Fenomen chińskiego giganta – wrażenia z Zenless Zone Zero

Fenomen chińskiego giganta – wrażenia z Zenless Zone Zero

Twórcy Genshin Impact i Honkai: Star Rail oddali niedawno w nasze ręce swoją trzecią grę-usługę. Czy osiągnie tak wielki sukces, jak pozostałe dzieła chińskiego studia MiHoYo? To okaże się po paru miesiącach. Natomiast już można powiedzieć, że to po prostu porządna gra, która potrafi sprawić sporo frajdy.

Zenless Zone Zero to gra akcji, a przy projektowaniu gameplayu twórcy wzorowali się na produkcjach typu Devil May Cry. Rozgrywka i system walki są tutaj jednak nieco uproszczone i bardziej przystępne.

ZZZ jest też jednocześnie najbardziej liniową grą od MiHoYo. Na próżno szukać tu otwartego świata z Genshina, czy sporych lokacji i eksploracji zakamarków różnych obszarów z Honkai. W każdej misji przenosimy się od razu, z naszej bazy głównej, do korytarzowego levelu. Urozmaiceniem jest sposób, w jaki przemieszczamy się pomiędzy lokacjami – przeskakując między ekranami symbolizującymi prowizoryczną mapę całego wymiaru, który odwiedzamy.

Opisując w dużym uproszczeniu i skrócie – w grze trafiamy właśnie do czegoś na wzór wyrw w czasoprzestrzeni, nękających futurystyczne miasto. Poza tym możemy tylko eksplorować stosunkowo niewielki hub – parę uliczek i alejek, na których znajdziemy sklepy, handlarzy czy salon z grami arcade.

Główna fabuła rozkręca się powoli i jest niejako w tle właściwej rozgrywki. Pojawienie się tajemniczego hakera oraz zakulisowe intrygi związane z władzami miasta – teoretycznie mogło być to coś ciekawego, jednak w praktyce historia niespecjalnie angażuje.

Postacie, jak w innych grach chińskiego studia, są mocno jednowymiarowe. Gdy tylko pojawia się nowy bohater, od razu wiadomo, jaki ma charakter. To jednak pasuje do luźnego stylu i otoczki Zenless Zone Zero. W końcu gramy wieloma postaciami, często wymieniamy nasze drużyny, więc nie ma tu miejsca na rozbudowane studium osobowości.

Na system walki składają się ataki podstawowe oraz specjalne. Te pierwsze to po prostu uderzenia czy strzały (jeśli dana postać ma broń dystansową), a drugie to już bardziej efektowne ciosy. Po załadowaniu paska energii, możemy też wykonywać efektownie animowane ataki, które zadają ogromne obrażenia – bądź leczą czy wspierają cały zespół, zależnie od typu i specjalizacji konkretnego wojownika.

Niezwykle istotne jest też przełączanie się między postaciami w trakcie starć. W drużynie zawsze mamy trójkę bohaterów i w konkretnych momentach możemy natychmiast wymienić tego, którym akurat sterujemy – kolejny, kiedy wkracza do walki, aktywuje przy okazji wyjątkowy, okazjonalny atak. Zmiany takie następują na przykład po udanym parowaniu ciosu wroga. Poza blokowaniem ataków, możemy też zdać się na szybkie uniki.

Granie różnymi postaciami jest o tyle istotne, że wrogowie w różnych poziomach mają inne słabości. W jednej misji możemy mierzyć się z potworami, które otrzymują więcej obrażeń od ataków lodowych, w innych – od ognistych. Zawsze trzeba skompletować taką drużynę, by najbardziej dopasować ją do przeciwników.

Ogólnie rzecz biorąc, walka jest przyjemna, efektowna i wciągająca. Na tyle, że nie nudzi, nawet mimo nieco powtarzalnych lokacji i typów potyczek. Towarzyszy jej także naprawdę świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa, co z pewnością pomaga się zaangażować.

Dla fanów gier od MiHoYo system rozwoju i ulepszeń nie będzie zaskoczeniem, ale nowych graczy może nieco przytłoczyć. Ponownie otrzymujemy sporo różnych walut i zasobów, które służą do ulepszania poziomu postaci, a także upgrade’owania przedmiotów wzmacniających naszych bohaterów.

Pierwsze kilka godzin zabawy nie przysparza żadnych problemów i zawsze wystarcza nam zasobów na wszystko, co chcemy zrobić. Nieco później musimy już jednak uważniej wydawać zebrane surowce – by, na przykład, nie marnować ich na postacie, których nie będziemy często używać.

