Tegoroczna premiera architektury Blackwell i kart graficznych NVIDIA GeForce RTX serii 50 wywołała spore poruszenie w świecie gamingu, bo po raz pierwszy laptopy tak wyraźnie zbliżyły się do możliwości komputerów stacjonarnych. Najlepszym przykładem tego trendu jest Lenovo Legion Pro 7i. To laptop, który dzięki połączeniu procesora Intel Core Ultra 9 275HX, ogromnej ilości pamięci RAM i nowej generacji GPU z powodzeniem pasuje zarówno do hardcore’owych graczy, jak i twórców korzystających na co dzień z narzędzi opartych na AI.
Architektura Blackwell i RTX AI zmieniają mobilny gaming. Lenovo Legion Pro 7i to jeden z najmocniejszych laptopów tej generacji.
Architektura Blackwell wprowadza technologie, które realnie zmieniają to, jak wyglądają i działają współczesne gry. DLSS 4 z Multi-Frame Generation pozwala utrzymać płynność na poziomie wcześniej zarezerwowanym wyłącznie dla najmocniejszych desktopów, a Path Tracing i ulepszony Ray Tracing zbliżają oprawę wizualną do jakości prerenderowanych filmów. Z kolei Reflex 2 przyspiesza reakcję całego systemu, co jest szczególnie zauważalne w dynamicznych produkcjach multiplayer. W praktyce oznacza to, że nawet w najbardziej wymagających tytułach Legion Pro 7i jest w stanie wyświetlać obraz o jakości kinowej, jednocześnie zachowując wysokie i stabilne FPS.
Nowa generacja kart RTX to również ogromny krok naprzód dla twórców. Ekosystem NVIDIA Studio zapewnia zoptymalizowane działanie najpopularniejszych aplikacji kreatywnych i stabilność niezbędną przy montażu wideo, obróbce zdjęć czy pracy nad projektami 3D. RTX AI dodatkowo przyspiesza generowanie treści i automatyzuje część zadań, pozwalając skupić się na kreatywnej stronie projektu, zamiast czekać na kolejne rendery. W połączeniu z ekranem OLED 240 Hz o wysokiej jasności i szerokiej palecie barw laptop staje się narzędziem nie tylko dla graczy, ale także dla montażystów, grafików, streamerów i projektantów.
Sam Legion Pro 7i został zaprojektowany tak, aby sprostać wymaganiom nowych technologii. Mocny procesor Intel Core Ultra 9, 64 GB pamięci RAM i dwa szybkie dyski SSD tworzą zestaw, który bez problemu poradzi sobie z dużymi projektami, a jednocześnie zapewni błyskawiczne czasy ładowania w grach. Całość uzupełnia zaawansowane chłodzenie Legion ColdFront utrzymujące stabilne temperatury nawet przy długotrwałym obciążeniu. Mimo ogromnej mocy, urządzenie zachowuje mobilność i bez trudu mieści się w plecaku, co czyni je atrakcyjną alternatywą dla stacjonarnych zestawów gamingowych.
W okresie świątecznym wybór odpowiedniego prezentu bywa trudny, ale jeśli celem jest sprzęt, który wystarczy na lata i będzie rozwijał się wraz z kolejnymi generacjami gier i narzędzi AI, Lenovo Legion Pro 7i z kartą GeForce RTX serii 50 należy do najlepszych propozycji na rynku. To jeden z tych laptopów, który nie tylko spełnia oczekiwania, ale wręcz podnosi poprzeczkę tego, czego można oczekiwać od mobilnego gamingu i pracy kreatywnej.
Jeśli szukasz prezentu, który naprawdę ma moc, ten model zdecydowanie zasługuje na uwagę. Sprawdź sam!
Studio Digital Extremes od lat z wielkimi sukcesami rozwija i ulepsza darmową grę Warframe, a przed tym tytułem jeszcze dużo – zapewne coraz bardziej imponujących – dodatków i aktualizacji. Firma tworzy także zupełnie nowy projekt. Jak wypada?
