They Are Billions – pierwsze wrażenia z Dark Souls III RTSów

They Are Billions – pierwsze wrażenia z Dark Souls III RTSów

Jakiś czas temu na Twitchu przez przypadek natrafiłam na transmisję z gry, której nigdy dotąd nie widziałam. Tą grą było They Are Billions – nowy RTS, który zainteresował mnie na tyle, by samemu spróbować w nim swoich sił. No cóż, cieszę się, że ten tytuł znalazł się w mojej bibliotece.

Wczesny Dostęp na Steamie nie cieszy się dobrą renomą. Zbyt dużo znalazło się w nim gier, które zawiodły użytkowników tej platformy. Ja na przykład żałuję, że swego czasu postanowiłam wydać swoje pieniądze na ARK: Survival Evolved. Niemniej, raz na jakiś czas w we Wczesnym Dostępie pojawiają się tytuły, które są naprawdę dobre. Jednym z takich tytułów jest gra, która moim zdaniem pokazuje, że RTSy jeszcze nie umarły. Ta gra to They Are Billions.

They Are Billions jest RTSem, ale można zauważyć w nim też elementy z gier typu Tower Defence. Nie jest to bowiem typowa strategia czasu rzeczywistego, w której sztuczna inteligencja także buduje swoją bazę i wysyła przeciwko nam swoje jednostki. Walczymy w niej bowiem z hordami… zombie. Tak, akcja tej produkcji rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, opanowanym przez nieumarłych.

Obecnie They Are Billions oferuje tylko jeden tryb rozgrywki – Survival. O co w nim chodzi? Przed każdą potyczką musimy wybrać rodzaj mapy, na jakiej chcemy grać, ilość zainfekowanych, z którymi będziemy mieli do czynienia oraz liczbę dni, przez które spróbujemy przetrwać. Im więcej dni wybierzemy tym łatwiej – mamy wtedy więcej czasu na przygotowanie się do obrony przed poszczególnymi falami zombie.

Rozgrywkę zaczynamy zawsze tylko z Centrum Dowodzenia i kilkoma jednostkami wojska. Od tej pory musimy dosłownie walczyć o przetrwanie, co nawet na „łatwym” poziomie trudności nie jest błahostką. Warto od razu rozstawić wojska tak, abyśmy mieli pewność, że zombiaki z żadnej strony nie będą mogły dostać się do Centrum Dowodzenia. Utrata tego budynku oznacza przegraną.

TRUDNE POCZĄTKI

Zaznaczę tu od razu, że w They Are Billions nie znajdziecie żadnego samouczka. Wszystkiego trzeba dowiedzieć się, korzystając z metody prób i błędów. Na szczęście, interfejs jest na tyle przejrzysty, żeby szybko zrozumieć, że najpierw musimy zbudować namioty, w których mieszkać będą koloniści. To oni zwiększają nam przypływ złota, a także gwarantują robotników.

Jak wiadomo, mieszkańcy kolonii muszą cos jeść, więc zaraz po namiotach trzeba zbudować chatki myśliwych lub rybaków. Ale skąd wziąć surowce na dalszą rozbudowę – chociażby drewno? Potrzebujemy tartaków. Po postawieniu jeszcze kilku budynków przekonacie się, że żeby wszystkie sprawnie działały potrzebny będzie prąd, generowany przez wiatraki, a w późniejszym etapie rozgrywki także przez elektrownie. Inne surowce jakie możemy zdobywać w They Are Billions to kamień, żelazo oraz ropa.

Warto dodać, że złoża w grze nigdy się nie kończą, tak jak drewno w lesie, czy ryby w jeziorze. Raz postawiony budynek będzie zawsze pozyskiwał dany materiał. Poza tym, to ile jednostek surowców konstrukcje będą zbierać, zależy od ich lokalizacji. Przy stawianiu budynków warto więc co nieco kombinować – być może gdy zechcecie postawić kopalnię nieco bardziej „na lewo”, to zagwarantujecie sobie większy przypływ kamienia czy żelaza.

SURVIVAL TO NIE SIELANKA

Rozbudowując kolonię należy pamiętać o jej obronie – budować mury, wieże, czy balisty. Najlepiej jest szybko postawić także taki budynek jak garnizon, aby zacząć zwiększać swoje wojsko. W końcu, bez tego wszystkiego nie poradzimy sobie z zombiakami, które czasem lubią zaatakować miasto (im większy poziom trudności, tym ich ataki są częstsze). Podczas rozgrywki z czasem będziemy mogli opracowywać nowe technologie, które pozwolą na rekrutowanie silniejszych jednostek oraz budowanie wytrzymalszych murów i bardziej śmiercionośnych struktur obronnych.

