To fascynujące, jak bardzo zmieniło się podejście do World of Warcraft w ciągu ostatnich dwóch lat. Kiedyś gracze unikający raidów i podziemi Mythic+ byli obywatelami drugiej kategorii. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, zwłaszcza po premierze najnowszego dodatku – World of Warcraft: Midnight. Blizzard nie tylko utrzymał kurs obrany w The War Within, ale wręcz go zabetonował, czyniąc z najnowszego dodatku absolutne arcydzieło dla osób, które cenią swój czas i preferują samotną walkę z siłami Pustki.
Oto recenzja Midnight z mojej perspektywy – perspektywy gracza, który odpuścił pogoń za cyferkami, by po prostu cieszyć się światem gry i zanurzyć się w klimacie Quel’Thalas.
Ach tak, Blizzard nie zabiera nas w Midnight na żaden nowy kontynent, a pozwala w końcu wrócić na północne krańce Wschodnich Królestw, a to pierwsza z jego h zalet. Quel’Thalas zostało odświeżone i jest jeszcze bardziej monumentalne, choć królestwo krwawych elfów musi się teraz mierzyć z nowym wyzwaniem – inwazją zapoczątkowaną przez Xal’atath. Czuć tu zarówno historię i potęgę elfów, jak i grozę nadciągającej Pustki.
Krainy w Midnight są zaprojektowane z myślą o opowiadaniu historii samym otoczeniem. Widok Słonecznej Studni (Sunwell), wokół której niebo dosłownie pęka pod wpływem energii Voidu, zapiera dech w piersiach. Ghostlands w końcu zostało „uleczone” – no, w większości. Zul’Aman to już nie instancja a pełnoprawna kraina. Otrzymaliśmy też nowy, podziemny obszar Harandar zamieszkiwany przez Haranir, a także mroczny, eteryczny Voidstorm. Eksploruje się je z przyjemnością, zwłaszcza że latanie na szczęście jest tu odblokowane od samego początku.
Co ważne, nowe krainy wyglądają pięknie. Wysoka rozdzielczość tekstur robi robotę. Pochwalić muszę też muzykę, która jest naprawdę klimatyczna. Najbardziej klimatyczne i nostalgiczne utwory są jednak zarezerwowane dla tej części Quel’Thalas, którą może odwiedzać wyłącznie Horda. Szkoda.
Fabuła i Questy: jest nieźle, ale mogło być lepiej
Wątek fabularny nowego dodatku chyba najtrudniej ocenić obiektywnie. Myślę, że nie każdemu spodoba się kierunek obrany przez Blizzard, ale mnie on przypadł do gustu. Główna kampania obraca się oczywiście wokół prób stawiania czoła Pustce i Xal’atath, ale duże znaczenie mają też konflikty na Azeroth, także te wewnętrzne – konflikt Arathora z jego ojcem, konflikt Allerii z mieszkańcami Silvermoon, konflikt krawych elfów z Armią Światłości, konflikt krawych Elfów z Trollami Amani itp. Co ciekawe, kampania stara się pokazywać, że Światłość nie jest synonimem dobra, choć czasem robi to w dość pokraczny sposób.
Myślę jednak, że zadania poboczne są w najnowszym dodatku ciekawsze niż główna kampania. Dlaczego? Dlatego, że pozwalają lepiej poznać mieszkańców Wschodnich Królestw, a także historię miejsca znanego dziś jako Voidstorm czy Harandaru. Wprowadzają też naprawdę interesujące nowe postaci, takie jak Tul’amar czy Taemin.
Wśród zadań nadal nie brakuje typowych dla WoWa questów typu zabij x mobów, ale na szczęście są one przeplatane innymi formami. To powiedziawszy, chciałoby się, żeby Blizzard w końcu podszedł do sprawy jeszcze kreatywniej.
System Prey i inne nowości
Porozmawiajmy teraz o nowych systemach wprowadzonych w Midnight. Chyba najważniejszym jest system Prey. Na czym on polega? W skrócie wybieracie elitarny cel, na który chcecie polować w otwartym świecie, a potem na niego polujecie, mierząc się z nim w starciach o trzech poziomach trudności. Trzeba przy tym uważać, żeby samemu nie zostać upolowanym. To oczywiście okazja do zdobycia specjalnych nagród, w tym lepszych przedmiotów i elementów kosmetycznych. Nieco urozmaica on rozgrywkę, ale fajne jest to, że to aktywność zupełnie opcjonalna – jeśli nam się znudzi, nie musimy się w nią więcej zagłębiać.
W grze obowiązują także inne specjalne wydarzenia. Co tydzień możemy jak zwykle pokonywać „world bossów”, wykonywać kolejne world questy i nie tylko. Każda kraina ma też unikalny dla siebie event, choć muszę przyznać, że nie każdy przypadł mi do gustu. Stormarion Assault odbywający się w Voidstorm jest niebywale… nudny. Unikam go jak ognia. Polega na bezmyślnym odpieraniu fal wrogów przez 15 minut. Uhh.
Muszę też niestety zauważyć, że część eventów powoduje w grze ogromne lagi. Jeśli też grasz w Midnight i zastanawiasz się, skąd w grze takie opóźnienie, to odpowiadam: w krainie, w której jesteś odbywa się event pod nazwą Abundant Harvest i akurat wykonuje go raidowa grupa graczy. Jeśli chcesz uniknąć tych lagów, przenieś się do innej krainy. Nie stoi za nimi Twój Internet.
Moja ulubiona część dodatku (poza questami) – Delves
Pamiętacie Delvy (Delves, nawet nie wiem jak to tłumaczyć na polski)? To instancje, które można pokonywać w grupie do 5 graczy, albo solo – i za to je lubię, bo mimo że WoW jest grą multiplayer, to użeranie się w niej z innymi ludźmi bywa męczące. Delvy pozwalają progresować w grze w spokoju, bez presji, zwłaszcza że niezależnie od ich poziomu, nie goni nas w nich żaden licznik.
Nowy zestaw tych instancji jest bardzo zróżnicowany i co ważne – to już nie tylko jaskinie, ale też bardzo otwarte przestrzenie. Naszym towarzyszem nie jest już Brann Bronzebeard, a Valeera Sanguinar, która dla mnie jest znacznie ciekawszą postacią. Oczywiście każdy z Delve’ów ma kilka rotujących wersji, które dodatkowo urozmaicają rozgrywkę. Aha, jeśli lubicie grać wieloma altami, to wspomnę, że w Delvach możecie zdobywać gear dla aktualnego bohatera, a przy okazji też dla tych pozostałych, potrzebujących innego typu uzbrojenia.
Przy okazji dodam, że w Midnight system Warband osiągnął swoją ostateczną formę. Prawie wszystko jest teraz współdzielone między postaciami na koncie. Reputacja, waluty, bank, a nawet postępy w niektórych questach. Blizzard w końcu zrozumiał, że jeśli chcę zagrać Altem, to chcę się bawić nowymi umiejętnościami, a nie powtarzać przez 20 godzin te same czynności, by odblokować dostęp do nowych funkcji dodatku.
A jak oceniam nowe podziemia i raidy? Po po opinie o raidach odsyłam Was do innych graczy. Ja ledwie je musnęłam. Podobnie jest w przypadku podziemi, choć w nim spędziłam nieco więcej czasu. Na pewno chciałabym, by moby rozmieszczone między bossami miały zdecydowanie mniej życia, bo są zbyt czasochłonne. Poza tym niektóre podziemia mają zbyt wiele nietypowych mechanik. To, jak ocenicie Wasz czas spędzony w Dungeonach będzie jednak w dużej mierze zależał od tego, na jakich graczy traficie w swojej drużynie.
Werdykt: Czy warto wrócić?
Słuchajcie, na to pytanie trudno odpowiedzieć. World of Warcraft: Midnight na pewno nie jest dla każdego i najlepiej jeśli sami spróbujecie w nim swoich sił, by się o tym przekonać. Ja się jednak bawię w nim dobrze, a przynajmniej na razie. Dobra wiadomość jest taka, że oferuje on coś (prawie dla każdego) – nowe zadania dla miłośników warstwy fabularnych, Delvy dla tych, którzy lubią solowe aktywności, a także nowe podziemia i raidy dla miłośników progresji i cyferek.
I casualowy, i hardkorowy gracz się tu odnajdzie. Blizzard w końcu zrozumiał, że ich baza graczy się zestarzała. Nie każdy ma już czas na pięciogodzinne raidy trzy razy w tygodniu. To powiedziawszy, sporo rzeczy można by tu poprawić, na czele z cotygodniowymi eventami i lagami.
