Wybierz idealny model dla siebie i odbierz cashback
Najnowsza promocja Lenovo obejmuje szeroką listę urządzeń – od praktycznych modeli IdeaPad, przez eleganckie i przenośne laptopy Yoga, aż po mocne urządzenia gamingowe z serii LOQ i Legion. W zależności od wybranego modelu, każdy klient może otrzymać od 100 do aż 1500 zł cashbacku.
Lenovo Yoga Slim 7i Aura Edition to ultralekki laptop premium, który łączy elegancję z mocą AI. Napędzany procesorem Intel Core Ultra 5 z NPU Intel AI Boost (40 TOPS) i grafiką Intel Arc, zapewnia płynność pracy i inteligentne wsparcie w codziennych zadaniach. 14-calowy wyświetlacz OLED WUXGA z Dolby Vision i fabryczną kalibracją X-Rite gwarantuje wierne odwzorowanie kolorów i wyjątkową jakość obrazu. Idealnie sprawdzi się w podróży dzięki niewielkiej wadze (zaledwie 1,19 kg) i certyfikatowi MIL-STD-810H. To stylowy Copilot+ PC stworzony dla użytkowników, którzy oczekują mobilności, nowoczesnego designu i wsparcia AI na najwyższym poziomie. Przy zakupie tego modelu można uzyskać 300 zł cashbacku.
Lenovo Yoga 7 2-in-1 to wszechstronny laptop konwertowalny nowej generacji, stworzony z myślą o użytkownikach poszukujących elastyczności i możliwości AI. Dzięki procesorowi Intel Core Ultra 5 z NPU Intel AI Boost (40 TOPS) oraz grafice Intel Arc oferuje płynną i energooszczędną pracę w trybie Copilot+ PC. 14-calowy wyświetlacz OLED WUXGA z obsługą dotyku i pióra Lenovo Yoga Pen zapewnia wyjątkową jakość obrazu oraz pełną kreatywną swobodę. Smukła, aluminiowa obudowa i waga zaledwie 1,38 kg sprawiają, że urządzenie świetnie sprawdza się w podróży i pracy hybrydowej. To stylowe i funkcjonalne 2w1, które łączy moc, mobilność i nowoczesny design z komfortem użytkowania. Decydując się na Lenovo Yoga 7 2-in-1 można uzyskać 300 zł cashbacku.
Lenovo LOQ 15IRX10 to gamingowy laptop nowej generacji, który łączy wydajność i inteligencję AI w przystępnej cenie. Zasilany procesorem Intel Core i5-13450HX oraz kartą graficzną NVIDIA GeForce RTX 5060, oferuje płynną rozgrywkę wspieraną mocą 572 AI TOPS. 15,6-calowy ekran FHD IPS z odświeżaniem 144 Hz i technologią G-SYNC zapewnia szybki, wyraźny i realistyczny obraz. To solidny i niezawodny wybór dla graczy, którzy chcą cieszyć się mocą AI i wysoką wydajnością w codziennym gamingu. Wybierając ten laptop można odebrać do 400 zł cashbacku w zależności od konfiguracji.
Lenovo Legion Pro 5 16IAX10 to laptop, który łączy moc obliczeniową z możliwościami AI. Wyposażony w procesor Intel Core Ultra 7 255HX oraz kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 5060, zapewnia najwyższą wydajność w grach i aplikacjach kreatywnych. 16-calowy ekran OLED WQXGA o odświeżaniu 165 Hz i 100% pokryciu DCI-P3 gwarantuje kinową jakość obrazu i płynność rozgrywki. Dzięki integracji technologii AI Boost i audio sygnowanego przez Harman, laptop pozwoli na pełne zanurzenie się w świecie gamingu. To urządzenie stworzone dla graczy, którzy oczekują perfekcji w każdym detalu – od wydajności, przez obraz, po design. Nabywając ten model można uzyskać 400 zł cashbacku.
Producent objął ofertą szerokie portfolio laptopów. Każdy zatem, bez względu na potrzeby znajdzie model, który spełni oczekiwania i będzie wsparciem w codziennych obowiązkach i rozrywce.
Jak otrzymać cashback?
