Baldur’s Gate 3 nieoficjalnie zapowiedziany!

Baldur’s Gate 3 nieoficjalnie zapowiedziany!

Jedna z najlepszych serii gier cRPG powraca do życia za sprawą studia Larian. W sieci ukazał się teaser tajemniczej produkcji, który został błyskawicznie rozszyfrowany dzięki sprytowi internautów.

Stęskniliście się za grami opartymi na zasadach Dungeons & Dragons? Baldur’s Gate 3 nadchodzi, to pewnik! Na oficjalnej stronie studia Larian, twórców świetnego Divinity: Original Sin 2, ukazała się grafika z rzymską cyfrą „3”. Pierwotnie spodziewano się, że jest to po prostu zapowiedź Divinity: Original Sin 3. Nic bardziej mylnego. Wystarczył bowiem rzut oka do źródła strony, edycja jednego z plików za pomocą programu Notepad++ i…

Czy widzicie to co my? W tekście znajdują się zarówno odniesienia do Baldur’s Gate III, jak i Wizards of the Coast. To oczywiste nawiązania do kolejnej odsłony kultowej serii gier rozgrywających się w świecie Zapomnianych Królestw. Przedstawiciele Lariana zdążyli już edytować plik i podmienić znajdujące się w nim informacje. W Internecie nic jednak nie ginie!

Oficjalna zapowiedź Baldur’s Gate III powinna ukazać się w sieci już w czerwcu. Nie wydaje się, żeby studio Larian miało trzymać w tajemnicy niespodziankę, która została już zdemaskowana. Być może przedstawiciele studia zdecydują się zapowiedzieć swoją nową produkcję w trakcie targów E3 2019, które rozpoczynają się już w przyszłym tygodniu.

Kto z Was nie może się już doczekać? Oj, chcielibyśmy znowu usłyszeć dubbing w wykonaniu Piotra Fronczewskiego…

Journey w przyszłym tygodniu zawita na pecetach

Journey w przyszłym tygodniu zawita na pecetach

W 2012 roku na PlayStation 3 pojawiła się niezwykle oryginalna gra przygodowa, która szybko podbiła serca graczy swoją oprawą wizualną oraz pamiętną rozgrywką. Mowa o Journey, które w 2015 roku dodatkowo zadebiutowało na PlayStation 4. Już wkrótce, po latach oczekiwania, tego tytułu doczekamy się także na komputerach osobistych.

Kiedy Journey zadebiutuje na pecetach? Jak powiadomił wydawca Annapurna Interactive, premiera ma odbyć się już 6 czerwca. Produkcja zagości na platformie dystrybucji cyfrowej Epic Games Store.

Jeszcze nie wiadomo, jakie wymagania sprzętowe będzie posiadało pecetowe Journey. Firma Annapurna Interactive poinformowała jednak o tym, iż tytuł będzie obsługiwać rozdzielczość 4K oraz potwierdziła, że rozgrywka sieciowa nadal będzie wspierana.

Journey w wersji na PC można już zamówić w przedsprzedaży na Epic Games Store. Jej standardowa cena wynosi 59,99 złotych, jednakże do 13 czerwca trwa wyprzedaż, która pozwala na zgarnięcie gry za zaledwie 19,99 złotych.

Journey zabiera nas w podróż na piaszczystą pustynię i wyznacza nam jeden cel – cel dotarcia na szczyt widniejącej na horyzoncie samotnej góry. To jaką, drogę ku jego realizacji wybierzemy, zależy tylko i wyłącznie od nas. Tytuł ogranicza bowiem ekspozycję do minimum, a na dodatek nie zwiera dialogów czy tradycyjnej tekstowej narracji.

W Journey zabawa polega przede wszystkim na eksploracji, a także na rozwiązywaniu prostych zagadek logicznych czy pokonywaniu sekwencji zręcznościowo-platformówkowych. Temu wszystkiemu towarzyszy zapierająca dech w piersiach oprawa wizualna oraz klimatyczna ścieżka dźwiękowa.