Grę zaczynamy z trójką odblokowanych bohaterów, a w ramach postępów fabularnych odblokowujemy niektóre postacie – pozostałe musimy zdobyć poprzez tradycyjny dla darmowych gier typu gacha losowaniach. W praktyce jest to system przypominający niesławne lootboxy, które odeszły już w zapomnienie. Zenless Zone Zero oferuje na szczęście regularne nagrody, które pozwalają co jakiś czas podejmować próby losowania bohaterów, więc nie trzeba korzystać z mikropłatności. Gra jest jednak zaprojektowana w taki sposób, że sięgnięcie do portfela wydaje się czasem kuszące – trzeba na to uważać.

Ostatecznie otrzymujemy po prostu porządną grę akcji z galerią ciekawych, świetnie zaprojektowanych bohaterów. Walka sprawia frajdę, a to jest tutaj zdecydowanie najważniejsze. Miłośnicy dobrych historii mogą jednak obejść się smakiem. Spróbować Zenless Zone Zero jednak naprawdę warto – w końcu nic to nas nie kosztuje.

Odkryj Świat Once Human

Odkryj Świat Once Human

Once Human to najnowsza produkcja Starry Studio, która przenosi Cię w postapokaliptyczny świat pełen koszmarnych biomechanicznych aberracji. W tej akcji-przygodzie survivalowej MMO, wcielasz się w Meta-Człowieka, który budzi się w samym środku nieznanej pustki, otoczony przez przerażające Deviationy.

Once Human  to gra, która wzbudziła ogromne zainteresowanie przed premierą z 15 milionami prerejestracji na wersję PC i jest teraz dostępna na Steam. Akcja Once Human rozgrywa się w świecie zniszczonym przez obcą substancję zwaną Stardust, która przekształciła ludzi, zwierzęta i rośliny w przerażające Deviationy. Jako Meta-Człowiek jesteś jednym z niewielu ocalałych, którzy potrafią przetrwać w tym skażonym środowisku i korzystać z mocy Stardust. Jednak nawet ty nie jesteś niezniszczalny – Deviationy mogą cię rozszarpać na strzępy, a inni ocaleni mogą zastrzelić cię bez skrupułów. Twoim zadaniem jest odkrycie prawdy o Stardust, poznanie jej pochodzenia i celu, a także walka o przetrwanie i zmianę losów ludzkości.

Choć na rynku nie brakuje gier survivalowych w postapokaliptycznych klimatach, takich jak Fallout 76, czy chociażby Rust, Once Human wyróżnia się swoim unikalnym podejściem do tego motywu. Zamiast klasycznych zombie czy scenariuszy wojny nuklearnej gra przedstawia inwazję obcej formy życia, która zmienia wszystko, co znasz, w groteskowe potwory. Ten oryginalny pomysł sprawia, że Once Human często Cię zaskoczy. Gra oferuje otwarty świat, w którym gracze mogą współpracować, walczyć z potworami, odkrywać spiski i rywalizować o zasoby. Choć broń w grze jest dość standardowa, walka z potworami o unikalnym wyglądzie i zachowaniu dostarcza naprawde niezłych wrażeń. Mimo pewnych problemów technicznych  Once Human ustanawia nowe standardy dla gier free-to-play, oferując bogatą zawartość i wyjątkowy styl wizualny.

Czy warto zagrać? Pomimo mieszanych opinii użytkowników Once Human wyróżnia się na tle innych gier survivalowych swoją unikalną koncepcją i kreatywnym podejściem do oklepanego konceptu – końca świata. Zamiast klasycznych zombie czy nuklearnej zagłady będziesz musiał walczyć z inwazją obcych, która przekształca otaczający nas świat w groteskowe potworności. W grze spotkasz takich przeciwników jak gigantyczne pająki czy drzewo-zabójcę. Mechanika walki, choć momentami standardowa, oferuje unikalne wyzwania podczas starć z bossami. Co więcej Once Human jest dostępny za darmo, co czyni go niezwykle atrakcyjną propozycją dla graczy szukających nowych doświadczeń. Choć gra nie jest wolna od błędów, jej wyjątkowy styl i bogata zawartość sprawiają, że warto dać jej szansę.

Pieski + Horror Co-op czyli Haunted Paws

Pieski + Horror Co-op czyli Haunted Paws

Haunted Paws to urocza kooperacyjna gra w klimacie horroru, która przenosi nas do mrocznego, nawiedzonego dworu. W tej wyjątkowej przygodzie wcielamy się w dwie szczeniaki, które muszą uratować swojego pana porwanego przez złowrogie istoty.

W głębi nawiedzonego dworu, nasi bohaterowie na czterech łapach, stają przed zadaniem odkrycia przeszłości złowrogich istot oraz uwolnienia swojego przyjaciela. Gra łączy elementy horroru, ale posiada również ciepłe emocjonalne momenty, tworząc niepowtarzalną atmosferę. W tym co-opie musicie współpracować, aby rozwiązywać zagadki, odkrywać wciągające tajemnice i uciekać przed złymi potworami. Każdy szczeniak posiada unikalne umiejętności, które pomagają w różnych sytuacjach – od kopania w poszukiwaniu wskazówek po śledzenie zapachu swojego właściciela przez dom.