Aby wziąć udział w promocji, należy zakupić jeden z wybranych modeli Lenovo do 7 października 2025 r. oraz zarejestrować zakup. Pełną listę można znaleźć w regulaminie oraz na stronie http://www.lenovopolska.pl/cashback. Do złożonego w ciągu 14 dni od daty zakupu formularza należy dołączyć zdjęcie lub skan dowodu zakupu oraz skan lub zdjęcie wyciętego numeru seryjnego z kodem kreskowym urządzenia. Kwota zwrotu uzależniona jest od ceny wybranego modelu:
100 zł za zakup o wartości mniejszej niż 2 000 zł
200 zł za zakup o wartości pomiędzy 2000 a 2999 zł
300 zł za zakup o wartości pomiędzy 3000 a 4999 zł
400 zł za zakup o wartości pomiędzy 5000 a 9999 zł
Promocją objęte są urządzenia fabrycznie nowe, które zostały nabyte w następujących sklepach: Delkom, eLenovo, RTV Euro AGD, Komputronik, Media Expert, Media Markt, Morele, Neonet, Sferis oraz X-kom.pl. Promocja potrwa do 7 października 2025 r. lub do wyczerpania zapasów.
Graliście już w serię Borderlands? Macie ochotę zagrać w 4 część?
Kup jeden z wybranych komputerów gamingowych Lenovo z kartami graficznymi NVIDIA GeForce RTX™ z serii 50** (RTX 5090, 5080, 5070 Ti lub 5070)** i zgarnij w prezencie grę Borderlands 4 Standard Edition!
Wejdź do świata Borderlands 4 i poczuj, jak ogromna moc kart RTX z technologią NVIDIA DLSS 4 sprawia, że rozgrywka to czysta przyjemność – wyjątkowa płynność oraz niesamowite efekty wizualne.
Po dwóch latach przerwy Le Mans Virtual Series ma powrócić w wielkim stylu. Potwierdza to nowy raportem finansowy 397 – dla nas, ludzi oddychających sim-racingiem, to jak wigilia połączona ze świętami wielkanocnymi i sylwestrem. Bo to Le Mans — LEGENDA. Wyścig który dla każdego fana motorsportu i simracingu jest świętością. Wygrać w Le Mans to jak zdobyć mistrzostwo świata.
Od totalnego cyrku do potencjalnie największego wydarzenia simracingowego
Edycja 2023 była katastrofą. Najwięcej na ten temat mógłby pewnie powiedzieć aktualny (jeszcze) mistrz Formuły 1 — Max Verstappen. Holender prowadził w wyścigu, gdy gra (rFactor 2 bo to na tej platformie odbywał się ten wielki wyścig) trzy razy wyrzuciła go z serwera. Trzy razy! W efekcie stracił ponad okrążenie i jego szanse na zwycięstwo wyparowały. Max nie krył frustracji. Publicznie nazwał całe wydarzenie „cyrkiem” i jasno dał do zrozumienia, że coś takiego nie powinno mieć miejsca w imprezie, która nosi miano legendy. No dobra. Powiedział na żywo znacznie więcej ale nie będę go tutaj cytował.
Ten moment był symbolem – skoro nawet aktualny mistrz świata, od lat angażujący się w simracing, nie mógł liczyć na stabilne i uczciwe warunki rywalizacji, to znaczyło, że trzeba było odbudować całą strukturę od podstaw.
Technologia idzie do przodu
Na szczęście od tamtego czasu wiele się zmieniło. Przede wszystkim pojawiło się LE MANS ULTIMATE. LMU już zdążyło udowodnić, że można zrobić to inaczej i lepiej. Gra przeszła długa drogę bo pojawiła się we wczesnym dostępie w lutym 2024 roku a dopiero w lipcu tego roku Studio 397 wydało pełną wersję. Testowy wyścig Six Hours of Qatar z wymianą kierowców – absolutnie kluczowym elementem w wyścigach endurance – zakończył się dużym sukcesem. System RaceControl, który w rFactor 2 był raczej ciekawostką, teraz stał się solidnym fundamentem. Strukturalne kwalifikacje, stabilna organizacja i większy profesjonalizm – to wszystko ma sprawić, że powrót w 2026 roku nie będzie tylko remedium na dawne błędy, ale zupełnie nową jakością.
Jako fan czuję, że to naprawdę może być moment przełomowy. W końcu mówimy o wirtualnym wyścigu 24-godzinnym – a to oznacza, że w jednym aucie startuje trzech kierowców, którzy co kilka godzin zmieniają się za kierownicą. To nie jest tylko zabawa przy komputerze. To walka z czasem, z rywalami, ale też z własnym ciałem. Nocne stinty, skupienie o trzeciej nad ranem, gdy oczy same się zamykają, a każdy błąd kosztuje – czasami bardzo wiele. To naprawdę męczące, a zmęczenie potrafi uderzyć jak Tyson w swoim prime time.
I właśnie w tym tkwi magia Le Mans – nie tylko szybkość, ale wytrzymałość, konsekwencja, nerwy ze stali.
Sceptyków pewnie nigdy nie zabraknie ale ja wybieram wiarę – że tym razem będzie inaczej. Że Le Mans Virtual Series wróci z pełną mocą i pokaże światu, że to nie „gra”, tylko prawdziwy test charakteru.
