To fascynujące, jak bardzo zmieniło się podejście do World of Warcraft w ciągu ostatnich dwóch lat. Kiedyś gracze unikający raidów i podziemi Mythic+ byli obywatelami drugiej kategorii. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, zwłaszcza po premierze najnowszego dodatku – World of Warcraft: Midnight. Blizzard nie tylko utrzymał kurs obrany w The War Within, ale wręcz go zabetonował, czyniąc z najnowszego dodatku absolutne arcydzieło dla osób, które cenią swój czas i preferują samotną walkę z siłami Pustki.
Oto recenzja Midnight z mojej perspektywy – perspektywy gracza, który odpuścił pogoń za cyferkami, by po prostu cieszyć się światem gry i zanurzyć się w klimacie Quel’Thalas.
Ach tak, Blizzard nie zabiera nas w Midnight na żaden nowy kontynent, a pozwala w końcu wrócić na północne krańce Wschodnich Królestw, a to pierwsza z jego h zalet. Quel’Thalas zostało odświeżone i jest jeszcze bardziej monumentalne, choć królestwo krwawych elfów musi się teraz mierzyć z nowym wyzwaniem – inwazją zapoczątkowaną przez Xal’atath. Czuć tu zarówno historię i potęgę elfów, jak i grozę nadciągającej Pustki.
Krainy w Midnight są zaprojektowane z myślą o opowiadaniu historii samym otoczeniem. Widok Słonecznej Studni (Sunwell), wokół której niebo dosłownie pęka pod wpływem energii Voidu, zapiera dech w piersiach. Ghostlands w końcu zostało „uleczone” – no, w większości. Zul’Aman to już nie instancja a pełnoprawna kraina. Otrzymaliśmy też nowy, podziemny obszar Harandar zamieszkiwany przez Haranir, a także mroczny, eteryczny Voidstorm. Eksploruje się je z przyjemnością, zwłaszcza że latanie na szczęście jest tu odblokowane od samego początku.
Co ważne, nowe krainy wyglądają pięknie. Wysoka rozdzielczość tekstur robi robotę. Pochwalić muszę też muzykę, która jest naprawdę klimatyczna. Najbardziej klimatyczne i nostalgiczne utwory są jednak zarezerwowane dla tej części Quel’Thalas, którą może odwiedzać wyłącznie Horda. Szkoda.
Fabuła i Questy: jest nieźle, ale mogło być lepiej
Wątek fabularny nowego dodatku chyba najtrudniej ocenić obiektywnie. Myślę, że nie każdemu spodoba się kierunek obrany przez Blizzard, ale mnie on przypadł do gustu. Główna kampania obraca się oczywiście wokół prób stawiania czoła Pustce i Xal’atath, ale duże znaczenie mają też konflikty na Azeroth, także te wewnętrzne – konflikt Arathora z jego ojcem, konflikt Allerii z mieszkańcami Silvermoon, konflikt krawych elfów z Armią Światłości, konflikt krawych Elfów z Trollami Amani itp. Co ciekawe, kampania stara się pokazywać, że Światłość nie jest synonimem dobra, choć czasem robi to w dość pokraczny sposób.
Myślę jednak, że zadania poboczne są w najnowszym dodatku ciekawsze niż główna kampania. Dlaczego? Dlatego, że pozwalają lepiej poznać mieszkańców Wschodnich Królestw, a także historię miejsca znanego dziś jako Voidstorm czy Harandaru. Wprowadzają też naprawdę interesujące nowe postaci, takie jak Tul’amar czy Taemin.
Wśród zadań nadal nie brakuje typowych dla WoWa questów typu zabij x mobów, ale na szczęście są one przeplatane innymi formami. To powiedziawszy, chciałoby się, żeby Blizzard w końcu podszedł do sprawy jeszcze kreatywniej.
