Stało się! Po latach oczekiwań w końcu zadebiutował Overwatch 2 – sequel dla popularnego hero shootera Blizzarda. Niemniej jednak nie dość, że ten kompletnie zastąpił oryginał, w którego już grać nie można, to trafił do graczy bez zapowiadanych treści PvE. Te mają trafić do gry w bliżej nie określonej przyszłości. No więc, co takiego Overwatch 2 oferuje względem pierwszej odsłony serii i czym się od niej różni? Czy warto w niego zagrać? Tego wszystkiego dowiesz się z niniejszej recenzji.
Overwatch 2, czyli (nie)sequel
Czym tak właściwie jest Overwatch 2? To oczywiście gra FPS należąca do podgatunku „hero shooter”. Bierzemy w niej udział w wieloosobowych potyczkach o jasno wyznaczonym celu – dokonania pomyślnej eskorty ładunku, zdobycia punktu na mapie czy też zapobiegnięcia dokonania eskorty przez przeciwników. W grze wcielamy się w różnorodnych bohaterów o przeróżnych umiejętnościach, którzy pełnią jedną z trzech ról – wspierania drużyny na przykład poprzez leczenie, tankowania czy też zadawania obrażeń.
O ile w Overwatchu mecze odbywały się w drużynach sześć na sześć, tak w Overwatch 2 toczymy bój w drużynach pięcioosobowych. Poza tym, na premierę Overwatch pozwalał tworzyć drużyny składające się na dowolną liczbę bohaterów każdej roli, a dopiero potem uzyskał tryby gry ograniczające tę liczbę do dwóch. Overwatch 2 posiada te tryby od początku, ale w nich każda drużyna może składać się maksymalnie z jednego tanka, 2 bohaterów wsparcia i 2 bohaterów zadających obrażenia.
Jak wspomniałam, Overwatch 2 oferuje na razie tylko treści wieloosobowe. Kampania fabularna ma zadebiutować w grze później. Co jednak istotne, Overwatch 2 to gra free-to-play z mikropłatnościami. Oznacza to, że każdy może w nią zagrać za darmo.
Niezmienna frajda
W Overwatch 2, tak jak w oryginał, postanowiłam pograć na pececie. Mogłam więc porównać feeling tych gier jeden do jednego. W skrócie, rozgrywka w Overwatch 2 jest nieco inna, ale wciąż daje ogromną frajdę.
Przede wszystkim teraz gra się inaczej ze względu na to, że każda drużyna posiada o jednego tanka mniej. Z jednej strony pojedynczy gracz może podczas rozgrywki zdziałać więcej – jego umiejętności znaczą bowiem więcej. Z drugiej, gracze wcielający się w role postaci wsparcia i postaci zadających obrażenia są mniej chronieni, a więc muszą lepiej planować swoje następne ruchy i pilnować odpowiedniej pozycji na mapie – tak aby nie znajdowali się w bezpośredniej linii ognia wszystkich przeciwników.
Zmiana liczby graczy w meczu sprawiła też, że rozgrywka w Overwatch 2 jest znacznie dynamiczniejsza. To dlatego, że wyeliminowanie jednego przeciwnika w przypadku drużyny pięcioosobowej ułatwia dalszą walkę mocniej niż w przypadku drużyny sześcioosobowej. Dodatkowo dynamikę gry zwiększa nowa umiejętność pasywna bohaterów zadających obrażenia – 25-procentowe zwiększenie prędkości poruszania się i prędkości przeładowywania po uzyskaniu eliminacji.
Warto wspomnieć o trybach rozgrywki, które Overwatch 2 oferuje. Po pierwsze, gracze mogą spędzać czas w grach nierankingowych – szybkich grach z dobieraniem ról i z otwartą rywalizacją oraz w grach typu deathmatch i tajemniczy bohaterowie. Nie zabrakło tu możliwości gry rankingowej – z dobieraniem ról lub otwartą rywalizacją, a także salonu gier z rotującą kolekcją nietypowych trybów rozgrywki. Każdy może też tworzyć gry dowolne o szalonych zasadach oraz brać w nich udział.
A jak w Overwatch 2 w porównaniu do Overwatch się celuje i strzela? Pierwotnie feeling oferowany przez Overwatch 2 wydaje się nieco inny, co, jak można wyczytać w sieci, wynika z pewnych ustawień aktywnych i/lub nieaktywnych w opcjach gry. Faktycznie, obniżenie drżenia kamery czy włączenie precyzyjnych danych wejściowych myszy wiele w tej kwestii poprawia.
Zmiany na plus i na minus
Overwatch 2 wprowadził względem oryginału wiele mniejszych lub większych zmian. Niektóre przypadły mi do gustu, a inne nie, choć to oczywiście kwestia bardzo subiektywna. Podoba mi się na przykład zmniejszenie liczebności drużyn, ale co z pozostałymi zmianami?
Zacznijmy od zmian w balansie bohaterów. W tej kwestii póki co jest nieźle. Każdy z tanków został wzmocniony, czego dokonano w odpowiedzi na to, że od teraz w grach z dobieraniem ról każda drużyna posiada tylko jednego tanka. Postaci wspierające, jako że są mniej chronione, dodatkowo leczą się zaś pasywnie.
Spośród bohaterów, którzy byli dostępni wcześniej, największych zmian doczekali się Orisa, Doomfist (który został tankiem), Bastion, Cassidy oraz Brigitte. W grze zadbano bowiem o zmniejszenie ilości tarcz i umiejętności ograniczających kontrolę. O ile jednak rework Orisy, Bastiona i Brigitte oceniam na plus, tak umiejętności Doomfista na razie nie charakteryzują się najlepszą synergią, a Cassidy z granatem magnetycznym zamiast oślepiającym jest wyraźnie słabszy niż wcześniej. Z kolei każdą z nowych trzech bohaterek gra się świetnie.
W Overwatch 2 spodobał mi się również nowo wprowadzony typ map – Push (Przepychanka) – na których drużyny graczy walczą o kontrolę nad robotem przesuwającym ładunek. Mapy te są duże, dają duże pole do popisu w kwestii zakradania się na tyły przeciwników, a na dodatek pięknie wyglądają. Z drugiej strony, moim zdaniem Blizzard zupełnie niepotrzebnie usunął z gry mapy zawierające dwa punkty do zdobycia, zamiast popracować nad ich udoskonaleniem. Mapy te były bowiem bardzo ładne i mimo wszystko miały swoich miłośników.
Ogólnie rzecz biorąc Overwatch 2 to w sumie sześć nowych map. Niektóre z nich to mapy typu Push, niektóre to mapy typu eskorta, a niektóre to mapy hybrydowe. W grze nie otrzymaliśmy żadnych nowych map typu Kontrola, a niektóre stare mapy, takie jak Numbani, są na razie niedostępne ze względu na… błędy.
Warto poruszyć także temat zmian wprowadzonych w Overwatch 2 w kwestii interfejsu. Ten wygląda ładniej niż w Overwatchu, ale dziwi chociażby fakt, że do opcji nie można uzyskać dostępu z menu głównego gry. W menu głównym trzeba kliknąć Esc i dopiero wtedy je zobaczymy. Ponadto, odtwarzacz nagrań z ostatnich gier nie działa najlepiej. Na niektóre jego elementy nie na się nawet kliknąć.