Soulframe znajduje się obecnie w fazie alfa, choć postępy graczy nie zostaną skasowane, a całość płynnie przejdzie do wersji beta, a później do premierowej. Gra nie oferuje jeszcze zbyt dużo zawartości, jednak rozgrywka potrafi wciągnąć, a system postępów jest pod pewnymi względami nieco lepszy niż w Warframe.
Zacząć wypada od tego, że mamy do czynienia z grą akcji osadzoną w uniwersum fantasy, a więc otrzymujemy dużą odskocznię od zaawansowanego science-fiction z poprzedniej gry Digital Extremes. Świat w Soulframe jest świetnie przemyślany, a szczątkowa historia zapowiada się interesująco.
Trafiamy do krainy, którą podbiło złowrogie imperium przywodzące na myśl Garlean z Final Fantasy. Korzystający z technologii najeźdzcy starają się utrzymać kontrolę nad spokojną i żyjącą w zgodzie z naturą społecznością wyspy, na której rozgrywa się początkowy rozdział. Wrogowie wykorzystują też zasoby krainy, przy okazji zatruwając środowisko. Podczas różnych misji krzyżujemy im plany, a zajmujemy się też – w misjach opcjonalnych – ratowaniem zwierząt więzionych przez żołnierzy.
W różnych aspektach projektowych, na przykład wyglądzie zbroi, broni, czy nawet skrzyń, przejawia się oryginalny pomysł na charakter różnych frakcji, wrogów czy bóstw i ważnych postaci. Dzięki temu Soulframe nie jest „po prostu kolejnym fantasy”, ale oferuje dosyć unikatowy, intrygujący klimat.
Gra jest spokojniejsza i nie tak szybka jak Warframe, co może być dla wielu plusem. Mamy tu raczej typowe dla gatunku trzecioosobowych gier akcji tempo walki, w której wykorzystujemy różne rodzaje broni białej lub łuki czy magiczne kostury. Zestawy ciosów i ataków są raczej proste i nieduże, ale w potyczkach korzystamy też z magicznych zdolności.
Tak jak w Warframe, umiejętności związane są z klasą (Paktem), którą możemy wedle uznania wymieniać w każdej chwili na inną w naszej bazie, pod warunkiem, że mamy ją odblokowaną. Każda klasa to zupełnie inne talenty i drzewko ulepszeń. Mamy tu pakt skupiający sią na atakach ogniem, na unieruchamianiu wrogów, czy na wykorzystaniu błyskawic. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Najważniejsze, że walka sprawia frajdę już na tak wczesnym etapie rozwoju Soulframe. Szczególnie korzystanie z łuku jest wyjątkowo satysfakcjonujące, chociaż inne rodzaje broni też potrafić zrobić wrażenie. Pokonywani wrogowie mają dopracowane animacje trafień, a wizualne efekty zdolności są wykonane bez zarzutu – choć czasem trafi się jakiś graficzny glitch. W końcu to jeszcze wersja alfa, która nie jest nawet dostępna na Steamie.
Soulframe oferuje już kilka zadań fabularnych, jednak ukończenie wszystkich to kwestia 3-4 godzin. Później większość czasu w obecnej wersji gry zajmują powtarzalna misje frakcji, albo po prostu tzw. grindowanie – pokonywanie bossów tylko po to, by zyskiwać z nich kolejne części ekwipunku, które dostarczamy postaci w bazie, by stworzyć nową broń lub pancerz.
Podobnie jak Warframe, nowa gra Digital Extremes w dużej mierze opiera się na „farmieniu”, czyli spędzaniu czasu na prostych wyzwaniach i walce głównie po to, by zbierać surowce i materiały. Fabuły mamy tu na razie mało, więc ten grind właśnie zdecydowanie przeważa – z tego też powodu trudno polecać zakup Pakietu Założyciela. Dostęp do gry można zdobyć w inny sposób, po prostu zgłaszając się na oficjalnej stronie i czekając na swoją kolej.