I jeśli faktycznie tak się stanie, to w 2026 roku czeka nas widowisko, które może na nowo zdefiniować, czym jest wirtualna wytrzymałość.
Początek roku szkolnego to idealny moment na uzupełnienie technologicznego ekwipunku. Lenovo i Motorola przygotowały wyjątkową promocję, która z pewnością ucieszy uczniów i ich rodziców. Od 18 sierpnia do 13 września 2025 r. każdy, kto odwiedzi Showroom Lenovo & Motorola i zrobi zakupy na kwotę minimum 1000 zł brutto, może skorzystać z 15% zniżki na wybrane produkty.
Co trzeba zrobić? Wystarczy podczas zakupów okazać oryginał lub kopię świadectwa szkolnego z ostatniego roku. To właśnie on stanowi przepustkę do uzyskania rabatu – niezależnie od ocen!
Promocja skierowana jest do uczniów szkół podstawowych i średnich, a rabat obejmuje produkty Lenovo i Motorola dostępne na miejscu. To doskonała okazja, by przed rozpoczęciem nowego semestru zaopatrzyć się w niezawodny laptop, tablet lub nowoczesny smartfon – idealny do nauki, zabawy i kontaktu z rówieśnikami.
Promocja w Showroomie Lenovo i Motorola to coś więcej niż tylko rabat – to forma uznania dla uczniów za wysiłek włożony w cały rok nauki. Wystarczy jedno świadectwo, by skorzystać z realnej zniżki na zakup nowoczesnego sprzętu, który przyda się zarówno w szkole, jak i po zajęciach. Laptopy Lenovo, tablety, akcesoria czy smartfony Motorola to urządzenia, które doskonale wspierają naukę zdalną, dostęp do materiałów edukacyjnych i płynną komunikację.
Oferta obejmuje zarówno produkty do codziennej pracy, jak i rozwiązania dla bardziej wymagających uczniów, np. zafascynowanych programowaniem, grafiką czy montażem wideo. Co ważne, rabat dotyczy zakupów dokonywanych bezpośrednio w showroomie – to oznacza możliwość osobistego sprawdzenia sprzętu i rozmowy z doradcami, którzy pomogą dobrać najlepszy model pod konkretne potrzeby.
To również świetna okazja, by odświeżyć domowy zestaw narzędzi cyfrowych na nadchodzący semestr – nie tylko dla ucznia, ale też dla całej rodziny.
Showroom Lenovo & Motorola to wyjątkowe miejsce na mapie Warszawy – nie tylko sklep, ale przestrzeń, w której technologia spotyka się z designem i codziennymi potrzebami użytkowników. To tu można na spokojnie przetestować najnowsze urządzenia, sprawdzić ich możliwości i porozmawiać z ekspertami, którzy naprawdę znają się na rzeczy. Niezależnie od tego, czy szukasz laptopa do nauki, smartfona z dobrym aparatem, czy słuchawek do pracy i relaksu – w showroomie zobaczysz i porównasz wszystko na żywo, bez pośpiechu.
Dla uczniów i ich rodziców to idealne miejsce, by świadomie wybrać sprzęt, który będzie nie tylko wydajny, ale i wygodny w codziennym użytkowaniu. Kameralna atmosfera, nowoczesne wnętrze i możliwość sprawdzenia produktów w praktyce sprawiają, że zakupy w showroomie są po prostu przyjemniejsze. To również przestrzeń spotkań, prezentacji i wydarzeń – regularnie organizowane są tu premiery, warsztaty czy testy nowych technologii.
Warto pamiętać, że promocja nie łączy się z innymi ofertami specjalnymi. Wszystkie szczegóły znajdują się w regulaminie akcji: https://lenovopolska.pl/backtoschool/regulamin_showroom.pdf
Nie czekaj do września – odwiedź Showroom, pokaż świadectwo i wejdź w nowy rok szkolny z przewagą technologiczną!
Mafia: The Old Country to prequel, który cofa nas nie tylko w czasie, ale i w filozofii projektowania gier. To porządna i liniowa przygoda, choć momentami sprawiająca wrażenie niedostatecznie dopracowanej.
Fabuła jest dosyć przewidywalna i nie zaskakuje, jeśli obejrzeliśmy w życiu choć trochę filmów o tematyce gangstersko-mafijnej. Wcielamy się w Enzo, który ucieka z niewolniczej niemal pracy w kopalni siarki, by trafić prosto w objęcia mafijnej rodziny charyzmatycznego Dona Torrisiego. Z biegiem czasu obserwujemy, jak nasz bohater zmienia się w twardego człowieka honoru, nad którym ciąży ciężar lojalności.