Rok 2026 zapowiada się jako przełomowy moment dla wszystkich miłośników mrocznego fantasy i kultowej serii Diablo. Po miesiącach spekulacji, Blizzard Entertainment przygotowuje się do domknięcia epickiej sagi o nienawiści, którą sami twórcy określają mianem „The Age of Hatred”. Rozszerzenie zatytułowane Lord of Hatred nie jest jedynie zwykłym dodatkiem; to fundamentalna przebudowa gry, która ma na celu przywrócenie Sanktuarium jego mrocznej chwały i zaspokojenie oczekiwań najbardziej wymagających weteranów.
Stawka w nadchodzącej kampanii jeszcze nigdy nie była tak wysoka. Gracze staną oko w oko z samym Mefistem, a jedyną nadzieją na ratunek okaże się sojusz, który jeszcze niedawno wydawał się niemożliwy. Przedstawiamy kompletne zestawienie informacji, które pozwolą Wam przygotować się na nadchodzące starcie z Najwyższym Złem.
Oficjalna data światowej premiery Diablo IV: Lord of Hatred została wyznaczona na 28 kwietnia 2026 roku. Blizzard zdecydował się na jednoczesny debiut na wszystkich wiodących platformach, co jest doskonałą wiadomością dla zróżnicowanej społeczności graczy.
Tego samego dnia do walki z hordami demonów ruszą posiadacze komputerów osobistych z systemem Windows oraz użytkownicy konsol PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One oraz Xbox Series X i S. Deweloperzy zapewniają, że dołożyli wszelkich starań, aby optymalizacja na każdej z tych platform pozwalała na płynną rozgrywkę nawet podczas najbardziej intensywnych bitew na nowym, wymagającym obszarze.
Fabuła: Szokujący powrót Lilith i desperacki sojusz
Główna oś fabularna w Lord of Hatred rozpoczyna się niemal bezpośrednio po dramatycznym finale rozszerzenia Vessel of Hatred. Mefisto, Pan Nienawiści, coraz śmielej realizuje swój okrutny plan, dążąc do dotarcia do mitycznych Sadzawek Stworzenia (Pools of Creation). Jego celem jest skąpanie całego Sanktuarium w wiecznej nienawiści, co doprowadziłoby do całkowitej zagłady ludzkości i tryumfu Piekła.
Największym i najbardziej zaskakującym zwrotem akcji jest jednak powrót Lilith, Matki Sanktuarium, o której myśleliśmy, że odeszła na zawsze. W obliczu potęgi Mefista, która zagraża istnieniu zarówno ludzi, jak i demonów, nasz bohater zostaje zmuszony do zawarcia z nią niebezpiecznego i toksycznego sojuszu.
Partnerstwo to opiera się wyłącznie na rozpaczliwej konieczności przetrwania, a nie na zaufaniu, co z pewnością doprowadzi do wielu napiętych i nieprzewidywalnych momentów w kampanii. Okazuje się, że Lilith miała rację co do nadciągającego zagrożenia, a my musimy zaryzykować wszystko, by wspólnie powstrzymać jej ojca przed zniszczeniem świata.
Nowa kraina: Egzotyczny archipelag Wysp Skovos
Dodatek zabierze nas w zupełnie nowy, dotąd niedostępny rejon Sanktuarium – na tajemnicze Wyspy Skovos. Jest to miejsce o ogromnym znaczeniu dla mitologii uniwersum, będące niegdyś domem dla Lilith i archanioła Inariusa. Obecnie terytorium to funkcjonuje jako matriarchat rządzony twardą ręką przez Królową Amazonek oraz tajemniczą Wyrocznię.
Archipelag Skovos zachwyca różnorodnością krajobrazów, które będziemy przemierzać podczas kampanii. Odwiedzimy spalone słońcem wulkaniczne wybrzeża, gęste i mroczne lasy deszczowe, w których nieustannie szaleją burze, oraz upiorne, na wpół zatopione ruiny starożytnych miast.
Eksploracja tych terenów będzie wiązała się z walką z zupełnie nowymi rodzajami przeciwników. Na graczy czekają morskie koszmary wyłaniające się z głębin oraz fanatyczni, zdeprawowani kultyści służący woli Mefista. Wyspy te pierwotnie planowano wprowadzić już w Diablo 3, jednak dopiero teraz gracze otrzymają szansę na ich pełne odkrycie.
Nowe klasy postaci: Paladyn i Czarnoksiężnik
Blizzard zaskoczył społeczność, ogłaszając, że dodatek wprowadzi nie jedną, lecz aż dwie grywalne klasy postaci. Pierwszą z nich jest Paladyn – absolutny faworyt fanów, o którego proszono od momentu zapowiedzi czwartej części gry. To ciężkozbrojny obrońca wiary, który w walce posługuje się młotami, tarczami oraz niszczycielską mocą Świętego Światła.
Paladyn oferuje satysfakcjonującą rozgrywkę opartą na potężnych atakach w zwarciu oraz aurach wspomagających sojuszników. Co ważne, klasa ta jest dostępna jako bonus dla osób decydujących się na przedsprzedaż dodatku, co pozwala na jej rozwijanie jeszcze przed oficjalną premierą rozszerzenia.
Drugą nowością jest Czarnoksiężnik (Warlock), mistrz zakazanej wiedzy i mrocznych sztuk magicznych. Są to postacie potrafiące naginać demony do swojej woli i wykorzystywać potęgę samego Piekła przeciwko swoim wrogom. Warlock zadebiutuje oficjalnie w dniu premiery dodatku, oferując unikalne mechaniki przywoływania sług oraz destrukcyjne czary dystansowe.
Zmiany w rozgrywce: Itemizacja i Kostka Horadrimów
Lord of Hatred przynosi najbardziej fundamentalne zmiany w mechanice rozgrywki od czasu debiutu gry. Deweloperzy wzięli pod uwagę krytykę fanów i całkowicie przebudowali system przedmiotów (itemizację), aby oferował on większą głębię i sensowny rozwój postaci w późniejszych etapach gry.
Wraz z dodatkiem na serwery trafi bezpłatna aktualizacja, która znacząco zmodyfikuje drzewka talentów dla wszystkich klas, wprowadzając dziesiątki nowych wariantów biegłości. Maksymalny poziom doświadczenia zostanie zwiększony, co otworzy drogę do zdobywania jeszcze potężniejszego ekwipunku.
Do gry powraca również legendarny artefakt – Kostka Horadrimów. Zaoferuje ona graczom zupełnie nowe możliwości w zakresie rzemiosła i modyfikacji zdobytego sprzętu, co ma kluczowe znaczenie dla optymalizacji buildów. Dodatkowo wprowadzono wyczekiwany Filtr Łupów (Loot Filter), który pozwoli nam automatycznie namierzać tylko te przedmioty, których realnie potrzebujemy.
Nowym elementem wyposażenia będą Talizmany, które pozwolą na stałe aktywowanie potężnych premii po skompletowaniu określonych zestawów pancerza. Wszystkie te zmiany mają sprawić, że poszukiwanie „tego jedynego” przedmiotu będzie znacznie bardziej ekscytujące niż dotychczas.
Endgame i nowe aktywności
Faza gry końcowej doczekała się solidnej rewizji, której celem jest uniknięcie monotonii. Najważniejszą nowością w tym segmencie są Plany Wojenne (War Plans). Jest to system pozwalający graczom na niemal nieograniczoną personalizację ścieżki postępów, w której sami wybieramy rodzaj aktywności, ich modyfikatory oraz trudność, by maksymalizować szanse na konkretne nagrody.
Dla osób chcących przetestować siłę swoich buildów przygotowano tryb Echoing Hatred, oferujący ekstremalne wyzwania bojowe. Z kolei fani luźniejszej rozrywki ucieszą się z wprowadzenia mechaniki łowienia ryb, dostępnej na wybrzeżach Sanktuarium. To ciekawy sposób na chwilę wytchnienia i kolekcjonowanie unikalnych trofeów między kolejnymi wyprawami do lochów.
Przedsprzedaż, ceny i edycje dodatku
Dodatek Lord of Hatred jest już dostępny w przedsprzedaży w trzech wariantach: Standard, Deluxe oraz Ultimate. Każda z edycji oferuje inne korzyści, jednak wspólnym elementem jest nielimitowany dostęp do klasy Paladyna, którym można grać już teraz.
Oto co można zyskać, decydując się na zakup przed premierą:
Edycja Standard: Gwarantuje dostęp do klasy Paladyna oraz dodatkową zakładkę w skrytce na przedmioty.
Edycja Deluxe: Zawiera wszystkie bonusy ze Standardu, a dodatkowo unikalne zestawy pancerza dla Paladyna i Czarnoksiężnika oraz dwa dodatkowe miejsca na postacie.
