Świeżo po zapowiedzi Nioh 3 mogło wzbudzać podejrzenia wśród fanów – prezentowane zmiany i nowości wydawały się nie pasować do formuły cyklu. Nie można było się jednak bardziej mylić. Otrzymaliśmy fantastyczny i szalenie wciągający sequel.

Nioh 3 to świetna gra akcji z mocno zaznaczonym charakterem gatunku soulslike’ów. Ponownie jest to tytuł, który zabiera nas do Japonii pełnej mitycznych stworzeń yokai, a tym razem przyjdzie nam nawet podróżować w czasie, by w kilku okresach historycznych zmagać się z demonami i wrogimi frakcjami.

Fabuła nie jest szczególnie wciągająca i ciekawa, ale też nigdy tego nikt od serii Nioh nie wymagał. Wcielamy się w następcę szoguna, którego brat – opętany przez złe moce – postanawia odebrać nam prawo do przejęcia władzy i sam zapanować nad światem. Na przestrzeni około 90 godzin rozgrywki obejrzymy całkiem sporo efektownych scenek przerywnikowych, bo Nioh 3 opowiada historię o wiele bardziej wprost niż gry From Software.

Jedną z dwóch dużych nowości w trzeciej części jest otwarta struktura świata. Na szczęście nie jest on zbyt duży i przytłaczający, ponieważ deweloperzy sprytnie połączyli bardziej rozległe regiony z obszarami liniowymi, co sprawia, że gra nie zatraciła swojego charakteru i wierni fani nie poczują się tutaj nieswojo.

W różnych regionach wykonujemy mnóstwo aktywności – misje poboczne, likwidowanie wrogich baz, szukanie sekretów, skrzyń ze skarbami, gorących źródeł. Ostatecznie trafiamy na główne zadania fabularne i na obszary zwane Crucible, czyli zamknięte tereny opanowane przez demoniczne siły – w tych lokacjach poziom trudności jest nieco zwiększony, ale możemy tam też znaleźć wyjątkowe rodzaje broni.

Najwięcej czasu spędzamy oczywiście na walce, która jest w Nioh 3 po prostu fantastyczna. To lekka ewolucja tego, co znamy już z poprzedniej odsłony. Gra premiuje agresywne podejście i zachęca do dynamicznej rozgrywki, oferując też mnóstwo różnorodnych rodzajów uzbrojenia.

Tutaj pojawia się druga najważniejsza nowość, czyli wprowadzenie podziału na dwa style walki – Samuraja i Ninja. Przełączamy się między nimi w dowolnym momencie jednym przyciskiem, wymieniając tym samym całe uzbrojenie i wyposażenie. To świetny system, który pozytywnie wpływa na urozmaicenie zabawy.

Rozgrywka w stylu Samuraja to w zasadzie to, co znają już fani serii – czyli skupienie się na metodycznej walce, odzyskiwaniu energii poprzez tak zwane pulsy Ki, a także parowanie ciosów. Samuraj ma też dostęp do trzech postaw dla każdej ze swoich broni, wśród których znajdziemy topory, wielkie miecze czy włócznie.

Ninja to już jednak inna bajka. W tym stylu walki skupiamy się na szybkości, używaniu gadżetów (takich jak bomby czy shurikeny), a także odblokowujemy zdolności pozwalające nam szybko unikać ciosów, czy też przedostawać się za plecy wroga, by zyskać premię do ataku. Gameplay w takiej formie niezwykle mocno wciąga i jest miłą odmianą od stylu Samuraja.

Rozwój postaci jest w Nioh 3 wielowymiarowy i głęboki. Zwiększamy atrybuty, ale aktywujemy też pasywne umiejętności, a także odblokowujemy nowe ciosy i zdolności w drzewkach talentów dla każdej broni i każdego stylu walki. Łącznie z odpowiednim doborem ekwipunku, stworzymy więc sobie takiego wojownika, jakiego zechcemy.

Poziom trudności jest tutaj spory, podobnie jak w Nioh 2. Szczególnie niektóre walki z bossami potrafią być bolesne, chociaż frustrująca jest tylko ostatnia potyczka – głównie przez irytujące ataki obszarowe. Wyzwanie zawsze można jednak zmniejszyć, korzystając z opcji kooperacji lub przyzywania duchów innych graczy.

Po przejściu gry możemy bawić się w New Game Plus, gdzie czeka na nas dodatkowy poziom jakości przedmiotów, a także opcja resetowania różnych misji i wyzwań, by zastąpić w nich zwykłych wrogów bardziej potężnymi przeciwnikami. Co ważne, zachowujemy wszystko to, co odsłoniliśmy na mapie przy pierwszym podejściu do gry – łącznie z punktami szybkiej podróży.

Do doskonałości Nioh 3 brakuje tylko lepszej optymalizacji oraz polskiej wersji językowej. Poza tymi wadami, to naprawdę fantastyczna gra akcji, od której ciężko się oderwać. Team Ninja udowodniło, że nadal potrafi stworzyć coś świetnego.

Share This