W świecie simracingu są marki, które zna każdy, kto jeździ na wirtualnych torach. Assetto Corsa, Automobilista, rFactor czy iRacing to symulatory, które od lat rządzą i na chwilę obecną nie ma na horyzoncie rywali, którzy mogliby im odebrać pałeczkę pierwszeństwa.

Kiedy więc usłyszałem, że iRacing zamierza wypuścić grę wyścigową nastawioną na arcade, jarałem się niczym Joanna d’Arc 30 maja 1431 roku. iRacing Studios to gwarancja dużego realizmu i świetnie odwzorowanych samochodów, choć wiadomo, że w grze arcade to akurat nie jest najważniejsze. Wcześniej dostaliśmy już dwie podobne gry, jak #DRIVE Rally czy Formula Legends, które były naprawdę udane. Zawsze była posucha, jeśli chodzi o gry wyścigowe arcade, w których ścigaliśmy się po torach. iRacing Arcade miał być doskonałym uzupełnieniem tych gier, bo tu mieliśmy dostać nie tylko bolidy, ale także samochody oddające realia GT3 czy LMP2.

Kiedy więc gra ukazała się na rynku, natychmiast ją zakupiłem. I pierwsze zdziwienie to samochody. Jest ich zaledwie dziesięć, co jest liczbą wręcz skandalicznie niską. Większość z nich to pojazdy przypominające daną klasę. Poza Fiatem 500 i Porsche 911 GT3 nie spodziewajcie się żadnych licencji. Listę wszystkich samochodów możecie zobaczyć poniżej.

• Fiat 500
• Formula 4
• Formula GP (F1)
• Formula Junior (Ray FF1600)
• GTP (fictionalized Porsche 963)
• LMP2
• Porsche 911 GT3 Cup
• Touring Car

Czy to jednak aż taka duża wada? Z pewnością niemała, ale przecież to nie symulator, więc możemy przymknąć na to oko. Zwłaszcza że samochody można personalizować poprzez zmianę malowania.

W trybie kariery nie ma mowy o tym, żeby wszystko ustawiać pod siebie. To twórcy z góry decydują, ile trwa dany wyścig i na jakich zasadach się odbywa. Raz przejedziecie szybki sprint na trzy okrążenia, a za chwilę gra wrzuci was w dłuższy wyścig z pit stopami i nagle robi się z tego mały endurance. Podczas jednego weekendu potrafi się nazbierać kilka różnych imprez i trzeba się do tego po prostu dostosować. Jest tu co prawda opcja, żeby część startów odpuścić i wynająć kierowcę, który pojedzie za nas w barwach naszego zespołu, ale to rozwiązanie ma swoje ciemne strony. Na początku dostajemy kierowców raczej z łapanki, później pojawiają się lepsi, teoretycznie bardziej ogarnięci, tylko że w praktyce bywa z nimi bardzo różnie. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że słabszy zawodnik przyjedzie gdzieś na końcu stawki, ale gdy drogi, lepszy kierowca jedzie jakby pierwszy raz widział samochód, to człowieka trochę trafia. Tym bardziej że jego wynik wpada na konto naszego zawodnika. A to oznacza zepsute statystyki, gorszy progres i czasem utrudnioną walkę o różne trofea do bazy. Dlatego ostatecznie najlepiej po prostu jeździć samemu i nie oddawać losu w ręce AI.

A co z torami — zapytacie? Są i to nawet takie prawdziwe. To znaczy nie do końca prawdziwe, bo są mocno pomniejszone, ale przypominają swoje realne odpowiedniki.

Bahrain International Circuit
Barber Motorsports Park
Hermanos Rodríguez (Mexico City)
Imola
Knockhill
Kyalami
Lime Rock
Maple Ridge*
Miami International Autodrome
MotorLand Aragón
Paul Ricard
Sachsenring
Sugar Hill*
Tsukuba Circuit

I tu znowu muszę się poskarżyć, że torów tych jest dosyć mało.

Poza samym ściganiem gra próbuje nas jeszcze wciągnąć w rozwijanie własnej bazy. Z czasem rozbudowujemy ten cały obóz, stawiamy nowe budynki, dokładamy drogi, ozdoby i ogólnie robimy wokół tego małe wyścigowe miasteczko. I nie jest to tylko dekoracja, bo poszczególne budynki realnie wpływają na to, co dzieje się potem na torze. Warsztaty od silnika, zawieszenia czy opon generują dodatkowe ulepszenia, które możemy potem przypisać do konkretnych wyścigów. Problem w tym, że miejsca na takie bonusy jest mało, więc przy większej liczbie startów w weekend trzeba już kombinować, gdzie co wrzucić. Jedno ulepszenie poprawi przyczepność, inne da chwilowy zastrzyk prędkości po wyprzedzeniu przez rywala, a jeszcze inne może uratować sytuację w dłuższym wyścigu, kiedy nagle okaże się, że paliwa zaczyna brakować. Po wykorzystaniu tych bonusów gra na koniec tygodnia losuje nowe i cały proces zaczyna się od początku. Im bardziej rozwiniemy budynki, tym lepsze rzeczy dostajemy. Fajnie to wygląda na papierze i czasem rzeczywiście potrafi pomóc, zwłaszcza w trudniejszych wyścigach.

Gra polega więc na karierze i wygrywaniu następnych serii wyścigowych, aby odblokować nowe i ostatecznie wylądować w serii, która udaje F1.

Teraz samo gęste. Jak się gra w iRacing Arcade? Słabo. Musimy sobie uświadomić, że ta marka już niemal z urzędu powinna być lepsza od konkurencji. A tak nie jest. Formula Legends zjada go na śniadanie i jest głodna przed obiadem. Model jazdy jest… dziwny i niewiele ma wspólnego z przyjemnością. Samochody zachowują się dziwnie, co najbardziej czuć w zakrętach. Ich prowadzenie nie daje satysfakcji. Bardzo dziwnie wyglądają także kolizje i często mamy wrażenie, że producenci odkryli jakieś nowe prawa fizyki. Tory z kolei są w miarę ładne i nawet udane. Zauważyłem także, że producenci starali się przemycić aspekty typowo simracingowe, jak na przykład namiastkę tunelu aerodynamicznego. Większość tych elementów jest jednak bardzo słabo zaimplementowana albo po prostu słaba. Powiem to jeszcze raz — ściganie się w tej grze nie daje żadnej satysfakcji.

Gra jest dosyć droga, bo kosztuje 115 ziko, czyli jest droższa od Formula Legends czy #DRIVE Rally, co przy tej zawartości moim zdaniem jest skokiem na kasę żerującym na popularności marki. Bo mamy tu do czynienia z dużym deweloperem, a nie malutkim studiem produkującym indyki. Odzwierciedlają to także oceny na Steam, które są „mieszane”.

Pewnie dziwicie się, dlaczego nie piszę o zmaganiach sieciowych? No nie piszę, bo poza prywatnym lobby to nie ma się gdzie w sieci ścigać, a nie znalazłem żadnych znajomych, żeby wypróbować ten element. Nie sądzę, aby tryb online był tutaj jakimś game changerem.

Grę ogrywałem na Lenovo Legion Go 1 ze steam OS i muszę wspomnieć o tym że mimo iż gra ma nieskomplikowaną grafikę to optymalizacja w wielu miejscach kuleje. I nie jest to wina mocy konsoli czy Steam OS ale wlaśnie optymalizacji.. 

Czy warto kupić iRacing Arcade? Nie. Naprawdę nie będą to dobrze wydane pieniądze.

Share This