Edycja Ultimate: Najbogatszy pakiet, który oprócz powyższych bonusów zawiera ekskluzywnego wierzchowca o nazwie Skartaran Basilisk oraz specjalne elementy ozdobne inspirowane światem World of Warcraft.
Diablo IV: Lord of Hatred zapowiada się na ostateczne odkupienie serii, łącząc mroczny klimat klasyków z nowoczesnymi rozwiązaniami, o które fani prosili od lat. Czy jesteście gotowi, by stanąć ramię w ramię z Lilith przeciwko Panu Nienawiści?
Czasem domowy budżet potrzebuje chwili wytchnienia, a chęć na wieczorny relaks z grami wcale nie maleje. Dobra wiadomość jest taka, że w marcu 2026 roku rynek gier darmowych i tych free-to-play obfituje w świetne tytuły, które potrafią wciągnąć na dziesiątki, a nawet setki godzin – i to bez wydawania ani grosza.
Oto zestawienie najciekawszych darmowych propozycji, które ratują sytuację, gdy portfel musi odpocząć. Oczywiście podejrzewam, że takie tytuły jak League of Legends, Fortnite czy Counter-Strike 2 doskonale znacie i dlatego skupiłam się tu na innych produkcjach.
Był Overwatch 2, znowu jest Overwatch. Ta gra przeszła na przestrzeni lat wiele zmian, ale uwierzcie mi – w Overwatcha nigdy nie grało się lepiej. Jeszcze większa baza dostępnych postaci, dynamiczna i satysfakcjonująca rozgrywka, możliwość zdobycia skrzynek z przedmiotami za darmo. Nie można też zapominać o tym, jak wiele trybów rozgrywki mamy tu do dyspozycji – krótką grę dla tych ograniczonych czasowo, rozgrywkę kompetytywną dla miłośników rywalizacji i co najważniejsze – Stadium, który pozwala w ciekawy sposób ulepszać postaci. Choć system mikropłatności pozwala na zakup elementów kosmetycznych, sama esencja rozgrywki jest w pełni darmowa, sprawiedliwa i dostarcza niesamowitych emocji na długie wieczory pełne sportowej rywalizacji. I tak, uważam, że Overwatch jest znacznie lepiej dopracowany niż Marvel Rivals.
The Sims 4
Wiele osób o tym zapomina, ale tak podstawowowa wersja The Sims 4 jest darmowa. To absolutny ewenement, że gra o tak gigantycznym zasięgu i możliwościach przeszła na model free-to-play, dając nam bezpłatny dostęp do tego niesamowitego, wirtualnego świata. Kiedy portfel domaga się litości, a my odczuwamy ogromną potrzebę ucieczki od codziennych, szarych obowiązków, to właśnie ten symulator życia sprawdza się po prostu najlepiej. Zamiast przejmować się rachunkami w prawdziwym życiu, możecie spędzić długie, relaksujące godziny na budowaniu wymarzonej willi dla swoich wirtualnych podopiecznych. Kreator postaci to potężne narzędzie, w którym bez problemu stworzycie kogo tylko zapragniecie – od idealnych wersji samych siebie, po przedziwne istoty o skrajnych cechach charakteru. Podstawka oferuje naprawdę mnóstwo świetnej zawartości na start: możecie rozwijać karierę, budować skomplikowane relacje międzyludzkie, organizować szalone imprezy czy po prostu obserwować, jak wasi Simowie radzą sobie z prozą życia.
Once Human
Jeśli czujecie przesyt standardowymi grami survivalowymi, w których po prostu rąbiecie drewno i bronicie się przed zombie, Once Human to produkcja, która zdecydowanie odświeży wasze spojrzenie na ten gatunek. To niesamowicie wciągające, postapokaliptyczne MMO wrzuca nas do świata, który został całkowicie skażony przez tajemniczą, kosmiczną siłę zwaną Gwiezdnym Pyłem. Zamiast sztampowych umarlaków, na naszej drodze stają tu przerażające, zmutowane bestie przypominające najgorsze koszmary z powieści grozy. Gra robi gigantyczne wrażenie swoim rozmachem i fenomenalnym, niezwykle swobodnym systemem budowania bazy, który pozwala na wznoszenie imponujących konstrukcji niemal w każdym miejscu na mapie. Zbieranie surowców, tworzenie potężnego uzbrojenia i dbanie o potrzeby naszej postaci niesamowicie angażuje, a eksploracja tego mrocznego, pełnego zagadek świata to czysta przyjemność. Co ważne, możecie w to grać całkowicie samotnie, powoli odkrywając fabułę, lub połączyć siły z innymi graczami, by wspólnie rzucić wyzwanie gigantycznym bossom. I pomyśleć, że tak ogromna, dopracowana produkcja z tak piękną oprawą graficzną jest w całości dostępna za darmo!
Vampire’s Fall 2
Dla wszystkich fanów gęstego, mrocznego klimatu i klasycznych gier RPG z rzutu izometrycznego mam fantastyczną wiadomość – Vampire’s Fall 2 to darmowa perełka, obok której po prostu nie można przejść obojętnie. Jako długo wyczekiwana kontynuacja, gra od razu rzuca nas w sam środek bezlitosnego świata dark fantasy, w którym jako nowo narodzony wampir musimy przetrwać i wywalczyć sobie odpowiednią pozycję. Największe wrażenie robi tu niezwykle płynna eksploracja rozległego, mrocznego świata, która odbywa się bez żadnych irytujących ekranów ładowania podczas przechodzenia do walki. Same starcia zostały zrealizowane w fantastycznym, staroszkolnym systemie turowym. Wymaga to od nas nieustannego kombinowania, taktycznego myślenia oraz umiejętnego żonglowania wampirycznymi zdolnościami, cenną maną i punktami życia. Twórcy przygotowali mnóstwo angażujących zadań pobocznych, a mroczna intryga napędzająca wątek główny potrafi przykuć do monitora na wiele długich wieczorów. To jeden z tych rzadkich przypadków darmowej gry, w której w ogóle nie czuć nachalnych mikropłatności, a sama rozgrywka broni się świetną, niesamowicie wciągającą mechaniką od samego początku.
Snowbot
Czasem mam takie dni, kiedy nie mam najmniejszej ochoty na głośne strzelanki czy skomplikowane gry RPG z setkami statystyk. Wtedy szukam czegoś wyciszającego i dokładnie czymś takim jest uroczy Snowbot. Ta niewielka, niezależna przygodówka to istny dowód na to, że w darmowych grach wciąż drzemie ogromna, artystyczna dusza. Przejmujemy tu kontrolę nad przeuroczym, dwukołowym robotem, który z jakiegoś powodu zagubił się pośrodku wielkiego, zjawiskowo zaśnieżonego pustkowia. Rozgrywka opiera się przede wszystkim na bardzo spokojnej eksploracji oraz sprytnym rozwiązywaniu zagadek środowiskowych przy użyciu specjalnego promienia grawitacyjnego, którym nasz blaszany bohater przenosi różne obiekty. Gra ma niesamowicie melancholijny, wręcz odprężający zimowy klimat, który w połączeniu ze świetną, nastrojową ścieżką dźwiękową i minimalistyczną oprawą graficzną, działa na nerwy lepiej niż niejedna sesja medytacji. To stosunkowo krótka produkcja, idealna na jeden czy dwa luźniejsze wieczory, ale gwarantuję wam, że pozostawi po sobie bardzo przyjemne, ciepłe wspomnienia. Świetna, darmowa odskocznia od głośnych, rynkowych gigantów.
Dark and Darker
Zestawienie zamykam tytułem, który zdecydowanie nie należy do gier relaksujących, ale za to dostarcza takich emocji, że trudno o nich zapomnieć. Dark and Darker to bezlitosna hybryda, łącząca w sobie najlepsze cechy gatunku extraction shooter oraz mrocznego, klasycznego dungeon crawlera. To darmowe wyzwanie wyłącznie dla graczy o naprawdę mocnych nerwach. Koncept jest genialny w swojej prostocie: wybieramy jedną z dostępnych klas (takich jak mag, łotrzyk, wojownik czy kleryk), a następnie zanurzamy się w mroczne, niemal całkowicie pozbawione światła lochy, by wynieść z nich jak najwięcej cennych skarbów. Problem polega na tym, że w podziemiach roi się nie tylko od śmiertelnie groźnych pułapek i potworów, ale także od innych graczy, którzy bez mrugnięcia okiem wbiją nam nóż w plecy, by przejąć nasze łupy. Adrenalina skacze tu do granic możliwości, zwłaszcza gdy z pełnym plecakiem szukamy desperacko uciekającego portalu ewakuacyjnego. Każda śmierć boli, bo tracimy wszystko, co udało nam się zdobyć, ale satysfakcja z udanej ucieczki jest po prostu nie do opisania. Warto dać tej grze szansę, bo potrafi wciągnąć jak prawdziwe ruchome piaski.