Opowieść trzyma poziom, a jej siłą napędową są postacie. Niestety, o ile cut-scenki po prostu dobrze się ogląda, to różni bohaterowie niezależni są mocno archetypowi. Zresztą, sam Enzo też jest postacią, która jest po prostu nieciekawa. Dlatego warto zdecydować się na dubbing z sycylijskim dialektem – wtedy braki scenariuszowe można sobie wynagrodzić świetnym klimatem.
Odnośnie klimatu – można śmiało powiedzieć, że atmosferę z powodzeniem buduje też to, jak wygląda przedstawiona w grze Sycylia. Jest tu po prostu pięknie, a często chcemy po prostu pójść jakąś ścieżką tylko po to, by podziwiać krajobrazy.
Nowa Mafia porzuca otwarty świat z trzeciej części. Sycylijskie okolice pozwalają zboczyć z głównej ścieżki, ale nie ma tu żadnych ukrytych misji, wyzwań, minigier – mamy do czynienia ze strukturą podobną do tej z pierwszej odsłony cyklu. Miasto i świat były tam tylko tłem, podobnie jest też tutaj. Można powiedzieć, że to miła odskocznia od niezwykle popularnych „open worldów”.
System walki oparty na osłonach jest fundamentem rozgrywki i… jest po prostu w porządku. Strzelanie z broni palnej z epoki, takiej jak rewolwery i strzelby, potrafi być satysfakcjonujące, a starcia bywają intensywne, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności. Jednocześnie jest to do bólu generyczny system, który nie wnosi absolutnie nic nowego do gatunku i który widzieliśmy w setkach innych gier w ciągu ostatniej dekady.
Prawdziwym problemem jest jednak nowa, szumnie zapowiadana mechanika pojedynków na noże. Te starcia, pełniące rolę walk z bossami, są po prostu dosyć nudne. Szybko okazują się powtarzalne, schematyczne i pozbawione jakiegokolwiek wyzwania. Na myśl przychodzą tutaj niesławne potyczki z bossami z The Order 1886.
Segmenty skradankowe również nie zachwycają. Są niezwykle proste, a sztuczna inteligencja przeciwników pozostawia wiele do życzenia. Co gorsza, twórcy często uciekają się do archaicznego i frustrującego rozwiązania, jakim są misje z natychmiastową porażką po wykryciu, co odbiera graczowi swobodę i prowadzi do niepotrzebnej irytacji.
Niestety wersja PC też nie oferuje idealnego doświadczenia. To kolejny przykład gry na Unreal Engine 5, która sprawia problemy – optymalizacja pozostawia po prostu wiele do życzenia. Wydaje się, że priorytetem były dla twórców wersje konsolowe.
Na szczęście nic nie można zarzucić oprawie audio, ponieważ udźwiękowienie stoi na wysokim poziomie, a ścieżka muzyczna została skomponowana tak, by idealnie współgrać z klimatem pięknej Sycylii. To ponownie przypomina, że właśnie atmosfera jest jedną z głównych zalet nowej Mafii.
Mafia: Dawne strony to gra, która mogłaby ukazać się dekadę temu. Nie pędzi za trendami, oferując liniową, prostą rozgrywkę, która stawia na pierwszym miejscu fabułę i mafijny klimat. Niestety nie każdy aspekt rozgrywki jest dostatecznie dopracowany, a optymalizacja wymaga jeszcze poprawek.
Czy Battlefield 6 jest idealny? Oczywiście, że nie – żadna odsłona cyklu nigdy nie była pozbawiona wad w okresie testów i premiery. Najnowsza odsłona zapowiada się jednak na najlepszą od niemal dekady.
Beta najnowszej odsłony cyklu od EA pozwala przede wszystkim przekonać się, że fundamenty rozgrywki po prostu sprawiają frajdę. Zarówno poruszanie się żołnierzem, sterowanie pojazdami oraz – co najważniejsze – model strzelania są odpowiednio satysfakcjonujące.
Domyślny system klas budzi lekkie wątpliwości, bowiem wszystkie profesje mogą korzystać z dowolnego rodzaju broni. Zaburza to nieco unikatowy charakter każdej klasy, obecny w starszych częściach serii, choć z drugiej strony pozwala czasem dostosować się do warunków – i wybrać broń, która bardziej pasuje do sytuacji.
Twórcy przygotowują oddzielne Playlisty – listy rozgrywek, które pozwolą grać w systemie ograniczonego uzbrojenia. Wtedy już każdy będzie mógł wybrać przede wszystkim broń dedykowaną – inżynier skorzysta z pistoletów maszynowych, szturmowiec z karabinów automatycznych i tak dalej – jednak takie rozwiązanie wydaje się swego rodzaju półśrodkiem, szczególnie że nie oferuje się w ten sposób wszystkich dostępnych trybów gry.
