Gdy dowiedziałam się, że Subnautica 2 zadebiutowała we Wczesnym Dostępie, musiałam w nią zagrać. Nie mogłam doczekać się ponownego zanurzenia się (he he) w survivalowym, podwodnym świecie, zlokalizowanym daleko od Ziemi, gdzieś w wielkim kosmosie. Ostatecznie, już po godzinach rozgrywki, ten spodobał mi się ostatecznie tak bardzo, że zdążyłam ukończyć zawartość, którą ma póki co do zaoferowania. Ale co tak bardzo przypadło mi w nim do gustu? Czy ma on jakieś niedociągnięcia? Czytajcie dalej, by się o tym przekonać.

Zacznijmy od małego, niezwykle szczerego wyznania: pierwszej Subnautici nigdy nie ukończyłam. Po prostu w pewnym momencie mnie pokonała. Kiedy schodziłam w mroczne głębiny, a z oddali dobiegał ryk Lewiatana, mówiłam sobie „Nope” i wyłączałam grę. Gra była dla mnie genialna, ale po czasie stawała się zbyt potężnym horrorem psychologicznym. Dlatego też bałam się wypróbować Below Zero.

Kiedy dowiedziałam się o debiucie pełnoprawnego sequela, nadal czułam pewien niepokój, ale stwierdziłam „a co tam” – Subnautica dawała mi na początku dużo frajdy, a więc może i z dwójką tak będzie, a przynajmniej do czasu. Po ograniu wczesnego dostępu mam wrażenie mogę odetchnąć z ulgą. Przynajmniej na razie nie jest aż tak strasznie (choć  trochę jest), więc może jest to też gra dla takich cykorów jak ja.

Nowy dom, nowe koszmary

Gra wrzuca nas na zupełnie nową, obcą planetę wodną. Zapomnijcie o starym, dobrym 4546B. Tam znaliśmy już każdy centymetr kwadratowy rafy. Tutaj ekosystem jest świeży, dziwaczny i – co najważniejsze – niesamowicie spójny. Projekt mapy w tej grze to jest jakiś absolutny majstersztyk inżynierii planetarnej.

Na początku, klasycznie, lądujemy w czymś, co przypomina bezpieczną, płytką lagunę. Kolory aż kłują w oczy – neony, pulsujące koralowce, małe, pocieszne rybki, które wyglądają, jakby urwały się z filmu Pixara. Pierwsze dwie godziny to czysta sielanka. Zbierasz tytan, kwarc, łapiesz pierwsze stworzenia do małego podręcznego ekwipunku i tworzysz podstawowe narzędzia oraz budujesz pierwszą bazę.

Wystarczy jednak przepłynąć kilkaset metrów dalej, tam gdzie dno nagle urywa się pionową ścianą, schodząc w dół w nienaturalną, gęstą czerń. Stoisz na krawędzi tego podwodnego klifu, wskaźnik tlenu pika ostrzegawczo, a Ty już masz pikawę na samą myśl o potencjalnym zejściu w tę odchłań. Jeszcze gorzej jest po dotarciu do nowego, nieco bardziej niebezpiecznego biomu, który każe Ci w końcu zejść niżej, by posunąć fabułę dalej. Gdy w oddali usłyszałam niepokojące odgłosy niczym śpiew wieloryba, a w tle włączyła się muzyka jak z filmów grozy, zrobiło mi się naprawdę gorąco. Musiałam naprawdę zebrać się w sobie, by tam wpłynąć. Na szczęście we Wczesnym Dostępie Subnautica 2 nie straszy tak intensywnie i często, jak straszyła mnie Subnautica 1. Atmosfera bez wątpienia jest ciężka, a po dłuższym czasie rozgrywkę musiałam rozsądnie dawkować, by rozładować napięcie, ale może to dobrze – bo nie siedziałam przy rozgrywce godzinami, jak potrafię w innych grach, 

To, co urzekło mnie najbardziej w nowym świecie, to bio-luminescencja. Gra w nocy wygląda naprawdę pięknie, choć muszę przyznać, że nie zawsze miałam odwagę opuszczać bazę po zmroku. Wszystko tu żyje, reaguje na Twój ruch, a niektóre organizmy potrafią zamknąć się w sobie lub wystrzelić chmurę toksycznego zarodnika, jeśli podpłyniesz za blisko.

Tryby gry

Subnautica 2 nie jest tylko grą single player, bo pozwala również bawić się w trybie kooperacji. Możemy stworzyć grę multiplayerową i zaprosić do zabawy nawet trzech znajomych. Muszę jednak przyznać, że ta forma rozgrywki mnie w tej produkcji zupełnie nie kręciła i wolałam bawić się tu sama.

Po pierwsze, gdy ja wychodziłam ze stworzonej przeze mnie gry, nikt inny nie mógł dalej grać w tym samym świecie. Po drugie, inni gracze mogli posuwać fabułę dalej za mnie, bo system progresji jest tu wspólny. W związku z tym gdy grałam wspólnie z moim narzeczonym poznawanie lore gry było dla mnie utrudnione, a odkrywanie kolejnych rozdziałów historii odbywało się w tempie, które było dla mnie zbyt szybkie.