Marzec 2026 zapowiada się na jeden z tych miesięcy, w których doba będzie się wydawać za krótka. Na horyzoncie jest wiele interesujących gier. Czekają nas wielkie powroty do kultowych uniwersów, długo wyczekiwane kontynuacje niezależnych hitów oraz wysokobudżetowe produkcje, które obiecują przesunąć granice oprawy graficznej. Przekonajcie się sami!
World of Warcraft: Midnight [PC]
Gatunek: MMO RPG
Data premiery: 2 marca 2026
To nie jest zwykły dodatek – to drugi rozdział ambitnej trylogii The Worldsoul Saga. W Midnight Blizzard zabiera nas z powrotem do Quel’Thalas, ojczyzny Krwawych Elfów. Tym razem jednak kraina ta nie lśni złotem; siły Pustki (The Void) rozpoczęły inwazję, by zgasić Słoneczną Studnię i pogrążyć Azeroth w wiecznym mroku. Gracze będą musieli zjednoczyć rozproszone plemiona elfów i stanąć do walki z kosmicznym horrorem. Spodziewajcie się ogromnych zmian w starych strefach świata oraz nowych mechanik związanych z mocami Pustki.
Scott Pilgrim EX [PC, PS4, PS5, XSX, NS, NS2]
Gatunek: chodzona bijatyka
Data premiery: 3 marca
Dla fanów komiksów Bryana Lee O’Malleya to pozycja obowiązkowa. Edycja EX to coś więcej niż remaster – to celebracja marki. Oprócz kultowej ścieżki dźwiękowej od Anamanaguchi i pixelartowej grafiki, gra oferuje nowe postacie grywalne (w tym długo wyczekiwane cameo z animacji Netflixa) oraz tryb „World Tour”, pozwalający na wspólną zabawę online z pełnym systemem progresji. Walka jest szybka, chaotyczna i niesamowicie satysfakcjonująca.
Esoteric Ebb [PC]
Gatunek: RPG
Data premiery: 3 marca
Jeśli kochasz Disco Elysium, ale brakuje Ci w nim rzutów kostką z D&D, to gra dla Ciebie. Wcielasz się w urzędnika państwowego w surrealistycznym mieście, w którym magia jest równie powszechna co korupcja. Twoim zadaniem jest rozwiązanie zagadki spisku politycznego tuż przed przełomowymi wyborami. Gra korzysta z mechaniki 5. edycji Dungeons & Dragons, ale interpretuje ją w sposób niezwykle świeży i dziwny. Każdy dialog może zakończyć się sukcesem lub spektakularną porażką, która tylko pcha historię w nowym, nieoczekiwanym kierunku.
Never Grave: The Witch and The Curse [PC, PS4, PS5, XSX, NS, NS2]
Gatunek: platformówka
Data premiery: 4/5 marca
Produkcja, która przyciąga wzrok stylem zbliżonym do Hollow Knight, ale dodaje unikalny twist: mechanikę opętywania przeciwników za pomocą magicznego kapelusza. Możesz przejmować ciała wrogów i wykorzystywać ich specyficzne zdolności do eksploracji. Gra oferuje tryb kooperacji dla 4 osób, co w tym gatunku jest rzadkością.
Dysplaced [PC]
Gatunek: survival, gra akcji [PC]
Data premiery: 5 marca (Wczesny Dostęp)
Mroczna gra o przetrwaniu z widokiem izometrycznym. Trafiasz do tajemniczej, wrogiej krainy i musisz zbudować swój nowy dom od zera. Kluczem do sukcesu jest nie tylko zbieranie surowców, ale też opanowanie zaawansowanego systemu walki i magii, aby odpierać nocne ataki przedziwnych stworzeń.
Kromlech [PC]
Gatunek: przygodówka
Data premiery: 5 marca (Wczesny Dostęp)
Brutalny i stylowy slasher 2.5D osadzony w świecie inspirowanym mitologią celtycką i epoką żelaza. Gra wyróżnia się surowym, „brudnym” stylem graficznym i wymagającym systemem walki, w którym każdy cios ma swoją wagę. Eksploracja świata pełnego megalitycznych budowli łączy się tu z ciężką, gęstą atmosferą.
Marathon [PC, PS5, XSX]
Gatunek: strzelanka
Data premiery: 5 marca
Bungie wraca do korzeni, ale w nowoczesnym wydaniu. Marathon to nie kampania single-player, a nastawiony na rywalizację extraction shooter sci-fi. Jako cybernetyczni najemnicy zwani Runnerami, gracze lądują na opuszczonej kolonii na Tau Ceti IV. Celem jest zdobycie cennych artefaktów i ewakuacja, zanim zrobią to inni (lub zanim zabiją nas systemy obronne planety). Gra wyróżnia się niesamowitym stylem graficznym – neonowe barwy mieszają się tu z surowym, futurystycznym designem.
Slay the Spire 2 [PC]
Gatunek: karcianka
Data premiery: 5 marca (Wczesny Dostęp)
Król gatunku powraca. Slay the Spire 2 zostało stworzone od podstaw na nowym silniku, co pozwoliło twórcom na wprowadzenie mechanik, które w „jedynce” były niemożliwe. Nowa klasa postaci – Necrobinder – operuje armią szkieletów, co całkowicie zmienia dynamikę starć. Twórcy obiecują nowe rodzaje przeciwników, potężne artefakty i jeszcze więcej synergii między kartami, które pozwolą tworzyć „zepsute”, absurdalnie mocne talie.
Peregrino [PC]
Gatunek: survival horror
Data premiery: 6 marca
Gęsty, niepokojący horror inspirowany brazylijskimi legendami. Gra stawia na psychologiczny lęk i zarządzanie bardzo ograniczonymi zasobami. Jako zagubiony podróżnik musisz przetrwać w lesie, który zmienia się pod wpływem Twoich działań, unikając istot, których często nie da się pokonać tradycyjną bronią.
1348 Ex Voto [PC, PS5, XSX]
Gatunek: przygodowa gra akcji
Data premiery: 12 marca
To nie jest tylko „przygodówka o dżumie”. To ambitna, trzecioosobowa gra akcji osadzona w średniowiecznej Italii. Wcielasz się w Aetę, młodą rycerkę, która wyrusza na krwawą misję ratunkową, by odnaleźć swoją przyjaciółkę Biancę. Kluczem jest tu system walki, opracowany na podstawie faktycznych europejskich technik.
DarkSwitch [PC]
Gatunek: city builder
Data premiery: 12 marca
To unikalne połączenie city buildera z elementami tower defense. Nie budujesz zwykłego miasta na ziemi, lecz osadę w konarach gigantycznego drzewa. Twoim największym wrogiem jest zabójcza Mgła, która nocą przynosi potwory. Musisz zarządzać Solium (specjalnym surowcem), aby zasilać wieże obronne i oświetlać pionowe ulice swojej metropolii.
GreedFall: The Dying World [PC, PS5, XSX]
Gatunek: RPG
Data premiery: 12 marca
Choć to prequel, gra wprowadza ogromne zmiany w formule. Tym razem nie jesteś kolonizatorem, lecz rodowitym mieszkańcem Teer Fradee, który zostaje uprowadzony do Starego Świata – kontynentu Gacane. Świat ten umiera z powodu plag i wojen politycznych. Gra oferuje znacznie bardziej taktyczny system walki (z aktywną pauzą) niż część pierwsza oraz kładzie jeszcze większy nacisk na relacje z towarzyszami i wpływ naszych decyzji na losy całych narodów.
Solasta II [PC]
Gatunek: RPG
Data premiery: 12 marca (Wczesny Dostęp)
Druga część gry uznawanej za jedną z najlepszych adaptacji zasad D&D 5. edycji. Twórcy skupili się na poprawie oprawy graficznej i jeszcze większym wykorzystaniu pionowości terenu podczas walki. Nowa kampania ma być bardziej nieliniowa, a system relacji między członkami drużyny – bardziej naturalny.
Crimson Desert [PC, PS5, XSX]
Gatunek: gra akcji
Data premiery: 19 marca
Prawdopodobnie najbardziej imponująca graficznie gra 2026 roku. Jako Kliff, lider grupy najemników, przemierzamy brutalny świat Pywel. Gra łączy w sobie swobodę eksploracji znaną z Wiedźmina 3 z widowiskowym systemem walki, który przypomina połączenie Dragon’s Dogma z filmami o gladiatorach. Możesz wspinać się na ogromne stwory, niszczyć budynki i brać udział w bitwach na wielką skalę. To epopeja o honorze, zdradzie i przetrwaniu w świecie, gdzie zima nie wybacza błędów.
