Tak zwane egranizacje często nie kojarzą się najlepiej. Jednak istnieje parę tytułów na podstawie filmów, które są naprawdę doskonałe – nawet jeśli dziś zostały już nieco zapomniane.

Dziś chcemy przybliżyć – lub przypomnieć Wam – pięć tytułów, które zaskoczyły graczy jakością wykonania. Powstały na podstawie filmów, lub były nimi inspirowane, a okazały się fantastycznymi grami.

X-Men Origins: Wolverine

Film „X-Men Geneza” był absolutnym niewypałem, wspominanym dzisiaj jako wypadek przy pracy. Z końcowej jakości obrazu nieraz żartował nawet sam Deadpool, czyli Ryan Reynolds. Na szczęście z tytułem tym związana jest też gra – o niebo lepsza niż materiał źródłowy.

Origins: Wolverine to wspaniała gra akcji. Jest świetnie zaprojektowana i oferuje brutalny system walki, który idealnie pasuje do tego, w kogo się tutaj wcielamy. Logan i jego szpony to w końcu niezwykle niebezpieczne połączenie.

To idealny tytuł dla fanów liniowej rozwałki, która na wyższych poziomach trudności stanowi przyjemne wyzwanie. Bez zastanowienia można tę grę zaliczyć do topki produkcji komiksowych.

Władca Pierścieni: Powrót Króla

Growy Powrót Króla ciężko dziś kupić, ale na pewno nie można tego tytułu pominąć. To teoretycznie typowy filmowy tie-in („produkt towarzyszący”), ale jakością nie odbiegał od popularnych gier TPP z początku lat dwutysięcznych.

Gra była wyjątkowa przede wszystkim dzięki niesamowitemu oddaniu filmowego klimatu i innowacyjnym, jak na tamte czasy, przejściom między fragmentami filmu a właściwą rozgrywką. Wykorzystanie oryginalnej ścieżki dźwiękowej, narracja Iana McKellena oraz dbałość o detale sprawiały, że czuliśmy się częścią tego epickiego świata, a nie tylko odbiorcami prostej gry na licencji.

Do tego produkcja ta oferowała po prostu niezwykle satysfakcjonujący system walki i wciągający tryb kooperacji, który pozwalał godzinami bawić się ze znajomymi i rozprawiać z zastępami orków i innych potworów.

RoboCop: Rogue City

Ta polska produkcja to kolejny przykład gry, która nie tylko korzysta z popularnej licencji, ale przede wszystkim doskonale rozumie materiał źródłowy. Studio Teyon z niezwykłym pietyzmem odtworzyło brudny, satyryczny klimat Detroit z lat 80., dbając o każdy detal.

Największą zaletą jest perfekcyjne oddanie poczucia bycia niepowstrzymanym czołgiem. W przeciwieństwie do nowoczesnych shooterów, gdzie postacie są zwinne i chowają się za osłonami, tutaj poruszamy się powolnym, ciężkim krokiem, przyjmując grad pocisków na klatkę piersiową i odpowiadając niszczycielskim ogniem z ikonicznego Auto-9.

Przez to jaką postacią jest Robocop, gameplay w Rogue City (oraz w samodzielnym dodatku) jest po prostu wyjątkowy. Nie ma drugiej, podobnej strzelanki, co stanowi o sile polskiego projektu.

Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay

Escape from Butcher Bay to tytuł, który w dniu premiery wywołał spore zamieszanie, wyznaczając nowe standardy dla gier na licencji. Zamiast iść na łatwiznę, studio Starbreeze stworzyło mroczny, brutalny prequel do filmów, w którym Vin Diesel nie tylko użyczył głosu i wizerunku, ale brał czynny udział w procesie twórczym.

Tytuł sprawnie połączył perspektywę FPP z zaawansowanym systemem skradania i walki wręcz. Innowacyjny na tamte czasy brak klasycznego interfejsu potęgował natomiast immersję.

Wizualnie gra wyprzedzała swoją epokę, oferując system oświetlenia i cieniowania, który do dziś może się podobać. Kroniki Riddicka udowodniły, że gra na podstawie filmu może być nie tylko dobra, ale wręcz lepsza od kinowych sequeli, rozbudowując uniwersum o wątki i głębię, których brakowało w filmie.

Mad Max

Ten tytuł jest nie co prawda bezpośrednią adaptacją, ale powstał w tym samym czasie co film George’a Millera – i świetnie oddaje jego klimat. Avalanche stworzyło jedną z najbardziej atmosferycznych wersji postapokalipsy w historii gier. Pustkowia są tu jednocześnie przerażające i zachwycająco piękne.

Sercem gry jest Magnum Opus, czyli pojazd, który budujemy od podstaw i który staje się naszą najważniejszą bronią oraz domem. System walki samochodowej jest świetny, wyjątkowy i niesamowicie satysfakcjonujący. W końcu rozrywanie wrogich aut harpunami czy taranowanie ich przy akompaniamencie ryczących silników V8 daje poczucie, którego nie znajdziemy w innych grach.

Mimo że Mad Max zadebiutował w cieniu innych wielkich hitów, z czasem zyskał miano kultowego klasyka i coraz więcej osób docenia tę produkcję. Szkoda, że po tak długim czasie – bo szans na sequel już praktycznie nie ma.

Share This