Aha, musze jeszcze wspomnieć o tym, że w Overwatch 2 usunięto system levelowania konta, związany ze zdobywaniem skrzynek z nagrodami i wyglądem ramki otaczającej awatar postaci podczas rozgrywki. Teraz możemy levelować wyłącznie Battle Pass, a skrzynki i ramki awatarów nie są już w grze dostępne. Ma to związek z modelem biznesowym gry.
Monetyzacja nie do zaakceptowania
Niestety, model monetyzacji Overwatch 2 trudno ocenić pozytywnie. Darmowa wersja Battle Passa nie oferuje zbyt wiele. Aby zyskać możliwość uzyskania nagrody za zdobycie każdego poziomu przepustki sezonowej, należy wydać około 48 złotych. W tej cenie nie otrzymujemy żadnych dodatkowych monet, które pozwoliłyby kupić dodatkowe elementy kosmetyczne dla naszych bohaterów.
Monety, czyli wewnętrzną walutę, gry możemy akumulować po prostu grając, ale dzieje się to bardzo powoli. Monety są nagrodą za tygodniowe wyzwania, ale każdego tygodnia możemy ich zdobyć maksymalnie 60. Tymczasem, pojedyncza legendarna skórka w grze kosztuje… 1900 monet. Oczywiście Blizzard pozwala kupić monety za pieniądze – 1000 monet kosztuje 9,99 euro. Ba, pozwala on za monety natychmiastowo odblokować wszystkie nagrody z Battle Passa.
Przykład Overwatch 2 pokazuje, że skrzynki z łupami nie zawsze są takie złe, jakimi się je maluje. W pierwszym Overwatchu skrzynki, a w konsekwencji skórki bohaterów, mogliśmy zdobyć po prostu grając. Ba skórki zdobywało się dość szybko. W Overwatchu jest to mocno utrudnione, a aby kupić wszystkie stare skórki w Overwatch 2 trzeba by wydać aż… 10 tysięcy dolarów, czyli jakieś 49 tysięcy złotych!
Produkcja niedopracowana
Oczywiście w kwestii problemów z serwerami Overwatch 2 na premierę jestem wyrozumiała. Gra cieszyła się po prostu nadzwyczaj ogromnym zainteresowaniem. Nie jestem jednak wyrozumiała w kwestii licznych błędów, z którymi gra zadebiutowała.
Po pierwsze, postępy niektórych dziennych i tygodniowych wyzwań się w grze losowo resetują, zniechęcając do dalszej rozgrywki. Po drugie, niektórzy gracze nie mogą wyświetlić w grze listy swoich znajomych, a to tylko czubek góry lodowej. Blizzard musiał nawet tymczasowo uniemożliwić granie Bastionem ze względu na bug związany z jego umiejętnością, a wielu graczy doczekało się w grze rankingowej przydzielenia do niewłaściwej rangi. Niektóre błędy Blizzard na szczęście już usunął, z niektórymi już się rozprawia, ale niektóre nadal w Overwatch 2 są obecne i mocno dokuczają.
Podsumowanie
Overwatch 2 to produkcja, w której można spędzić tysiące godzin, świetnie się bawiąc. Wiele negatywnych aspektów rozgrywki znanych z oryginału zostało w nim bowiem naprawionych. Poza tym jest to tytuł ze świetną oprawią wizualną i dźwiękową.
Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że Overwatch 2 nie sprawia wrażenia, jakby był kontynuacją dla Overwatcha, a po prostu jego sporą aktualizacją. To dlatego, że brakuje w nim na razie części poświęconej PvE, a wprowadza on tylko kilka nowych map (przy okazji wiele usuwając) i trzech bohaterów.
Trudno również przejść obojętnie obok systemu monetyzacji gry. Blizzard z nim po prostu grubo przesadził. Dobrze, że gra bazuje na modelu free-to-play, ale Battle Pass powinien oferować więcej zarówno graczom, którzy wykupili jego wersję Premium, jak i nie. Poza tym, ceny w sklepie powinny być znacznie niższe, a proces zdobywania wewnętrznej waluty podczas rozgrywki powinien przebiegać znacznie szybciej. Aha, nie można też zapomnieć, że Overwatch 2 zadebiutował z mnóstwem frustrujących błędów, z których do dziś nie naprawiono wszystkich.
Historia gier wideo sięga 1947 roku. Aż trudno w to uwierzyć, ale od momentu powstania pierwszego prototypu gry elektronicznej minęło aż 75 lat. Zatem, do dziś na rynku powstało wiele gier, które obecnie można uznawać za „stare”. Niemniej, mimo że niektóre gry liczą sobie kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat, wciąż cieszą się sporą popularnością. W niniejszym artykule postanowiliśmy przedstawić kilka nadal popularnych gier z początku tysiąclecia.
Counter-Strike
Pierwszy Counter-Strike powstał w 1999 roku, jako modyfikacja gry Half-Life, a jego najsłynniejsza wersja – Counter-Strike 1.6 – ujrzała światło dzienne 12 września 2003 roku. Na przestrzeni lat czas w tym tytule spędzały miliony graczy, także z Polski. Dzisiaj, mimo że gra otrzymała kontynuację w postaci Counter-Strike: Source, a potem Counter-Strike: Global Offensive, wciąż posiada aktywne serwery, na których codziennie czas spędzają tysiące osób. Czy to ze względu na nostalgię? Zapewne tak. Nie zmienia to jednak faktu, że Counter-Strike 1.6 to świetna produkcja.
EVERQUEST
Dzisiaj najbardziej znane gry MMORPG to World of Warcraft i Final Fantasy XIV Online. Swego czasu królem tego gatunku był jednak EverQuest. Był on bowiem pierwszą grą MMORPG osadzoną w trójwymiarowym świecie, a więc mocno ukształtował przyszłość swojego gatunku. Mimo że EverQuest ma już 23 lata i otrzymał wiele dodatków, na przestrzeni lat nie zmieniał się zbyt mocno i najwyraźniej za to gracze go kochają.
TEAM FORTRESS 2
Kto wie, czy gry z gatunku hero shooter takie jak Overwatch 2 i Paladins istniałyby dzisiaj, gdyby nie Team Fortress 2, który ewidentnie był dla nich inspiracją. Ten tytuł z 2007 roku powstał jako kontynuacja strzelaniny FPP z elementami strategii, która była rozwinięciem modyfikacji do legendarnego Quake’a z 1996 roku. W grze wcielamy się w różnych dostępnych bohaterów i usiłujemy wykonać szereg misji, w czym usilnie przeszkadza nam drużyna przeciwników. Formuła ta spodobała się graczom tak bardzo, że do dzisiaj setki tysięcy z nich każdego dnia gra w Team Fortress 2.
