Nowa bijatyka z bohaterami Marvela wiele rzeczy robi dobrze, albo wręcz doskonale. Szkoda, że na PC frajdę z rozgrywki przyćmiewają problemy techniczne, nieobecne w wersji konsolowej.
Marvel Tokon: Fighting Souls to bez wątpienia jedna z najbardziej efektownych bijatyk ostatnich lat. Za produkcję odpowiada Arc System Works, czyli studio doskonale znane z tworzenia dynamicznych i widowiskowych mordobić. Tym razem twórcy postanowili połączyć swoje doświadczenie z uniwersum Marvela i trzeba przyznać, że lepszej decyzji nie mogli podjąć.
Pierwsze wrażenie po uruchomieniu gry to oczywiście zachwyt nad oprawą graficzną. Tokon wykorzystuje charakterystyczny dla ArcSys styl anime, dzięki czemu Spider-Man, Wolverine, Iron Man czy Kapitan Ameryka wyglądają niemal jak żywcem wyjęci z animowanego filmu. To jedna z tych gier, które aż chce się oglądać.
Najważniejszą różnicą w stosunku do klasycznych bijatyk jest fakt, że sterujemy czteroosobową drużyną. Nie jest to jednak tak straszne, jak może się wydawać – kolejne postacie dołączają do bitwy stopniowo, a tak naprawdę możemy korzystać tylko z jednej czy dwóch, bo wszystkie dzielą jeden pasek zdrowia. Skuteczne wykorzystanie partnerów i asyst może jednak całkowicie zmienić nasz styl gry.
Walka jest niezwykle dynamiczna i początkowo może wręcz przytłaczać tym, co widzimy na ekranie. Ciosy, asysty, specjalne umiejętności, zmiany postaci i potężne ataki tworzą razem bardzo widowiskową mieszankę. Na szczęście sterowanie zostało zaprojektowane w taki sposób, by także osoby bez większego doświadczenia z bijatykami mogły stosunkowo szybko zacząć czerpać przyjemność z gry.
Dużą zaletą jest możliwość korzystania z uproszczonych kombinacji. Nie oznacza to jednak, że bardziej doświadczeni gracze nie mają tutaj czego szukać. Pod prostą warstwą sterowania kryje się sporo możliwości związanych z dobieraniem drużyny, odpowiednim wykorzystaniem asyst i zarządzaniem dostępnymi zasobami. Z czasem zaczynamy dostrzegać, że samo automatyczne combo nie wystarcza.
Każdy bohater został też zaprojektowany w taki sposób, by wyraźnie różnić się od pozostałych. Spider-Man jest niezwykle mobilny, Captain America może skutecznie kontrolować przestrzeń tarczą, Iron Man wykorzystuje dystans i pociski, a Wolverine najlepiej czuje się w bezpośrednim starciu. Dzięki temu eksperymentowanie z kolejnymi drużynami jest jedną z największych atrakcji gry.
Nieco mniej imponująco wypada zawartość dla pojedynczego gracza. Tryb fabularny pozwala poznać poszczególne drużyny i ich relacje, ale nie jest to produkcja, którą kupujemy dla rozbudowanej kampanii. Historia pełni tutaj przede wszystkim funkcję wprowadzenia do świata i poszczególnych bohaterów. Na szczęście najważniejsza część zabawy zaczyna się dopiero wtedy, gdy wychodzimy do właściwych pojedynków.
Ogromną rolę odgrywa oczywiście tryb sieciowy. Tokon zostało stworzone przede wszystkim z myślą o rywalizacji z innymi graczami, a rollback netcode, cross-play i rozbudowane lobby sprawiają, że trudno narzekać na brak możliwości sprawdzenia swoich umiejętności. Jest też sporo miejsca na wspólną zabawę ze znajomymi, dzięki czemu produkcja nie ogranicza się wyłącznie do poważnej rywalizacji rankingowej.
Wersja PC boryka się jednak z problemami technicznymi. Premiera była obciążona kłopotami z optymalizacją, szczególnie w przypadku osób korzystających z niektórych konfiguracji sprzętowych. Pojawiały się przycięcia i problemy z płynnością, a sytuację dodatkowo komplikowała konieczność korzystania z konta PlayStation. Potężny patch poprawił nieco sytuację, ale wciąż nie jest idealnie i nie można powiedzieć, że gra działa zawsze tak, jak powinna.

Marvel Tokon: Fighting Souls to bardzo udana bijatyka, która może przypaść do gustu zarówno fanom gatunku, jak i osobom dopiero rozpoczynającym przygodę z tego typu grami. Największą siłą jest oczywiście walka – szybka, efektowna i zaskakująco głęboka pod warstwą uproszczonego sterowania. Do tego dochodzi fantastyczna oprawa, świetnie zaprojektowani bohaterowie i system drużynowy, który daje ogromne pole do eksperymentowania. Szkoda tylko, że wydanie pecetowe ewidentnie nie było dla deweloperów priorytetem.