Gra oferuje możliwość tworzenia i dostosowywania wyglądu swojego szczeniaka (tak, możesz odwzorować swojego psa!).  Będziesz mógł wybierać spośród szerokiej gamy ras, dostosowywać kolor sierści oraz dodawać charakterystyczne cechy, które oddają istotę ich zwierzęcia. Dodatkowo, gra oferuje różnorodne akcesoria, dzięki którym można ubrać swojego psa w zabawne i stylowe stroje.

Obecnie jest tworzona przez studio Lazy Flock i zostanie wypuszczona na Steam, jednak data jej premiery nie jest znana.

5 gier, które zasługują na remake

5 gier, które zasługują na remake

Remaki gier to fantastyczna okazja dla młodszych graczy do poznania wyjątkowych tytułów, a dla odbiorców pamiętających oryginały – szansa na przeżycie tych przygód raz jeszcze, z lepszą oprawą, często z wygodniejszym, współczesnym sterowaniem.

Można czasem odnieść wrażenie, że otrzymaliśmy już mnóstwo remake’ów. Na pewno jest jeszcze sporo gier, które mają na karku kilka czy nawet kilkadziesiąt lat, a nie doczekały się żadnego odświeżenia.

Oto pięć tytułów, które zdecydowanie na remake zasługują.

Spis treści

Dino Crisis

Capcom udowodnił, za sprawą remake’ów Resident Evil 2 i Resident Evil 4, że potrafi wspaniale odnowić klasyczne hity, którymi niegdyś zachwycał się cały świat. Nic dziwnego, że wielu graczy wielokrotnie już wzywało japońskiego wydawcę, by w końcu zajął się odświeżeniem Dino Crisis.

Ten survival horror z 1999 roku nadaje się na remake idealnie. Podobnie jak oryginalny Resident Evil 2, jest już dziś archaiczny, a jednocześnie praktycznie niedostępny na współczesnych platformach. Jak wskazuje tytuł, w grze na naszej drodze stają dinozaury – czy nie byłoby to w dzisiejszych czasach mile widzianą odmianą od wszechobecnych zombie?

Łatwo sobie wyobrazić, jak pięknie wyglądałby taki remake. Dino Crisis to liniowa przygoda, więc jakość oprawy graficznej z pewnością powaliłaby na kolana. Capcom, musisz!

Deus Ex

Po niedawnej zapowiedzi Perfect Dark wielu graczy zachwycało się faktem, że otrzymamy nową grę, która przypomina pod względem rozgrywki serię Deus Ex. Świetnie byłoby jednak otrzymać też po prostu remake tego kultowego klasyka.

Oryginał zadebiutował w czerwcu 2000 roku. Doczekał się wielu fanowskich modów usprawniających rozgrywkę, jednak żaden nie sprawia, że można dziś w ten tytuł grać stuprocentowo wygodnie i cieszyć się oprawą graficzną.

Deus Ex to fantastyczna, cyberpunkowa historia pełna zwrotów akcji oraz oferujący mnóstwo wolności i wyborów (związanych z rozgrywką) gameplay. Remake z pewnością cieszyłby się ogromnym zainteresowaniem.

Motorstorm

Pewne gatunki gier odeszły już w zapomnienie. To na przykład strategie RTS, czy zręcznościowe, liniowe gry wyścigowe. Oczywiście nadal można znaleźć tego typu gry indie, lecz jeśli chodzi o rynek wysokobudżetowych produkcji – na próżno takich szukać. Wielka szkoda.

Remake Motorstorma byłby czymś fantastycznym. Wielu fanów skakałoby z radości, a Sony mogłoby zapunktować w oczach odbiorców – stworzeniem czegoś, co może niekoniecznie pobije rekordy sprzedaży, ale będzie po prostu świetną grą i powrotem do przeszłości.

Taki remake mógłby być swego rodzaju składanką The Best Of… całej serii Motorstorm. Szalone wyścigi, zniszczalne otoczenie, offroadowe szaleństwo, wszystko to z oprawą godną 2024 roku? Byłby to z pewnością niezwykle widowiskowy spektakl.

The Saboteur

Historia The Saboteur jest przykra. Gra ukazała się w 2009 roku i zaskarbiła sobie uznanie odbiorców, choć miała ewidentne wady, spowodowane przede wszystkim tym, że… twórcy nie mieli czasu jej odpowiednio dopracować i właściwie dokończyć. Pandemic Studios zostało zamknięte, ale EA wciąż posiada prawa do marki.

Opowieść o bohaterze walczącym z nazistami okupującymi Paryż jest naprawdę wciągająca, a ciekawa czarno-biała stylistyka zajętych przez Niemców dzielnic miasta to do dziś coś wyjątkowego. Gameplay jest odpowiednio różnorodny, dając okazję do skradankowego podejścia, sabotażu i czystej akcji.

To z pewnością gra, która zasługuje na drugą szansę, a byłby nią właśnie porządny remake.

Prototype

Marka Prototype należy do Activision, które z kolei jest od jakiegoś czasu częścią Xboksa. Remake tej gry z otwartym światem mógłby być naprawdę fantastyczną alternatywą dla konkurencyjnego Spider-Mana z platform PlayStation.

Kto pamięta oryginał, doskonale wie, o czym mowa. System poruszania się – szczególnie w drugiej części serii – był niezwykle satysfakcjonujący. Bohater z super-mocami mógł skakać i latać po całym mieście, by błyskawicznie przemieszczać się między dzielnicami czy uciekać przed wrogami.

Ucieczka jednak rzadko była wymagana, ponieważ Prototype oferuje też po prostu świetne poczucie bycia potężnym. Remake, ze współczesną, imponującą oprawą, byłby po prostu szalenie efektowny.


To tylko kilka gier, które zasługują na porządne odświeżenie. Miejmy nadzieję, że chociaż jedna z nich faktycznie doczeka się kiedyś remake’u.

Be My Horde, czyli Vampire Survivors z twistem

Be My Horde, czyli Vampire Survivors z twistem

Na Steamie zadebiutowała niedawno produkcja polskiego studia Polished Games. Be My Horde to kolejna z wielu gier, które mocno inspirują się jednym z największych niezależnych hitów ostatnich lat – Vampire Survivors. Polscy twórcy zaproponowali jednak ciekawe rozwiązanie związane z fundamentem rozgrywki, które sprawia, że produkcja dostatecznie się wyróżnia i po prostu ma swój charakter.

To wciąż wersja Early Access, nie oferuje więc zbyt dużo zawartości. Można jednak ocenić, jak wypada pomysł na gameplay. Bez dwóch zdań otrzymujemy tutaj grę z potencjałem, która już na wczesnym etapie rozwoju potrafi mocno zaangażować.

Inne gry tego typu polegają na sterowaniu postacią, która automatycznie atakuje zbliżających się przeciwników. W Be My Horde także przejmujemy kontrolę nad jedną bohaterką, jednak nasza nekromantka nie brudzi sobie rąk zadawaniem ciosów – ofensywę przeprowadzają zgromadzone dookoła niej zombie.

Zaczynamy z garstką wskrzeszonych wieśniaków i zbliżamy się do innych, pojedynczych jednostek, do małych grupek, by nasze zombiaki odbierały im życie – a następnie z ciał poległych tworzymy kolejnych nieumarłych, którzy zwiększają naszą hordę. Z czasem mamy już dziesiątki zombie-wieśniaków, co pozwala atakować potężniejsze jednostki: wojowników z toporami, rycerzy, jeźdźców i tak dalej.

Przerzucenie zadania atakowania wrogów na zgromadzone wokół głównej bohaterki jednostki to ciekawy pomysł, który od razu pozwala wyróżnić się Be My Horde na tle konkurencji. Czuć jednak, że gra dopiero zadebiutowała w dziale Wczesnego Dostępu, bo wymaga jeszcze nowych elementów i dopracowania, by pozwalała naprawdę mocno się zaangażować.

Gra oferuje system ulepszeń, jednak jest on dostępny poza właściwą rozgrywką. Zdobywane dusze wydajemy po porażce w naszej bazie, by budować różne upgrade’y, które pozwalają – przykładowo – zwiększyć liczebność początkowej hordy, szybkość regeneracji zdrowia, czy też umożliwić wskrzeszanie kilku umarlaków jednocześnie.

Później odblokowujemy też system zwojów, czyli ulepszeń pozwalających na przykład znajdować apteczki czy przedmioty zwiększające prędkość poruszania się w rozbijanych na mapce dzbanach oraz urnach.

Odczuwalnym problemem jest jednak brak ulepszeń i zdolności podczas samej rozgrywki. Istotnym elementem Vampire Survivors i podobnych gier jest poczucie rozwoju i rośnięcia w siłę w trakcie misji – zdobywanie kolejnych ataków, broni i stopniowe ich ulepszanie jest właśnie tym, co najmocniej angażuje. W Be My Horde tego aspektu brakuje.

Wpływa to też na brak w zasadzie jakiegokolwiek planowania czy strategii, a każda rozgrywka wygląda bardzo podobnie. Nie możemy zaplanować sobie jakiegoś konkretnego buildu – postanowić na przykład, że w danej rundzie postaramy się ulepszać ataki ogniem, albo aurę zadającą obrażenia, bo takich umiejętności w grze po prostu nie ma.

Be My Horde ma przed sobą jeszcze wiele miesięcy rozwoju. Twórcy wprowadzą nowe lokacje – obecnie mamy zaledwie jedną – i przeciwników, jednak kluczowym wydaje się właśnie wprowadzenie systemu nowych umiejętności i ataków odblokowywanych podczas rozgrywki. Bez tego nawet finalna wersja gry będzie mieć problemy z przyciągnięciem do ekranu na dłużej.

Fortnite x Piraci z Karaibów? Epic Games potwierdza

Fortnite x Piraci z Karaibów? Epic Games potwierdza

Niesamowity crossover Fortnite i Piratów z Karaibów będzie grywalny już 19 lipca z nowymi skinami, przedmiotami i battle passem.

Wszystko to wiadomo przez błąd w sklepie Fortnite, w którym można było przedwcześnie zakupić wspomniany wyżej battle pass „Cursed Sails” i natychmiast otrzymać skina legendarnego Jacka Sparrowa oraz przy okazji podgląd na całą resztę zawartości przepustki. Epic Games było przez to zmuszone podać oficjalną datę premiery oraz zablokować dostęp do przepustki graczom, którzy ją kupili, aż do wyjścia aktualizacji.

No dobra, ale co nowego pojawi się w grze z związku z tym crossoverem?

  • Rzecz jasna nowy karnet bojowy zawierający tematyczne skiny i przedmioty
  • Skiny postaci z serii
  • Powrót broni flintlock
  • Pirackie armaty i mapy skarbów
  • Zmienione wyglądy skarbców i dużo więcej

Warto nadmienić, że w tym samym czasie wejdzie też letnie wydarzenie w Fortnite z całą masą nowości, odświeżających całą rozgrywkę. Jaka będzie jego zawartość? Tego jeszcze nie wiemy na pewno, ale jak się dowiemy, to na pewno napiszemy!

Wielki renesans handheldów. Świetnie być dziś graczem

Wielki renesans handheldów. Świetnie być dziś graczem

Steam Deck zadebiutował w 2022 roku. Nie od razu okazał się ogromnym hitem sprzedażowym, ale pozytywne opinie użytkowników rozlewały się po całym internecie, a konsola – czy też, jak kto woli, przenośny komputer do gier – zyskała coraz większą popularność.

Urządzenie to nie było pierwszym tego typu sprzętem. To wprowadzone na rynek pięć lat wcześniej Nintendo Switch pokazało światu, że wśród graczy jest spora chęć posiadania obszernej biblioteki gier na konsoli przenośnej. Nie chodzi tylko o gry na wyłączność, bo dla wielu Switch był – i nadal jest – „maszyną do indyków”, gier mniejszych, niewymagających sprzętowo, jak Stardew Valley.

Valve zainspirowało się Switchem i stworzyło produkt, który przemówił do graczy. Później doczekaliśmy się też podobnych urządzeń od innych firm. Lenovo Legion Go, dla przykładu, pozwala – niczym wspomniana konsola Nintendo – nawet odłączyć kontrolery. Ich żyroskopowa funkcja pozwala wygodnie grać w strzelanki, co ucieszy graczy, którzy nie lubią korzystać z tradycyjnych kontrolerów i analogów w shooterach.

Steam Deck nie oferował kosmicznych podzespołów i do dziś jest pod względem technologicznym słabszy niż produkty Lenovo czy Asusa. Konkurencyjne dla Steam Decka sprzęty są od niego mocniejsze. Są przeznaczone dla tych, którzy nie chcą grać w nowsze, większe tytuły na najniższych możliwych ustawieniach w bardzo niskiej rozdzielczości – i świetnie. To właśnie jest piękne, że na świeżo powstałym (choć może lepiej użyć sformułowania: świeżo przywróconym) rynku handheldów mamy różnorodność. Każdy znajdzie bez problemu sprzęt, który będzie pasował do jego wymagań i budżetu.

Wspomniany Legion Go to właśnie przykład handhelda z klasy premium. Płynna rozgrywka w grach takich jak Elden Ring, Baldur’s Gate 3 czy Forza Horizon 5 to żaden problem. Dodatkowym atutem jest możliwość łatwego dostępu do gier, które posiadamy poza platformą Steam. Dla wielu graczy to z pewnością niezwykle istotne.

Lenovo Legion Go to także większy niż u konkurencji ekran – aż 8,8 cala. Dzięki temu właśnie zabawa w grach wysokobudżetowych, imponujących oprawą, jest po prostu przyjemniejsza. Technologia chłodzenia Coldfront dba także o to, by mocarny – jak na handhelda – ośmiordzeniowy Ryzen Z1 Extreme się nie przegrzewał. Inna, można powiedzieć: poboczna, zaleta Legiona to fakt, że sprzęt ten może być po prostu zastępstwem tabletu czy laptopa do oglądania filmów czy przeglądania Internetu.

Pojawianie się kolejnych modeli tego typu urządzeń w sklepach świadczy o jednym – jest na nie popyt. To absolutnie nie dziwi. Jest wiele powodów, dla których gracze sięgają po handheldy, szczególnie w dzisiejszych czasach. Co ciekawe, wcale nie chodzi o najbardziej oczywiste kwestie.

Oczywiście, przenośny charakter takich konsol ma znaczenie. Możemy zabrać ze sobą naszego Legiona Go czy Steam Decka na wakacyjny wyjazd, by mieć pod ręką bibliotekę gier w razie załamania pogody. Możemy cieszyć się rozgrywką podczas długiego lotu czy jazdy pociągiem.

Istotny jest jednak po prostu fakt, że granie na handheldzie pozwala odpocząć od większego ekranu. Wiele osób pracuje dziś zdalnie, a jeśli w biurze – to przed komputerem. Często po prostu nie mamy ochoty spędzać kolejnych godzin po pracy ponownie siadając przed biurkiem, żeby odpalić grę.

Sięgając po handhelda możemy też być pewni, że – w przeciwieństwie do grania na PC – nic nas nie rozproszy. Nie będzie kusiło nas włączenie Facebooka czy YouTube’a w tle i skupimy się w stu procentach na grze.

Handheldy, rzecz jasna, nie są idealne – przynajmniej na razie. Główny problem wszystkich tych urządzeń to czas pracy baterii. W tym zakresie każdy z wymienionych tu producentów musi popracować nad lepszymi rozwiązaniami w kolejnych wersjach swoich sprzętów, choć i tutaj Lenovo Go wychodzi na przeciw potrzebom konsumentów dzięki innowacyjnemu systemowi szybkiego ładowania Super Rapid Charge Express.

Trzeba też podkreślić, że handheldy wciąż są produktami kierowanymi przede wszystkim do graczy pecetowych – i to tych, którym nie zależy na najlepszej możliwej jakości obrazu, czy wykorzystaniu potencjału zewnętrznych systemów audio.

W co natomiast najlepiej grać na handheldach? Wszystko zależy od sprzętu. Na Steam Decku najlepiej sprawdzają się gry mniejsze, bez fantastycznej grafiki. Mocniejsze handheldy, jak Lenovo Legion Go, poradzą sobie już natomiast niemal z każdą grą, więc to już wyłącznie kwestia naszego gustu.

Nastały piękne czasy dla miłośników przenośnych urządzeń gamingowych i wszystko wskazuje na to, że doczekamy się jeszcze wielu interesujących maszynek tego typu. Zabieranie ze sobą swojej biblioteki gier i dostęp do niej w dowolnym miejscu, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie wydarzyły się w branży w ciągu ostatniej dekady. Świetnie być dziś graczem.

“Only Up!”, ale w piekle, z kooperacją i łańcuchami. Nowy hit na Steamie

“Only Up!”, ale w piekle, z kooperacją i łańcuchami. Nowy hit na Steamie

19 czerwca na Steamie zawitał nowy tytuł od Anegar Games i z miejsca stał się hitem w rekordowym czasie, zajmując obecnie 6. miejsce na liście bestsellerów oraz posiadając ponad 3500 recenzji graczy.

W Chained Together (bo tak właśnie nazywa się ta gra) gracz wciela się w jednego z 4 dostępnych bohaterów i poprzez wspinanie się po latających przeszkodach próbuje wydostać się z piekła. Brzmi łatwo? Nic bardziej mylnego. W grze tej można zagrać z 3 znajomymi, z którymi trzeba współpracować, aby wchodzić wyżej. Rozgrywki też nie ułatwia na pewno fakt, że wszyscy gracze są ze sobą związani łańcuchami, co jest główną przeszkodą w wspinaczce. W grze występuje też opcja single player, ale z pewnością jest o wiele mniej zabawna.

Jednak tak prosta mechanicznie gra za jedyne 22,99 zł (obecnie z przeceną na 20,69 zł) na Steamie, przyciągnęła w ciągu kilku dni tysiące graczy oraz streamerów. Popularność przerosła samych autorów gry, ponieważ zaczęły pojawiać się problemy z zapraszaniem znajomych do rozgrywki przez zbyt dużą ilość graczy na raz (ponad 84 tysiące). Twórcy zdecydowanie będą dalej rozwijać ten tytuł, więc jeśli ma się kilku znajomych, których chce się powkurzać ciągłym spadaniem i wchodzeniem na nowo, to koniecznie trzeba zagrać w tę grę.

Najlepsze gry niezależne pierwszej połowy 2024 roku

Najlepsze gry niezależne pierwszej połowy 2024 roku

Od czasu do czasu wieści się upadek branży gier czy kryzys wysokobudżetowych produkcji. W takich chwilach można pomyśleć, że nawet bez takich tytułów i tak nikt nie mógłby narzekać – a wielu ludzi w końcu odkryłoby piękno gier niezależnych.

Mamy dopiero czerwiec, a na rynku już ukazało się mnóstwo fantastycznych gier indie. W tym artykule chcemy zwrócić waszą uwagę na pięć – naszym zdaniem – najbardziej wyjątkowych i najciekawszych.

Animal Well

Ta gra, jak to często bywa z indie-hitami, pojawiła się znikąd. Szybko jednak zdobyła rozgłos i jest obecnie jedną z najlepszych metroidvanii ostatnich lat. To nietypowy przedstawiciel gatunku, nie nastawiony w dużej mierze na walkę – co może być dla wielu zaletą.

Sednem Animal Well jest eksploracja, odkrywanie nowych umiejętności i sekretów. Ukryte przedmioty czy obszary i mechaniki kryją się tutaj na każdym kroku, a ukończenie gry za pierwszym razem… tak naprawdę oznacza jej drugi początek, ponieważ odsłania się wtedy przed nami szereg nowych możliwości.

Pozycja obowiązkowa dla fanów oryginalnych produkcji, próbujących czegoś nowego.

Balatro

A gdyby tak wziąć karty z pokera i zrobić z nimi coś innego? Tak pomyślał twórca Balatro, przygotowując tego karcianego roguelike’a. Celem jest tutaj po prostu ukończenie serii wyzwań i zdobywanie coraz większych serii punktów.

Zasady są proste – wykładamy karty na stół, a każda karta ma określoną wartość. Rozgrywkę urozmaicają jednak przeróżne bonusy i cechy specjalne kart, a także modyfikatory z kart-Jokerów i różnorodnych ulepszeń.

Po kilkunastu minutach zabawy dochodzimy już do etapów, w których wykładając konkretne figury, aktywujemy mnożniki punktowe, zdobywając dziesiątki czy setki tysięcy punktów w jednej turze. To po prostu niesamowicie wciąga.

Mullet Mad Jack

Ta strzelanka to prawdopodobnie najbardziej dynamiczna, chaotyczna i najmocniej generująca adrenalinę gra FPP ostatnich lat. Fantastyczny, rogalikowy shooter zapewnia mnóstwo dobrej zabawy.

Założenia są naprawdę interesujące. W każdym etapie mamy początkowo tylko dziesięć sekund życia – a kolejne sekundy musimy zdobywać eliminując wrogów. To zmusza przede wszystkim do szybkiego przedzierania się do mety.


Na końcu każdej rundy zdobywamy nowe bronie i ulepszenia. Możemy na przykład wyposażyć się w pistolety maszynowe, wzmocnić je wielkimi magazynkami i upgradem powodującym, że pociski odbijając się od ścian. Satysfakcja z używania tego typu zabawek jest nieziemska.

King of the Bridge

Szachy to szlachetna gra z wielowiekową tradycją. Twórca King of the Bridge przerobił jednak ich zasady, żebyśmy mogli pojedynkować się z demonicznym trollem za pomocą pionków i innych figur.

W tej małej, krótkiej grze, idziemy przez most, a po chwili potwór blokuje nam drogę. Przepuści nas, jeśli wygramy z nim w szachy. Z początku wszystko wydaje się proste, jednak szybko orientujemy się, że podejrzany oponent zmienia reguły, a nawet oszukuje.

Piękno tej gry tkwi w stopniowym odkrywaniu zmienionych zasad, a także w wypatrywaniu i wykorzystywaniu błędów oraz oszustw trolla. King of the Bridge to bez wątpienia oryginalna i wyjątkowa produkcja, którą więcej osób powinno poznać.

Minishoot Adventures

Kojarzycie klasyczne odsłony serii The Legend of Zelda i podobne gry? Takie, w których odwiedzamy spory, nie do końca liniowy świat, obserwując akcję z lotu ptaka? Takie właśnie jest Minishoot Adventures, tyle że sterujemy tutaj… małym statkiem kosmicznym.

Pomijając zabawny pomysł na głównego bohatera, gra jest też po prostu angażująca i dopracowana pod każdym innym względem. Sterowanie statkiem i model walki są wyjątkowo dopracowane, co wpływa na przyjemność z rozgrywki, a eksplorowany świat pełen jest tajemnic, starć z bossami i sekretów.

Każda z wymienionych tu gier jest pod jakimś względem wyjątkowa. Do końca roku zostało jeszcze trochę czasu, ale już teraz naprawdę nie można narzekać, jeśli chodzi o jakość wielu gier niezależnych, które ukazały się w sprzedaży.

Lenovo & Polski Gaming – zdobądź 8 kodów do gier przy zakupie sprzętu gamingowego Lenovo!

Lenovo & Polski Gaming – zdobądź 8 kodów do gier przy zakupie sprzętu gamingowego Lenovo!

Lenovo & Polski Gaming – zdobądź 8 kodów do gier przy zakupie sprzętu gamingowego Lenovo!

Zapraszamy na drugą edycję bardzo popularnej akcji „Lenovo & Polski Gaming”! To wyjątkowa okazja dla wszystkich miłośników gier, aby wzbogacić swoją kolekcję i jednocześnie wspierać polskich twórców gier wideo. Od 15 czerwca do 31 grudnia 2024 roku, kupując wybrany sprzęt gamingowy Lenovo, możecie zdobyć aż 8 kodów do polskich gier wideo!

Jak to działa?

1. Kup sprzęt gamingowy Lenovo objęty promocją – wybierz produkty takie jak Lenovo Legion, Lenovo LOQ, monitor gamingowy czy konsolę Legion GO. Pamiętaj, aby zachować dowód zakupu.

2. Z opakowania nowego sprzętu wytnij etykietę z numerem seryjnym.

3. Wypełnij formularz zgłoszeniowy – przejdź na stronę https://lenovogaming.pl/polskigaming/ i wypełnij formularz zgłoszeniowy, podając niezbędne dane.

4. Otrzymaj kody do gier – po pozytywnej weryfikacji zgłoszenia otrzymasz wiadomość mailową z kodami do wybranych przez siebie gier.

5. Zanurz się w fascynujący świat polskich gier! Zrealizuj otrzymane kody i ciesz się nowymi, fascynującymi grami wideo stworzonymi przez polskich twórców.

Dlaczego warto wziąć udział?

Promocja „Lenovo Wspiera Polski Gaming” to nie tylko szansa na zdobycie świetnych gier, ale również okazja, aby wspierać rodzimych twórców gier. Polskie gry wideo zdobywają coraz większe uznanie na świecie, a ta akcja jest doskonałym sposobem, aby stać się częścią tego sukcesu.

Lista produktów objętych promocją oraz pełna lista gier dostępnych w ramach akcji znajduje się na stronie https://lenovogaming.pl/polskigaming/. Znajdziecie tam szczegółowe informacje na temat tego, jakie modele Lenovo Legion, Lenovo LOQ i monitorów kwalifikują się do promocji.

Wspieraj z nami polskich twórców gier i ciesz się niesamowitymi przygodami, jakie oferują polskie gry wideo. Akcja „Lenovo Wspiera Polski Gaming” to nie tylko korzyści dla Was, ale również wsparcie dla całej branży gier w Polsce.

Lista produktów objętych promocją oraz pełna lista gier znajduje się na stronie: https://lenovogaming.pl/polskigaming/

Zapraszamy na drugą edycję bardzo popularnej akcji „Lenovo Wspiera Polski Gaming”! To wyjątkowa okazja dla wszystkich miłośników gier, aby wzbogacić swoją kolekcję i jednocześnie wspierać polskich twórców gier wideo. Od 15 czerwca do 31 grudnia 2024 roku, kupując wybrany sprzęt gamingowy Lenovo, możecie zdobyć aż 8 kodów do polskich gier wideo!

Jak to działa?

1. Kup sprzęt gamingowy Lenovo objęty promocją – wybierz produkty takie jak Lenovo Legion, Lenovo LOQ, monitor gamingowy czy konsolę Legion GO. Pamiętaj, aby zachować dowód zakupu.

2. Z opakowania nowego sprzętu wytnij etykietę z numerem seryjnym.

3. Wypełnij formularz zgłoszeniowy – przejdź na stronę https://lenovogaming.pl/polskigaming/ i wypełnij formularz zgłoszeniowy, podając niezbędne dane.

4. Otrzymaj kody do gier – po pozytywnej weryfikacji zgłoszenia otrzymasz wiadomość mailową z kodami do wybranych przez siebie gier.

5. Zanurz się w fascynujący świat polskich gier! Zrealizuj otrzymane kody i ciesz się nowymi, fascynującymi grami wideo stworzonymi przez polskich twórców.

Dlaczego warto wziąć udział?

Promocja „Lenovo Wspiera Polski Gaming” to nie tylko szansa na zdobycie świetnych gier, ale również okazja, aby wspierać rodzimych twórców gier. Polskie gry wideo zdobywają coraz większe uznanie na świecie, a ta akcja jest doskonałym sposobem, aby stać się częścią tego sukcesu.

Lista produktów objętych promocją oraz pełna lista gier dostępnych w ramach akcji znajduje się na stronie https://lenovogaming.pl/polskigaming/. Znajdziecie tam szczegółowe informacje na temat tego, jakie modele Lenovo Legion, Lenovo LOQ i monitorów kwalifikują się do promocji.

Wspieraj z nami polskich twórców gier i ciesz się niesamowitymi przygodami, jakie oferują polskie gry wideo. Akcja „Lenovo Wspiera Polski Gaming” to nie tylko korzyści dla Was, ale również wsparcie dla całej branży gier w Polsce.

Lista produktów objętych promocją oraz pełna lista gier znajduje się na stronie: https://lenovogaming.pl/polskigaming/