Nad Cyberpunkiem 2077 pracuje 400 osób

Nad Cyberpunkiem 2077 pracuje 400 osób

Póki co wszystko wskazuje na to, że Cyberpunk 2077 będzie naprawdę niesamowitą grą. Teraz poznaliśmy kolejny czynnik, na podstawie którego możemy to podejrzewać. CD Projekt RED poinformował bowiem, że nad tytułem pracuje aż… 400 osób. To naprawdę dużo, biorąc pod uwagę to, ile osób przyłożyło się do sukcesu Wiedźmina 3.

„W studiu CD PROJEKT RED kontynuowano intensywne prace nad produkcją gry Cyberpunk 2077, w którą zaangażowany jest ponad 400 osobowy zespół.”, czytamy w oficjalnym poście umieszczonym na stronie dewelopera, podsumowującym początek 2019 roku.

Dla porównania, zespół deweloperski odpowiedzialny za Wiedźmina 3 składał się z około 240 osób. Rzecz jasna, w sumie w projekt było zaangażowanych około 1500 osób, ale dla samego CD Projektu RED pracowało 240 deweloperów. Większość z nich następnie przeszła do pracy nad Cyberpunkiem 2077, po czym grupa zaczęła się powiększać.

Cyberpunk 2077 zapowiada się na grę bardziej ambitną od Wiedźmina 3, ale to przekłada się tylko częściowo na zwiększenie składu deweloperów. CD Projekt RED powiedział bowiem, że w przypadku nowszej z gier przyjmuje nowe, bardziej dobrowolne podejście do pracy w nadgodzinach. To wiązało się z koniecznością zatrudnienia dodatkowych pracowników.

Warto wspomnieć, że CD Projekt RED zamierza być uczestnikiem targów E3, gdzie zorganizuje publiczne pokazy rozgrywki z Cyberpunka 2077. Podczas imprezy nie będzie można jednak gry wypróbować własnoręcznie.

Jeszcze nie wiadomo, kiedy Cyberpunk 2077 doczeka się swojej premiery. Kto wie, może datę debiutu gry poznamy właśnie na E3. My mamy taką nadzieję. Cyberpunk 2077 z pewnością pojawi się na komputerach osobistych oraz PlayStation 4 i Xboxach One. Być może tytuł zawita też na konsolach nowej generacji.

The Sims 4 za darmo – pobierajcie, póki możecie!

The Sims 4 za darmo – pobierajcie, póki możecie!

Takiej okazji nie można przegapić. Najnowsza gra z kultowej serii udostępniona została właśnie za darmo. Każdy, kto doda The Sims 4 do biblioteki teraz, będzie mógł cieszyć się nią już zawsze.

The Sims 4 za darmo udostępnione zostało przez firmę Electronic Arts, na platformie Origin. Jeśli chcecie dodać ją do swojej biblioteki musicie się spieszyć, bowiem ograniczona czasowo promocja kończy się 28 maja.

Aby odebrać „simsy” za darmo, powinniście założyć konto na platformie Origin. Jeśli już je macie, udajcie się pod ten adres. Podstawową wersją The Sims 4 dodacie za darmo do swojego koszyka – następnie wystarczyło będzie sfinalizować zakup.

The Sims 4 pozwalają tworzyć i kontrolować mieszkańców wirtualnego świata. Gracze mają za zadanie znaleźć simowi pracę, zbudować i umeblować mu dom, a także dbać o zaspokojenie jego wszelakich potrzeb. Produkcja studia Maxis to doskonały sposób na relaks po ciężkim dniu w szkole lub pracy.

Gra zostanie w Waszej bibliotece na zawsze, także po 28 maja.

