Nie będzie przesadą powiedzieć, że nowa gra studia Bitmap Bureau to jedna z najlepszych gier w świecie Terminatora. Szkoda tylko, że nie oferuje nieco więcej zawartości.

Za produkcję odpowiada ekipa, która na retro stylistyce zjadła zęby (stworzyli chociażby świetne Xeno Crisis). Widać to i czuć od pierwszych sekund, bo No Fate to klasyczny, run ‘n gun, który mechaniką i duchem nawiązuje do takich kultowych serii jak Contra czy Metal Slug.

Zasady są proste: idziemy w prawo, strzelamy do wszystkiego, co się rusza, a w międzyczasie staramy się nie zginąć. Gameplay jest więc niezwykle prosty, ale po prostu szalenie satysfakcjonujący.

Trzeba też podkreślić, że wizualnie gra to małe dzieło sztuki. Twórcy nie poszli na łatwiznę, serwując nam tanie retro. Zamiast tego otrzymujemy przepiękny, dopieszczony pixel art, który idealnie oddaje ciężki, industrialny klimat filmu Camerona. Charakterystyczny, niebieski filtr nocny, dym, iskry sypiące się z niszczonych endoszkieletów – wszystko tu ze sobą pięknie współgra.

Animacje postaci są płynne i pełne detali – wystarczy spojrzeć na T-1000, który morfuje z podłogi w policjanta, by poczuć atmosferę rodem z filmów. Do tego dochodzi ścieżka dźwiękowa, wiernie oddająca kultowe motywy. Klimat wylewa się z ekranu i bez dwóch zdań jest to najmocniejsza strona tej produkcji.

Gameplayowo jest równie dobrze. Sterowanie jest precyzyjne, a model strzelania soczysty. Wcielamy się nie tylko w T-800 z potężnym minigunem, ale też w Sarę czy Johna Connora. Twórcy postarali się o różnorodność – nie tylko biegamy i strzelamy. Czekają na nas sekwencje jazdy motocyklem, ucieczka furgonetką przed T-1000, a nawet etap w barze dla motocyklistów. Każda postać ma swój unikalny zestaw broni, co wymusza lekką zmianę taktyki.

Co ciekawe, tytuł wprowadza system „No Fate”, który pozwala podjąć pewne decyzje. Te wybory otwierają alternatywne ścieżki fabularne i prowadzą do różnych zakończeń. To daje nam powód, żeby odpalić grę więcej niż raz, chociaż to i tak za mało, by gra oferowała dobry stosunek ceny do jakości. Największym minusem jest mało zawartości i bardzo krótki czas potrzebny do ukończenia gry.

Pojedyncze przejście kampanii to kwestia około godziny, w zależności od waszych umiejętności i wybranego poziomu trudności. Dla weteranów automatów arcade taka długość może wydawać się naturalna – w końcu te gry projektowano tak, by dało się je przejść w jeden wieczór.

Jednak w kontekście innych gier akcji sprzedawanych za mniejsze pieniądze, nowy Terminator wypada po prostu słabo. Fakt, że grę można przejść kilka razy – by zobaczyć niewielkie zmiany w zależności od wyborów – nie może być usprawiedliwieniem.

Z pewnością otrzymujemy więc naprawdę świetną i wciągającą strzelankę, fantastycznie prezentującą uniwersum Terminatora – jednak najzwyczajniej w świecie za drogą. Wystarczy jednak po prostu poczekać na promocję.

Share This