Seria Titanfall oferowała wyjątkowy styl rozgrywki. Nic dziwnego, że w obliczu braku oficjalnych sequeli, inni twórcy próbują naśladować projektantów ze studia Respawn. Czy ShatterRush dorówna serii od EA?

Fani szybkich, widowiskowych shooterów od dłuższego czasu narzekają, że na rynku brakuje gier stawiających na efektowny movement i dynamiczne starcia. Właśnie dlatego coraz więcej osób zaczyna interesować się projektem ShatterRush, który przez wielu określany jest już mianem duchowego spadkobiercy Titanfalla. Produkcja stawia na błyskawiczne tempo rozgrywki, ogromne mechy i destrukcyjne otoczenie, a pierwszy kontakt z grą pokazuje, że faktycznie jest tu potencjał.

Strzelanka ma ukazać się w trzecim kwartale 2027 roku. Wiadomo też, że tytuł trafi do Early Access, więc na pełną wersję poczekamy nieco dłużej. Już teraz dostępne jest natomiast darmowe demo, dzięki któremu każdy może sprawdzić produkcję i wpływać na jej rozwój. Za projekt odpowiada niewielkie studio Tetra, które mocno stawia na współpracę ze społecznością.

Największą atrakcją ShatterRush ma być system poruszania się. Twórcy przygotowali wallrunning, ślizgi, podwójne skoki, dashowanie, grappling hook oraz szereg mechanik pozwalających utrzymywać ogromną prędkość praktycznie bez zatrzymywania się. Rozgrywka została wyraźnie zaprojektowana wokół momentum i płynnego przemieszczania się po mapie, co od razu przywołuje skojarzenia z Titanfall 2. Czuć to już podczas dostępnego w demie etapu treningowego, gdzie możemy stale próbować osiągać coraz lepszy czas.

Jednocześnie deweloperzy próbują dorzucić do formuły Titanfall własne pomysły. Najważniejszym z nich jest destrukcja otoczenia – ściany, dachy czy całe budynki można niszczyć podczas walki, tworząc nowe przejścia i linie ostrzału. Twórcy podkreślają, że praktycznie żadna osłona nie jest permanentna, więc sytuacja na mapie potrafi zmieniać się dosłownie z sekundy na sekundę.

Nie zabraknie również mechów, które pełnią rolę potężnych maszyn bojowych zdolnych kompletnie zmienić przebieg starcia. W trakcie meczu gracze stopniowo ładują specjalny wskaźnik, pozwalający wezwać własnego mecha wyposażonego w ciężkie uzbrojenie. Możliwe będzie także korzystanie z dodatkowych zdolności (zamiast mechów) pokroju nalotów czy specjalnych gadżetów bojowych.

Twórcy celują w 16-osobowe mecze multiplayer, ale zależy im również na tym, by gra była przystępna dla nowych graczy. Według deweloperów movement ma być łatwy do nauczenia, lecz trudny do pełnego opanowania, dzięki czemu doświadczeni gracze będą mogli wykonywać bardzo efektowne manewry i utrzymywać ogromną płynność ruchu. Spędzenie z demem paru chwilach pozwala potwierdzić, że intencje twórców zostały dobrze zrealizowane.

Warto też zaznaczyć, że ShatterRush już teraz zbiera całkiem pozytywne reakcje społeczności. Wielu graczy chwali przede wszystkim sam pomysł na połączenie movement shootera z destrukcją otoczenia oraz mechami. Pojawiają się opinie, że produkcja „ma w sobie to coś”, czego od dawna brakowało fanom Titanfalla.

Nie oznacza to jednak, że projekt jest wolny od problemów. Część osób zwraca uwagę na nierówną płynność movementu, problemy z serwerami czy momentami zbyt chaotyczne starcia mechów. Pojawiają się też głosy, że system poruszania nie osiąga jeszcze poziomu znanego z produkcji Respawn Entertainment, a sama gra potrzebuje więcej zawartości i lepszego balansu.

Mimo tego ShatterRush wygląda obecnie na jeden z najciekawszych niezależnych shooterów w produkcji. Widać wyraźnie, że twórcy mają konkretną wizję i dobrze rozumieją, czego oczekują fani szybkich FPS-ów nastawionych na movement. Jeśli uda się dopracować techniczne aspekty gry i utrzymać regularne aktualizacje, może z tego wyrosnąć naprawdę mocna alternatywa dla wielkich sieciowych strzelanek.

Share This