System Prey i inne nowości
Porozmawiajmy teraz o nowych systemach wprowadzonych w Midnight. Chyba najważniejszym jest system Prey. Na czym on polega? W skrócie wybieracie elitarny cel, na który chcecie polować w otwartym świecie, a potem na niego polujecie, mierząc się z nim w starciach o trzech poziomach trudności. Trzeba przy tym uważać, żeby samemu nie zostać upolowanym. To oczywiście okazja do zdobycia specjalnych nagród, w tym lepszych przedmiotów i elementów kosmetycznych. Nieco urozmaica on rozgrywkę, ale fajne jest to, że to aktywność zupełnie opcjonalna – jeśli nam się znudzi, nie musimy się w nią więcej zagłębiać.
W grze obowiązują także inne specjalne wydarzenia. Co tydzień możemy jak zwykle pokonywać „world bossów”, wykonywać kolejne world questy i nie tylko. Każda kraina ma też unikalny dla siebie event, choć muszę przyznać, że nie każdy przypadł mi do gustu. Stormarion Assault odbywający się w Voidstorm jest niebywale… nudny. Unikam go jak ognia. Polega na bezmyślnym odpieraniu fal wrogów przez 15 minut. Uhh.
Muszę też niestety zauważyć, że część eventów powoduje w grze ogromne lagi. Jeśli też grasz w Midnight i zastanawiasz się, skąd w grze takie opóźnienie, to odpowiadam: w krainie, w której jesteś odbywa się event pod nazwą Abundant Harvest i akurat wykonuje go raidowa grupa graczy. Jeśli chcesz uniknąć tych lagów, przenieś się do innej krainy. Nie stoi za nimi Twój Internet.
Moja ulubiona część dodatku (poza questami) – Delves
Pamiętacie Delvy (Delves, nawet nie wiem jak to tłumaczyć na polski)? To instancje, które można pokonywać w grupie do 5 graczy, albo solo – i za to je lubię, bo mimo że WoW jest grą multiplayer, to użeranie się w niej z innymi ludźmi bywa męczące. Delvy pozwalają progresować w grze w spokoju, bez presji, zwłaszcza że niezależnie od ich poziomu, nie goni nas w nich żaden licznik.
Nowy zestaw tych instancji jest bardzo zróżnicowany i co ważne – to już nie tylko jaskinie, ale też bardzo otwarte przestrzenie. Naszym towarzyszem nie jest już Brann Bronzebeard, a Valeera Sanguinar, która dla mnie jest znacznie ciekawszą postacią. Oczywiście każdy z Delve’ów ma kilka rotujących wersji, które dodatkowo urozmaicają rozgrywkę. Aha, jeśli lubicie grać wieloma altami, to wspomnę, że w Delvach możecie zdobywać gear dla aktualnego bohatera, a przy okazji też dla tych pozostałych, potrzebujących innego typu uzbrojenia.
Przy okazji dodam, że w Midnight system Warband osiągnął swoją ostateczną formę. Prawie wszystko jest teraz współdzielone między postaciami na koncie. Reputacja, waluty, bank, a nawet postępy w niektórych questach. Blizzard w końcu zrozumiał, że jeśli chcę zagrać Altem, to chcę się bawić nowymi umiejętnościami, a nie powtarzać przez 20 godzin te same czynności, by odblokować dostęp do nowych funkcji dodatku.
A jak oceniam nowe podziemia i raidy? Po po opinie o raidach odsyłam Was do innych graczy. Ja ledwie je musnęłam. Podobnie jest w przypadku podziemi, choć w nim spędziłam nieco więcej czasu. Na pewno chciałabym, by moby rozmieszczone między bossami miały zdecydowanie mniej życia, bo są zbyt czasochłonne. Poza tym niektóre podziemia mają zbyt wiele nietypowych mechanik. To, jak ocenicie Wasz czas spędzony w Dungeonach będzie jednak w dużej mierze zależał od tego, na jakich graczy traficie w swojej drużynie.
Werdykt: Czy warto wrócić?