Z Mortal Kombat 11 zniknie blokada na poziomie 30 fps

Z Mortal Kombat 11 zniknie blokada na poziomie 30 fps

W zeszłym miesiącu na łamach naszego portalu zrecenzowaliśmy najnowszą odsłonę kultowej serii Mortal Kombat – Mortal Kombat 11. Ogółem rzecz biorąc powrót serii oceniliśmy całkiem dobrze, choć nie oznacza to, że nie udało nam się wskazać Wad produkcji – wręcz przeciwnie. Jedną z bardziej irytujących była blokada ilości klatek na sekundę na poziomie 30, która z jakiegoś dziwnego powodu występowała tylko w przypadku niektórych trybów i animacji. Pozostałe działały w 60 klatkach na sekundę. Na szczęście właśnie dowiedzieliśmy się, że deweloperzy pracują nad rozwiązaniem tego problemu.

Studio NetherRealm oficjalnie poinformowało graczy o tym, że zamierza podnieść blokadę klatek na sekundę w ograniczonych sekcjach gry z 30 do 60 fps. Obecnie, tryb Krypta, a także animacje takie jak „Fatality” czy „Fatal blow” działają jedynie w 30 klatkach. Przez to często w trakcie toczenia walk raz mamy do czynienia z 30 klatkami, a raz z 60 klatkami na sekundę. To doświadczenie jest zwyczajnie… dziwne.

Deweloperzy przekazali plany o planowanej zmianie, dzieląc się informacjami na temat najnowszego patcha. Więcej na temat podniesieniu blokady klatek mamy dowiedzieć się wkrótce.

Co ciekawe, zdążył już powstać mod, który podnosi limit klatek we wspomnianych sekcjach Mortal Kombat 11 do 60. Możecie korzystać z niego, dopóki twórcy nie wprowadzą zapowiadanych zmian. Warto wspomnieć, że wspiera on nawet monitory ultrawide. Aby go pobrać przejdźcie TUTAJ.

Mortal Kombat 11 miał swoją premierę 23 kwietnia tego roku. Gra pojawiła się na komputerach osobistych, a także konsolach Xbox One, PlayStation 4 i Nintendo Switch.

Oceny RAGE 2 są jednoznaczne

Oceny RAGE 2 są jednoznaczne

Jeśli spodziewaliście się świetnej fabuły, mamy złe wieści. Jeśli jednak chcecie się po prostu odstresować, postrzelać i eliminować przeciwników na dziesiątki wymyślnych sposobów, RAGE 2 może być grą dla Was.

Pierwsze oceny gry RAGE 2 ukazały się już w sieci i napawać powinny optymizmem wszystkie osoby wyczekujące od długich miesięcy na premierę tej zwariowanej strzelaniny. Średnia ocen na Metacritic oscyluje wokół granicy 73%. Nie jest to może średnia bardzo duża, ale recenzenci są zgodni co do najważniejszej kwestii: produkcja id Software i Avalanche Studios jest świetna, jeśli chodzi o mechanikę strzelania.

Oceny RAGE 2 określić można jako dobre. Dominują noty na poziomie 70-80% i mało który serwis zdecydował się wychylić ponad szereg. Czołowe serwisy wystawiły:

  • MMoinGame – 94%
  • Benchmark.pl – 86%
  • IGN – 80%
  • USgamer – 80%
  • Destructoid – 80%
  • The Games Machine – 80%
  • IGN Spain 80%
  • Hobby Consolas – 77%
  • Everyeye.it – 77%
  • IGN Italy – 77%
  • GameSpace – 75%
  • Worth Playing – 75%
  • Game Informer – 70%
  • Attack of the Fanboy – 70%
  • PCGamesN – 70%
  • GameSpot – 60%
  • GamesRadar+ – 60%
  • Shacknews – 50%

W testach można wyczytać powtarzające się opinie o niezwykle krótkim wątku fabularnym, który w najlepszym wypadku wystarczy na około 10 godzin. Osoby skupiające się wyłącznie na głównych zadaniach ukończą go nawet w 6 godzin. Czy to faktycznie aż tak mało jak na gry AAA? Cóż, zdarzało się, że gry w mniejszym stopniu stawiające na rozwałkę oferowały jeszcze mniej zabawy, więc… Bardziej niepokojące głosy krytyki dotyczą otwartego świata, który po kilku chwilach przestaje zachęcać do eksploracji.

