Slay the Spire 2 to dosyć bezpieczny sequel, jednak oferujący tyle nowej zawartości, że nawet najbardziej hardkorowi fani oryginału będą pod wielkim wrażeniem. Ten tytuł zachwyca, chociaż to dopiero początek fazy Wczesnego Dostępu.

Twórcy hitu sprzed niemal dekady postawili sobie jasny cel – chcieli stworzyć grę, która zaoferuje wszystko to, co oryginał, ale też zaproponuje więcej zawartości, która przy okazji będzie bardziej różnorodna. W praktyce działa to świetnie, a gra robi niesamowite wrażenie już teraz, chwilę po premierze wczesnej wersji.

Podstawy rozgrywki pozostają niezmienione. Nadal mamy do czynienia z roguelite’ową karcianką z turowymi pojedynkami i przemierzaniem kolejnych lokacji w drodze do potężnych bossów, ze zdobywaniem artefaktów i ulepszeń w trakcie podróży, by rozwijać nasze możliwości.

Na start dostajemy jedną klasę, typowego wojownika znanego z poprzedniej części. Szybko odblokowujemy jednak kolejne postacie – w sumie w wersji Early Access mamy aż piątkę różnorodnych bohaterów, którzy oferuje zupełnie odmienne style rozgrywki. Wspomniany wojownik polega na sile i zwykłych obrażeniach, ale pozostałe klasy wprowadzają ciekawe urozmaicenia.

Najbardziej interesującą bohaterką jest Nekromantka, którą można budować tak, by zwiększać siłę jej kościanego towarzysza działającego jak jej tarcza. Można też jednak pójść w innym kierunku i dobierać karty oraz ulepszenia w taki sposób, by skupić się na wykorzystaniu mechaniki Zagłady – klątwy, której nakładanie na wrogów może doprowadzić do ich pokonania jeszcze zanim stracą wszystkie punkty życia. Jest to niezwykle satysfakcjonujące.

Powracają też dwie inne postacie znane z pierwszej części – Defekt korzystający z magicznych sfer wyładowujących różne rodzaje energii, a także polegająca na sztyletach lub truciznach zabójczyni The Silent. Bardziej skomplikowany jest ostatni bohater, debiutujący w serii Regent, który wprowadza mechanikę zarządzania nie jednym, a dwoma rodzajami zasobów do wydawania na używanie kart.

Biorąc pod uwagę liczbę klas, w Slay the Spire 2 mamy naprawdę mnóstwo zabawy. Przejście obecnej wersji każdą postacią to świetne wyzwanie na początek, a później przecież mamy kolejne poziomy Wzniesienia – swego rodzaju Nowej Gry Plus z różnymi utrudnieniami.

Imponuje też liczba kart, przedmiotów – chociażby mikstur – i artefaktów, które diametralnie potrafią wpływać na nasz build i na to, jak gramy. Pierwszy rzut oka na grę może prowadzić do błędnych wniosków, że to „praktycznie to samo”, co część pierwsza, jednak spędzenie z sequelem choćby godziny wystarcza, żeby osobiście się przekonać, jak dużo nowości przygotowali twórcy.

Ciekawym dodatkiem jest opcjonalny tryb kooperacji. Obecnie gra oferuje możliwość zabawy tylko ze znajomymi, a wyszukiwanie chętnych do gry online pojawi się zapewne w przyszłości. To eksperymentalne rozwiązanie działa zaskakująco dobrze i projektantom udało się nawet zadbać o pewien balans rozgrywki. Cztery osoby mogą tu grać różnymi klasami, operować własnymi kartami i przedmiotami, a wrogowie mają tylko odpowiednio podkręcone punkty życia.

Kwestią gustu pozostaje styl oprawy wizualnej, praktycznie niezmieniony, dopracowany tylko lepszymi animacjami i bardziej jakościowym wykończeniem modeli czy efektów specjalnych. Nie jest to najpiękniejsza gra wideo w historii, ale z pewnością nie można powiedzieć, że nie wyróżnia się na tle innych rogalików.

Slay the Spire 2 to szalenie wciągająca produkcja, którą można śmiało polecać już teraz. Do premiery wersji 1.0 pozostał zapewne rok, jednak nawet obecnie gra może zapewnić dziesiątki, jeśli nie setki godzin doskonałej zabawy.

Share This