Słuchajcie, na to pytanie trudno odpowiedzieć. World of Warcraft: Midnight na pewno nie jest dla każdego i najlepiej jeśli sami spróbujecie w nim swoich sił, by się o tym przekonać. Ja się jednak bawię w nim dobrze, a przynajmniej na razie. Dobra wiadomość jest taka, że oferuje on coś (prawie dla każdego) – nowe zadania dla miłośników warstwy fabularnych, Delvy dla tych, którzy lubią solowe aktywności, a także nowe podziemia i raidy dla miłośników progresji i cyferek.
I casualowy, i hardkorowy gracz się tu odnajdzie. Blizzard w końcu zrozumiał, że ich baza graczy się zestarzała. Nie każdy ma już czas na pięciogodzinne raidy trzy razy w tygodniu. To powiedziawszy, sporo rzeczy można by tu poprawić, na czele z cotygodniowymi eventami i lagami.
Witaj w Outland! Premiera WoW Burning Crusade Anniversary to idealny moment na to, by powrócić do świata World of Warcraft, tego sprzed lat. Umówmy się jednak, granie w tę grę bez odpowiednich modyfikacji bywa… trudne. Oczywiście nie chodzi o to, by instalować w WoWie 100 addonów, ale w kilka na pewno warto ten tytuł wzbogacić. Po które naszym zdaniem warto sięgnąć? Oto lista.
W 2026 roku proces ten jest prostszy niż kiedykolwiek, ale wersja „Anniversary”, czyli rocznicowa wymaga uwagi, by nie zainstalować przypadkiem do wersji Retail lub Classic Era. Oczywiście to nie będzie jednak problemem, jeśli macie tylko jedną instancję gry, tylko tę rocznicową.
Metoda 1: Aplikacja CurseForge (zalecana)
Pobierz i zainstaluj aplikację CurseForge.
Znajdź w CurseForge zainstalowane na komputerze gry i wybierz World of Warcraft.
Na górnej liście rozwijanej wybierz odpowiednią wersję: BCC Anniversary.
Wyszukaj interesujące Cię addony i kliknij „Install”.
Na marginesie, w aplikacji CurseForge warto założyć konto i się na nie zalogować. Wtedy będziecie mogli zapisać w chmurze listę zainstalowanych addonów, a na innym komputerze z łatwością ją pobrać, bez instalowania modów jeden po drugim.
Metoda 2: Instalacja ręczna
Pobierz plik .zip z zaufanego źródła (np. WoWInterface lub GitHub).
Rozpakuj zawartość do folderu: World of Warcraft\_anniversary_\Interface\AddOns
Pamiętaj, by w grze (w menu postaci) zaznaczyć opcję „Load out of date addons”, jeśli dany mod nie doczekał się jeszcze oficjalnej łatki pod najnowszy patch.
Najlepsze addony do WOW TBC Anniversary
AI VoiceOver (lub VoiceOver)
To prawdziwy “game-changer”. Dzięki sztucznej inteligencji, questy w grze zyskują dubbing. Zamiast czytać ściany tekstu, możesz po prostu słuchać NPC-ów, co niesamowicie buduje klimat gry. Jasne, nie wszystko zawsze brzmi idealnie. Zdarzają się postaci pominięte przez addon. AI Voiceover znacznie ułatwia jednak śledzenie „lore” gry.
Bagnon
Podstawowe torby w WoW to chaos. Bagnon łączy wszystkie Twoje plecaki w jedno przejrzyste okno. Pozwala też na przeszukiwanie ekwipunku za pomocą słów kluczowych oraz podgląd przedmiotów na innych postaciach (altach) oraz w banku bez konieczności jego otwierania. Osobiście instaluję ten addon (albo jego odpowiednik) w każdej wersji gry.