Pochwały produkcja zbiera za fenomenalną i angażującą walkę. Rozgrywka jest emocjonująca, a system dodatkowych wyzwań wydłuża zabawę nawet o kolejne 20 godzin. Problem polega na tym, że zachwyty ograniczają się w zasadzie tylko do tych kilku cech produkcji.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że potencjał RAGE 2 został nieco zmarnowany. Gracze otrzymali kolejną grę, która jest co najwyżej poprawna. Pytanie brzmi: kto będzie chciał wydać 200 złotych na taki tytuł, mając do dyspozycji całą gamę dużo wyżej ocenianych gier w dużo niższej cenie?

Minecraft Classic za darmo w przeglądarce

Minecraft Classic za darmo w przeglądarce

Z okazji 10. urodzin Minecrafta kultową produkcję udostępniono właśnie za darmo, w wersji przeglądarkowej.

Jak ten czas płynie… Minęło już 10 lat od kiedy udostępniono pierwszą wersję gry Minecraft. Od tego czasu jej twórca – Markus „Notch” Persson – zdążył sprzedać założone później przez siebie studio Mohjang za 2,5 mld dolarów Microsoftowi, a następnie został niemal całkowicie zapomniany i okryty niesławą. Gigant z Redmond na szczęście rozwija Minecrafa w doskonały sposób i co jakiś czas raczy miłośników gry licznymi niespodziankami. Jedną z nich jest udostępniony właśnie za darmo Minecraft Classic!

Minecraft za darmo – w przeglądarce

Jeżeli chcielibyście zaznać odrobiny uroku Minecrafta i zobaczyć jak gra wyglądała w 2009 roku, macie teraz doskonałą okazję. Udostępniony za darmo Minecraft Classic to przeglądarkowa wersja produkcji, uproszczona do granic możliwości. W grze dostępnych są wyłącznie 32 podstawowe bloki, dające wyłącznie namiastkę tego, co oferuje najnowszy Minecraft w wersji 1.14.

Jeżeli liczycie tutaj na doświadczenia na miarę kosztującej obecnie ok. 100 złotych produkcji – zawiedziecie się. W Minecraft Classic generacja świata nie jest tak złożona jak w pełnej wersji gry, uboższe jest także sterowanie. Interfejs pozostawia sporo do życzenia, a w przeglądarkowym wariancie dzieła Markusa Perssona zachowano nawet bugi sprzed dekady.

Aby zagrać w Minecraft Classic udajcie się pod ten adres. Możecie nawet zaprosić swoich znajomych do stworzonego przez siebie świata gry i pobawić się wspólnie!

Microsoft na 17 maja zapowiedział zaprezentowanie nowej, mobilnej wersji Minecrafta. Będzie ona o tyle nietypowa, że wspierała będzie rzeczywistość rozszerzoną. W sieci opublikowano już nawet tajemniczy teaser nowej produkcji. Domyślacie się już czego możemy się spodziewać? My nie mamy pojęcia!

Borderlands 3 będzie posiadać mikrotransakcje

Borderlands 3 będzie posiadać mikrotransakcje

Niestety, wbrew naszym oczekiwaniom, w nowej odsłonie serii Borderlands – Borderlands 3 – będziemy mieli do czynienia z mikrotransakcjami. Dotychczas twórcy nie wyrażali się jasno w tym temacie, ale teraz wygląda na to, że nowa produkcja będzie trzymać się modelu poprzedników. Oznacza to, że nie zobaczymy w niej mikrotransakcji w stylu gier free-to-play, ale za to pojawią się DLC, „głowy” oraz skórki, które będziemy mogli zakupić.