Life is Strange: Reunion [PC, PS5, XSX]
Gatunek: przygodówka
Data premiery: 26 marca
Twórcy Life is Strange postanowili na nowo przyciągnąć nas do serii, uderzając w najczulsze struny nostalgii. Nie tylko znowu zagramy jako Max (która nadal dysponuje nadnaturalnymi mocami), ale też znowu zobaczymy Chloe. Wszystko to w otoczcie zbliżającej się katastrofy, wizjami której pierwsza bohaterka jest dręczona.
To wielki wstrząs dla miłośników gatunku MMORPG. Projekt, który od kilku lat rysował się na coś godnego wyczekiwania, ostatecznie upadł w katastrofalnym stylu. Choć przez lata Steven Sharif (twórca gry) zapewniał o pełnej niezależności finansowej, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te obietnice zaledwie dwa miesiące po debiucie we wczesnym dostępie na Steam. Ale jak do tego doszło? Wyjaśniamy.
Sytuacja rozwinęła się w błyskawicznym tempie na przełomie stycznia i lutego 2026 roku:
Grudzień 2025: Gra zadebiutowała we Wczesnym Dostępie na Steam. Mimo ogromnego zainteresowania (ponad 300 tysięcy sprzedanych kopii), gracze skarżyli się na fatalną optymalizację, błędy i plagę botów.
31 stycznia 2026: Bomba wybucha. Steven Sharif, założyciel i dyrektor kreatywny, ogłosił swoje odejście z Intrepid Studios. Jako powód podał „konflikt etyczny” z zarządem i inwestorami.
1-2 lutego 2026: Do sieci trafiły informacje o masowych zwolnieniach. Według doniesień pracę straciło ponad 250 osób – niemal cały zespół. Co gorsza, pracownicy poinformowali, że nie otrzymali ostatnich wypłat ani odpraw.
2 lutego 2026: Steam wycofał grę ze sprzedaży. Karta produktu wciąż istnieje, ale przycisk zakupu został zablokowany.
2. Przyczyny katastrofy: Pieniądze i kłamstwa
Dlaczego tak ambitny projekt „wybuchł” od środka? Głównym powodem wydaje się utrata płynności finansowej, która była ukrywana przed opinią publiczną:
Długi u dostawców: Wyszło na jaw, że studio zalegało z płatnościami m.in. dla dostawcy usług chmurowych (pozew na 850 tysięcy dolarów) oraz zewnętrznym grafikom.
Mit „niezależności”: Sharif przez lata twierdził, że jest jedynym właścicielem i sam finansuje grę Przez niemal dekadę był to fundament marketingu Ashes of Creation. Sharif wielokrotnie podkreślał w wywiadach i streamach, że „nie ma inwestorów, którym musiałby podlegać”. Po rezygnacji Sharifa wyszło jednak na jaw, że kluczową rolę w finansowaniu odgrywali zewnętrzni gracze. Najgłośniejszym nazwiskiem jest Robert Dawson, który według doniesień zainwestował w projekt 80 mln dolarów. Dodatkowo inwestor Jason Caramanis publicznie oskarżył Sharifa o oszustwa finansowe, twierdząc, że sam stracił na projekcie 12,5 mln dolarów.
Zbyt szeroki zakres prac: Próba stworzenia „gry idealnej” z nieskończoną liczbą systemów (węzły, oblężenia, gospodarka) sprawiła, że po 9 latach produkcji gra wciąż była w powijakach pod względem stabilności.
3. Steven Sharif pod lupą: Zarzuty o oszustwo i „sabotaż”
Jak już wspomniałam, jeden z głównych inwestorów, Jason Caramanis, publicznie oskarżył Sharifa o wieloletnie nadużycia finansowe. Caramanis twierdzi, że Sharif w rzeczywistości nie zainwestował własnych środków w rozwój gry. Ujawnione księgi rachunkowe sugerują, że budżet opierał się na funduszach zewnętrznych oraz wpłatach od graczy.
Tuż przed ogłoszeniem rezygnacji, w styczniu 2026 roku, Sharif miał podjąć działania, które inwestorzy nazywają celowym sabotażem. Według zarzutów, Sharif nakazał bankowi przekierowanie wpływów ze sprzedaży gry na Steam (ok. 3,7 mln dolarów) na spłatę osobistego kredytu pod zastaw jego domu. Dzięki temu „uwolnił” własny majątek kosztem wypłat dla pracowników. To właśnie to działanie miało być bezpośrednią przyczyną braku pensji dla ponad 200 deweloperów w lutym.
Wielu graczy przypomina teraz przeszłość Sharifa w firmach działających na zasadzie MLM i piramid finansowych (np. XanGo). Krytycy twierdzą, że model sprzedaży bazujący na „paczkach założycielskich” (Founder’s Packs) za tysiące dolarów był od początku zaprojektowany jako wyrafinowany mechanizm wyciągania pieniędzy, a nie realne wsparcie produkcji.
Steven Sharif odpiera te zarzuty, przedstawiając siebie jako ofiarę chciwego Zarządu. Twierdzi, że zrezygnował w proteście przeciwko decyzjom inwestorów, którzy chcieli wprowadzić drastyczne mikropłatności i zwolnić 70% załogi. Utrzymuje, że pozwy (np. od SADA Systems na 850 tys. dolarów) to jedynie „spory kontraktowe”, a nie dowód na bankructwo.
4. Co z graczami i ich pieniędzmi?
Obecnie dla osób, które zainwestowały w projekt, sytuacja wygląda dramatycznie:
Serwery: Na ten moment serwery Alpha 2 wciąż działają, ale nikt ich nie konserwuje. Bez aktywnego zespołu deweloperskiego ich wyłączenie jest kwestią czasu.
Zwroty pieniędzy: Valve wszczęło dochodzenie w sprawie gry. Użytkownicy masowo ubiegają się o zwroty środków, powołując się na fakt, że produkt „umarł” niemal natychmiast po premierze.
Obietnica Kickstatera: Sharif obiecał kiedyś, że jeśli gra nie powstanie, odda pieniądze z własnej kieszeni. Dziś te słowa są mu wytykane przez tysiące wściekłych fundatorów.
Podsumowanie
Jedno jest pewne: sprawa Ashes of Creation jeszcze się nie zakończyła, mimo że sama gra zaliczyła potężny upadek. Byli pracownicy złożyli pozwy o brak wypłat i nagłe zwolnienie. Nieoficjalnie mówi się też o tym, że sytuacją zainteresowały się organy nadzoru finansowego w USA ze względu na skalę niewypłacalności przy jednoczesnych ogromnych przychodach z przedsprzedaży.
W dzisiejszym zabieganym świecie, pełnym powiadomień i ciągłego pośpiechu, każdy z nas potrzebuje bezpiecznej przystani. Dla wielu osób stały się nią przytulne gry. To specyficzny gatunek, w którym walka i stres ustępują miejsca budowaniu relacji, dekorowaniu wnętrz i spokojnemu rzemiosłu. W tych grach nie możesz „przegrać” w tradycyjnym sensie – możesz jedynie chłonąć atmosferę we własnym tempie.
Jeśli szukasz cyfrowego odpowiednika ciepłego koca i kubka parującej herbaty, przygotowaliśmy zestawienie dziesięciu tytułów na PC, które pozwolą Ci na moment odciąć się od rzeczywistości.
To najnowsza odsłona popularnej serii symulatorów. Tym razem Twoim zadaniem jest zaprojektowanie i zarządzanie muzeum. Gra łączy w sobie uroczy humor z satysfakcjonującą pętlą rozgrywki – wysyłasz ekspedycje po artefakty, aranżujesz wystawy i dbasz o to, by zwiedzający nie nudzili się ani minuty. To idealny wybór dla tych, którzy kochają porządkować i optymalizować przestrzeń.
Tiny Bookshop
Prawdziwa gratka dla moli książkowych. W tej grze prowadzisz mały, mobilny antykwariat w malowniczym nadmorskim miasteczku. Twoim zadaniem jest dobieranie lektur pod gusta mieszkańców, dbanie o zapasy i dekorowanie swojego stoiska. Spokojna muzyka i brak presji sprawiają, że to jedna z najbardziej odprężających gier ostatnich lat.
Research Story
Jeśli lubisz gry o zbieraniu stworzeń, ale męczy Cię walka, Research Story jest dla Ciebie. Jako badacz dokumentujesz lokalną florę i faunę. Budujesz siedliska dla zwierząt, uprawiasz rośliny i pomagasz miasteczku Shimmerbrook w rozwoju. Gra stawia na ciekawość świata i radość z odkrywania nowych gatunków.