Questie
Jeśli nie chcesz spędzić połowy czasu na czytaniu instrukcji, które nie zawsze są odpowiednio jasne, Questie mocno Ci się przyda. To najlepszy pomocnik do questów, który nanosi na mapę punkty z celami zadań, miejsca znalezienia mobów i przedmioty do zebrania. W TBC, gdzie questy potrafią być rozrzucone po całych mapach, to oszczędność rzędu dziesiątek godzin.
Auctionator
Umówmy się, dom aukcyjny w World of Warcraft, zwłaszcza w tej wersji sprzed lat, pozostawia wiele do życzenia. Auctionator mocno go odmienia. Pozwala na szybkie wystawianie przedmiotów (automatycznie podcinając ceny konkurencji) oraz łatwe kupowanie materiałów w stosach. Dodatkowo dodaje ceny z aukcji do tooltipów przedmiotów w Twoim plecaku.
Vendor Price
Prosty, ale genialny mod. Pokazuje w opisie przedmiotu, ile zapłaci za niego handlarz (vendor). W TBC miejsce w torbach jest na wagę złota – dzięki temu addonowi będziesz wiedzieć, czy wyrzucić szary miecz, czy jednak warto go donieść do miasta, by zarobić kilka dodatkowych sztuk srebra.
Attune
TBC słynie ze skomplikowanych ciągów zadań odblokowujących rajdy (tzw. attunements). Attune to interaktywny przewodnik, który pokazuje, na jakim etapie odblokowywania Karazhan, SSC czy Black Temple aktualnie jesteś. Mod śledzi Twój postęp w questach i reputację, wskazując dokładnie, co musisz zrobić dalej, aby wejść na rajd z gildią.
Dla wielu graczy Legion z 2016 roku był „peakiem” World of Warcraft. Sama do nich należałam. Epicka fabuła tego wydarzenia, rozwiązania takie jak Order Halls i lokacje takie jak Suramar na zawsze zapisały mi się w pamięć. Dlatego ucieszyłam się na wieść, że do czasów tego dodatku będzie można wrócić, w ramach wydarzenia Legion Remix. Ba, wydarzenie to zachęciło mnie do ponownego zasubskrybowania gry. Ale czy było warto? Oto moje wrażenia z początków eventu.
Jeśli ominęło Was poprzednie tego typu wydarzenie, czyli „Mists of Pandaria Remix”, śpieszę z wyjaśnieniami. Ideą „Remixu” jest wzięcie klasycznego dodatku i przerobienie go na tymczasowe, przyspieszone doświadczenie. Tworzymy nową postać, która zaczyna swoją przygodę w erze Legionu, ale z kilkoma kluczowymi zmianami.
Po pierwsze, ekspresowe levelowanie. Zapomnijcie o żmudnym zdobywaniu poziomów. W „Legion Remix” postacie awansują w mgnieniu oka, co pozwala skupić się na tym, co najlepsze – na fabule i odkrywaniu zawartości. To idealne rozwiązanie dla tych z nas, którzy mają mniej czasu na grę, a chcieliby ponownie zanurzyć się w świat gry bez wielomiesięcznego zaangażowania.
Po drugie, ekwipunek ulepszany błyskawicznie. System zdobywania przedmiotów został całkowicie przebudowany. Zamiast standardowego ekwipunku, zbieramy skrzynki, które zapewniają coraz to lepsze przedmioty. Ważna nagroda to też brąz – otrzymywany za zadania, osiągnięcia oraz przetapianie nadmiaru przedmiotów. Ta służy do kupowania przedmiotów kosmetycznych – tych których dotychczas nie udało nam się zdobyć – wierzchowców, zestawów pancerzy czy zabawek. To prawdziwa gratka dla kolekcjonerów!
Co ważne, artefaktowe bronie powróciły w Remixie, ale w nieco zmienionej formie, z zupełnie innymi drzewkami ulepszeń, co daje pewien powiew świeżości. Kolejne ulepszenia możemy odblokowywać, akumulując tak zwaną „Infinite Power”. Nowością jest też „Heroiczny” poziom trudności w otwartym świecie – poziom, w którym przeciwnicy są silniejsi, ale i nagrody lepsze, a napływ doświadczenia większy. Zniknęły zaś stoły z zadaniami, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę to, że Legion Remix został zaplanowany na kilka miesięcy.