RUNESCAPE
RuneScape to kolejne na naszej liście oldschoolowe MMORPG. To zadebiutowało w 2003 roku i natychmiast podbiło serca graczy. Postawiono w nim na prostotę, co widać zarówno w fabule, sterowaniu, grafice, jak i muzyce. To najwyraźniej się jednak opłaciło, gdyż klasyczny RuneScape (obecnie w postaci Old School RuneScape) do dziś posiada bardzo aktywną społeczność. W RuneScape przenosimy się do krainy fantasy znanej jako Gielinor, której losy kształtują głównie śmiertelnicy, chociaż starzy bogowie wciąż próbują odciskać na niej swoje piętno.
ULTIMA ONLINE
Ultima Online to jedna z pierwszych sieciowych gier MMORPG, którym udało się odnieść komercyjny sukces. Miało to zapewne związek z faktem, że bazowała na uniwersum, które było znane graczom już od lat 80. XX wieku. Prawdopodobnie przyczyniła się też do tego sandboksowa struktura świata gry, złożony system wytwarzania przedmiotów i unikatowa wówczas mechanika levelowania postaci w wybrany przez gracza sposób. Ultima Online ma już 25 lat, a mimo to cieszy się oficjalnym wsparciem do dzisiaj – nic dziwnego, bo gra w nią nadal tysiące osób.
Dzisiejsze gry wideo posiadają mnóstwo opcji graficznych wpływających na wygląd ich oprawy wizualnej czy na liczbę klatek na sekundę podczas rozgrywki. Efekty włączenia wielu z nich są jasne jak słońce, ale niektóre posiadają nazwy, które niejednemu graczowi mówią bardzo niewiele – chociażby V-sync, HBAO+ czy MSAA. W niniejszym artykule postanowiliśmy wyjaśnić, czym takim jest i jak działa właśnie V-sync.
V-sync – co to jest i co powoduje w grach?
V-sync, spotykany też pod nazwami „synchronizacja pionowa” lub „vertical synchronization”, to proces synchronizacji wyświetlania obrazu przez monitor z dopływającymi do niego danymi o obrazie. Innymi słowy, V-sync polega na podporządkowaniu liczby generowanych przez komputer klatek na sekundę do częstotliwości odświeżania monitora. Dzięki niemu karta graficzna stara się nie przekraczać ustalonej wartości klatek na sekundę.
V-sync jest odpowiedzią na problemy wynikające z różnic w liczbie klatek na sekundę generowanych przez kartę graficzną i odbieranych przez monitor. Jeżeli posiadamy bardzo mocną kartę graficzną, jeśli gramy w stare gry lub gdy nasz monitor posiada niską częstotliwość odświeżania, komputer stara się pokazać naszym oczom więcej FPS, niż monitor jest w stanie wyświetlić. Efektem może być na przykład zjawisko tearingu (rozdarcia ekranu), polegające na mieszaniu się obrazów, na przykład tak jak na poniższym filmie. Wyświetlacz, gdy nie może nadążyć za kartą graficzną, wyświetla wówczas dwie klatki na raz.
Problemy V-sync
Niestety, V-sync nie jest rozwiązaniem idealnym. To dlatego, że chociaż rozwiązuje problem rozrywania ekranu, robi to kosztem wydajności, co potrafi mieć ogromne znaczenie szczególnie w grach FPS, wymagających szybkości działania i dobrego refleksu.
Dlaczego V-sync obniża wydajność? W skrócie dlatego, że obniża szybkość generowania klatek przez kartę graficzną, aby dostosować ją do częstotliwości odświeżania monitora oraz dlatego, że synchronizuje generowanie klatek przez GPU z procesem odbierania ich przez monitor. Jak można zauważyć, obydwa te mechanizmy obniżają wydajność GPU. To ważny szczegół, albowiem podczas gdy monitor odświeża się w określonych odstępach czasu, tak jak zegar tyka w określonych odstępach czasu, karta graficzna generuje klatki z szybkością, która jest odwrotnie proporcjonalna do złożoności sceny renderowanej w grze.
Zmuszenie procesora graficznego do synchronizacji tempa wyświetlania klatek z częstotliwością odświeżania monitora sprawia, że monitor nie wyświetla najświeższych klatek wygenerowanych przez GPU, na przykład pokazujących nową pozycję przeciwnika czy celownika. Coś takiego określane jest jako input lag.
Kolejna wada funkcji V-sync objawia się wtedy, gdy za jej sprawą GPU wygeneruje mniej klatek niż częstotliwość odświeżania monitora. Jak wspomniałam, V-sync obniża wydajność karty graficznej. Gdy nagle ta musi wyrenderować skomplikowaną scenę, V-sync może nie nadążyć z podwyższeniem tej wydajności, sprawiając, że GPU wygeneruje tylko 59 fps. Na monitorze o częstotliwości odświeżania na poziomie 60 Hz nie wyświetli się jednak 59 fps, a 45 fps, ponieważ przy takiej częstotliwości interwał synchronizacji wynosi 16,67-milisekundy.
Co gorsza, wydajność kart graficznych, a co za tym idzie liczba FPS, w grach jest zmienna. W związku z tym V-sync potrafi sprawiać, że niektóre klatki są przetrzymywane na ekranie dłużej niż powinny, co może być postrzegane jako stuttering.
Odpowiedź na wady technologii V-sync
Na szczęście, w wielu grach można już korzystać z zaawansowanych wersji synchronizacji pionowej, które rozwiązują niektóre problemy klasycznego V-syncu. Na przykład, NVIDIA opracowała funkcje Adaptive VSync i Fast Sync, a AMD Enhanced Sync.
Najlepszym rozwiązaniem dla problemów funkcji V-Sync są jednak technologie G-sync oraz FreeSync. Warto przy tym pamiętać, że nie obsługują ich wszystkie monitory.
Valorant to obecnie jedna z najpopularniejszych gier FPS na rynku. Ta sieciowa strzelanka pierwszoosobowa, wykorzystująca model free-to-play, ma miłośników na całym świecie. Nie każdy z nich zna wszystkie jej funkcje. Tymczasem, niektóre z tych funkcji bywają bardzo użyteczne, tak jak komendy, których można używać w tej grze na czacie tekstowym.
W niniejszym artykule przedstawiamy pełną listę komend i trików działających na czacie w Valorant. Nie przedłużając, zapraszamy do lektury.
Valorant – lista komend
Głosowanie za anulowaniem meczu:
/remake rozpoczyna głosowanie za anulowaniem meczu. Komenda ta działa tylko wtedy, jeśli członek drużyny rozłączy się przed rundą numer 2. Anulowanie gry nie wiąże się z żadną karą dla nikogo poza osobami, które ją przedwcześnie opuściły.
Głosowanie za poddaniem się:
Komendy /ff, /surrender, /concede oraz /poddanie rozpoczynają głosowanie za poddaniem się w meczu
Czat drużyny:
Wpisz komendę /team + swoją wiadomość, aby wysłać wiadomość do całej swojej drużyny podczas meczu.
Czat wszystkich graczy:
Wpisz komendę /all + swoją wiadomość, by podczas meczu wysłać wiadomość do wszystkich graczy
Czat grupy:
Wpisz komendę /party + swoją wiadomość, by podczas meczu wysłać wiadomość do znajomych, z którymi utworzyłeś grupę
Czat prywatny:
Kliknij Enter i wpisz na czacie pseudonim gracza, aby zaadresować do niego prywatną wiadomość. Kliknij ponownie Enter, napisz wiadomość i ją wyślij.