„Stworzymy do Borderlands 3 świetną kampanię DLC. Jestem pewien również, że damy Wam do dyspozycji różne, fajne opcje kustomizacyjne, jak ‘głowy’ i skórki, ale nie zamierzamy wprowadzić do gry żadnych śmieciu w stylu tytułów free-to-play. Nie będzie żadnych mikrotransakcji, żadnego tego nonsensu.” powiedział CEO odpowiedzialnego z serię studia Gearbox – Randy Pitchford.

Rzecz jasne, mimo że Randy Pitchford sugeruje, że sprzedawanie kosmetycznych przedmiotów nie może być nazywane mikrotransakcjami, bezsprzecznie będziemy mieć w Borderlands 3 z mikrotransakcjami do czynienia. Wspomniane ‘głowy’ i skórki oraz inne elementy kosmetyczne, będzie można bowiem kupić w grze za rzeczywiste pieniądze, o czym powiedział dyrektor kreatywny produkcji, Paul Sage, a przecież mikropłatności to zgodnie z definicją forma opłaty pobieranej dobrowolnie od graczy w grach komputerowych.

Na szczęście, wspomniane elementy nie będą elementami pay-to-win. Poza tym, w Borderlands 3 nie pojawią się waluty mikrotransakcyjne, ani inne podobne rzeczy, do kupowania których gracze byliby zmuszani.

Warto dodać, że informację o tylko kosmetycznych mikrotransakcjach potwierdził wydawca Borderlands 3 – 2K. Można zatem spodziewać się, że boosty doświadczenia, które oferowane są wraz ze specjalnymi wydaniami gry, nie będą dostępne poza nimi, a przynajmniej mamy taką nadzieję. Tak, wydawca sprzedaje tytuł wraz z dodatkowymi wspomagaczami, podczas gdy w jednym wywiadów twórcy mówili, że wspomagacze są głupie.

Borderlands 3 zadebiutuje już 13 września tego roku. Tytuł pojawi się na konsolach Xbox One, PlayStation 4, a także komputerach osobistych, gdzie będzie dostępny ekskluzywnie w Epic Games Store.

Analitycy: 20 milionów pecetowców przerzuci się na konsole do 2022 roku

Analitycy: 20 milionów pecetowców przerzuci się na konsole do 2022 roku

Badacze z firmy Jon Peddie Research przygotowali raport budzący ogromne emocje. Zgodnie z nim, do 2022 roku ponad 20 milionów graczy korzystających z komputerów osobistych porzuci te urządzenia na rzecz konsol. Co lepsze, konsola czy komputer?

Jon Peddie, właściciel firmy analitycznej Jon Peddie Research próbuje udowodnić, że jesteśmy świadkami zmierzchu rynku komputerów osobistych dla graczy. Wraz z premierą konsol kolejnej generacji posiadacze „tanich PCtów”, definiowanych tu jako sprzęt kosztujący mniej niż 1000 dolarów (ok. 3850 złotych), mają porzucić swoje blaszaki na rzecz PlayStation 5 i Xboksa Scarlett. Dlaczego? Chodzi o gry na wyłączność oraz wyższą lepszy stosunek ceny do mocy obliczeniowej, który zagwarantować mają konsole.

Innymi argumentami za przesiadką mają być według Jon Peddie Research premiery nowych usług streamingowych, w tym Google Stadia. Problem w tym, że do ich sprawnego działania potrzebny jest naprawdę szybki Internet, którego wciąż brakuje w wielu regionach świata. Dlaczego z resztą Google Stadia miałoby wnieść jakąś rewolucję w tym zakresie, skoro niemal każda usługa tego typu okazywała się do tej pory niewypałem? Trudno powiedzieć.