Wrażenia z rozgrywki
Gdy myślę o wydarzeniu Legion Remix i porównuję je w głowie go do tego, co Legion oryginalnie oferował tuż po swojej premierze, w mojej głowie pojawia się mem z dopiskiem „Same, but different”. Wydarzenie to pozwala bowiem na nowo doświadczyć fabuły Legionu i klasowych kampanii, ale nie w identyczny sposób, jak lata temu.
Jak już wspomniałam, w Remixie levelujemy znacznie szybciej, otrzymujemy inne nagrody, nie mamy dostępu do stołu misji. Poza tym mamy dostęp do dragonridingu i najnowszego interfejsu. Nie jest to zatem doświadczenie tak nostalgiczne, jak by się chciało. Musze natomiast przyznać, że obszary z tego dodatku są dla mnie tak samo urokliwe. Suramar to dla mnie nadal najlepsze, co się w tej grze pojawiło.
Czy jest to jednak doświadczenie, które daje frajdę? Jak najbardziej. Zwłaszcza gdy uzyskamy maksymalny poziom postaci i uzyskamy nieco lepszy ekwipunek, nawet na heroicznym poziomie trudności świata możemy stawiać czoła wielu przeciwnikom na raz. W ramach tego wydarzenia można też błyskawicznie pokonywać podziemia i rajdy. Sama niebawem zacznę przygodę z podziemiami na poziomie mitycznym i już nie mogę się tego doczekać.
Najlepsze jest jednak to, jak szybko Legion Remix pozwala mi odblokowywać wierzchowce, których wcześniej nie udało mi się w grze zdobyć – podczas trwania oryginalnego dodatku i później – z braku szczęścia i czasu. Z chęcią odblokuję też w ramach wydarzenia brakujące transmogi. Wrażenie robią też nowe przedmioty kosmetyczne przygotowane z okazji eventu – chociażby nowe klasowe mounty. Artysta który zaprojektował zestawy uzbrojenia z płonącymi pelerynami, zasługuje na podwyżkę.
Czy są jakieś minusy?
Oczywiście, nie jest to wydarzenie dla każdego. Hardkorowi gracze, szukający maksymalnego wyzwania i balansu, mogą poczuć się nieco zawiedzeni uproszczonymi mechanikami. „Legion Remix” to przede wszystkim zabawa i swobodna eksploracja, a nie rywalizacja na najwyższym poziomie. Nie zdobędziemy tu również niektórych z najbardziej prestiżowych nagród z oryginalnego Legionu, takich jak wyglądy artefaktów z Wieży Magów – a nad tym osobiście ubolewam.
Werdykt: Warto Wracać?
Zdecydowanie tak! Jeśli z sentymentem wspominasz czasy Legionu, jeśli chcesz w szybki i przyjemny sposób nadrobić zaległości w kolekcjonowaniu mountów i transmogów, albo po prostu szukasz powodu, by na chwilę wrócić do Azeroth bez długoterminowych zobowiązań – „Legion Remix” jest dla Ciebie.
To fantastyczna okazja, by na nowo zakochać się w World of Warcraft, przypomnieć sobie epickie historie i poczuć tę niezwykłą moc, która drzemie w naszych bohaterach. Blizzard po raz kolejny udowodnił, że potrafi zaserwować graczom coś świeżego, bazując na sprawdzonej i uwielbianej formule. Więc jeśli wahasz się, czy warto… przestań!
Na rynku, a przynajmniej w ramach wczesnego dostępu, zadebiutował już kolejny dodatek do MMO RPG Blizzarda, World of Warcraft, czyli dodatek znany jako The War Within. Ale co powinieneś o nim wiedzieć? Specjalnie dla Ciebie zebraliśmy w jednym miejscu najważniejsze informacje na jego temat.