/r pozwoli Ci szybko odpowiedzieć na prywatną wiadomość od innego gracza
Emoji:
Kliknij Alt + Num 3, aby umieścić na czacie emoji serca
Kliknij Alt + Num 4, aby umieścić na czcie emoji pik
Kliknij Alt + jakiekolwiek dwie cyfry jednocześnie (10-99), aby umieścić na czacie losowe emoji
Mamy nadzieję, że powyższe komendy okażą się dla Ciebie bardzo przydatne. Jeżeli uważasz, że nie uwzględniliśmy na naszej liście jakiejś komendy dostępnej w Valorant, daj nam o tym znać w komentarzu.
Co takiego czeka nas w kolejnym miesiącu? Na pewno dużo ciekawych gier do ogrania. Jak zwykle sprawdziliśmy, jakie tytuły na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu dni zadebiutują na rynku i stworzyliśmy listę tych, które naszym zdaniem najbardziej warto wypróbować. Zapraszamy do lektury!
Overwatch 2 [PC, PS4, XONE, PS5, XSX, Switch]
Gatunek: gra akcji, FPP, hero shooter
Data premiery: 4 października
Na tę premierę musieliśmy czekać długo – za długo. Niemniej jednak Overwatch 2, czyli kontynuacja hero shootera Blizzarda, zadebiutuje 4 października bieżącego roku tylko i wyłącznie z trybami rozgrywki dla wielu graczy. Fabularna część tego tytułu pojawi się później. Overwatch 2 będzie bazował na modelu free-to-play i odda graczom do dyspozycji kilkudziesięciu bohaterów, w tym kilku nowych, nowe mapy, a nawet nowy tryb rozgrywki.
MEDIEVAL DYNASTY [XSX, PS5]
Gatunek: RPG, survival
Data premiery: 6 października
Zastanawialiście się kiedyś, jak żyłoby się w średniowieczu? Gra Medieval Dynasty, która w ubiegłym roku zadebiutowała na PC, a która teraz pojawi się na konsolach Xbox Series X i PlayStation 5, pozwala się o tym przekonać. Medieval Dynasty to symulator średniowiecza polskiego studia Render Cube. Naszym celem jest zbudowanie w nim własnej wioski i zarządzanie nią. Produkcja przypomina początkowo gry survivalowe z elementami eksploracji. Z czasem tworzyć można coraz to bardziej złożone struktury i odblokowywać umiejętności bohatera. Ciekawy dodatek stanowi system reputacji – decyzje gracza mają odzwierciedlenie w rozgrywce.
A PLAGUE TALE: REQUIEM [PC, XSX, PS5, SWITCH]
Gatunek: gra akcji, TPP, skradanka
Data premiery: 18 października
Gra Plague Tale: Innocence studia Asobo spodobała się graczom na tyle mocno, że deweloperzy postanowili stworzyć jej kontynuację w postaci Plague Tale: Requiem. W tym miesiącu kontynuacja ta doczeka się swojej premiery. Po raz kolejny prześledzimy w niej losy Amicii i Hugo – dwójki rodzeństwa walczącego o przetrwanie w kraju organiętym wojną i walczącym z tytułową plagą. Oczywiście, w produkcji nie zabraknie zwrotów akcji, zadań do wykonania, zagadek środowiskowych i przeciwników do pokonania.
THE VALIANT [PC]
Gatunek: strategia, RTS
Data premiery: 19 października
Strategia czasu rzeczywistego osadzona w realiach średniowiecznych? Nie wiemy jak Wy, ale my się na to piszemy. W The Valiant będziemy mogli wziąć udział w składającej się z 15 misji kampanii fabularnej, w ramach której prześledzimy zmagania byłego krzyżowca – Teoderyka von Akenburga. Teoderyk musiał ponownie chwycić za miecz, by odnaleźć i powstrzymać swojego dawnego przyjaciela – Ulryka von Grevela, który obrał sobie za cel złożenie w całość laski Aarona. Mowa o starożytnym artefakcie, który w niewłaściwych rękach może grozić światu zagładą.
UNCHARTED 4: KRES ZŁODZIEJA [PC]
Gatunek: przygodowa gra akcji, TPP
Data premiery: 19 października
Kto by się spodziewał, że kiedyś tyle „exclusivów” z konsol PlayStation pojawi się na komputerach osobistych. Do listy tytułów, które niebawem doczekają się debiutu na PC, dołączyła czwarta część serii Uncharted – Uncharted 4: Kres Złodzieja. W Uncharted 4: Kres Złodzieja wcielimy się oczywiście w poszukiwacza skarbów Nathana Drake’a. Akcja gry rozgrywa się trzy lata po wydarzeniach z poprzedniej odsłony cyklu. Nasz bohater porzucił życie awanturnika i wiódł spokojne życie z Eleną, ale sielankę niespodziewanie przerwał jego brat, którego Nathan uznawał za zmarłego.
MARIO + RABBIDS: SPARKS OF HOPE [SWITCH]
Gatunek: turowe, taktyczne RPG
Data premiery: 20 października
Crossover dwóch popularnych marek – Mario oraz Rabbids – spodobał się graczom na tyle mocno, że Ubisoft zdecydował się w ramach współpracy z Nintendo stworzyć jego sequel. W Mario + Rabbids: Sparks of Hope Mario, Luigi, Księżniczka Peach, Kórlik Peach i Kórlik Luigi muszą stawić czoło nowemu zagrożeniu – złowrogiemu Cursowi, który pragnie pożreć wszystkie tytułowe istoty – Iskry, by posiąść potężną moc. Wyruszają zatem w niebezpieczną podróż po całej galaktyce, w której będziemy im towarzyszyć.
VAMPIRE SURVIVORS [PC]
Gatunek: gra akcji, roguelike
Data premiery: 20 października
Vampire Survivors to roguelike z elementami RPG, który przebywając we Wczesnym Dostępie podbił serca wielu graczy. Teraz tytuł ten doczeka się pełnoprawnej premiery. Jego rozgrywka jest z założenia bardzo prosta. Wcielamy się w nim w jedną z dostępnych postaci, po czym przenosimy na arenę, by stawić czoło hordom przeciwników. Eliminując kolejnych wrogów, zdobywamy doświadczenie i kolejne poziomy oraz możliwość ulepszenia oręża, pancerza lub zdolności. Dodatkową nagrodą jest też złoto umożliwiające rozwijanie statystyk oraz odblokowywanie nowych bohaterów. A jakie gra stawia przed nami zadanie? Teoretycznie bardzo proste – przetrwać 30 minut. Jego realizacja nie jest jednak łatwa, bowiem im dalej w las, tym mniej błędów jest nam wybaczanych.
MOUNT & BLADE II: BANNERLORD [PC, PS4, XSX, PS4, XONE]
Gatunek: RPG, TPP
Data premiery: 25 października
Mount & Blade II: Bannerlord to kolejny tytuł na naszej liście, który w tym miesiącu opuszcza Wczesny Dostęp. Jest on połączeniem elementów strategii i gier RPG w quasi-średniowiecznej otoczce. Przenosimy się w nim do potężnego mocarstwa, którego władca zmarł, nie pozostawiając po sobie dziedzica, co doprowadziło do zapanowania w państwie bezprawia. Naszym zadaniem jest przywrócić tej krainie dawną świetność, jako przywódca jednej z wielu dostępnych frakcji.