Is This Seat Taken
Nastrojowa, narracyjna perełka. Gra skupia się na podróży pociągiem i interakcjach z pasażerami. To pozycja dla osób, które cenią sobie klimat, minimalistyczną oprawę wizualną i głębokie, spokojne dialogi. Idealna na krótki, refleksyjny wieczór z herbatą w ręku.
Unpacking
Fenomen, który udowodnił, że rozpakowywanie pudeł może być terapeutyczne. W Unpacking wyjmujesz przedmioty z kartonów i szukasz dla nich miejsca w nowym pokoju. Gra nie posiada tekstu, a historię życia głównej bohaterki poznajemy wyłącznie poprzez przedmioty, które zabiera ze sobą w kolejne etapy życia. Niezwykle satysfakcjonująca pod względem dźwiękowym i wizualnym.
Spirit City Lofi Sessions
To coś pomiędzy grą a interaktywnym towarzyszem pracy (tzw. „gamified focus tool”). Tworzysz własną postać, personalizujesz przytulny pokój i wybierasz playlistę Lofi. W międzyczasie możesz odkrywać ukryte w pokoju duszki. Gra posiada wbudowany licznik Pomodoro i listę zadań, dzięki czemu pomaga się zrelaksować podczas nauki lub pracy.
Stardew Valley
Niekwestionowany król gatunku. Jako spadkobierca podupadłej farmy, przeprowadzasz się na wieś, by zacząć nowe życie. Uprawa roli, łowienie ryb, wydobywanie rud w kopalniach i budowanie relacji z mieszkańcami – ta gra oferuje ogromną swobodę. Możesz grać we własnym tempie, ignorując upływające dni i skupiając się na tym, co sprawia Ci największą radość.
Coral Island
Duchowy następca klasycznych symulatorów farmy, ale w nowoczesnym wydaniu 3D. Przenosimy się na tropikalną wyspę, gdzie oprócz typowych prac rolniczych, zajmujemy się rewitalizacją rafy koralowej i ochroną środowiska. Gra zachwyca kolorami i różnorodnością postaci, z którymi możemy wejść w relacje.
The Cosmic Wheel Sisterhood
Gra o czarownicy wygnanej na asteroidę, która konstruuje własną talię kart tarota. Unikalna mechanika tworzenia kart pozwala na kreatywność, a nieliniowa fabuła zmusza do myślenia o konsekwencjach naszych wróżb. To gra o przyjaźni, polityce magicznego świata i szukaniu własnej drogi, podana w przepięknej pixel-artowej oprawie.
Dave the Diver
Choć momentami bywa dynamiczna (podczas ucieczki przed rekinem!), ogólny klimat gry jest niezwykle „cozy”. Za dnia nurkujesz w zmieniającym się oceanie, podziwiając jego piękno, a wieczorem prowadzisz klimatyczny bar z sushi. Połączenie eksploracji z zarządzaniem restauracją i zabawnymi przerywnikami filmowymi tworzy mieszankę, od której trudno się oderwać.
Którą grę wybrać?
Wybór idealnej „przytulnej gry” zależy od tego, jak lubisz odpoczywać. Jeśli kochasz porządek i organizację, Twoim numerem jeden będzie Unpacking lub Two Point Museum. Jeśli szukasz ucieczki na łono natury wybierz sprawdzon Stardew Valley lub egzotyczne Coral Island. Jeśli wolisz refleksyjne opowieści The Cosmic Wheel Sisterhood lub Is This Seat Taken zapewnią Ci odpowiednią dawkę emocji. Jeśli zaś potrzebujesz tła do relaksu, to Lofi Sessions będzie najlepszym kompanem Twoich wieczorów.
Niezależnie od wyboru, każda z tych gier to gwarancja obniżonego tętna i uśmiechu na twarzy. Usiądź wygodnie, zaparz ulubiony napój i daj się zaprosić do tych wyjątkowych światów.
Witaj w Outland! Premiera WoW Burning Crusade Anniversary to idealny moment na to, by powrócić do świata World of Warcraft, tego sprzed lat. Umówmy się jednak, granie w tę grę bez odpowiednich modyfikacji bywa… trudne. Oczywiście nie chodzi o to, by instalować w WoWie 100 addonów, ale w kilka na pewno warto ten tytuł wzbogacić. Po które naszym zdaniem warto sięgnąć? Oto lista.
W 2026 roku proces ten jest prostszy niż kiedykolwiek, ale wersja „Anniversary”, czyli rocznicowa wymaga uwagi, by nie zainstalować przypadkiem do wersji Retail lub Classic Era. Oczywiście to nie będzie jednak problemem, jeśli macie tylko jedną instancję gry, tylko tę rocznicową.
Metoda 1: Aplikacja CurseForge (zalecana)
Pobierz i zainstaluj aplikację CurseForge.
Znajdź w CurseForge zainstalowane na komputerze gry i wybierz World of Warcraft.
Na górnej liście rozwijanej wybierz odpowiednią wersję: BCC Anniversary.
Wyszukaj interesujące Cię addony i kliknij „Install”.
Na marginesie, w aplikacji CurseForge warto założyć konto i się na nie zalogować. Wtedy będziecie mogli zapisać w chmurze listę zainstalowanych addonów, a na innym komputerze z łatwością ją pobrać, bez instalowania modów jeden po drugim.
Metoda 2: Instalacja ręczna
Pobierz plik .zip z zaufanego źródła (np. WoWInterface lub GitHub).
Rozpakuj zawartość do folderu: World of Warcraft\_anniversary_\Interface\AddOns
Pamiętaj, by w grze (w menu postaci) zaznaczyć opcję „Load out of date addons”, jeśli dany mod nie doczekał się jeszcze oficjalnej łatki pod najnowszy patch.
Najlepsze addony do WOW TBC Anniversary
AI VoiceOver (lub VoiceOver)
To prawdziwy “game-changer”. Dzięki sztucznej inteligencji, questy w grze zyskują dubbing. Zamiast czytać ściany tekstu, możesz po prostu słuchać NPC-ów, co niesamowicie buduje klimat gry. Jasne, nie wszystko zawsze brzmi idealnie. Zdarzają się postaci pominięte przez addon. AI Voiceover znacznie ułatwia jednak śledzenie „lore” gry.
Bagnon
Podstawowe torby w WoW to chaos. Bagnon łączy wszystkie Twoje plecaki w jedno przejrzyste okno. Pozwala też na przeszukiwanie ekwipunku za pomocą słów kluczowych oraz podgląd przedmiotów na innych postaciach (altach) oraz w banku bez konieczności jego otwierania. Osobiście instaluję ten addon (albo jego odpowiednik) w każdej wersji gry.
Questie
Jeśli nie chcesz spędzić połowy czasu na czytaniu instrukcji, które nie zawsze są odpowiednio jasne, Questie mocno Ci się przyda. To najlepszy pomocnik do questów, który nanosi na mapę punkty z celami zadań, miejsca znalezienia mobów i przedmioty do zebrania. W TBC, gdzie questy potrafią być rozrzucone po całych mapach, to oszczędność rzędu dziesiątek godzin.
Auctionator
Umówmy się, dom aukcyjny w World of Warcraft, zwłaszcza w tej wersji sprzed lat, pozostawia wiele do życzenia. Auctionator mocno go odmienia. Pozwala na szybkie wystawianie przedmiotów (automatycznie podcinając ceny konkurencji) oraz łatwe kupowanie materiałów w stosach. Dodatkowo dodaje ceny z aukcji do tooltipów przedmiotów w Twoim plecaku.
Vendor Price
Prosty, ale genialny mod. Pokazuje w opisie przedmiotu, ile zapłaci za niego handlarz (vendor). W TBC miejsce w torbach jest na wagę złota – dzięki temu addonowi będziesz wiedzieć, czy wyrzucić szary miecz, czy jednak warto go donieść do miasta, by zarobić kilka dodatkowych sztuk srebra.
Attune
TBC słynie ze skomplikowanych ciągów zadań odblokowujących rajdy (tzw. attunements). Attune to interaktywny przewodnik, który pokazuje, na jakim etapie odblokowywania Karazhan, SSC czy Black Temple aktualnie jesteś. Mod śledzi Twój postęp w questach i reputację, wskazując dokładnie, co musisz zrobić dalej, aby wejść na rajd z gildią.
Na rynku nie brakuje gier, które oferują charakter rozgrywki podobny do Minecrafta. Wiecie, jest chociażby Valheim, Vintage Story, Enshrouded, Terraria. Do wyboru jest natomiast zaskakująco mało produkcji, w których świat niczym w Minecrafcie zbudowany jest z dużych wokseli. Niedawno dołączyło do nich jednak Hytale, które mimo wielu przeciwności losu po latach zadebiutowało w ramach wczesnego dostępu. Ale czy warto w tę produkcję zgrać? W skrócie: Tak. Już wyjaśniam, dlaczego.