Odnośnie broni, z pewnością można powiedzieć, że korzystanie z każdego typu uzbrojenia jest przyjemne. RKM-y mają odpowiednią moc, strzelby są zabójczo skuteczne z bliska, karabiny szturmowe są uniwersalne i posiadają świetnie wyważony odrzut. Rozprysk pocisków i wszystkie cechy broni możemy oczywiście modyfikować poprzez system dodatków i akcesoriów.
Wszystkie elementy związane z walką nie budzą raczej żadnych wątpliwości. Siła granatów jest odpowiednio zbalansowana, pojazdy nie są zbyt potężne, ale stanowią spore zagrożenie, a czas potrzebny do wyeliminowania wroga nie jest ani zbyt długi, ani zbyt krótki.
Mapy dostępne w becie mogą wydawać się małe w porównaniu z największymi lokacjami z poprzednich części, jednak ważniejsze jest to, że są zaprojektowane z głową – każdy punkt na mapie jest sensownie ulokowany, projektanci dobrze zaplanowali wszystkie budynki i elementy otoczenia, które mogą stanowić dla nas cenną osłonę.
Z pewnością pozytywnie wypadają mapy miejskie, których brakowało w Battlefield 2042. Twórcy bez wątpienia mieli większe szanse, by właśnie na takich mapach popisać się nowym systemem destrukcji. Ten – gdy odpowiednio działa – robi spore wrażenie, choćby wtedy, gdy po ataku czołgu zapada się cała fasada kamienicy.
Destrukcja nie wygląda jednak tak pięknie, jak na oficjalnym zwiastunie. Czasem musimy strzelić w ścianę pociskiem z wyrzutni trzy razy, zanim zniszczymy cel. Wypada to w praktyce nieco dziwne, ale jest pewnie podyktowane koniecznym dla balansu rozgrywki ograniczeniem szybkiej destrukcji całego otoczenia.
Świetnym dodatkiem związanym ze współpracą drużynową jest możliwość odciągania postrzelonych towarzyszy, tak by móc podnieść ich na nogi nieco dalej – poza wrogim ostrzałem. Cały system klasowych bonusów jest zresztą nieźle przemyślany, choć nie warto się na nim skupiać, bo do premiery na pewno zostanie jeszcze zmodyfikowany.
Battlefield 6 oferuje satysfakcjonujący system strzelania, dobrze zaprojektowane mapy, cieszącą oko oprawę i budujące niezły klimat udźwiękowienie. Gra w żadnym stopniu nie zachwyca, ale jest pozbawiona zupełnie chybionych pomysłów znanych z Battlefielda 2042 – i czuć, że na serwerach będzie można z dużą przyjemnością spędzić dziesiątki, albo setki godzin.
Wiecie, jak to jest. Na rynku mamy mnóstwo symulatorów simracingowych, ale i tak wszyscy grają w starą, poczciwą Assetto Corsę. Jakąś popularność ma rFactor 2, coraz lepiej prezentuje się Automobilista 2, a o Assetto Corsa Competizione nawet nie wspomnę. Niemniej to właśnie leciwa AC nadal jest wyborem numer jeden dla simracerów – bo jej nowa odsłona ma jeszcze długą drogę do pokonania, zanim zbliży się do swojej poprzedniczki.
I właśnie na tym zdominowanym rynku pojawił się tytuł, który może naprawdę sporo namieszać (a przynajmniej mam taką nadzieję). RENNSPORT – czyli drugie wyścigi samochodowe oparte na Unreal Engine 5 (pierwsze były polskie JDM: Race Wars). O tej grze mówiło się od dawna, ale dopiero teraz zadebiutowała w Early Access. Dlatego trudno dziś wyrokować, co z tego wszystkiego wyniknie. A jak jest na starcie?
Nieźle. Mimo że oceny na Steamie są mieszane, nie warto się nimi sugerować. Lepiej samemu sprawdzić, co ten nowy symulator potrafi. Na ten moment RENNSPORT przypomina Assetto Corsa Competizione, bo skupia się głównie na klasie GT3, choć znajdziemy też samochody klasy LMHd. Na start dostajemy 14 aut – ale, podobnie jak w iRacing, trzeba je kupić. Na szczęście dostajemy za darmo BMW M2, więc mamy od czego zacząć. Resztę można dokupić, ale osobiście radziłbym poczekać i obserwować, jak gra będzie się rozwijać.