Soulframe już na wczesnym etapie robi wrażenie warstwą wizualną, niezwykle ciekawym uniwersum i przyjemną walką. Z każdą kolejną aktualizacją otrzymujemy więcej zawartości, więc można liczyć na to, że wersja beta będzie dosyć imponująca. Nie znamy jeszcze daty premiery, jednak nowy tytuł od Digital Extremes zdecydowanie warto mieć na oku.
Planujesz upgrade swojego stanowiska gamingowego? Teraz możesz otrzymać zwrot części kosztów zakupu. W ramach promocji Lenovo otrzymasz nawet 400 zł cashbacku za zakup wybranego monitora Lenovo w zestawie z laptopem lub komputerem stacjonarnym Lenovo.
Ile możesz zyskać?
50 zł – dla monitorów o wartości do 399 zł
200 zł – dla monitorów o wartości od 400 do 999 zł
400 zł – dla monitorów o wartości od 1000 zł wzwyż
Jak skorzystać z promocji?
Kup wybrany laptop lub komputer Lenovo oraz monitor Lenovo objęte promocją.
Zachowaj dowody zakupu oraz oryginalne opakowania z kodami kreskowymi.
W ciągu 14 dni od zakupu monitora wypełnij formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie promocji.
Po pozytywnej weryfikacji otrzymasz cashback przelewem na konto.
Promocja obowiązuje od 1 grudnia 2025 r. do 31 stycznia 2026 r. lub do wyczerpania puli nagród.
Gratulacje dla Grzegorza Dołacińskiego, autora wyjątkowego plakatu „Dotyk Przyszłości” – pracy, która zdobyła najwięcej głosów i zachwyciła kreatywnym podejściem do połączenia świata realnego i cyfrowego.
Jego projekt przedstawia spotkanie dwóch równoległych Warszaw: tradycyjnego Starego Miasta oraz futurystycznej, neonowej wersji miasta rodem z cyberpunkowej wizji. W centrum tej sceny znajduje się dziecko dotykające przejrzystej bariery między rzeczywistościami – symbol ciekawości, otwartości i technologii, która coraz silniej przenika nasze codzienne życie.
Grzegorz wykorzystał narzędzia AI, by stworzyć futurystyczną, cyberpunkową stronę miasta, przetworzyć Stare Miasto w stylu cartoon oraz zharmonizować wszystkie elementy tak, by połączenie światów było płynne i spójne. Efekt? Plakat, od którego trudno oderwać wzrok.
Nagrodą w konkursie są słuchawki Lenovo E310 True Wireless Stereo Earbuds. Jeszcze raz ogromne gratulacje!
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za kreatywne zgłoszenia! Udowodniliście, że Warszawa to miasto pełne talentów i odwagi w eksperymentowaniu z technologią.
Finałowy dzień E-Mistrzostw Warszawy by Lenovo za nami – a działo się naprawdę dużo. Turnieje w League of Legends i EA Sports FC 26 przyciągnęły wielu młodych graczy, a aktywności dodatkowe – od warsztatów AI po kreatywne konkursy – zapewniły atrakcje także osobom mniej zaznajomionym z esportem.
E-Mistrzostwa Warszawy by Lenovo to projekt, który połączył budowanie lokalnej społeczności z promowaniem odpowiedzialnego korzystania z nowych technologii. Nieszablonowa formuła przyciągnęła ponad 200 uczestników, którzy próbowali swoich sił w różnych aktywnościach: od sportu, przez grafikę cyfrową, po esport.
“Niezwykle cieszy nas tak różnorodne zaangażowanie w ten projekt, zarówno pod kątem uczestników, jak i partnerów. Pierwsze e-mistrzostwa pokazały, że warto stawiać na innowacyjne metody aktywizacji mieszkańców. Szczególnie cenne są tu aspekty edukacyjne, które do projektu wniosły Lenovo oraz warszawskie biuro Parlamentu Europejskiego” – mówi Łukasz Trybuś, prezes Polskiego Związku Esportu.