No właśnie, wspomniałam o przeciwnościach losu, z jakimi Hytale miało do czynienia. O jakich przeciwnościach losu mowa? W skrócie musicie wiedzieć, że jeszcze do niedawna można było pomyśleć, że ta gra nigdy nie ujrzy światła dziennego.
Prace nad Hytale ruszyły już w 2015 roku. Za grę odpowiadało Hypixel Studios – z tym samym zespołem, który prowadził w Minecrafcie słynny serwer Hypixel. Początkowo studio finansowało proces rozwoju gry samodzielnie, ale wkrótce uzyskało w tym zakresie pomoc od Riot Games.
W 2018 roku ukazał się pierwszy zwiastun Hytale – zwiastun, który w ciągu miesiąca doczekał się 31 milionów wyświetleń, W 2020 roku studio Hypixel zostało w całości przejęte przez Riot. Premiera gry planowana na 2021 została zaś wielokrotnie przesunięta, między innymi dlatego, że skala produkcji cały czas rosła. Ku zaskoczeniu wielu, w 2024 roku ogłoszone przeniesienie gry na nowy silnik, a ten proces miał potrwać do końca roku. Niemniej jednak 23 czerwca 2025 roku, po ponad 10 lat prac, gra został anulowana, a studio Hytale… zamknięte.
Na szczęście nadzieja umiera ostatnia, bo Simon Collins-Laflamme, założyciel Hypixel Studios, postanowił, że nie da swojemu projektowi umrzeć i zaczął starać się o nabycie Hytale od Riot Games. Te starania okazały się owocne, bo w listopadzie minionego roku Collins-Laflamme zdołał prawa do Hytale odkupić. Potem ponownie zapowiedział premierę gry, zatrudnił z wielu deweloperów, którzy dotychczas nad nią pracowali i wkrótce potem, bo 13 stycznia 2026 roku, wydał ją we wczesnym dostępie – na starym, a nie na nowym silniku, ale dla graczy nie powinno mieć to oczywiście większego znaczenia. Wow.
No dobra. Pytanie brzmi, w jakim stanie Hytale ukazało się na rynku. W jakim stopni jest ukończone? O tym mogłam przekonać się tylko grając.
Wczesny dostęp, ale nie taki jak myślisz
To co zwraca uwagę to fakt, że Hytale nie jest dostępne na platformie Steam. Grę można zakupić za pośrednictwem dedykowanej strony internetowej, która zawiera też launcher do pobrania. Collins-Laflamme usprawiedliwia to tłumacząc, że gracze często oceniają gry z Wczesnego Dostępu na Steam jak pełnoprawne produkcje, zostawiając przedwczesne negatywne recenzje. No cóż, trudno nie przyznać mu racji.
Od razu zaznaczę, że Hytale nie kosztuje dużo, bo zakup podstawowej wersji bez szeregu dodatkowych elementów kosmetycznych, to wydatek rzędu około 90 złotych. Co ważnę, tę grę odpalicie nie tyko na Windowsie, ale też na Linuxie i sprzęcie Apple z układami Apple M2 lub nowszymi.
Pierwsze kroki Orbis (bo tak nazywa się świat w Hytale)
Po uruchomieniu gry miałam okazję przejść przez zaskakująco rozbudowany, ale intuicyjny kreator postaci, który pozwala na stworzenie własnego awatara. Jasne, do Minecrafta możemy wgrać dowolną skórkę postaci, stworzoną samodzielnie lub przez kogoś innego, ale wbudowany kreator ma swój urok.
Na ten moment Hytale oferuje dwa główne tryby rozgrywki – eksploracyjny, czyli odpowiednik survivalu z Minecrafta, a także kreatywny. Od razu powiem, że tryb kreatywny oferuje tu znacznie więcej opcji niż w Minecrafcie, ale w tym tekście skupię się na trybie eksploracyjnym, w którym grałam solo, lokalnie. Dostępne są już też jednak internetowe serwery gry i jest możliwość hostowania serwera lokalnie, dla grupy znajomych. W przyszłości mają zadebiutować też minigry i tryb przygodowy.
Co ciekawe, tworząc swój własny świat możemy nieco zmodyfikować pewne zasady rozgrywki. Dokładniej mówiąc, skrócić lub wydłużyć cykl dnia i nocy, a także wpłynąć na stopień konsekwencji wiążących się ze śmiercią postaci – ilość gubionych przedmiotów oraz poziom utraty wytrzymałości przez uzbrojenie i narzędzia.
Po trafieniu do mojego pierwszego świata gry spotkało mnie kolejne zaskoczenie: stary silnik daje radę. Obawy o to, że rezygnacja z nowej technologii Riotu sprawi, iż gra będzie wyglądać przestarzale, okazały się bezpodstawne. Hytale wygląda dokładnie tak, jak zapamiętałam to z legendarnego zwiastuna z 2018 roku, a może nawet lepiej. Stylistyka jest spójna, oświetlenie klimatyczne, a animacje – to one robią największą różnicę. Sposób, w jaki nasza postać się wspina, macha mieczem czy wchodzi w interakcje z otoczeniem, sprawia, że świat wydaje się żywy i dynamiczny, a nie sztywny i statyczny.
Jak wygląda świat gry? Tak jak Minecraft jest proceduralnie generowany, z podziałem na biomy. Tutaj różne biomy charakteryzują się jednak różnym poziomem trudności. Poza tym znajduje się w nim znacznie więcej gotowych struktur i zróżnicowanych mobów. Bardzo szybko poczułam, że eksploracja w tej grze jest ciekawsza niż w Minecrafcie – nie dlatego że Minecrafta już bardzo dobrze znam, bo grałam w niego latami, a dlatego że Hytale zostało zaprojektowane tak, by eksploracja miała sens.
Różne biomy skrywają tu różne zasoby. Można trafić w nich na wioski uroczych Kweebeców albo agresywnych Trorków i innych frakcji. Nie trudno też o katakumby pełne goblinów, wieże zamieszkane przez szkielety, tajemnicze, opuszczone miasta, no ale najlepsza jest niespodzianka, która skrywa się pod ziemią w biomie zalanym lawą. Sory, musicie ją odkryć sami, dla własnej satysfakcji. Czuć, że za tym projektem stoją ludzie, którzy latami analizowali, czego brakuje graczom w Minecrafcie. Warto wspomnieć o ciekawym systemie wspomnień, który pozwala odblokowywać dodatkowe nagrody właśnie poprzez eksplorację. Dodam też, że gra ma wbudowaną mapę.
Więcej niż tylko kopanie
Co możemy robić w Hytale oprócz eksplorowania świata gry? Oczywiście walczyć z przeciwnikami, uprawiać rolę, hodować zwierzęta, a przede wszystkim craftować i budować.
System walki jest tu mięsisty – do wyboru jest szereg typów broni, a każda z nich ma swój unikatowy specjalny atak. Są tu też nawet kostury pozwalające operować magią, ale ich jeszcze nie sprawdziłam.
Mechaniki związane z uprawą roli i hodowlą zwierząt na pewno wymagają jeszcze dopracowania, bo zwierząt jeszcze nie można rozmnażać, a kwestia nawadniania roślin budzi wątpliwości – niektórzy gracze podobno są w stanie nawadniać je blokami wody, ale w moim przypadku działała tylko konewka. Do wyboru już jest jednak kilkadziesiąt nasion, z których jest w stanie wyrosnąć mnóstwo przeróżnych roślin.
Wisienką na torcie jest tu jednak kwestia budowania. Na start gra oferuje całe mnóstwo przeróżnych bloków. Przykład? Samych typów drzew jest tu więcej niż w Minecrafcie, a poza tym możemy tu stawiać nie tylko poziome, ale też pionowe „slaby” czyli płyty. Ta gra pozwala stworzyć naprawdę niesamowite budowle, którym klimatu dodaje ambientowe oświetlenie – bo źródeł tego oświetlenia jest tu mnóstwo.
Crafting został tu rozwiązany w inny sposób niż w Minecrafcie, bo nie polega na łączeniu przedmiotów. Jasne, do stworzenia pewnych rzeczy potrzebujemy szeregu zasobów, ale nie chodzi tu o to, aby odpowiednio ułożyć je na siatce 9×9, a dokonać dwóch klików na odpowiednim stole craftingowym – odpowiednim, bo ta gra ma dedykowane stoły do twrzenia narzędzi, broni, zbroi, mebli i budulców. Ba, są też stoły do tworzenia mikstur, a nawet… portali.
