Wszyscy lubią rankingi. No dobrze, może nie wszyscy. Ale większość. A nawet jeśli ktoś twierdzi, że rankingów nie lubi, to i tak kliknie, żeby sprawdzić, czy może się z nim nie zgodzić.
Dlatego dziś zajmiemy się tematem, którym do tej pory prawie nikt nie zajął się naprawdę poważnie. Który piłkarz w historii gier komputerowych był najlepszy? Który miał najlepsze statystyki? Którego gracze najczęściej wspominają na forach? Do którego mają największy sentyment? I który najczęściej sprawiał, że przyjaźń na kanapie wisiała na włosku?
Pod uwagę bierzemy tylko podstawowe wersje zawodników. Bez żadnych złotych, srebrnych, specjalnych kart, ikon, legend i corocznych mutacji, którymi od lat zalewa nas FIFA, a dziś EA Sports FC. Interesują nas tylko piłkarze dostępni od ręki, w zwykłych składach gry.
W tym rankingu biorę pod uwagę trzy rzeczy: szczytową formę zawodnika w podstawowej wersji gry, jego rzeczywistą skuteczność na wirtualnym boisku oraz to, czy gracze wspominają go do dziś. Przy statystykach nie patrzymy wyłącznie na gołą ocenę ogólną. Porównujemy zawodnika do innych najlepszych graczy w tej samej odsłonie i dopiero wtedy widać, jak bardzo odstawał od konkurencji.
Zaczynamy więc od końca, czyli od miejsca piątego.
5. Cristiano Ronaldo – maszyna z ery PES-a i nowej FIF-y
Cristiano Ronaldo nie jest może najbardziej „retro” zawodnikiem w tym zestawieniu, ale jego wirtualna dominacja trwała wyjątkowo długo. W PES-ie był piłkarzem kompletnym – szybkim, silnym, świetnym w powietrzu i zabójczym pod bramką. W FIFA przez wiele lat należał do absolutnej czołówki, nie tylko na papierze, ale też w praktyce.
Szczytowy Cristiano Ronaldo w PES 2013 był właściwie postacią z gry akcji. Potrafił wyprzedzić obrońcę, wejść w pole karne, wygrać pojedynek fizyczny i zakończyć akcję strzałem, który bramkarz mógł co najwyżej obejrzeć z bliska. W FIFA 19 jego zwykła wersja miała ocenę 94, a połączenie tempa, wykończenia, strzału z dystansu i gry głową sprawiało, że był napastnikiem kompletnym.
Największa siła Cristiano polegała na tym, że nie trzeba było grać nim perfekcyjnie. Wystarczyło wrzucić mu piłkę w pole karne, wypuścić go prostopadłym podaniem albo znaleźć miejsce do strzału. Resztę często robił sam.
To był zawodnik, który wygrywał mecze nawet wtedy, gdy gracz nie do końca wiedział, co robi.

4. Lionel Messi – piłka przyklejona do buta
Messi był przeciwieństwem Cristiano. Mniej siły, mniej gry bark w bark, mniej pojedynków powietrznych. Za to drybling, przyspieszenie i prowadzenie piłki na poziomie, który w niektórych odsłonach PES-a wyglądał jak błąd programistów.
W PES 2011 Messi miał niemal kosmiczne wartości w ofensywie i dryblingu. Był zawodnikiem, który potrafił wyjść z tłumu trzech obrońców, zanim gracz zdążył się zorientować, co właściwie nacisnął na padzie. W FIFA 12 jego zwykła wersja miała ocenę 94 i była jedną z najgroźniejszych w całej grze.
Messi nie zawsze był tym, którym najłatwiej zdobywało się gole. Czasem wymagał odrobiny cierpliwości i umiejętności. Ale gdy ktoś naprawdę umiał nim grać, boisko robiło się nagle bardzo małe. Jeden zwód, jedno zejście do środka, jeden strzał lewą nogą – i można było już szykować powtórkę.
To był zawodnik dla tych, którzy nie chcieli po prostu wygrać. Chcieli jeszcze, żeby przeciwnik zapamiętał porażkę.

3. Thierry Henry – król FIFA 05
Thierry Henry w FIFA 05 był tym, czym dla wielu graczy Adriano w PES 6 – zawodnikiem, którego obecność w składzie zmieniała zasady gry. Zwykła wersja Francuza dostała wtedy ocenę ogólną 97, co stawiało go na samym szczycie całej gry.
I nie chodziło tylko o liczbę przy nazwisku. Henry był wysoki, szybki, techniczny i piekielnie skuteczny. Potrafił ruszyć z piłką z lewej strony, zejść do środka i skończyć akcję tak, jak robił to w prawdziwym Arsenalu. Różnica była taka, że w grze mógł powtarzać ten numer niemal do znudzenia.
W FIFA 05 Henry był idealnym napastnikiem. Miał tempo, wykończenie, warunki fizyczne i swobodę poruszania się, której wielu innym zawodnikom po prostu brakowało. Był groźny w kontrataku, w pojedynku jeden na jeden, po prostopadłym podaniu i po strzale zza pola karnego.
Dla graczy początku lat dwutysięcznych Henry nie był tylko piłkarzem Arsenalu. Był argumentem za tym, żeby w meczu ze znajomymi zakazać wybierania tej drużyny.