Laureatami pierwszej edycji E-Mistrzostw Warszawy by Lenovo zostali:
E-bieg – Matsvei Kukovich i Oliwia Nikolaidi
Konkurs kreatywny AI – Grzegorz Dolacinski
Turniej FC 26 – Majkel
Turniej League of Legends – CAMP
Zwycięzcy odebrali nagrody o wartości 20 tysięcy złotych. Lenovo Polska, jako partner tytularny e-mistrzostw przekazał zwycięzcom topowy sprzęt ze swojego portfolio – przenośną konsolę Lenovo Legion Go S, monitory Lenovo Legion 27Q-10 27” 240Hz, słuchawki Lenovo Legion H600 i słuchawki douszne Lenovo E310, plecaki Lenovo Select Targus 16′, a także bilety VIP na mecz Legii Warszawa i gadżety od Ekstraklasy.
Przestrzeń Showroomu Lenovo & Motorola posłużyła także jako miejsce inspiracji. Uczniowie z Technikum nr 7 oraz Technikum nr 24 wzięli udział w warsztatach z zakresu sztucznej inteligencji prowadzonych przez ekspertów Lenovo. To nie pierwsza tego typu okazja – showroom regularnie gości uczniów i nauczycieli z warszawskich szkół, aby wspierać rozwój kompetencji przyszłości.
“Gaming jest jednym z najważniejszych filarów działalności Lenovo, dlatego z dumą wspieramy to wyjątkowe wydarzenie i udostępniamy przestrzeń Showroomu Lenovo & Motorola. . To miejsce służy edukacji i budowaniu świadomości technologicznej wśród wszystkich pasjonatów nowych technologii. W Lenovo wierzymy w siłę społeczności i wspólnych doświadczeń, a pierwsze E-Mistrzostwa Warszawy są inicjatywą, która realnie wzmacnia lokalną społeczność graczy i podnosi rangę całej sceny esportowej – mówi Ewelina Woldan, Communication Manager Lenovo Polska.
Projekt zorganizował Polski Związek Esportu przy wsparciu Lenovo i partnerstwie Urzędu Miasta Warszawy, centrum multimedialnego Europa Experience oraz Ekstraklasy.
Gatunek extraction shooterów jest popularny, ale wielu graczy odstrasza. Escape from Duckov to świetna propozycja dla tych, którzy nie przepadają za PvP, ale mają ochotę na solidną porcję wymagającej rozgrywki.
Chińska strzelanka podbiła Steama i zdobyła wielkie uznanie. To nie dziwi, ponieważ oferuje angażującą rozgrywkę, rozbudowany system postępów i satysfakcjonujące potyczki, a jednocześnie możemy tutaj bawić się całkowicie solo – bez potrzeby martwienia się innymi graczami.
W porównaniu do większości extraction shooterów, Escape from Duckov oferuje przede wszystkim inną perspektywę. Tutaj akcję obserwujemy od góry, a nie z oczu bohatera czy zza jego pleców. Wcielamy się też nie w człowieka, a w… kaczkę. Tudzież innego ptaka, zależnie od tego, jak spersonalizujemy wygląd postaci.
Po krótkim tutorialu trafiamy po raz pierwszy z naszej bazy na pierwszą mapę. Eksplorujemy lokacje, zbieramy zasoby, mamy szansę znaleźć nową, lepszą broń i pancerze – no i staramy się przeżyć spotkania z wrogo nastawionymi kurczakami czy innymi wrogami. Po powrocie rozpoczynamy aktywację pierwszych ulepszeń i stopniowo rozbudowujemy bazę.
Założenia rozgrywki są więc jasne i proste od samego początku. Gramy po to, by ulepszać zarówno naszego bohatera – poprzez zdolności pasywne odblokowywane w drzewku talentów – oraz bazę, którą wyposażamy w kolejne stanowiska craftingowe, by po wielu godzinach gry móc wytwarzać nawet całkiem porządne uzbrojenie. Zanim do tego dojdzie, kolejne rundy (w wypadku śmierci) zaczynamy tylko ze skromnym pistoletem.
Rozwój jest dobrze zaplanowany i przemyślany, nic się w tym zakresie nie dłuży. Jednak ten aspekt nie wystarczyłby, żeby Duckov było grą godną polecenia. Na szczęście gameplay związany z wypadami poza bazę jest szalenie przyjemny. Sterowanie jest precyzyjne i wygodne, a strzelanie jest jednocześnie wymagające, ale też po prostu bawi, szczególnie gdy dobrze nam idzie, rzecz jasna.
Twórcy zadbali o sporą różnorodność pistoletów, karabinów czy strzelb, a zabawę urozmaicają granaty, miny czy bomby gazowe. Jest tutaj system obciążenia, więc rzadko kiedy możemy nosić ze sobą wszystko, co byśmy chcieli – co wymusza na nas decyzje związane z wyposażeniem i związaną z nim taktyką odnośnie podejścia do potyczek.
Deweloperom udało się też w ciekawy sposób zadbać o różne poziomy wyzwania. Począwszy od tradycyjnego wyboru trudności, możemy porwać się na coś poważniejszego, jeśli wybierzemy się na misję w nocy – kiedy spotkamy na przykład zupełnie innych wrogów, silniejszych niż ci, którzy występują za dnia.
Brak starć z innymi graczami i skupienie się na rywalizacji z botami wcale nie przeszkadza, ponieważ komputerowi wrogowie często potrafią dać w kość. Jednak nieobecność aspektu PvP z pewnością przekona wielu użytkowników, którzy nie przepadają za ideą „nękania” słabo uzbrojonych graczy przez innych, świetnie wyposażonych, którzy spędzili już w grze setki godzin.
Jedyną większą wadą Escape from Duckov jest nieco irytujący na dłuższą metę system ekwipunku. Zarządzanie wszystkimi zasobami, szczególnie gdy uzbieramy ich sporo, bywa frustrujące – co zresztą jest częstą przypadłością każdego przedstawiciela tej kategorii strzelanek.
Biorąc pod uwagę stosunkowo niską cenę i jakość podstaw rozgrywki, Escape from Duckov to gra bez dwóch zdań warta polecenia. To przyjemny, niezobowiązujący shooter, który jednak potrafi też rzucić spore wyzwanie, a przy okazji oferuje specyficzny, lekki i humorystyczny klimat.
Nowe Anno nie jest idealne, ale to wciąż jedna z najlepszych gier wydanych przez Ubisoft w ostatnim czasie. Świetnie rozwija pomysły z poprzedniej odsłony, choć kampania okazuje się sporym rozczarowaniem.
Pax Romana to strategia z gatunku city-builderów, a więc podstawą rozgrywki jest ponownie rozbudowa naszego miasta – czy nawet kilku miast w późniejszych fazach gry. Tak jak w Anno 1800, zaczynamy od wyznaczania ulic, stawiania pierwszych domów. Sequel ten bardzo przypomina odsłonę wydaną sześć lat temu.
W miarę zaspokajania potrzeb mieszkańców rozwijamy ich domostwa, by pozyskiwać obywateli coraz wyższych klas. W ten sposób dbamy o to, żeby dysponować pracownikami różnego rodzaju, w tym oczywiście tymi, którzy zajmą się pracą na roli czy w kopalniach. Nie możemy więc po prostu ulepszyć wszystkich dzielnic, bo zostaniemy bez robotników.
Produkowanie różnych dóbr także wygląda bardzo podobnie do systemu z Anno 1800. Budujemy zakłady, które razem z innymi miejscami pracy stanowią łańcuchy produkcyjne. Żeby tworzyć chleb, najpierw trzeba zbudować pole pszenicy, młyn i tak dalej. Cały system rozwoju nie będzie dla nas żadną zagadką, jeśli spędziliśmy w poprzedniej części chociaż parę godzin.
Oczywiście Anno 117 to zupełnie inny okres historyczny, więc dysponujemy innymi produktami, technologiami i możliwościami. Do nowości względem 1800 możemy zaliczyć też – w końcu – rozbudowane drzewko rozwoju technologicznego, które pozwala specjalizować się w różnych aspektach progresu: ekonomicznym, społecznym czy nawet militarnym.
Powraca też możliwość zakładania miasta w dodatkowym regionie i w tym wypadku jest to Albion, czyli Brytania. Tworzymy tam zupełnie inne budynki i przedmioty, dysponujemy innymi terenami – choćby bagnistymi – i rozwijamy ten obszar starając się wybierać między romanizacją obywateli, lub zachowywaniem ich celtyckich zwyczajów.
Dla wszystkich, którzy nie mieli styczności z serią, przygotowano fabularną kampanię. Ta okazuje się jednak sporym rozczarowaniem, a fani mogą ją spokojnie pominąć i po prostu cieszyć się rozgrywką w trybie sandboksowym. Kampania jest najzwyczajniej w świecie nudna, momentami irytująca – choćby przez obecność misji typu: „popłyń okrętem do punktu A na mapie, a potem do punktu B, żeby z kimś porozmawiać”.
Historia ma wręcz telenowelowy charakter, bohaterowie nie mają ciekawych osobowości, rozwój opowieści nie jest interesujący. Wydaje się wręcz, że suchy i pozbawiony fabuły tutorial byłby przyjemniejszy w odbiorze, a przy okazji mógłby mieć lepsze tempo.
Trudno jednak skupiać się na kampanii i jej jakości, skoro podstawy rozgrywki są świetnie przemyślane – w dużej mierze przez to, że mocno opierają się na Anno 1800, co dla niektórych też może być lekkim rozczarowaniem. Różne nowości w dobry sposób rozwijają jednak utartą formułę.
Poza drzewkiem technologii, otrzymujemy też w nowej części cyklu aspekt militarny. Walczyć z oponentami możemy już nie tylko na morzu, ponieważ możemy rekrutować lądowe oddziały piechoty, kawalerii, a nawet machiny oblężnicze. Takie rozwiązania były już wiele lat temu obecne w serii Anno, więc ich obecność zapewne ucieszy niektórych fanów. Trzeba jednak zaznaczyć, że w trybie gry swobodnej możemy sobie zupełnie możliwość wojny zablokować.
Anno 117 jest też grą bez wątpienia piękną. Jak na strategię tego typu oferuje bogatą w szczegóły oprawę, dzięki której aż chce się przybliżać widok, obserwować z bliska ulice, zakłady produkcyjne czy ludzi pracujących w polu. Przyjemna muzyka też pomaga budować sielski klimat towarzyszący zabawie.
Pax Romana jest grą, która mogłaby oferować lepszą kampanię fabularną, ale gameplay i systemy rozgrywki potrafią wciągnąć bez reszty. Być może warto trochę poczekać z zakupem, ale z pewnością grzechem byłoby nową produkcję Ubisoftu zupełnie zignorować.
Ogromny świat, mnóstwo rodzajów przeciwników, misji, aktywności i mnogość mechanik rozgrywki. W Crimson Desert niewątpliwie widać wielki potencjał, tylko czy deweloperzy będą w stanie w pełni go zrealizować?
Koreańskie Pearl Abyss to twórcy popularnego MMO akcji – Black Desert Online. Crimson Desert początkowo zresztą również miało być grą sieciową, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnowano. Produkcja ta, która ma ukazać się w przyszłym roku, to singlowy RPG, w którym roi się od przeróżnych pomysłów.
Fundamenty są dosyć bezpieczne, a wielka ambicja deweloperów tkwi w szczegółach. Gra zaoferuje wielki open-world z kilkoma regionami, które przemierzymy jako Kliff Macduff – członek klanu Greymanów. Akcja toczy się na kontynencie Pywel, w świecie ogarniętym wojną i politycznymi intrygami, a całość łączy elementy mrocznej, epickiej fantasy i bardziej „brutalnej”, przyziemnej polityki rodem z Gry o Tron.