Twórcy oferują też pakiety crowdfundingowe, które mają pomóc w dalszym rozwoju – RENNSPORT jest bowiem darmowy, więc każda forma wsparcia się przyda. Pakiety są zróżnicowane i oferują ciekawe dodatki – od specjalnych modeli aut po naszą ksywkę na bandach i billboardach.
A jak z grafiką? Gra – mimo że we wczesnym dostępie – wygląda naprawdę dobrze. Lepiej niż Assetto Corsa EVO. Tory są wykonane bardzo solidnie, a obecność toru Jeddah (jednego z moich ulubionych) to miłe zaskoczenie. Unreal Engine 5 pokazuje swoje możliwości – oprawa graficzna jest ładna, czysta i szczegółowa. Nie jest to jeszcze poziom „wow”, ale też nie ma się czego wstydzić. Jedyny problem? Stara AC na modach potrafi wyglądać lepiej, a to przecież gra sprzed ponad dekady. Jest dobrze – ale liczę na więcej.
Tylko czy grafika jest najważniejsza? W symulatorach liczy się realizm. Gdyby chodziło tylko o grafikę, Live for Speed nie miałby dziś żadnych fanów, a ma – i to oddanych. Fizyka jazdy w RENNSPORT jest przyzwoita. Czuć, że twórcy celują w coś pomiędzy Assetto Corsą a Competizione. Model jazdy przypomina ACC – ale tylko przypomina. Szczególnie, gdy opony zaczynają się grzać albo gubić przyczepność – wtedy nagle tracimy kontrolę i czujemy się jak na lodowisku. Auto zrywa przyczepność gwałtownie i zbyt łatwo. To oczywiście może się zmienić, bo jesteśmy na etapie Early Access. Potencjał jest – potrzeba dopracowania.
Zresztą, to nie pierwsza taka sytuacja. Pamiętam doskonale, w jakim stanie wyszło Le Mans Ultimate. Wtedy większość simracerów wieszała na tej grze psy – a dziś niektórzy mówią, że to numer jeden. RENNSPORT na pewno wystartował lepiej niż Assetto Corsa EVO. Miał drobne problemy z moją kierownicą – gra nie widziała pedałów, ale po kilkukrotnym przepięciu USB w końcu je złapała. Gorzej z FFB – chwilami znika, po czym wraca. To do poprawy. Na dziś brak też VR – a przynajmniej ja nie znalazłem sposobu, by go odpalić. Jeśli Wam się udało – piszcie w komentarzach.
Podsumujmy. Gra ma potencjał. Nie wiem jeszcze, na co dokładnie – ale ma. Twórcy sugerują, że skupią się na GT3 i Le Mans, ale… w tym segmencie konkurencja jest mordercza. ACC, LMU, AMS 2, a do tego nieśmiertelne Assetto. Na ten moment RENNSPORT nie przebija żadnego z nich – ani fizyką, ani grafiką, ani zawartością. Plusem jest dobra optymalizacja i estetyka, ale to trochę za mało, by wygrać z gigantami pokroju Kunos, Studio 397 czy Reizy. To wszystko wygląda trochę jak kopia – i to (na razie) słabsza kopia.
Dziesięć lat temu RENNSPORT byłby sensacją. Pięć lat temu – mocnym graczem. Dziś? Poprzeczka jest zawieszona wysoko. Ale wiecie co? I tak warto spróbować – bo gra jest darmowa. A jak mówi klasyk: za darmo to i ocet słodki.
RENNSPORT to jak nowy zawodnik w lidze mistrzów simracingu. Ma dobre CV, drogie buty, ładne zdjęcie w mediach – ale jeszcze musi udowodnić, że potrafi grać z najlepszymi. Może to będzie hit sezonu. Może kolejny zapomniany projekt. Na razie… jesteśmy na etapie przedsezonowego sparingu.
PS. Nie porównuję do iRacing, bo to jednak zupełnie inna liga, inny model i inna historia.
Mobilna konsola Lenovo Legion Go S w końcu trafiła do sprzedaży w naszym kraju — najnowsze modele z systemem SteamOS i procesorem AMD Ryzen Z1 Extreme można już kupić u Partnerów handlowych.
Konsola to sprzęt zoptymalizowany pod kątem bibliotek Steam i pracy na baterii dzięki systemowi Valve. Wydajność zapewnia AMD Ryzen Z1 Extreme – układ oparty na architekturze Zen 4, wytworzony w technologii 4 nm. Konsola wyposażona jest w 16 GB pamięci LPDDR5x‑7500 oraz dysk SSD PCIe 4.0 NVMe o pojemności 512 GB. Na pokładzie znajdziemy dotykowy ekran PureSight WUXGA 8″ o rozdzielczości 1920×1200, częstotliwości odświeżania 120 Hz, jasności 500 nitów i obsłudze VRR.