SACKBOY: A BIG ADVENTURE [PC]
Gatunek: gra zręcznościowa, platformówka 3D
Data premiery: 27 października
Wszyscy miłośnicy serii LittleBigPlanet z pewnością ucieszyli się, gdy dowiedzieli się, że ta otrzyma kolejną odsłonę, w postaci Sackboy: A Big Adventure. Początkowo ta zadebiutowała tylko na konsolach PlayStation 4 i PlayStation 5, ale już w tym miesiącu trafi na komputery osobiste. W grze wcielamy się w tytułowego Sackboya i przemierzamy malownicze liniowe poziomy, omijając przeszkody, skacząc po platformach i zbierając liczne przedmioty umieszczone w charakterystycznych bąbelkach.
CALL OF DUTY: MODERN WARFARE II [PC, PS5, XSX, PS4, XONE]
Gatunek: gra akcji, FPP, FPS
Data premiery: 28 października
Czy seria Call of Duty kiedyś się skończy? Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne – nie skończy się prędko. W tym miesiącu kontynuacji doczeka bowiem się Call of: Duty: Modern Warfare z 2019 roku. Call of Duty: Modern Warfare II ponownie zaoferuje nam kampanię fabularną i ponownie skoncentruje się na działaniach specjalnej grupy Task Force 141. Tym razem żołnierze stawią czoła tajemniczej organizacji wojskowej, której macki sięgają głębiej, niż komukolwiek mogło się wydawać, wykonując misje w przeróżnych częściach świata. Poza kampanią w grze tej będziemy mogli spróbować swoich sił także w trybie kooperacyjnym oraz w wielu wieloosobowych trybach PvP.
Większość graczy absolutnie nienawidzi mikropłatności, niezależnie od tego czy te występują w grze konsolowej, pecetowej czy też mobilnej i niezależnie od tego, czy są częścią gry pełnopłatnej czy free-to-play. Jeśli gwarantują dostęp tylko do elementów kosmetycznych, można je jeszcze tolerować, ale gdy wpływają na rozgrywkę, nie sposób przejść obok nich obojętnie. Mikrotransakcje są zdecydowanie największą plagą na urządzeniach mobilnych. Ale dlaczego tak wiele gier mobilnych je posiada? Wyjaśniamy.
Mikrotransakcje oferują większe przychody
To chyba najważniejszy powód, za sprawą którego gry mobilne z mikrotransakcjami są tak powszechne. Deweloperzy po prostu zarabiają na nich najwięcej. Prawda jest bowiem taka, że wielu graczy bardzo chętnie wydaje swoje pieniądze w grach free-to-play. Za pieniądze mogą bowiem zdobyć nie tylko fajne skórki dla swoich postaci czy swojego uzbrojenia, ale także ulepszenia dające im przewagę nad innymi graczami czy pozwalające na szybsze dokonywanie postępów w grze.
Warto przypomnieć, że Diablo Immortal zarobiło ponad 100 miliony dolarów w dwa miesiące i to jeszcze przed swoim debiutem w Chinach, a przecież jest to tytuł, w który każdy może zagrać za darmo. Jego system monetyzacji jest jednak bardzo rozbudowany i bardzo mocno nagradza osoby, które z niego korzystają.
Mikrotransakcje gwarantują większą stabilność
Tworzenie gier mobilnych, za które należy zapłacić raz, aby w nie zagrać, a które jednocześnie nie zawierają żadnych mikrotransakcji, po prostu się nie opłaca. Aby na nich zarabiać, trzeba bowiem nieustannie przyciągać do nich nowych graczy, gdyż na osobach, które już dany tytuł kupiły, nie da się zarobić ponownie. Po wyczerpaniu puli potencjalnych konsumentów deweloper musi stworzyć od podstaw nową grę, na przykład kontynuację poprzedniej, by zyskać nowe źródło dochodu.
Z kolei aby zarabiać na grze z mikrotransakcjami, wystarczy regularnie dodawać do niej nowe ciekawe elementy kosmetyczne czy ulepszenia, albo jedno i drugie, i przy okazji raz na jakiś czas organizować kuszące promocje. Dzięki temu gra gwarantuje stabilny i ciągły przypływ gotówki.
Gry „darmowe” cieszą się większym zainteresowaniem
Jasne, w sklepach pokroju Google Play czy App Store nie brakuje pełnopłatnych gier. Niemniej jednak, posiadają one znacznie mniejsze liczby pobrań, niż aplikacje bezpłatne, ale jednocześnie zawierające mikropłatności. Spójrzcie tylko na listę stu najbardziej dochodowych gier w Google Play. Zawiera ona tylko jedną płatną produkcję – Minecraft wyceniony na 39,99 złotych.
Gracze znacznie chętniej sięgają po gry darmowe, albowiem mogą je wypróbować, zanim zdecydują, czy warto cokolwiek na dany tytuł wydać. Szkoda byłoby zapłacić za produkt i potem tego żałować, a przecież w platformach mobilnych nie brakuje gier o jakości co najwyżej przeciętnej. Zatem, chyba zrozumiałe jest, dlaczego gry za 0 złotych na telefonach górują.
Niestety, nie ma szans na to, aby gry z mikropłatnościami kiedykolwiek zniknęły nie tylko z urządzeń mobilnych, ale z innych platform. To dlatego, że gracze, mimo że na nie narzekają, z nich po prostu korzystają.
W grach wideo przyjemność można czerpać z przeróżnych aspektów rozgrywki. Wielu graczom ogromną frajdę daje już sam proces tworzenia postaci, w którą potem się wcielą. Rzecz jasna, różne produkcje posiadają kreatory postaci o różnym stopniu rozbudowania. W niniejszym artykule postanowiliśmy zebrać te tytuły, w których kreatory postaci oferują graczom ponadprzeciętną ilość opcji do wyboru.
The Sims 4
Jasne, kreator postaci w The Sims 3 pozwalał nadać ubiorowi Simów właściwie dowolny wzór i kolor, ale kreator w The Sims 4 pozwala zdecydowanie mocniej wpłynąć na wygląd samego ciała postaci. W tytule tym możemy pociągać bowiem za poszczególne fragmenty twarzy i części ciała Sima, a następnie przesuwać je, by zmieniać ich grubość czy wysokość. Oczywiście, w The Sims 4 mamy też do wyboru mnóstwo fryzur, kolorów skóry czy ubrań w różnych wariantach. Na dodatek, tytuł ten pozwala nam wybrać zaimki dla Simów i ich orientację seksualną.
BALDUR’S GATE 3
Baldur’s Gate 3 na razie jest tylko we Wczesnym Dostępie, ale już imponuje. Jego kreator może nie pozwala dowolnie zmieniać kształtów części ciała bohaterów, ale oferuje wiele predefiniowanych twarzy do wyboru. Poza tym, w przypadku każdej postaci możemy wybrać jej rasę, podrasę, typ głosu, kolor skóry, kolor oczu, fryzurę, kolor włosów, a opcji w tych kategoriach jest mnóstwo. Gra pozwala nam nawet zdefiniować, skąd bohater pochodzi. Potem oczywiście pozostaje przydzielić mu klasę postaci, podklasę, wybrać jej bóstwo i przypisać umiejętności.