Twórcom zależy na zaoferowaniu dobrego poczucia eksploracji, a w zwiedzaniu ogromnego świata pomogą nie tylko wierzchowce, ale też system szybowania po skoku z dużej wysokości oraz mechanizm wspinaczki rodem z Breath of the Wild i podobnych tytułów. Nad kontynentem unoszą się powietrzne wyspy, więc okazji do skoków i swobodnego spadania na właściwą powierzchnię będzie pewnie sporo.
Ambicje Pearl Abyss najbardziej widać w systemie walki, który jest niezwykle głęboki i rozbudowany. Otrzymamy wiele rodzajów broni do wyboru, a każda zaoferuje mnóstwo ciosów, ataków specjalnych i kombosów. Podczas potyczek użyjemy też różnych rodzajów magii ofensywnej oraz defensywnej.
Twórcy określają walkę jako kinetyczną i mocno fizyczną. Widać zresztą, że przypomina nie tylko dynamiczne gry akcji, ale także… sporty walki w stylu MMA. Bohater używa mieczy, toporów czy włóczni, ale potrafi też chwycić wroga i przerzucić go za plecy, albo powalić niczym w zawodach wrestlingowych.
Dużą rolę odegra też parowanie ciosów, choć Crimson Desert to nie soulslike. To przede wszystkim gra, w której użytkownicy będą mogli poczuć się jak potężni wojownicy – szczególnie podczas starć z grupami zwykłych wrogów, ponieważ spotkania z bossami mogą już być większym wyzwaniem. Deweloperzy kładą duży nacisk na to, by wszyscy poważniejsi przeciwnicy byli bardzo różnorodni i za każdym razem czymś nas zaskakiwali.
Gra ma być wypełniona zawartością, a poza wątkiem głównym i fabularnymi misjami pobocznymi zajmiemy się craftingiem, alchemią, łowieniem ryb, szukaniem zbiegów czy nawet trenowaniem wierzchowca – a to tylko te przykłady, o których już słyszeliśmy. Twórcy mają pewnie parę asów w rękawie.
Tytuł prezentuje się też świetnie pod względem wizualnym, może poza jednym elementem, czyli efektami cząsteczkowymi, z którymi – podobnie jak w MMO Black Desert – trochę przesadzono. Pozostaje mieć nadzieję, że wśród opcji graficznych znajdzie się taka, która pozwoli zmniejszyć wizualny chaos na ekranie.
Crimson Desert ma dać nam niemal wszystko to, co znamy z innych gier RPG w otwartych światach, a nawet więcej. Wszystko to w ramach jednej produkcji. Czy Pearl Abyss faktycznie podoła, a koreańska produkcja zachwyci? Można podchodzić do tego sceptycznie, ale na pewno warto trzymać za ten projekt kciuki, bo jeśli się uda, to z pewnością będzie czymś wyjątkowym.
Już 5 grudnia 2025 r. od godziny 17:00 w Showroom Lenovo & Motorola w Warszawie odbędzie się turniej EA SPORTS F1 25 – wydarzenie łączące zaawansowaną technologię z pasją do królowej sportów motorowych.
Zawodnicy staną do rywalizacji na wirtualnych torach, a atmosfera będzie przypominała prawdziwy padok Formuły 1. Wśród uczestników pojawi się również gość specjalny — Patryk Krutyj, który weźmie udział w zmaganiach.
Nagrody
Najlepsi gracze zdobędą wartościowe nagrody, w tym sprzęt gamingowy Lenovo najwyższej klasy:
Lenovo Legion Go S (Windows 11 Home) – nagroda główna
Plecak Lenovo Select Targus 16’’
Słuchawki Lenovo Legion H600
Słuchawki Lenovo E310
Mysz Lenovo 300 Compact
Zapisy
Liczba uczestników jest ograniczona – o udziale decyduje kolejność zgłoszeń. Rejestracja dostępna pod adresem: https://cutt.ly/Turniej_EA_F1
Wybrane urządzenia gamingowe dostępne są teraz nawet do 1500 zł taniej.
To dobry moment, by wybrać nowy sprzęt, podnieść moc swojego stanowiska i skorzystać ze specjalnych zniżek. Promocja trwa do 7 grudnia 2025 roku lub do wyczerpania zapasów.