SteamOS optymalizuje działanie dla mobilnego gamingu – przynosi większą efektywność energetyczną i nawet do 17 proc. wyższą wydajność w grach w porównaniu do wersji z Windows 11. Zużycie energii spada z około 36 W do 22 W przy typowym zastosowaniu, co przedłuża czas pracy na baterii. SteamOS oferuje też wsparcie dla wtyczek Decky, precyzyjniejsze ustawienia trybów mocy i uproszczone zarządzanie biblioteką gier.
Obudowa konsoli stylowo odróżnia się od wersji z Windows – to jednolita konstrukcja bez odłączanych kontrolerów, z ergonomicznym układem przycisków i joystickami Hall effect. Za chłodzenie odpowiada system Legion ColdFront, który utrzymuje temperatury pod kontrolą nawet w trakcie intensywnych sesji gamingowych.
Recenzje techniczne wskazują, że to najpotężniejsza dostępna konsola z Linuxem na pokładzie. Jego główną zaletą jest mocny układ Z1 Extreme i kompaktowe wymiary – idealne do mobilnego grania AAA. Mimo krótszego czasu pracy na baterii (około 1,5 godziny w trybie wysokiej wydajności) konsola zdobywa uznanie za kulturę działania i efektywność.
Odświeżona wersja kultowego RPG z 2006 roku – The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered – zdobyła serca graczy na całym świecie. Bethesda ogłosiła, że gra przekroczyła próg 9 milionów użytkowników na wszystkich platformach, co czyni ją jednym z największych sukcesów tegorocznego Xbox Game Pass. Ten imponujący wynik może otworzyć drzwi do kolejnych remasterów klasyków z portfolio studia.
Miliony graczy, setki wspomnień
Oblivion Remastered zadebiutowało 22 kwietnia 2025 roku i już w pierwszym tygodniu przyciągnęło 4 miliony graczy. Odświeżona wersja powstała przy współpracy z firmą Virtuos i wykorzystuje nowoczesny silnik Unreal Engine 5, oferując ulepszoną grafikę, lepsze animacje oraz szereg usprawnień jakości życia w rozgrywce. Choć większość opinii graczy była entuzjastyczna, wersja na PC zebrała mieszane recenzje na Steamie, głównie ze względu na problemy z optymalizacją i błędy techniczne.
Pomimo wprowadzonych aktualizacji, w tym dużego patcha 1.2 dodającego m.in. nowy poziom trudności i poprawki stabilności, wielu użytkowników nadal zgłasza trudności z działaniem gry. Krytycy wskazują również na zbyt wolne tempo prac naprawczych – co może być związane z doniesieniami o masowych zwolnieniach w studiu Virtuos.
Bethesda patrzy wstecz – i planuje przyszłość?
Sukces Oblivion Remastered przyciąga uwagę nie tylko graczy, ale też samego studia. 9 milionów użytkowników to wynik, który może zachęcić Bethesdę do sięgnięcia po inne tytuły z przeszłości. Wśród kandydatów do remasteru wymieniane są The Elder Scrolls III: Morrowind, Fallout 3, a nawet kultowy New Vegas. Ich odświeżone wersje mogłyby powtórzyć sukces Obliviona, szczególnie jeśli Bethesda wyciągnie wnioski z technicznych potknięć obecnego projektu.
Na razie firma podziękowała fanom w mediach społecznościowych, publikując humorystyczną grafikę z postacią Adoring Fana, którego fryzura układa się w cyfrę „9” – symbolizującą osiągnięty kamień milowy.
Co dalej?
Oblivion Remastered pokazał, że klasyczne gry RPG nadal mają ogromny potencjał, zwłaszcza gdy otrzymają nowoczesną oprawę i trafiają do graczy bez dodatkowych kosztów – np. w ramach Xbox Game Pass. Choć techniczne niedociągnięcia pozostają problemem, liczby mówią same za siebie: gracze chcą wracać do Tamriel, a Bethesda zapewne nie zapomni o tym przy planowaniu kolejnych projektów.
Mechy mają w sobie coś wyjątkowego. Są po prostu wspaniałą kwintensencją słowa „cool”. Nie bez powodu gry z metalowymi maszynami w rolach głównych regularnie przyciągają wielu odbiorców.
Doczekaliśmy się sporej liczby różnorodnych gier z mechami, reprezentujących wiele gatunków. Dziś chcemy polecić te nieco bardziej współczesne, dostępne na PC, które zapewnią solidną porcję świetnej zabawy.
Zacznijmy od jednej z nowszych gier uznanego studia From Software. Najnowsza odsłona serii rzuca nas w sam środek konfliktu o tajemniczą substancję na planecie Rubicon. To, co wyróżnia tę produkcję, to niesamowicie dynamiczna i widowiskowa walka. Można zapomnieć o powolnych, ociężałych maszynach – tutaj nasze mechy ślizgają się, latają i wykonują błyskawiczne uniki.
Świetnym elementem gry są spore możliwości personalizacji naszego mecha – od wyboru nóg, korpusu i ramion, po montowanie dziesiątek rodzajów broni i wewnętrznych generatorów. Każda, nawet najmniejsza zmiana, ma realny wpływ na zachowanie mecha w walce.
Do tego gra oferuje po prostu naprawdę niepowtarzalny klimat. Minimalizm jest odczuwalny zarówno w warstwie fabularnej, jak też w lokacjach, które przemierzamy. Przez to wszystko trudno porównać Armored Core do innych gier z mechami.
Battletech
Jeśli zamiast zręcznościowej walki wolicie chłodną kalkulację i strategiczne planowanie, to Battletech jest propozycją idealną. To fantastyczna gra taktyczna osadzona w rozbudowanym uniwersum, w której dowodzimy oddziałem najemników pilotujących potężne mechy.
Rozgrywka toczy się w systemie turowym, gdzie każdy ruch trzeba starannie przemyśleć. Ciężar kilkudziesięciotonowych maszyn czuć na każdym kroku – nie ma tu miejsca na szybkie uniki, jest za to pozycyjonowanie, zarządzanie przegrzaniem i precyzyjne celowanie w konkretne części pancerza wroga.
Pomiędzy misjami zarządzamy naszą kompanią najemników, naprawiamy uszkodzone mechy, modyfikujemy ich uzbrojenie i dbamy o finanse. Niesamowitą satysfakcję daje możliwość odzyskiwania części ze zniszczonych na polu bitwy maszyn wroga i montowania ich we własnych jednostkach.
Metal Wolf Chaos XD
To jedna z najbardziej absurdalnych, a jednocześnie napakowanych akcją gier z mechami, jakie kiedykolwiek powstały. Metal Wolf Chaos to tytuł, który pierwotnie ukazał się tylko w Japonii.
Wcielamy się tu w Michaela Wilsona, 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych, który w potężnym mechu bojowym musi własnoręcznie odbić kraj z rąk buntowników. Fabuła jest tu pretekstem do siania totalnej destrukcji.
Ta gra to czysta, nieskrępowana frajda. Nasz mech jest uzbrojony po zęby w arsenał, który obejmuje ponad sto różnych broni – od karabinów maszynowych, przez strzelby i wyrzutnie rakiet, aż po absurdalnie potężne działa. Celem jest zazwyczaj zniszczenie wszystkiego, co widzimy na ekranie, przy akompaniamencie patetycznej muzyki i celowo przerysowanych, komicznych dialogów.
Into the Breach
Into the Breach udowadnia, że do stworzenia genialnej gry strategicznej nie potrzeba fotorealistycznej grafiki, a jedynie fenomenalnego pomysłu. To minimalistyczna, turowa perełka od twórców FTL: Faster Than Light, którą można opisać jako szachy z mechami i potworami.
Dowodzimy tu trzyosobowym oddziałem mechów, broniącym resztek ludzkości przed inwazją gigantycznych bestii zwanych Vek. Każda bitwa toczy się na niewielkiej, ośmiopolowej planszy, a naszym celem jest przetrwanie określonej liczby tur i ochrona cywilnych budynków.
Fenomen tej gry polega na tym, że znamy każdy ruch, który przeciwnik wykona w następnej turze. Naszym zadaniem nie jest więc bezmyślne atakowanie, a inteligentne reagowanie – przesuwanie wrogów za pomocą naszych ataków tak, by strzelali w siebie nawzajem, blokowali się lub wpadali do wody. Każda potyczka to fascynująca łamigłówka.
Titanfall 2
Na końcu małe oszustwo – w końcu w Titanfall 2 sterujemy także człowiekiem, a nie tylko mechem. Jednak z uwagi na to, jak świetnie zaprojektowano rozgrywkę za sterami Tytana, trudno było po prostu pominąć ten wspaniały tytuł od studia Respawn.
Gra oferuje jedną z najlepszych i najciekawiej zaprojektowanych kampanii fabularnych w historii pierwszoosobowych strzelanek, co do tego zgodni są niemal wszyscy. Choćby już dlatego warto po ten tytuł sięgnąć.
Ponadto, multiplayer na PC cały czas jest aktywny – i to właśnie w trybie wieloosobowym możemy przetestować kilka różnych mechów, by stawić czoła innym graczom, wykorzystując szereg efektownych ataków i zdolności wielkich maszyn.