CYBERPUNK 2077
Chociaż pod wieloma względami Cyberpunk 2077 na premierę rozczarowywał i rozczarowuje do dziś, to nie w kwestii kreatora postaci. Jego kreator pozwala bowiem wybrać płeć i głoś postaci niezależnie od jej typu ciała, a nawet zmienić rozmiar… genitaliów. To co jeszcze odróżnia go od innych kreatorów postaci to możliwość zmiany koloru paznokci, wyposażenia postaci w przeróżne cybernetyczne wszczepy, wybrania nietypowego wyglądu tęczówek oczu czy zmiany uzębienia. Nieźle, nieprawdaż?
FALLOUT 4
Pod względem możliwości kreatora postaci Fallout 4 zaskoczył graczy. Dotychczas produkcje Bethesdy z serii Fallout dawały graczom kilka wersji twarzy i włosów do wyboru, a tymczasem w Fallout 4 otrzymaliśmy opcję przeciągania elementów twarzy w celu zmiany ich wyglądu. Co jednak najlepsze, jeśli nie możemy się zdecydować, czy zagrać kobietą, czy mężczyzną, możemy najpierw spersonalizować jedną postać, a potem drugą, by potem je porównać do siebie, gdyż podczas całego procesu kreacji te będą stać obok siebie, wpatrując się w wirtualne lustro.
BLACK DESERT ONLINE
Kreator postaci w Black Desert Online po prostu… zapiera dech w piersi. Niezależnie od tego, czy lubicie produkcje z dalekiego wschodu, czy też nie, Black Desert Online warto zainstalować chociażby bo to, aby ten kreator postaci przetestować. Oferuje on bowiem do wyboru ponad 30 odcieni skóry, pozwala zmieniać kształt ciała, mięśni i nakładać na skórę tatuaże. Co jednak najlepsze charakteryzuje go proste tło, dzięki któremu można w pełni skupić się na tworzonym bohaterze. Poza tym, Black Desert Online to też piękna, żywa oprawa graficzna.
ELDEN RING
Elden Ring zasłynęło w Internecie przede wszystkim ze względu na swój poziom trudności, unikatowy design przeciwników oraz to, jak został zbudowany świat tej gry. Warto też jednak zwrócić uwagę na proces tworzenia postaci w tym tytule, przede wszystkim dlatego, że nasi bohaterowie wyglądają w nim bardziej realistycznie niż w poprzednich grach From Software. To duża zasługa kreatora postaci, który zawiera więcej opcji i suwaków, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Zobaczcie sami!
MONSTER HUNTER: WORLD
Mimo że kreator postaci w Monster Hunter: World dość mocno polega na predefiniowanych ustawieniach, jest całkiem rozbudowany w porównaniu do wielu innych RPG akcji. Posiada również intuicyjny i prosty w obsłudze interfejs. Wyróżnia go dodatkowo fakt, że pozwala sprawdzić, jak nasza postać wygląda w różnych warunkach oświetleniowych, co eliminuje problem znany z mnóstwa innych gier. Można w nim też spersonalizować swojego zwierzęcego towarzysza – Koleżkota (Palico).
DRAGON AGE: INKWIZYCJA
Dragon Age: Inkwizycja to kolejna gra, która daje do dyspozycji graczom mnóstwo suwaków i opcji. Z ich pomocą możemy zmieniać w zasadzie wszystkie elementy twarzy i głowy postaci – oczy, uszy, usta, szczękę, kolor skóry, brodę i inne. Na twarz możemy nałożyć też blizny czy tatuaże, a ostatecznie skonfigurowaną postać możemy na wszelki wypadek zapisać jako szablon. Dragon Age: Inkwizycja pozwala wcielić się w jedną z czterech ras – człowieka, elfa, krasnoluda lub qunari.
DEMON’S SOULS
To właśnie gra Demon Souls doprowadziła do narodzin w świecie gier gatunku tak zwanych „soulsów”. Oczywiście, dziś grafika oryginału, tak jak jego kreator postaci, nie powala, ale w 2020 roku Sony wydało na konsolach PlayStation 5 remake gry, w którym w obydwu kwestiach dokonano poważnego odświeżenia. Dlatego tworzenie własnego bohatera od podstaw to w tym tytule prawdziwa przyjemność, tak jak we wspomnianym wcześniej Elden Ring.
THE ELDER SCROLLS ONLINE
Kolejne gry z serii Elder Scrolls stawały się coraz lepsze i lepsze w kwestii kreatorów postaci. Jak dotąd najlepszy kreator postaci cyklu oferuje jednak jego sieciowa odsłona – The Elder Scrolls Online. Gdy wybierzemy rasę, płeć i klasę naszego bohatera, możemy zmodyfikować wygląd jego ciała i twarzy z pomocą ogromnej liczby opcji. Modyfikacji podlegają między innymi kształt ciała, kolor skóry i włosów, fryzura, wygląd skóry, rozmiar poszczególnych części ciała oraz elementy twarzy takie jak nos, oczy i usta.
Gra Hogwarts Legacy została oficjalnie zapowiedziana już blisko dwa lata temu. Mimo że jej premierę już kilka razy przesuwano, ta zbliża się wielkimi krokami. Dlatego postanowiliśmy zebrać w jednym miejscu wszystkie najważniejsze informacje o tym tytule, który przeniesie nas do uniwersum Harry’ego Pottera. Nie przedłużając, zapraszamy do lektury!
Hogwarts Legacy w skrócie
Hogwarts Legacy jest spin-offem uniwersum Harry’ego Pottera, który pozwoli graczom odwiedzić Szkołę Magii i Czarodziejstwa na długo przed wydarzeniami opisywanymi w sadze książek J.K. Rowling. Trafią oni na piąty rok nauki w tytułowym Hogwarcie, gdzie będą uczyć się zaklęć, warzyć mikstury, sadzić magiczne rośliny, oswajać dzikie bestie i uczestniczyć w innych zajęciach. Oczywiście, będą oni też mieli okazję ocalić świat przed siłami ciemności.
Za produkcje Hoghwarts Legacy odpowiada Avalanche Software wraz z firmą Portkey Games. Grę wyda zaś Warner Bros. Interactive Entertainment (w Polsce Cenega).
Czas i miejsce akcji
Akcja Hogwarts Legacy ma rozgrywać się w XIX-wieku, czyli na długo przed narodzinami Harry’ego Pottera. Oznacza to, że na próżno będzie szukać w tej grze większości postaci znanych z książek i filmów, choć niektóre znane twarze mają się w niej pojawić.
Hogwarts Legacy ma być grą z otwartym światem, ale jakie lokacje będziemy w niej mogli odwiedzić? Przede wszystkim zamek Hogwart i jego okolice, w tym Zakazany Las i wioskę Hogsmeade. Co najlepsze, zobaczymy jak lokalizacje te wyglądają o różnych porach roku.
