ramach pokazu zorganizowanego przez Lenovo Legion. Na szczęście, twórcom udało się tę kwestię odpowiednio dopiąć.

Następna strona
Spis treści: