Co tam słychać na Legion Gaming Community?

Co tam słychać na Legion Gaming Community?

Na Legion Gaming Community (https://gaming.lenovo.com/emea) pojawiło się w ostatnich dniach kilka nowych tematów skierowanych do fanów gamingu i społeczności Lenovo Legion.

Jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich dni jest quiz przygotowany z okazji 5. rocznicy społeczności Legion Gaming Community. W specjalnym wątku użytkownicy mogą sprawdzić swoją wiedzę na temat historii społeczności, wydarzeń gamingowych oraz aktywności organizowanych przez Lenovo Legion. Pytania dotyczą m.in. liczby turniejów Fortnite organizowanych w polskiej społeczności czy miejsc, w których odbywają się fizyczne wydarzenia Legionu w Polsce. Całość ma formę zabawy dla długoletnich członków społeczności, ale również nowych użytkowników, którzy chcą lepiej poznać historię Legion Gaming Community. Link do wątku: https://gaming.lenovo.com/emea/threads/53631-Quiz-z-okazji-5-rocznicy-spo%C5%82eczno%C5%9Bci%21?p=323602

Kolejnym nowym tematem jest wątek poświęcony inicjatywie GameTogether. Lenovo zachęca społeczność do dzielenia się opiniami na temat wspólnego grania, wydarzeń oraz integracji użytkowników wokół platformy Legion Gaming Community. Celem dyskusji jest zebranie feedbacku dotyczącego tego, co najbardziej podoba się graczom w formule GameTogether i jakie elementy warto rozwijać w przyszłości. Link do wątku: https://gaming.lenovo.com/emea/threads/53649-Feedback-spo%C5%82eczno%C5%9Bci-odno%C5%9Bnie-GameTogether-%E2%80%93-podzielcie-si%C4%99-swoj%C4%85-opini%C4%85%21?p=323912

Na forum pojawiła się również informacja o nowym pakiecie NVIDIA GeForce RTX serii 50 związanym z grą „007 First Light”. W ramach promocji osoby kupujące wybrane produkty z kartami RTX serii 50 mogą otrzymać dostęp do gry. Lenovo przypomina, że oferta obowiązuje od 13 maja do 10 czerwca 2026 roku, natomiast sama premiera gry została zaplanowana na 27 maja 2026 roku. Wątek przybliża również szczegóły realizacji kodów oraz warunki promocji przygotowane wspólnie z NVIDIA. Link do wątku: https://gaming.lenovo.com/emea/threads/53677-Pakiet-NVIDIA-GeForce-RTX-serii-50-007-First-Light

Sam „007 First Light” wzbudza coraz większe zainteresowanie wśród graczy PC, szczególnie ze względu na wymagania sprzętowe i wsparcie nowoczesnych technologii graficznych, takich jak path tracing. Według opublikowanych informacji do grania w wyższych ustawieniach rekomendowane są już mocniejsze układy pokroju GeForce RTX 4070, co pokazuje, że tytuł będzie jednym z technologicznych pokazów możliwości nowej generacji kart NVIDIA.

Wszystko, co wiemy o Gothic 1 Remake

Wszystko, co wiemy o Gothic 1 Remake

Fani klasycznych RPG-ów mają powody do świętowania, bo po latach oczekiwań kultowy Gothic wraca w pełnoprawnym remake’u. Projekt wychodzi poza ramy zwykłego remastera i jest imponującą próbą przeniesienia jednej z najważniejszych europejskich gier RPG na nowy silnik graficzny, bez utraty unikalnego charakteru.

Zacznijmy od najważniejszego, czyli daty premiery. Gothic 1 Remake ukaże się 5 czerwca 2026 roku. Niezwykle istotnym jest fakt, że produkcja od studia hiszpańskiego studia Alkimia Interactive, wydawana przez THQ Nordic, doczeka się pełnej polskiej lokalizacji – zarówno napisów, jak i dubbingu.

Akcja ponownie przeniesie nas do kolonii karnej w Khorinis, gdzie trafiamy jako bezimienny bohater wrzucony do brutalnego świata rządzącego się własnymi prawami. Twórcy podkreślają, że remake pozostaje wierny oryginałowi, ale jednocześnie znacząco rozwija jego zawartość, zarówno pod względem fabularnym, jak i struktury świata.

Mapa gry ma być większa i bardziej szczegółowa, a lokacje rozbudowane o nowe elementy i aktywności. Wiele miejsc, które w pierwowzorze były niedopracowane lub ograniczone technologicznie, zostanie teraz rozwiniętych. Całość powstaje na silniku Unreal Engine 5, co przekłada się na nowoczesną oprawę graficzną i znacznie wyższy poziom detali.

Ogromny nacisk położono na immersję. Twórcy świadomie rezygnują z wielu współczesnych ułatwień. W grze nie znajdziemy chociażby minimapy, a eksploracja ma opierać się na obserwacji świata i wskazówkach od postaci niezależnych. Dzięki temu rozgrywka ma przypominać doświadczenie znane z oryginału, gdzie gracz musiał sam orientować się w terenie i wyciągać wnioski.

System frakcji – z powracającymi oczywiście Starym i Nowym Obozem i Bractwem Śniącego – pozostaje jednym z fundamentów rozgrywki. Każda z grup ma oferować własną ścieżkę rozwoju i unikalne podejście do świata, a decyzje gracza będą miały realny wpływ na przebieg historii.

Twórcy rozwijają również zachowania NPC-ów i system reakcji. Postacie zapamiętują działania gracza, a kradzieże czy agresja mogą skutkować utratą reputacji i negatywnymi konsekwencjami w dalszej rozgrywce. Jednocześnie rozbudowano systemy rzemiosła, alchemii i interakcji ze środowiskiem, co ma zwiększyć swobodę działania.

System walki został przebudowany, by był bardziej przystępny dla nowych graczy, ale nadal wymagający i oparty na wyczuciu czasu. Twórcy odchodzą od bardzo topornego modelu znanego z oryginału, zastępując go bardziej płynnym i dynamicznym systemem inspirowanym współczesnymi RPG-ami akcji. Nadal kluczowe znaczenie mają jednak kierunki ataku, blokowanie ciosów oraz odpowiednie zarządzanie dystansem.

Pojedynki mają być bardziej czytelne i responsywne, a twórcy podkreślają też większe znaczenie staminy oraz pozycji bohatera, co ma wymuszać bardziej taktyczne podejście do starć, zamiast bezmyślnego „spamowania” ataków. Twórcy starają się więc znaleźć balans między nowoczesnością a tożsamością serii – walka ma być mniej frustrująca, ale nadal „ciężka”, wymagająca i satysfakcjonująca, szczególnie w starciach z silniejszymi przeciwnikami.

Warto też wspomnieć o dodatkowej zawartości, bo remake rozszerzy niektóre wątki fabularne, doda nowe zadania i lepiej rozwinie elementy, które w pierwowzorze były niedokończone. To oznacza, że nawet weterani serii mogą znaleźć tu coś świeżego.

Gothic Remake zapowiada się więc na wyjątkowo ambitny projekt, który nie tylko odświeży klasykę, ale spróbuje ją ulepszyć tam, gdzie było to potrzebne. Już w czerwcu przekonamy się, czy twórcom uda się pogodzić oczekiwania fanów z nowoczesnymi standardami – ale mimo wszystko to i tak jeden z najważniejszych remake’ów ostatnich lat.

Titanfall 3 nie powstanie, ale nadchodzi ShatterRush. Bieganie po ścianach i mechy

Titanfall 3 nie powstanie, ale nadchodzi ShatterRush. Bieganie po ścianach i mechy

Seria Titanfall oferowała wyjątkowy styl rozgrywki. Nic dziwnego, że w obliczu braku oficjalnych sequeli, inni twórcy próbują naśladować projektantów ze studia Respawn. Czy ShatterRush dorówna serii od EA?

Fani szybkich, widowiskowych shooterów od dłuższego czasu narzekają, że na rynku brakuje gier stawiających na efektowny movement i dynamiczne starcia. Właśnie dlatego coraz więcej osób zaczyna interesować się projektem ShatterRush, który przez wielu określany jest już mianem duchowego spadkobiercy Titanfalla. Produkcja stawia na błyskawiczne tempo rozgrywki, ogromne mechy i destrukcyjne otoczenie, a pierwszy kontakt z grą pokazuje, że faktycznie jest tu potencjał.

Strzelanka ma ukazać się w trzecim kwartale 2027 roku. Wiadomo też, że tytuł trafi do Early Access, więc na pełną wersję poczekamy nieco dłużej. Już teraz dostępne jest natomiast darmowe demo, dzięki któremu każdy może sprawdzić produkcję i wpływać na jej rozwój. Za projekt odpowiada niewielkie studio Tetra, które mocno stawia na współpracę ze społecznością.

Największą atrakcją ShatterRush ma być system poruszania się. Twórcy przygotowali wallrunning, ślizgi, podwójne skoki, dashowanie, grappling hook oraz szereg mechanik pozwalających utrzymywać ogromną prędkość praktycznie bez zatrzymywania się. Rozgrywka została wyraźnie zaprojektowana wokół momentum i płynnego przemieszczania się po mapie, co od razu przywołuje skojarzenia z Titanfall 2. Czuć to już podczas dostępnego w demie etapu treningowego, gdzie możemy stale próbować osiągać coraz lepszy czas.

Jednocześnie deweloperzy próbują dorzucić do formuły Titanfall własne pomysły. Najważniejszym z nich jest destrukcja otoczenia – ściany, dachy czy całe budynki można niszczyć podczas walki, tworząc nowe przejścia i linie ostrzału. Twórcy podkreślają, że praktycznie żadna osłona nie jest permanentna, więc sytuacja na mapie potrafi zmieniać się dosłownie z sekundy na sekundę.

Nie zabraknie również mechów, które pełnią rolę potężnych maszyn bojowych zdolnych kompletnie zmienić przebieg starcia. W trakcie meczu gracze stopniowo ładują specjalny wskaźnik, pozwalający wezwać własnego mecha wyposażonego w ciężkie uzbrojenie. Możliwe będzie także korzystanie z dodatkowych zdolności (zamiast mechów) pokroju nalotów czy specjalnych gadżetów bojowych.

Twórcy celują w 16-osobowe mecze multiplayer, ale zależy im również na tym, by gra była przystępna dla nowych graczy. Według deweloperów movement ma być łatwy do nauczenia, lecz trudny do pełnego opanowania, dzięki czemu doświadczeni gracze będą mogli wykonywać bardzo efektowne manewry i utrzymywać ogromną płynność ruchu. Spędzenie z demem paru chwilach pozwala potwierdzić, że intencje twórców zostały dobrze zrealizowane.

Warto też zaznaczyć, że ShatterRush już teraz zbiera całkiem pozytywne reakcje społeczności. Wielu graczy chwali przede wszystkim sam pomysł na połączenie movement shootera z destrukcją otoczenia oraz mechami. Pojawiają się opinie, że produkcja „ma w sobie to coś”, czego od dawna brakowało fanom Titanfalla.

Nie oznacza to jednak, że projekt jest wolny od problemów. Część osób zwraca uwagę na nierówną płynność movementu, problemy z serwerami czy momentami zbyt chaotyczne starcia mechów. Pojawiają się też głosy, że system poruszania nie osiąga jeszcze poziomu znanego z produkcji Respawn Entertainment, a sama gra potrzebuje więcej zawartości i lepszego balansu.

Mimo tego ShatterRush wygląda obecnie na jeden z najciekawszych niezależnych shooterów w produkcji. Widać wyraźnie, że twórcy mają konkretną wizję i dobrze rozumieją, czego oczekują fani szybkich FPS-ów nastawionych na movement. Jeśli uda się dopracować techniczne aspekty gry i utrzymać regularne aktualizacje, może z tego wyrosnąć naprawdę mocna alternatywa dla wielkich sieciowych strzelanek.

Recenzja Vampire Crawlers. To jest po prostu niesamowite

Recenzja Vampire Crawlers. To jest po prostu niesamowite

Twórcy Vampire Survivors zaskoczyli jakiś czas temu wszystkich, zapowiadając Vampire Crawlers – grę pod każdym względem inną od niezależnego hitu. Okazuje się jednak, że ta produkcja wciąga równie mocno i jest po prostu świetna.

Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivors – bo taka pokręcona jest pełna nazwa nowej gry studia Poncle – to wyjątkowy roguelite. System rozgrywki jest tu bowiem oparty na strukturze nieco zapomnianego już gatunku tzw. dungeon crawlerów. To gry, w których poruszamy się po liniowych obszarach, często w ciasnych korytarzach, obserwując akcję z perspektywy pierwszej osoby i pokonując wrogów w turowej walce.

Tutaj do zwiedzania otrzymujemy dosyć niewielkie lokacje, co pasuje do dynamicznego stylu gry. Starcia są turowe, jednak nie jest to typowy system walki – wykorzystujemy bowiem karty z atakami i umiejętnościami, które wzorowane są na różnych mocach, czarach i przedmiotach znanych z Vampire Survivors. Wykorzystamy więc czosnek, szpinak, magiczne różdżki czy rzucanie toporami.

W swojej turze możemy wykorzystać tyle kart, na ile pozwoli nasza pula punktów many. Z czasem dążymy więc do tego, by mieć jak najwięcej energii – czy to poprzez odpowiednie ulepszenia, czy też poprzez obniżanie kosztu kart, albo zdobywanie dodatkowej many. Opcji jest wiele, a nasz styl gry zależy chociażby od tego, jaką postacią gramy.

Zaczynamy z jednym bohaterem, lecz szybko otrzymujemy dostęp do kolejnych. Każda postać oferuje nieco inny zestaw początkowych kart i mocy, a także inne pasywne bonusy, które wpływają na to, jaki build chcemy stworzyć. Możemy iść bardziej w kierunku czystych obrażeń, krytyków, albo też w stronę budowania pancerza i negowania ataków przeciwników.

Rozwój postaci następuje przede wszystkim dzięki zdobywaniu punktów doświadczenia pod postacią kryształów – jak w Vampire Survivors. Z każdym poziomem wybieramy nowe karty i moce, ale ulepszenia zbieramy także w trakcie zwiedzania lokacji. Mogą czekać na nas w skrzyniach, które czekają na mapie, albo wypadają z potężniejszych przeciwników.

Każda lokacja ma kilka poziomów, a każdy poziom rzuca nas na końcu do walki z bossem, którego pokonanie otwiera dalszą drogę. Ukończenie całej lokacji oznacza zawsze nie tylko niezłe nagrody, ale też zazwyczaj sporo ulepszeń – nie tylko dla naszej postaci, ale też rozwijających w jakiś sposób naszą bazę wypadową.

W wiosce, czyli wspomnianej bazie, odblokowujemy stałe upgrade’y. Zwiększamy sobie pancerz, maksymalne punkty zdrowia, zasięg czy obszar ataków. Wykupujemy też dostęp do kolejnych bohaterów. To tradycyjny dla gatunku „survivor-like’ów” system meta-progresji, dzięki któremu mamy cały czas przyjemne poczucie, że czynimy konkretne postępy.

Rozgrywka jest niezwykle głęboka, a z każdą godziną zauważamy kolejne metody i sposoby gry. Jest to gameplay szalenie wciągający, a do tego przyodziany w oprawę audiowizualną, która zapewnia potężne dawki dopaminy i satysfakcji z pokonywania kolejnych wrogów, bossów i przechodzenia całych plansz.

Grafika jest pięknym przykładem przeniesienia pikselowej oprawy pierwowzoru do gry z inną perspektywą. Faktycznie czujemy, jakbyśmy byli w świecie Vampire Survivors, a jednocześnie nie jest to męczące dla oczu. Wszystko jest tu też czytelne i intuicyjne, co na pierwszy rzut oka może nie wydawać się takie oczywiste.

Vampire Crawlers to bez dwóch zdań jedna z najciekawszych gier indie ostatnich lat. Niezwykły pomysł na rozgrywkę został zrealizowany praktycznie perfekcyjnie. Jeśli ktoś lubi polegające w dużym stopniu na losowości gry typu roguelite, to jest duża szansa, że się w tej produkcji po prostu zakocha.

Recenzja gry Pragmata. Lepsze niż Resident Evil?

Recenzja gry Pragmata. Lepsze niż Resident Evil?

Capcom jest w niezwykle dobrej formie. Tegoroczna część serii Resident Evil okazała się świetna, a nowa marka science fiction, czyli wyczekiwana od paru lat Pragmata, wcale nie jest gorsza.

Pragmata to trzecioosobowa gra akcji, która pod względem struktury rozgrywki czy też projektu poziomów może przywodzić na myśl survival horror, lecz na tym podobieństwa się kończą. Nie ma tutaj elementu grozy, na pierwszym planie jest ekscytująca przygoda, a nie strach i walka o zasoby.

Fabułę śledzi się przyjemnie, choć nie jest to historia niezwykle oryginalna czy wyjątkowa. Mamy tu do czynienia z opowieścią o zbuntowanej sztucznej inteligencji, która zagraża placówce badawczej na Księżycu. Nasz bohater – Hugh Williams – przybywa na miejsce, by zbadać problem, a po pewnej katastrofie, w której traci swoich kompanów, dołącza do niego android przypominający małą dziewczynkę.

O ile sama główna fabuła nie jest aż tak fascynująca, to z pewnością świetnie wypada przedstawienie relacji między bohaterem i Dianą, czyli wspomnianym androidem. Chemia między postaciami jest świetna, ich relację zaprezentowano bardzo naturalnie i po prostu czuć, że się lubią. To bardzo pozytywne ukazanie więzi dorosłego z dzieckiem i dobrego wpływu, jaki wzajemnie na siebie wywierają.

Gameplay w Pragmacie składa się z dwóch głównych elementów – walki i zwiedzania kolejnych obszarów. Potyczki są wciągające i emocjonujące, po części dlatego, że walkę rozbudowano o nietypowy dla gatunku strzelanek dodatek, czyli hakowanie. To dzięki niemu osłabiamy defensywę wrogich robotów, by móc w ogóle zadać im poważne obrażenia bronią palną.

Za hakowanie odpowiada Diana, podczas gdy Hugh zajmuje się strzelaniem i poruszaniem się. Wszystkim tym sterujemy jednocześnie i jakimś cudem wypada to naprawdę świetnie. Wbrew pozorom, takie rozwiązanie nie jest niewygodne, a raczej intuicyjne i angażujące. Projektanci stanęli na wysokości zadania, by uniknąć ryzyka, że jednoczesna walka i hakowanie będzie nas częściej denerwować niż bawić.

Pojawiające się obok wrogów pole hakowania zawiera różne ikony, a przechodząc przez nie kursorem aktywujemy dodatkowe efekty, które mogą bardziej osłabić wrogów lub wpłynąć na nich w jakiś sposób – na przykład poprzez czasowe wyłączenie lub zmuszenie do atakowania innych robotów.

Arsenał jest całkiem rozbudowany, szczególnie po paru godzinach gry, a dobór odpowiednich modyfikacji związanych z hakowaniem oraz dobrego rodzaju broni bywa kluczowy już na normalnym poziomie trudności. Wyzwanie jest przyjemne, a trudniejsze potyczki sprawiają sporą satysfakcję.

Gra oferuje także dobrze przemyślany rozwój postaci. Ulepszamy zarówno obronę, zdrowie i siłę hakowania, ale też każdą możliwą broń czy węzły hakowania – czyli dodatkowe bonusy, które mogą zaszkodzić przeciwnikom. Regularnie odblokowujemy także specjalne modyfikacje, czyli pasywne umiejętności. Zasoby do ulepszeń zdobywamy w trakcie eksploracji, ale też przykładowo po pokonywaniu opcjonalnych wyzwań w bazie.

Lokacje potrafią być zaskakująco różnorodne, mimo iż jesteśmy w bazie na Księżycu. Droga do celu jest zazwyczaj liniowa, ale twórcy odpowiednio rozplanowali układ pomieszczeń i korytarzy – w efekcie odszukiwanie znajdziek i ukrytych skrzyń sprawia frajdę. Pomaga fakt, że zdobywane w ten sposób rzeczy często są faktycznie przydatne, a nie tylko kosmetyczne.

Pragmata to po prostu świetna gra i jedna z lepszych nowych marek, z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia. Oryginalny pomysł na gameplay i wspaniały poziom wykonania, a do tego udana pod względem technicznym wersja PC. Czego chcieć więcej? Czekamy na sequel.

Wyścigowy Gamingowy Piątek z EA SPORTS F1 2025 w showroomie Lenovo

Wyścigowy Gamingowy Piątek z EA SPORTS F1 2025 w showroomie Lenovo

Kwietniowy Gamingowy Piątek w showroomie Lenovo i Motorola upłynął pod znakiem prędkości i precyzji. Tym razem spotkaliśmy się na torach EA SPORTS F1 2025, gdzie uczestnicy mogli poczuć klimat wyścigowego weekendu – od pierwszych okrążeń testowych aż po finałową walkę o podium.

W wydarzeniu wzięło udział 50 zawodników. Rywalizacja rozpoczęła się od sesji treningowych, które pozwoliły oswoić się z torem i ustawieniami. Następnie, według zasad przygotowanych przez Patryk Krutyj, uczestnicy zmierzyli się na trzech różnych torach. Taki format sprawił, że liczyła się nie tylko prędkość, ale też wszechstronność i umiejętność adaptacji do zmieniających się warunków.

Po serii wyścigów wyłoniliśmy najlepszych kierowców:

  1. miejsce – Lenovo Legion Go S
  2. miejsce – monitor gamingowy Lenovo Legion
  3. miejsce – plecak i akcesoria gamingowe Lenovo Legion

Sam turniej to jednak tylko część tego, co działo się tego dnia w showroomie. Na uczestników czekały również dodatkowe aktywności – quizy z nagrodami, strefa cateringowa oraz stanowiska z najnowszym sprzętem Lenovo Legion, gdzie można było testować różne tytuły i grać wspólnie z innymi uczestnikami wydarzenia.

Nie zabrakło też czasu na rozmowy, wymianę doświadczeń i wspólne granie poza turniejem. To właśnie ten element społecznościowy sprawia, że Gamingowe Piątki przyciągają coraz więcej osób.

Cieszy nas, że z każdą edycją wydarzenia frekwencja rośnie, a społeczność Lenovo Legion stale się rozwija.

Do zobaczenia w maju – tym razem przenosimy się do świata Forza Horizon 6.

Recenzja Replaced. Piękny cyberpunk, ale czy dobra gra?

Recenzja Replaced. Piękny cyberpunk, ale czy dobra gra?

Zapowiedziana w 2021 roku produkcja od pierwszego trailera budziła ogromne zainteresowanie. Po kilkukrotnym przesunięciu premiery w końcu zadebiutowała – i raczej nie spełnia wszystkich oczekiwań, choć i tak jest warta uwagi.

Replaced jest przygodową grą akcji 2,5D. Przygodę obserwujemy od boku, ale wiele elementów świata jest trójwymiarowych, a czasem też przesuwamy się na pierwszy czy dalszy plan lokacji – przez większość czasu podążamy jednak po prostu w lewo lub w prawo. Trochę na wzór produkcji typu Inside czy Little Nightmares.

Teoretycznie sterujemy człowiekiem, naukowcem o imieniu Warren, jednak tak naprawdę wcielamy się w sztuczną inteligencję o pseudonimie Reach, która przejęła kontrolę nad jego ciałem w wyniku wypadku. Naszym celem jest powrót do laboratorium i przywrócenie dawnego stanu rzeczy – nie jest to proste, ponieważ lądujemy za murem otaczającym miasto Phoenix, a więc przez służby porządkowe jesteśmy traktowani jako wyrzutek, który nie ma wstępu do metropolii.

Fabuła jest całkiem interesująca, także dlatego, że wcielamy się w AI. Reach stopniowo uczy się interakcji z ludźmi, poznaje różne emocje, a po jakimś czasie powoli poznaje prawdę na temat tego, do jakich celów naprawdę została stworzona. Świat Replaced jest dystopijny, ponury i pesymistyczny, jak na cyberpunkowy setting przystało. Twórcom udało się wykreować świetną atmosferę przygody.


Jeśli chodzi o rozgrywkę, najwięcej czasu w Replaced spędzamy na walce i przemierzaniu kolejnych lokacji. Podczas eksploracji mamy nieraz do czynienia z prostymi wyzwaniami i zagadkami – tu trzeba coś przesunąć, tam coś włączyć, by przejść dalej. Są też elementy platformowe, z początku proste, w późniejszych fazach nieco bardziej rozbudowane i trochę frustrujące.

Nasza postać nie reaguje idealnie na komendy – przez dokładne i piękne animacje responsywność na wciskanie przycisków jest dosyć niska. Nie przeszkadza to w spokojniejszych momentach, jednak gdy musimy wykonywać precyzyjne skoki, to już czasem bywa problematyczne i jest źródłem irytacji, niestety.

Podczas walki też chciałoby się nieco bardziej responsywnego sterowania, ale nie jest już tak dużą przeszkodą w czerpaniu przyjemności z rozgrywki, jak podczas wyzwań platformowych. Starcia przywodzą w dużej mierze na myśl rozwiązania znane choćby z serii Batman Arkham. W dużej mierze opierają się na kontrowaniu ataków oponentów.

Potyczki są zdecydowanie efektowne i widowiskowe, szczególnie gdy – po jakiejś godzinie gry – odblokowujemy możliwość wykorzystywania broni palnej, by co jakiś czas oddać strzał w przeciwnika. Można sobie wyobrazić, że tak mogłaby wyglądać dwuwymiarowa gra o cyberpunkowym Johnie Wicku, choć jest tu mniej strzelania. Unikamy, atakujemy, kontrujemy i obserwujemy śmiertelnie piękny balet.

Walka staje się jednak lekko powtarzalna, bo nie otrzymujemy zbyt wielu elementów, które jakoś by ją mechanicznie rozwijały. Na szczęście grę ukończymy w 8 czy 9 godzin, więc nie czujemy znużenia bijatykami – może poza samą końcówką, gdzie wspomnianej walki jest zdecydowanie za dużo.


Wspomniany wcześniej cyberpunkowy klimat w dużym stopniu buduje fantastyczna oprawa audiowizualna. Twórcy stanęli tu na wysokości zadania, a Replaced jest istnym generatorem screenshotów. Sceny są tak imponujące, że co chwilę mamy ochotę zrobić screena i podzielić się genialnym pixel-artem ze znajomymi. Muzyka także nie zawodzi i pomaga budować świetną atmosferę.

Dla samej oprawy i klimatu w Replaced warto zagrać, choć należy pamiętać, że pod względem rozgrywki jest to tytuł dosyć prosty, a momentami lekko frustrujący. Całościowo to jednak godne uwagi doświadczenie i jedna z najpiękniejszych gier ostatnich lat.

3 lata spokoju w standardzie z darmowym serwisem Onsite

3 lata spokoju w standardzie z darmowym serwisem Onsite

Od 13 kwietnia do 30 września 2026 w showroomie Lenovo trwa specjalna akcja dla klientów indywidualnych. Przy zakupie wybranych urządzeń z segmentu consumer otrzymasz rozszerzoną ochronę serwisową 3Y Onsite – całkowicie gratis.

Co to oznacza w praktyce?

Zamiast standardowego serwisu typu courier/carry-in, zyskujesz wygodę naprawy realizowanej bezpośrednio u Ciebie – bez konieczności wysyłki sprzętu.

To rozwiązanie stworzone z myślą o komforcie i czasie użytkownika:

naprawa na miejscu (Onsite)
szybszy powrót do pracy i rozrywki
mniej formalności i przestojów
Jakie produkty biorą udział w akcji?

Promocją objęte są wybrane modele:

komputery All-in-One (AiO)
komputery stacjonarne (desktopy – w tym gamingowe)
notebooki
Dlaczego warto?

Kupując sprzęt Lenovo, inwestujesz nie tylko w wydajność, ale też w spokój na lata. Dzięki tej akcji:

zyskujesz rozszerzoną ochronę bez dodatkowych kosztów
minimalizujesz ryzyko przestojów
masz pewność wsparcia premium

Akcja obowiązuje w showroomie Lenovo do 30.09.2026 lub do wyczerpania puli.

Murowany hit? Forza Horizon 6 – najważniejsze informacje i szczegóły

Murowany hit? Forza Horizon 6 – najważniejsze informacje i szczegóły

Fani ścigania w otwartym świecie obchodzą w tym roku swoje małe święto, a wszystko ze względu na premierę nowej odsłony cyklu Forza Horizon. To wyjątkowo ambitny projekt, który zaoferuje mnóstwo zawartości, wyczekiwany przez wielu region świata oraz mile widziane zmiany w rozgrywce.

Zacznijmy od najważniejszego, czyli daty premiery – Forza Horizon 6 ukaże się 19 maja, a najdroższa edycja gry (wzbogacona też o dodatkowe auta i przepustkę sezonową) pozwoli rozpocząć zabawę cztery dni wcześniej. Produkcja będzie dostępna po polsku, choć bez dubbingu, a tylko z napisami.

Deweloperzy w końcu spełniają największe życzenie wielu miłośników serii i za sprawą najnowszej części przenoszą nas do Japonii, skąd wywodzi się zresztą wiele uznanych marek samochodowych. Niestety zabraknie motocykli, choć Yamaha, Suzuki czy Kawasaki wywodzą się właśnie z Kraju Kwitnącej Wiśni. Twórcy, jak zawsze, chcieli skupić się na autach.

Dostępny obszar gry będzie podzielony na kilka stref, co zagwarantuje różnorodność krajobrazów. Ścigać będziemy się chociażby w górzystym terenie w okolicach kurortu narciarskiego, a także na malowniczym wybrzeżu oraz pięknych nizinach.

Trafimy także do Tokio, które ma być największym miastem, jakie kiedykolwiek trafiło do serii Forza Horizon. Deweloperzy podeszli do sprawy ambitnie – projektowaniem Tokio zajął się osobny zespół twórców, który odpowiedzialny był tylko i wyłącznie za tę lokację. Możemy liczyć na duży poziom szczegółowości w czterech dzielnicach, które będzie można zwiedzić.

Na całej mapie gry możliwe będzie kupienie w sumie ośmiu garaży, a każdy z nich może stanowić punkt szybkiej podróży. Gracze będą mogli też rozbudowywać tereny osobistej posiadłości, wzbogacając krajobraz o różne nowe elementy, które będzie można później dostrzec w danej lokacji podczas jazdy.

Warto też zaznaczyć, że nowa odsłona serii przywraca znany z Forza Horizon 4 system zmieniających się pór roku, którego zabrakło w części piątej. Po japońskich drogach pojeździmy więc wiosną, latem, jesienią i zimą, co zagwarantuje jeszcze większe zróżnicowanie widoków.

Twórcy sięgają też do starszych odsłon serii w trybie kariery, ponieważ – tak jak chociażby w pierwszej części – grę zaczniemy jako turysta. Stopniowo będziemy piąć się po szczeblach kariery, by dopiero później stać się uczestnikiem tytułowego festiwalu Horizon. Taka forma progresji była zawsze zdecydowanie bardziej angażująca, niż rozpoczęcie zabawy jako gwiazda festiwalu z dostępem do wielu mocnych aut.

Projektanci chcą, by sama swobodna jazda bez konkretnych celów była niezwykle wciągająca, lecz przygotowano też rzecz jasna szereg aktywności i wyścigów. Jazda na czas, zmagania typu Togue na górskich drogach, drift, drag racing, a także szukanie ukrytych w różnych miejscach samochodów – bez wątpienia będzie tu sporo do roboty.

Jakiś czas temu ujawniono także, że wizualna customizacja aut ma być najbardziej rozbudowana w historii serii, a więc miłośnicy modyfikacji samochodów i nadawania im wyjątkowego charakteru mogą spać spokojnie.

Forza Horizon 6 zapowiada się na największą i oferującą najbogatszą zawartość odsłonę popularnego cyklu od studia Playground Games. Już w przyszłym miesiącu przekonamy się, czy obietnice twórców nie były nieco na wyrost, ale jesteśmy dobrej myśli – na wszystkich materiałach przedpremierowych gra wygląda naprawdę imponująco.

Piątkowe ściganie w Showroomie Lenovo i Motorola!

Piątkowe ściganie w Showroomie Lenovo i Motorola!

Już 17 kwietnia o godzinie 17:00 w Showroomie Lenovo i Motorola w Warszawie odbędzie się kolejna odsłona Gamingowego Piątku — cyklicznego wydarzenia, które na stałe wpisało się w kalendarz atrakcji dla fanów gamingu. Tym razem uczestnicy zmierzą się w emocjonującym turnieju F1, w którym liczyć się będą refleks, precyzja i opanowanie na torze.

Gamingowy Piątek to organizowana co miesiąc impreza dla społeczności graczy, łącząca rywalizację, spotkania z influencerami i wspólne spędzanie czasu w gamingowej atmosferze. Każda edycja przyciąga uczestników, którzy chcą nie tylko sprawdzić swoje umiejętności w turniejach, ale też skorzystać z dodatkowych atrakcji przygotowanych na miejscu. Zagra z nami: Patryk Krutyj!

Podczas wydarzenia na gości czeka nie tylko turniej z nagrodami, ale również catering, obecność influencerów oraz quizy z atrakcyjnymi nagrodami. To świetna okazja, by spotkać innych pasjonatów gamingu, zobaczyć showroom Lenovo i Motorola oraz spędzić piątkowe popołudnie w wyjątkowym klimacie.

W turnieju F1 do wygrania będą:

1. miejsce – konsola Lenovo Legion Go S
2. miejsce – monitor Lenovo Legion R27U-10
3. miejsce – słuchawki Lenovo Legion H600

Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego obowiązuje wcześniejsza rejestracja.

Data: 17.04.2026, godz. 17:00

Miejsce: Showroom Lenovo i Motorola w Warszawie

Rejestracja: www.lenovogaming.pl/showroom

To już kolejna impreza z cyklu Gamingowych Piątków i wszystko wskazuje na to, że także tym razem nie zabraknie emocji. Jeśli chcesz poczuć atmosferę gamingowej rywalizacji, spotkać twórców internetowych i spędzić czas w gronie osób, które dzielą tę samą pasję, warto wpaść i dołączyć do wydarzenia.