Fabuła
W Hogwarts Legacy wcielisz się w młodego adepta magii (czarownicę lub czarodzieja), uczęszczającego do Hogwartu pod koniec 1890 roku. Swoje zaproszenie do szkoły otrzymałeś późno, ale wkrótce odkryjesz, że nie jesteś zwykłym uczniem, albowiem posiadasz niezwykłą zdolność postrzegania i opanowywania starożytnej magii. Tylko do Ciebie będzie należała decyzja, czy chronić ten sekret dla dobra wszystkich, czy ulec pokusie bardzo złowrogiej magii.”
„Zanurz się w świat czarodziejów z niezbadanej epoki, aby odkryć ukrytą prawdę z przeszłości. Walcz z trollami, czarnoksiężnikami, goblinami i nie tylko. Staw czoła niebezpiecznemu złoczyńcy zagrażającemu losowi świata czarodziejów.”, czytamy na stronie gry.
Co ciekawe, za sprawą swoich zdolności zostaniesz wplątany w sam środek chaosu wywołanego przez czarnoksiężników i gobliny, którzy zawiązali sojusz, by zniszczyć czarodziejów i czarownice. Od tego, czy uda Ci się uporać z zagrożeniem, będzie zależał los całego świata.
Rozgrywka
Hogwarts Legacy ma być grą dla pojedynczego gracza. Akcję w Hogwarts Legacy będziemy podziwiać z perspektywy trzeciej osoby. Podczas rozgrywki będziemy uczestniczyć w lekcjach, by zgłębiać tajniki sztuki magicznej, a także rozmaitych aktywnościach dodatkowych i opcjonalnych. Niektóre będą stanowić okazję do poznania innych uczniów, którzy będą mogli stać się potem naszymi towarzyszami. Pomiędzy zajęciami będziemy mogli też swobodnie przemierzać Hogwart i jego okolice, by odkrywać jego sekrety.
Oczywiście w Hogwarts Legacy nie zabraknie latania na miotle, choć nie zagramy w tej produkcji w Quiddicha. Będziemy mogli dosiadać też magicznych stworzeń, na czele z gryfami.
Podczas rozgrywki na naszej drodze w Hogwarts Legacy staną liczni przeciwnicy, z którymi stoczymy dynamiczne magiczne starcia. Podczas tych starć będziemy musieli wykorzystać wszystko to, czego nauczyliśmy się w szkole, w tym przeróżne zaklęcia i mikstury.
Produkcja Avalanche Studios ma zawierać system rozwoju postaci. Zdobywając punkty doświadczenia, będziemy mogli odblokowywać nowe umiejętności i doskonalić te już posiadane. Wraz z upływem czasu w nasze ręce będzie wpadać też lepsze wyposażenie.
Kreator postaci
Tak, Hogwarts Legacy będzie posiadać kreator postaci, który pozwoli stworzyć nam wymarzonego czarodzieja lub czarownicę. Będziemy mogli wybrać kolor skóry i włosów naszego bohatera, rożne fryzury, predefiniowane modele twarzy, głos i nie tylko. Oczywiście zdecydujemy też, do jakiego domu postać ma należeć i odpowiednio ją ubierzemy.
Data premiery
Hogwarts Legacy ma zadebiutować 10 lutego 2023 roku. Wówczas premiera odbędzie się na komputerach osobistych oraz konsolach PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One oraz Xbox Series X. Dodatkowo w bliżej nieokreślonej przyszłości gra pojawi się na konsolach Nintendo Switch.
Stało się, w ubiegłym miesiącu Spider-Man studia Insomniac Games w końcu zadebiutował na PC i to w zremasterowanej wersji. Gdy tylko do tego doszło, cała rzesza moderów zaczęła pracować nad własnymi modyfikacjami do tej produkcji. W związku z tym dzisiaj w sieci można znaleźć ich setki. My postanowiliśmy przybliżyć Wam kilka najciekawszych – oto one.
Photorealistic Movie Graphics
Jeżeli chcecie, aby świat w Marvel’s Spider-Man Remastered wyglądał jeszcze bardziej filmowo, Photorealistic Movie Graphics jest modem dla Was. Mod ten modyfikuje cienie w grze studia Insomniac games tak, aby ta przypominała to, co oferowały filmy Sama Raimiego z Tobeyem Maguirem z lat 2002 – 2007.
Nie odpowiada Ci to, w jaki sposób w Marvel’s Spider-Man Remastered Peter Parker huśta się na pajęczynach? Swing Mod pozwoli Ci zmienić prędkość huśtania z pomocą prostego interfejsu. Będziesz mógł zatem huśtać się tak szybko i wystrzeliwać tak wysoko, niczym Spider-Man w filmach o człowieku-pająku.
W Marvel’s Spider-Man Remastered mamy wiele pajęczych strojów do wyboru. W tytule tym domyślnie nie możemy wcielić się jednak w Spider-Gwen. Właściwie, czy jakakolwiek gra na to pozwala? Tak czy siak, mod Spider-Gwen zamienia Petera Parkera w Marvel’s Spider-Man Remastered właśnie na Spider-Gwen, co bardzo nas cieszy.
Aby gra była pozwalała na jeszcze większą immersję, najlepiej jest całkowicie wyłączyć w niej interfejs –podpowiedzi, pasek życia, informacje o aktywnym zadaniu i nie tylko. Marvel’s Spider-Man Remastered na to nie pozwala, ale ten fakt zmienia mod No Hud. Dzięki niemu wyłączysz też białą obwódkę otaczającą przeciwników.
Niestety w Marvel’s Spider-Man Remastered nie możemy przekonać się, jak grałoby się Peterem Parkerem, któremu towarzyszyłby Symbiot. Mod Advanced Symbiote Suit pozwala przynajmniej wcielić się w człowieka-pająka w stroju wyglądającym na strój Spider-Mana z Symbiotem. Mod ten zmienia barwę Zaawansowanego kostiumu na czarno-białą.
Jak wiele gier konsolowych, które doczekały się portu na PC, Marvel’s Spider-Man Remastered uruchamia się, pokazując graczowi wideo przedstawiające logo wydawcy, czyli Sony Interactive Entertainment. Niestety, tego wideo nie można pominąć, przez co na uzyskanie dostępu do menu głównego gry trzeba trochę czekać. Mod Remove Introduction Start-up Video zastępuje je jednosekundową migawką, znacznie przyspieszając proces włączania tytułu.
Wrzesień to miesiąc powrotu do szkoły, ale jesteśmy pewni, że mimo to znajdziecie w nim czas na granie w gry wideo. Dlatego postanowiliśmy niezmiennie przybliżyć Wam nowe najbardziej interesujące produkcje, które zadebiutują na rynku w jego trakcie. Wiele z nich niewątpliwie zechcecie wypróbować!
LEGO Brawls [PC, PS4, PS5, XONE, XSX, Switch]
Gatunek: bijatyka, platformówka
Data premiery: 2 września
Kojarzycie Super Smash Bros? Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłaby wyglądać podobna gra stworzona w stylistyce LEGO? Teraz możecie się o tym przekonać, dzięki LEGO Brawls. LEGO Brawls to bijatyka z elementami platformówki, w której weźmiecie udział w zaciętych pojedynkach na przeróżnych arenach, walcząc jako postaci z tytułowych klocków. Co najlepsze, tytuł ten pozwala na stworzenie i personalizację własnego bohatera. Z czasem odblokujecie rozmaite dodatki kosmetyczne, które umożliwią Wam jeszcze lepiej dostosować do własnych preferencji.