Raz na kilkanaście do kilkudziesięciu dni w grze otrzymamy komunikat, że z danego krańca mapy, z podaną liczbę godzin zacznie w naszą stronę zmierzać fala zombie. Jest to jeden z głównych powodów, dla których należy z każdej strony zadbać o odpowiednie obwarowania, zwłaszcza że każda kolejna fala jest silniejsza. Rozgrywka to nieustanna walka z czasem – nigdy nie wiadomo czy na pewno zdążymy z umocnieniem kolonii przed następnym atakiem.

Najważniejszym sprawdzianem jest jednak ta ostatnia fala, która ma miejsce pod koniec rozgrywki i nadciąga z wszystkich czterech kierunków. Dopiero wtedy okazuje się, czy po drodze na pewno wszystko odpowiednio dobrze rozplanowaliśmy i przemyśleliśmy. Nigdy nie mamy jednak gwarancji, że do tej fali dotrwamy.

PORAŻKA KRYJE SIĘ TUŻ ZA ROGIEM

Można powiedzieć, że They Are Billions to takie Dark Souls III RTSów. Gra nie wybacza absolutnie żadnych błędów, nawet na łatwym poziomie trudności. Wystarczy, że przez przypadek wpuścicie do kolonii jednego zombiaka, aby wszystko zaprzepaścić. Przekonałam się o tym na własnej skórze. W moim przypadku taki jeden zombiak zainfekował domy kolonistów, z których w efekcie wyszło więcej zobie. W kilka chwil powstało ich tyle, że nie miałam szans na powstrzymanie ich przed dotarciem do Centrum Dowodzenia.

Co ciekawe, w They Are Billions nie spotkamy tylko takich klasycznych zombie, które prą przed siebie z wyciągniętymi w przód ramionami, powłócząc nogami. Na coraz trudniejszych poziomach trudności częściej będziemy spotykać wytrzymalszych i groźniejszych wrogów, takich jak grube zombiaki, czyli tanki, które mogą pochłaniać nadprogramowe dawki ołowiu czy harpie, które mogą skakać przez mury. Co gorsza, czasem na mapie można trafić na całe siedziby zombie, które dawniej były ludzkimi miastami. Cóż, nie próbujcie ich niszczyć, dopóki nie zgromadzicie porządnej armii. Nieprzygotowani niepotrzebnie ściągnięcie na siebie dodatkową hordę wrogów.

AURA MROŻĄCA KREW W ŻYŁACH

Na pochwałę w grze zasługuje muzyka. Świetnie współgra ona ze steampunkowym klimatem oprawy wizualnej, a dodatkowo potęguje wrażenie, że w każdej chwili nasza kolonia może zamienić się w kolejne siedlisko nieumarłych. Duże znaczenie w grze mają wszelkiego rodzaju dźwięki. Szum miasta przyciąga w jego stronę dodatkowych zombie, a całą hordę wrogów łatwo jest na siebie ściągnąć, wysyłając do walki żołnierzy, którzy korzystają ze skutecznych ale głośnych karabinów. W eliminowaniu pojedynczych przeciwników lepsze są łuczniczki, które posyłają w ich stronę bezszelestne strzały.

Skoro wspomniałam o oprawie wizualnej, dodam tylko, że jest ona co najmniej ładna. Podoba mi się sposób, w jaki zaprojektowano wszystkie budynki i jednostki. Wyglądają one oryginalnie, a oczy cieszy wszystko to, co się wokół nich dzieje.

RYSA NA SZKLE?

Mimo że They Are Billions nadal jest we Wczesnym Dostępie, to jest to gra naprawdę świetna. Mapy są generowane proceduralnie, przez co każda rozgrywka jest inna, a kolejne przegrane zachęcają do podejmowania się następnych prób przechytrzenia zombiaków. Z resztą, jak już w końcu uda nam się wygrać, zawsze możemy uruchomić grę na wyższym poziomie trudności.

Myślę jednak, że wszystko to się w końcu znudzi, a twórcy z czasem będą musieli wprowadzić nowe tryby rozgrywki i kampanię fabularną. Wtedy też gra będzie nieco bardziej warta swojej ceny. Obecnie kosztuje ona aż 89,99 złotych.

Ważną zaletą They Are Billions, której nie można pominąć, jest zaskakujący brak błędów i bugów, co w przypadku Early Accesu jest ewenementem.

Jedno jest pewne – They Are Billions to tytuł niesamowicie wciągający. Podczas gdy w pracy 5 minut możecie odczuwać niczym 5 godzin, w tym przypadku jest odwrotnie – 5 godzin mija niczym 5 minut. Mogę go więc go z całym sercem polecić. Uważam, że istnieją małe szanse na to, iż They Are Billions się Wam nie spodoba.