Fani od lat prosili o Japonię jako miejsce akcji kolejnej Forzy Horizon i twórcy w końcu spełnili te oczekiwania. Nowa odsłona to świetna ścigałka, choć jednocześnie trudno nie odnieść wrażenia, że seria coraz mocniej opiera się na sprawdzonym schemacie zamiast próbować czegoś naprawdę nowego.
Forza Horizon 6 jest oczywiście grą wyścigową z otwartym światem. Trafiamy na wielką mapę inspirowaną Japonią. Pełno tu górskich serpentyn, małych miasteczek i klimatycznych tras ciągnących się między polami czy lasami bambusowymi. Jest też świetnie zrealizowane, choć trochę puste Tokio.
Jak zawsze w serii, nie ograniczamy się wyłącznie do wyścigów (choć tych jest mnóstwo). Bierzemy udział w pokazowych wydarzeniach, wykonujemy wyzwania poboczne, kolekcjonujemy samochody i po prostu jeździmy przed siebie dla czystej przyjemności. To gra, która sprawia frajdę, niezależnie od tego, jaką aktywność wybierzemy.
Największą siłą Forza Horizon 6 pozostaje jednak po prostu czysta frajda z jazdy. Model sterowania jest bardzo responsywny, driftowanie daje ogrom satysfakcji, a eksploracja mapy potrafi wciągnąć na dziesiątki godzin. Twórcom ponownie udało się świetnie wyczuć balans między zręcznościowym a bardziej realistycznym modelem jazdy. Samochody prowadzi się bardzo przyjemnie, a różnice między poszczególnymi klasami aut są wyraźnie odczuwalne.

Jeśli chodzi o rozgrywkę, najwięcej czasu spędzamy oczywiście na wyścigach oraz eksploracji świata. Aktywności jest tutaj ogromna liczba – od klasycznych zawodów ulicznych, przez rajdy terenowe, aż po efektowne wydarzenia pokazowe przypominające sceny z filmów akcji. Są też wyzwania driftowe, fotografowanie samochodów, rozbudowany tuning i mnóstwo aktywności sieciowych.
Szczególnie dobrze wypadają nocne przejazdy po górskich drogach i miejskie sprinty inspirowane japońską kulturą street racingu. Sama mapa natomiast jest doskonała, bardziej zróżnicowana i ciekawsza niż Meksyk z poprzedniej części. Zagęszczenie dróg jest idealnie przemyślane, przez co rzadziej niż w poprzednich częściach mamy ochotę jechać do celu w linii prostej przez łąki i pola.
Twórcy poprawili także część problemów zgłaszanych przez społeczność przy okazji poprzednich odsłon. Progresja jest nieco bardziej uporządkowana, a odblokowywanie nowych aktywności sprawia wrażenie bardziej naturalnego. Pojawiły się też nowe miejsca spotkań graczy inspirowane japońską kulturą motoryzacyjną, co buduje klimat przygody.
Nie oznacza to jednak, że gra jest pozbawiona wad. Forza Horizon 6 nadal momentami przypomina po prostu bardzo rozbudowaną ewolucję poprzednich części, a nie pełnoprawny krok naprzód dla serii. Część aktywności po kilkunastu godzinach zaczyna wydawać się powtarzalna, a festiwalowy klimat i nieustanne zasypywanie gracza nagrodami nadal potrafią męczyć. Trochę boli też słaby model zniszczeń czy dosyć sztuczne dialogi.
Podczas zabawy trudno jednak długo skupiać się na tych problemach, bo Playground Games po raz kolejny dostarczyło absolutny pokaz technologicznych możliwości. Forza Horizon 6 wygląda momentami wręcz fotorealistycznie, szczególnie podczas jazdy nocą albo w czasie deszczu. Modele samochodów prezentują się fantastycznie, a Japonia okazała się idealnym miejscem dla tej serii.
Muzyka również nie zawodzi i dobrze wpisuje się w klimat całej przygody. Soundtrack jest bardzo różnorodny, a odpowiednio dobrane stacje radiowe skutecznie budują atmosferę wakacyjnego festiwalu motoryzacji. Na plus wypada także optymalizacja, której trudno cokolwiek zarzucić.

Dla samej przyjemności z jazdy i eksploracji świata w Forza Horizon 6 zdecydowanie warto zagrać, choć należy pamiętać, że seria nadal bardzo mocno trzyma się sprawdzonej formuły i raczej nie próbuje rewolucjonizować gatunku. Mimo kilku drobnych problemów jest to jednak niezwykle dopracowana, efektowna i po prostu piekielnie grywalna ścigałka, która bez większego problemu potrafi pochłonąć dziesiątki godzin.