2. Ronaldo Nazário – pierwszy prawdziwy boss piłki nożnej na konsoli
Ronaldo Nazário był potworem jeszcze zanim pojawiły się specjalne karty, tryby online i filmy na YouTube z tytułami w stylu „najbardziej OP zawodnik w historii”. W erze International Superstar Soccer, ISS Pro Evolution i pierwszych wielkich gier z serii FIFA jego nazwisko oznaczało jedno: szybkość, drybling i bramkę.
W FIFA 2000 Ronaldo miał ocenę ogólną 97. To mówi dużo, choć liczby i tak nie opisują wszystkiego. W grze potrafił rozpędzić się z piłką tak, jakby obrońcy byli ustawieni na innym poziomie trudności. Był szybki, zwinny, skuteczny i wyjątkowo nieprzyjemny w pojedynku sam na sam.
W starszych odsłonach ISS i PES-a Ronaldo często występował pod lekko zmienionym nazwiskiem, bo licencje były wtedy, delikatnie mówiąc, umowne. Czasem zmieniano jedną literę, czasem kombinowano i otrzymywaliśmy Rounaldo albo Ronalto, ale każdy wiedział, kto kryje się za tym zawodnikiem. To była gwiazda Brazylii. Najszybszy napastnik. Człowiek, którego należało zatrzymać, zanim w ogóle dostał podanie.
Ronaldo Nazário był jednym z pierwszych piłkarzy, którzy w grach zaczęli przypominać własną legendę z prawdziwego boiska. Nie chodziło tylko o wysokie statystyki. Chodziło o poczucie, że gdy ruszał z piłką, bramka już wisiała w powietrzu.

1. Adriano – cesarz PES 6 i patron wszystkich absurdalnie mocnych strzałów
Nie ma tu wielkiego zaskoczenia. Pierwsze miejsce należy do Adriano z PES 6.
Nie był najwyżej ocenianym piłkarzem w całej historii wirtualnego futbolu. Nie miał też takiej długowieczności jak Messi czy Cristiano Ronaldo. Ale żaden zawodnik nie dorobił się takiej legendy dzięki jednej konkretnej odsłonie gry. To o nim Quebo rapował w swoim kawałku. I nie bez powodu.
Adriano w PES 6 był czymś więcej niż napastnikiem. Był zjawiskiem atmosferycznym. Miał 99 siły strzału, 98 balansu i 90 przyspieszenia. W praktyce oznaczało to, że mógł przepchnąć obrońcę, dojść do piłki szybciej, niż powinien, a potem uderzyć tak, że bramkarz nie tyle interweniował, co uczestniczył w rekonstrukcji wypadku.
Najgorsze było to, że nie trzeba było nim grać finezyjnie. Nie wymagał perfekcyjnych trików, skomplikowanych ustawień ani rozbudowanej taktyki. Wystarczyło dać mu piłkę w okolicach pola karnego. Lewa noga robiła resztę.
Adriano z Interu był w PES 6 tak mocny, że do dziś wraca w artykułach, rankingach, filmach i wspomnieniach graczy. Wielu zawodników miało wysokie statystyki. Wielu było świetnych. Ale tylko Adriano stał się symbolem piłkarza, który był po prostu za dobry dla własnej gry.
I właśnie dlatego wygrywa ten ranking.

Kto był o krok od pierwszej piątki?
Tuż za pierwszą piątką zostają wielcy, których również trudno pominąć.
Ronaldinho był w FIFA 06 jednym z najwyżej ocenianych zawodników z pola, a w PES-ach zachwycał dryblingiem, techniką i swobodą, której nie dało się podrobić. Roberto Carlos przez lata był synonimem szybkości, atomowego strzału i absurdalnych rzutów wolnych. Romário pozostaje jedną z najważniejszych postaci pierwszych odsłon International Superstar Soccer, a Obafemi Martins w niektórych grach z serii FIFA był prawdziwym koszmarem dla obrońców dzięki swojemu tempu.
Tyle że cała ta czwórka miała przede wszystkim swoje wielkie momenty. Adriano, Ronaldo Nazário, Henry, Messi i Cristiano Ronaldo zostali w pamięci graczy na dłużej – jako zawodnicy, którzy nie tylko mieli wysokie liczby, ale potrafili całkowicie przejąć mecz.
Królem mógł zostać niestety tylko jeden. I Adriano zasługuje na to miano jak nikt inny. Bo wirtualny futbol znał wielu geniuszy. Ale tylko jeden z nich kopał tak, jakby piłka była winna mu pieniądze.