Jestem pewna, że wielu graczy doceni możliwość wspólnej rozgrywki, ale w tej grze na pewno nie jest ona czymś dla mnie.

Pętla rozgrywki, czyli jeszcze tylko jedna rundka po tytan

Syndrom „jeszcze jednej tury” jest w tej grze potężny. Kluczowym elementem rozgrywki jest budowa własnej bazy (nawet niejednej) i jej rozbudowa, a do tego potrzebne są przeróżne surowce. Oczywiście można skupić się na eksploracji i posuwaniu fabuły do przodu, ale praca nad podwodną siedzibą jest tu bardzo satysfakcjonująca, bo możesz umieścić w niej nie tylko elementy faktycznie pełniące jakieś funkcje, ale także przeróżne dekoracje. Nie bez powodu ludzie chwalą się swoimi bazami w internecie.  Sama wielokrotnie złapałam się na tym, że przedłużałam nieco moją rozgrywkę, bo nie mogłam powstrzymać się przed dalszym rozbudowywaniem własnej bazy i kolejnymi wypłynięciami pod niezbędne do tego materiały, takie jak wspomniany wyżej tytan.

Gra zmusza do myślenia. Nie ma tu mapy, która prowadzi Cię za rączkę. Musisz nauczyć się topografii terenu, zapamiętywać punkty orientacyjne i przede wszystkim – czytać zachowania fauny. Możesz z czasem zacząć umieszczać odpowiednio opisane „beacony”, które ułatwią Ci ponowne odnajdywanie podobnych miejsc, ale to jednak nie to samo co mapa. To powiedziawszy, ja tu przez brak mapy narzekać nie mogę.

Fabularnie nie chcę Wam niczego zdradzać, bo odkrywanie tajemnic tej planety to połowa frajdy. Wątek obcej cywilizacji powraca, ale jest podany w znacznie bardziej tajemniczy i subtelny sposób. Środowiskowe opowiadanie historii stoi na najwyższym poziomie. Co najważniejsze: scenariusz i konstrukcja świata pozwalają na dawkowanie sobie emocji w taki sposób, by nie przedawkować stresu pod koniec przygody.

Techniczny skok w nadprzestrzeń

Wizualnie gra to absolutna topka. Przejście na nową wersję silnika zrobiło swoje. Fizyka wody, sposób, w jaki światło załamuje się na powierzchni i przenika w głąb falami – to coś niesamowitego.

Na moim komputerze gra działała bardzo stabilnie, a przy najwyższych ustawieniach graficznych wyświetlała dużo klatek. Nie jest to jednak najlepszy benchmark, bo nie mam mało wydajnego, ani nawet przeciętnie wydajnego peceta, a peceta z RTXem 5080.

Osobny akapit należy się udźwiękowieniu. To stoi na bardzo wysokim poziome, ale przyznam, że po pewnym czasie zdecydowałam się wyłączyć odtwarzaną w grze muzykę. Nie mam żadnych zarzutów względem jej jakości – absolutnie. Po prostu z czasem zbyt mocno podkreślała ona terror głębin i przyspieszała moje tętno. Wystarczająco straszny był dla mnie sam widok lewiatana wraz z wydawanymi przez niego odgłosami. Nie potrzebowałam do tego niczego więcej.

Podsumowanie

Subnautica 2 we Wczesnym Dostępie okazała się dla mnie ogromnym, niezwykle pozytywnym zaskoczeniem. Choć do podwodnego świata sequela wchodziłam z duszą na ramieniu i żywą traumą po ucieczkach przed Lewiatanami z pierwszej części, gra udowodniła, że potrafi oczarować nawet takiego cykora jak ja. Twórcy genialnie wyważyli ciężki, podwodny klimat – z jednej strony rzucają nas w przepiękny, bio-luminescencyjny świat, który aż chce się badać, z drugiej dawkują poczucie zagrożenia na tyle umiejętnie, że zamiast panicznie wyłączać komputer, wolałam po prostu dawkować sobie rozgrywkę i wracać do niej mądrzej.

Mimo że tryb kooperacji kompletnie nie trafił w moje gusta i zdecydowanie wolę samotne, niespieszne odkrywanie lore, to pętla rozgrywki opartej na budowaniu bazy i zbieraniu surowców wciągnęła mnie bez reszty. Dodajmy do tego obłędną oprawę wizualną, świetną optymalizację i udźwiękowienie, które działa na zmysły aż za dobrze (co skończyło się u mnie wyciszeniem muzyki dla świętego spokoju), a otrzymamy survival, od którego trudno się oderwać.

Jeżeli tak jak ja porzuciliście jedynkę przez paraliżujący strach, dajcie dwójce szansę. To wciąż potężna, głęboka i momentami stresująca przygoda, ale skonstruowana tak, że pozwala czerpać ogromną satysfakcję z przełamywania własnych barier. Ja swoją przygodę z obecną zawartością Early Accessu już zakończyłam, ale z niecierpliwością (i lekkim dreszczykiem emocji) czekam na kolejne aktualizacje i dalsze rozdziały fabuły.

Share This