TRAIN SIM WORLD 3 [PC, XONE, XSX, PS4, PS5]
Gatunek: simulator, pociągi
Data premiery: 6 września
Znana, zapoczątkowana w 2017 roku seria symulatorów kolejowych doczeka się niebawem swojej kolejnej odsłony. W tytule tym ponownie wcielimy się w maszynistów i pokierujemy całym szeregiem różnych pociągów. W ręce graczy zostanie oddana między innymi lokomotywa ES44C4 o imponującej mocy 4400 koni mechanicznych czy ICE 1 potrafiąca rozpędzić się do 280 kilometrów na godzinę. Za ich sterami pokonamy rozmaite trasy, między innymi na terenie malowniczej niemieckiej Hesji i Bawarii, amerykańskiej Kalifornii czy brytyjskiej Southeastern Highspeed.
NBA 2K23 [PC, PS4, PS5, XONE, XSX, SWITCH]
Gatunek: sportowa, koszykówka
Data premiery: 8 września
Seria koszykarskich gier sportowych NBA doczeka się w tym roku swojej dwudziestej czwartej odsłony w postaci NBA 2K23. Ponownie będziemy mogli rozgrywać więc mecze koszykówki, w których do zwycięstwa poprowadzimy albo rzeczywiste zespoły, albo własne drużyny marzeń. Rozgrywka w tej grze ma być jeszcze bardziej realistyczna, a możliwości personalizacji zawodników jeszcze większe. Do dyspozycji graczy zostaną oddane zarówno lokalne, jak i sieciowe tryby gry, w tym MyTEAM i MyCAREER. Dodatkowo zyskają oni szansę prześledzenia kariery Michaela Jordana w ramach specjalnych Wyzwań Jordana.
SPLATOON 3 [SWITCH]
Gatunek: akcja, TPP
Data premiery: 9 września
Zapowiedziane podczas zeszłorocznego Nintendo Direct Splatoon 3 w tym miesiącu w końcu doczeka się swojej premiery. W tej odsłonie serii znów wcielimy się w przypominające humanoidalne ośmiornice stworki i z pomocą kolorowego atramentu zawalczymy o dominację nad innymi graczami. Splatoon 3 przeniesie nas jednak do zupełnie nowego regionu – Splatlands, w centrum którego znajduje się metropolia Splatsville. Jakie inne nowości gra nam zaserwuje? Między innymi sporo nowych broni, w tym łuki. Rozbudowano również system ruchu i system modyfikowania wyglądu postaci.
METAL: HELLSINGER [PC, PS5, XSX]
Gatunek: akcja, FPP, FPS
Data premiery: 15 września
Jesteście miłośnikami zarówno gier wideo, jak i muzyki metalowej? Metal: Hellsinger to zatem gra dla Was. Tytuł ten jest pierwszoosobowym shooterem, w którym zwiedzamy osiem poziomów piekła i zabijamy hordy potworów w rytm heavy metalowej ścieżki dźwiękowej. Tę metalową ścieżkę dźwiękową tworzą utwory, na rzecz których swoich głosów użyczyli wokaliści takich zespołów jak Arch Enemy (Alissa White-Gluz), Trivium (Matt Heafy) czy Dark Tranquility (Mikael Stanne). Grę stworzyło studio The Outsiders, w tym deweloper znany z prac nad takimi tytułami jak Payday 2 czy Battlefield: Bad Company.
RETURN TO MONKEY ISLAND [PC, SWITCH]
Gatunek: przygodówka, point-and-click
Data premiery: 19 września
The Secret of Monkey Island to doprawdy kultowa przygodówka point-and-click, która niebawem skończy aż 32 lata. Tymczasem już niedługo zadebiutuje kolejna odsłona cyklu zapoczątkowanego przez tę produkcję – Return to Monkey Island. Co ciekawe, pracował nad nią ojciec serii – Ron Gilbert, we współpracy z firmami Devolver Digital, Lucasfilm Games oraz Terrible Toybox. Return to Monkey Island ma stanowić zwieńczenie fabuły obracającej się wokół tytułowej Małpiej Wyspy oraz Wysp Karaibskich i ich mieszkańców. Mowa rzecz jasna o mieszkańcach takich jak Elaine Marley i Guybrush Threepwood.
CONSTRUCTION SIMULATOR [PC, PS4, PS5, XONE, XSX]
Gatunek: simulator, ekonomiczna, budowlana
Data premiery: 20 września
Wkrótce będziecie mogli zostać kierownikami placu budowy nie wychodząc z domu. To za sprawą gry Construction Simulator. Zajmiecie się w niej kierowaniem wybranymi przez siebie maszynami budowlanymi (spośród ponad 70 dostępnych), załatwianiem firmie nowych kontraktów i co najważniejsze – realizowaniem ich w wyznaczonym czasie. Rozgrywka będzie toczyć się na dwóch w pełni otwartych mapach, na których zbudujecie zarówno budynki mieszkalne i użytkowe, jak i drogi oraz mosty. Proces realizacji wyznaczonych zadań będziecie musieli dostosowywać do zmieniających się warunków pogodowych oraz pory dnia.
Wrzesień to także coś nowego dla miłośników metroidvanii. Pod koniec miesiąca swojej premiery doczeka się bowiem metroidvania o nazwie Moonscars. Przeniesiecie się w niej do mrocznego świata fantasy i wcielicie w Gray Irmę, glinianą wojowniczkę, która pragnie odnaleźć Rzeźbiarza i odkryć zagadkę swojej egzystencji. Aby zrealizować jej cel, odbędziecie długą podróż, w ramach której napotkacie wielu wrogów i inne stworzenia poszukujące prawdy o sobie. Podczas rozgrywki będziecie poruszać się po dwuwymiarowych platformach w nieliniowej krainie, obserwując akcję z boku.
23 [PC, PS4, PS5, XONE, XSX, SWITCH]
Gatunek: sport, piłka nożna
Data premiery: 30 września
Najpopularniejsza seria gier sportowych na świecie już we wrześniu zostanie wzbogacona o nową odsłonę. FIFA 23 odda w ręce graczy mnóstwo licencjonowanych drużyn – zarówno narodowych, jak i klubowych – i pozwoli bawić się w wielu trybach single- i multiplayer. Mowa o takich trybach jak standardowy tryb kariery, FIFA Ultimate Team (FUT) czy Volta Football i Pro Clubs. Co jednak istotne, tym razem otrzymamy możliwość poprowadzenia do zdobycia tytułu Mistrza Świata w Piłce Nożnej zarówno drużyny męskiej, w ramach FIFA World Cup Qatar 2022, jak i kobiecej, w ramach Woman’s World Cup Australia and New Zealand 2023. Oczywiście, FIFA 23 to też poprawiona oprawa wizualna i co nieco rozgrywkowych nowości.