Fabuła rozszerzenia The War Within obraca się wokół niejakiej Xal’atath, znanej również jako Ostrze Czarnego Imperium lub Heroldka Pustki (ang. ) Blade of the Black Empire, Harbinger of the Void. Ta tajemnicza istota przez wieki była zamknięta w rytualnym ostrzu, a w ostatnim czasie, kiedy została uwolniona, sprzymierzyła się z Iridikronem i z jego pomocą zdobyła artefakt znany Mrocznym Sercem.
Teraz, po zebraniu lojalnym Czarnemu Imperium i Pustce sił, udała się do Khaz Algar i sprzymierzyła się z nerubianami z Azj-Kahet, by utworzyć nową armię i posiąść Duszę Świata Azeroth, by sprowadzić na ten świat wiekuistą ciemność. My, gracze, rzecz jasna spróbujemy ją powstrzymać, odwiedzając przy okazji nowe krainy i zdobywając nowych sprzymierzeńców.
Nowe obszary
W World of Warcraft: The War Within, wybierzemy się do Khaz Algar, podziemnego kontynentu zlokalizowanego w pobliżu zachodnich wybrzeży Pandarii. Ta kraina jest ojczyzną dla Earthern – starożytnej rasy krasnoludów wykutej przez tytanów z żywego kamienia ale nie tylko. Jedną z części Khaz Algar, znaną jako Azj-Kahet, zamieszkują bowiem Nerubianie sprzymierzeni z Xal’atath.
Pozostałe nowe obszary wchodzące w skład Khaz Algar to Isle of Dorn, The Ringing Deeps oraz Hallowfall. Stolicą rasy Earthen jest zaś miasto Dorongal, które w nowym dodatku jest główną siedzibą zarówno dla graczy Przymierza, jak i Hordy.
Nowa rasa postaci
Earthen są nie tylko nową rasą postaci niezależnych, ale również nową rasą sprzymierzoną, którą w trakcie rozgrywki zrekrutujemy w nasze szeregi, zarówno po stronie Przymierza, jak i Hordy. To oznacza że z czasem będziemy mogli stworzyć postać o rasie Earthen.
Jaką klasą zagramy jako Earthen? W skład tej listy wchodzi aż 9 klas, a są nimi łowca, mag, mnich, paladyn, kapłan, łotrzyk, szaman, czarnoksiężnik oraz wojownik. Warto też dodać, że jak każda rasa, Earthen mają własne cechy rasowe. Jedna z nich sprawia, że bazowy pancerz z założonych przedmiotów ma być w ich przypadku zwiększony o 10 procent. Ponadto Eartheni mają zdobywać więcej punktów doświadczenia za eksplorację.
Ach ten endgame
Ważną częścią każdego dodatku do World of Warcraft są nie tylko te treści, którymi możemy się cieszyć podczas levelowania postaci, ale również te, których możemy doświadczać po zdobyciu maksymalnego poziomu doświadczenia. No właśnie, co The War Within zaoferuje w tej kwestii?
Oczywiście, niedługo po premierze wystartuje pierwszy sezon dodatku, który pozwoli graczom udać się do podziemi Mythic 0, stanąć do walki z nowymi World Bossami, wziąć udział w rankingowych rozgrywkach PvP oraz udać się do pierwszego Raidu na poziomach normalnym i heroicznym – raidu o nazwie Nerub-ar Palace.