Według danych udostępnianych przez serwis Statista, na komputerach osobistych gra obecnie ponad 1.26 miliarda osób. Odpływ ok. 20 milionów osób, nawet jeśli nastąpi, nie będzie raczej w znaczącym stopniu odczuwalny dla branży. Ba, prognozuje się, że do 2021 roku liczba graczy korzystających z komputerów osobistych i tak wzrośnie do poziomu ponad 1.4 miliarda.

Oczywistym jest, że z racji zainteresowania premierą nowej generacji konsol wielu graczy zechce je kupić i sprawdzić ich możliwości, ale nie wydaje się, żeby miało to oznaczać masowy exodus #pcmasterrace . Przypominamy, że to nie pierwszy raz, kiedy ktoś prognozuje kryzys na rynku komputerów dla graczy. Wcześniej komputery dla graczy miały zostać wyparte granie w chmurze oraz smartfony.

Nie wiem jakie jest Wasze stanowisko w odwiecznej „wojence” na linii posiadacze komputerów osobistych vs konsolowcy. Naszym zdaniem wszystkie platformy do gier doskonale się uzupełniają i nie ma absolutnie żadnego powodu, żeby dyskryminować osoby korzystające z którejś z nich. Dlaczego ktokolwiek miałby definitywnie rezygnować z grania na PC i przesiadać się na konsolę? Potraficie podać choć jeden powód?

Przez Apex Legends nowy Titanfall schodzi na dalszy plan

Przez Apex Legends nowy Titanfall schodzi na dalszy plan

Wszystko wskazuje na to, że w drugim sezonie w Apex Legends graczy czeka wiele ciekawych nowości, w tym nowa broń, nowa postać, Battle Pass, a także długo wyczekiwane modyfikacje mapy Królewski Kanion. Brzmi świetnie, nieprawdaż? Zdecydowanie, jednakże w oświadczeniu o zmianach czekających Apex Legends można wyczytać pewne przykre wieści. Dotyczą one przyszłego Titanfalla.

O czym dokładnie mowa? Otóż, okazuje się, że względu na nieoczekiwany sukces Apex Legends studio Respawn chce skupić się na dalszym rozwoju tego tytułu. Niestety, odbije się to na pozostałych grach studia, w tym nowej odsłonie serii Titanfall.

„Względem innych gier, nad którymi pracujemy w [studiu] Respawn, ważne jest aby zrozumieć, że zupełnie odrębne zespoły deweloperskie pracują nad Apex Legends i Star Wars Jedi: Fallen Order. Dodatkowo, aby w pełni wspierać Apex Legends, przesuwamy nasze plany dotyczące przyszłych gier z serii Titanfall. Żadni deweloperzy pracujący nad Apex Legends nie są przepisywani do pracy nad innymi tytułami tworzonymi w studiu. To samo dotyczy zespołu pracującego nad Star Wars Jedi: Fallen Order.”, czytamy w oświadczeniu.

Nietrudno zrozumieć dlaczego Respawn zdecydowało się na taki krok. Chociaż Titanfall 2 był świetną grą, sprzedał się on poniżej oczekiwań. Inaczej jest w przypadku Apex Legends, które odniosło niebywały sukces. Cóż, trzeba stwierdzić, że Respawn powinno być z tego tytułu dumne – niezależnie od tego, czy jesteście fanami battle royale, czy też nie.

Rzecz jasna, skoro de facto Titanfall 3 nie został zapowiedziany, nie można stwierdzić, z jak wielkim opóźnieniem pojawi się on na rynku. Niemniej, należy pamiętać, że CEO Respawn – Vince Zempella – powiedział w lutym, iż studio „pracuje nad większą ilością Titanfalla na późniejszy rok”, co podczas tego samego dnia CEO EA określił jako „prawdziwie kreatywne podejście do tego, czym Titanfall jest w kontekście premium”. Nie wiemy jak dla Was, ale jak dla nas użycie słowa „premium” oznacza, że najprawdopodobniej mówiono o pełnoprawnej grze przeznaczonej na komputery i konsole, a nie o mobilnym spin-offie czy czymś podobnym.