W sumie World of Warcraft: The War Within oferuje na start osiem nowych podziemi, a są to:
Ara-Kara, City of Echoes (poziomy 70-80)
Priory of the Sacred Flame (poziomy 70-80)
The Rookery (poziomy 70-80)
The Stonevault (poziomy 70-80)
Cinderbrew Meadery (poziom 80)
City of Threads (poziom 80)
Darkflame Cleft (poziom 80)
The Dawnbreaker (80)
Należy jednak zaznaczyć, że tylko część tych podziemi będzie częścią 1 sezonu Mythic Plus. W ramach Mythic Plus będziemy zmagać się w podziemiach Ara-Kara, City of Echoes; City of Threads; The Stonevault oraz The Dawnbreaker, a także kilku starszych podziemiach – Mists of Tirn Scithe, The Necrotic Wake, Siege of Boralus oraz Grim Batol.
W ramach engame’u w The War Within udamy się również do tak zwanych krypt (ang. Delves). Będą to specjalne przygody, w których będziemy mogli wziąć udział w pojedynkę lub w kilkuosobowych grupach, a nawet z towarzyszem w postaci NPC. Postawią one przed nami bossów do pokonania, zagadki do rozwiązania i nie tylko, ale za tym wszystkim ma skrywać się godny wysiłku „loot”.
Nowości dla graczy, które grają więcej niż jedną postacią
Jeśli kiedykolwiek grałeś w World of Warcraft, to zapewne więcej niż jedną postacią. Jeśli należysz do graczy, którzy mają problem z pozostaniem przy jednej postaci na stałe, to wiedz, że w The War Within granie wieloma postaciami będzie przyjemniejsze niż kiedykolwiek. Ba, to stało się wyjątkowo przyjemne w zasadzie już jakiś czas temu, a to dlatego, że prepatch do tego rozszerzenia wprowadził do gry tak zwany system Warbands.
Warbands to system, który pozwala współdzielić postępy – renomę, osiągnięcia, kolekcje transmogów itd. Między wieloma postaciami na koncie Battle.net, niezależnie od frakcji. Dzięki niemu postacią, która może nosić zbroje tylko ze skóry, możecie odblokowywać transmogi innych typów uzbrojenia. Dzięki niemu renomy raz zdobytej w dodatku Dragonflight nie musicie zdobywać ponownie na kolejnej postaci, a to tylko niektóre z jego zalet. Mam jednak nadzieję, że Blizzard w przyszłości ten system ulepszy i pozwoli dzielić w jego ramach również reputację z wszystkich poprzednich rozszerzeń.
Inne zmiany godne uwagi
Oczywiście, w dodatku The War Withinn wprowadza do swojego MMO RPG również szereg innych istotnych nowości, a oto niektóre z nich:
Rozszerzenie nowej mechaniki latania z dodatku Dragonflight na pozostałe wierzchowce, nie tylko na smoki (pod nazwą Skyriding)
Talenty heroiczne
Gildie międzyserwerowe
Nowe oznaczenia na mapach
Nowy wygląd księgi zaklęć
Tryb dla arachnofobów
World of Warcraft: The War Within – data premiery
Premiera dodatku The War Within do World of Warcraft została wyznaczona na poniedziałek, 26 sierpnia 2024 roku. Warto jednak dodać, że w strefie czasowej CEST, w której znajduje się Polska, wrota dodatku otworzą się w zasadzie dopiero o północy, w nocy z 26 na 27 sierpnia.
Oczywiście nie można też zapominać o tym, że osoby, które zakupiły „epickie” wydanie gry mogły zacząć zabawę w rozszerzeniu wcześniej, bo już 22 sierpnia. Niemniej, mityczny poziom podziemi i kilka innych funkcjonalności, zostaną odblokowane dla wszystkich graczy dopiero później. 1 sezon WoW: The War Within zaplanowano na 1 września, czyli na 2 tygodnie po premierze dodatku.
Przypominamy, że do gry w World of Warcraft potrzebna jest subskrypcja. Za dostęp do rozszerzenia The War Within trzeba ponadto dodatkowo zapłacić. W wydaniu podstawowym kosztuje ono 49,99 euro, w wydaniu heroicznym 69,99 euro, a w wydaniu epickim 89,99 euro. Zawartość każdego z wydań poznasz, odwiedzając stronę internetową producenta.