Optymalizacja i błędy
Czy jest idealnie? Oczywiście, że nie. To wciąż wczesny dostęp. Zdarzyły mi się w grze drobne błędy, a gra potrafiła nieco zlagować przy generowaniu gęstego lasu, nawet na mocnym sprzęcie. Jednak w porównaniu do wielu innych tytułów startujących we wczesnym dostępie, działa zaskakująco stabilnie.
Werdykt: Feniks powstał z popiołów
Widać, że Hytale nie jest grą ukończoną, ale zawartości ma na pewno mnóstwo. Podejrzewam, że wkrótce, po około dwóch tygodniach rozgrywki, odkryję w niej wszystko, co już mogłam, ale na pewno jeszcze mam w niej dużo do roboty. Przede mną przede wszystkim jeszcze dużo budowania. Chętnie pobawię się też więcej trybem kreatywnym.
Ale czy warto wydać na ten tytuł te 90 złotych? Moim zdaniem tak. To gra bardzo podobna do Minecrafta, ale jednocześnie tak bardzo się od niego różniąca, że nie daje wrażenia deja vu. To projekt stworzony z pasji, która wylewa się z każdego postawionego woksela. Mimo braku Steama i burzliwej przeszłości, Hytale w końcu jest z nami. I wygląda na to, że zostanie na długo. Widać, że twórcy starają się już rozwijać, bo już otrzymała dwie pierwsze aktualizacje, a kolejne są w drodze.
Luty 2026 roku zapowiada się jako miesiąc pełen innowacyjnych indyków i wyczekiwanych kontynuacji. Od taktycznych kotów w Mewgenics, przez królewskie intrygi w The Sims 4, aż po mrożące krew w żyłach horrory. Gracze wszystkich platform znajdą coś dla siebie. Oto zestawienie najciekawszych tytułów, które zadebiutują w najbliższych tygodniach.
Jackal to zupełnie nowa, stylowa rzeźnia od polskiego studia Transhuman Design. Zespół założony przez Michała Marcinkowskiego (twórcę legendarnego Soldat) serwuje nam brutalną grę akcji w widoku top-down, która klimatem łączy Hotline Miami z filmami Quentina Tarantino. Trafiamy do Las Vegas lat 70., by jako naćpany zabójca wypowiedzieć krwawą wojnę mafii. Rozgrywka opiera się na napadach w generowanych proceduralnie lokacjach (kasyna, ulice), gdzie kluczem do przetrwania jest ciągły ruch – tym bardziej że przeładowanie broni spowalnia naszą postać.
Carmageddon: Rogue Shift [PC, PS5, XSX, NS2]
Gatunek: wyścigi
Data premiery: 6 lutego
Seria słynąca z kontrowersji i rozjeżdżania przechodniów wraca w formule roguelite. Rogue Shift stawia mniejszy nacisk na fizyczne taranowanie, a większy na walkę z użyciem broni palnej. Gracze wybierają spośród różnorodnych pojazdów wyposażonych w karabiny, lasery i wyrzutnie rakiet, przebijając się przez drzewko losowych zdarzeń. Czekają nas nie tylko standardowe wyścigi, ale i walki z bossami oraz wyzwania przetrwania. Każda śmierć to nowa lekcja, a system ulepszeń pozwala tworzyć szalone kombinacje, np. wybuchowe taranowanie czy amunicję zamrażającą.
Mewgenics [PC]
Gatunek: taktyczne RPG
Data premiery: 10 lutego
Długo wyczekiwane dzieło twórcy The Binding of Isaac. Mewgenics to absurdalnie głęboki symulator hodowli kotów połączony z turową strategią. Twoim zadaniem jest krzyżowanie kotów w celu uzyskania unikalnych cech i umiejętności, a następnie wysyłanie ich na niebezpieczne misje. Gra oferuje setki klas i tysiące zdolności, a środowisko walki jest w pełni interaktywne. Sukces zależy nie tylko od taktyki, ale i od genetyki – cechy takie jak kształt głowy czy długość ogona mogą realnie wpływać na statystyki twoich futrzastych wojowników.
Crisol: Theater of Idols [PC, XSX, PS5]
Gatunek: gra akcji, horror
Data premiery: 10 lutego
Unikalny FPS osadzony w alternatywnej, koszmarnej wersji Hiszpanii. Wcielamy się w Gabriela, który musi przetrwać na wyspie Tormentosa pełnej ożywionych posągów świętych i kultystów. Najważniejszą mechaniką gry jest zarządzanie własną krwią – służy ona jako amunicja do broni. Każdy strzał przybliża nas do śmierci, co wymusza ciągłe balansowanie między atakiem a przetrwaniem. To mroczna, folklorystyczna opowieść o fanatyzmie i poświęceniu.
Rogue Point [PC]
Gatunek: gra akcji, FPS
Data premiery: 12 lutego
Studio Crowbar Collective, znane ze świetnego Black Mesa, uderza z nową produkcją. Rogue Point to kooperacyjna strzelanka taktyczna dla 4 graczy, która stawia na regrywalność dzięki systemowi „parametrycznemu”. Każda misja jest generowana dynamicznie, zmieniając rozmieszczenie wrogów, cele i dostępny arsenał. Gra kładzie duży nacisk na planowanie i współpracę, oferując wyzwanie dla zgranych zespołów szukających czegoś więcej niż typowa strzelanka „run & gun”.
The Sims 4: Królewskie dziedzictwo [PC, XSX, PS5]
Gatunek: symulacja
Data premiery: 12 lutego
Prawdopodobnie ostatni, wielki dodatek do czwartej generacji Simsów. Rozszerzenie skupia się na budowaniu dynastii, szlachectwie i zarządzaniu reputacją rodu. Gracze będą mogli tworzyć arystokratyczne rodziny, dbać o linię sukcesji i wpływać na losy całego otoczenia poprzez dekady. Nowe mechaniki obejmują system dziedziczenia, tytuły szlacheckie oraz skomplikowane relacje dworskie, pozwalając na tworzenie historii rodem z „Gry o Tron” czy „Bridgertonów” w simowym wydaniu.
High on Life 2 [PC, PS5, XSX]
Gatunek: gra akcji, FPS
Data premiery: 13 lutego
Kontynuacja hitu od Squanch Games. Ponownie wcielamy się w łowcę nagród uzbrojonego w gadające pistolety, by stawić czoła nowemu, międzygalaktycznemu zagrożeniu. Sequel wprowadza mechanikę jazdy na deskorolce, która pierwotnie została wycięta z jedynki, co znacznie przyspiesza eksplorację i walkę. Możemy spodziewać się jeszcze więcej absurdalnego humoru, nowych, wygadanych broni oraz szalonych planet do odwiedzenia.
Reanimal [PC, PS5, XSX, NS2]
Gatunek: przygodówka, horror
Data premiery: 13 lutego
Twórcy Little Nightmares (Tarsier Studios) powracają z nowym, przerażającym uniwersum. W Reanimal rodzeństwo próbuje uciec z wyspy będącej piekłem na ziemi, poszukując zaginionych przyjaciół. Gra stawia na gęstą atmosferę, kooperację (lokalną i online) oraz wspólną pracę kamery, która potęguje uczucie klaustrofobii. Projekt potworów i świata bazuje na „fragmentach przeszłości” bohaterów, tworząc surrealistyczny i niepokojący obraz dziecięcych koszmarów.
Astrobotanica [PC]
Gatunek: przygodówka, survival
Data premiery: 16 lutego
Co byś zrobił, gdybyś jako kosmiczny botanik utknął na Ziemi 300 tysięcy lat temu? Astrobotanica odpowiada na to pytanie. Wcielamy się w Xela, obcego, dla którego ziemska atmosfera jest zabójcza. Musimy uprawiać rośliny produkujące odpowiednie gazy, dbać o systemy podtrzymywania życia i rozwijać postać w systemie P.R.I.M.A.L. Gra łączy relaksujące ogrodnictwo z walką o przetrwanie w otoczeniu prehistorycznej fauny i neandertalczyków.
Norse: Oath of Blood [PC]
Gatunek: taktyczna strategia turowa
Data premiery: 17 lutego
Taktyczna uczta dla miłośników wikingów. Wcielamy się w Gunnara, młodego wojownika szukającego zemsty za śmierć ojca. Gra łączy zarządzanie osadą z turowymi bitwami, w których kluczowe jest wykorzystanie terenu, flankowanie i synergia jednostek. Każdy wojownik w twojej bandzie ma unikalne umiejętności, a śmierć na polu bitwy może być ostateczna. Fabuła, napisana przez autora bestsellerów Gilesa Kristiana, obiecuje głęboką, sagową narrację.
Nested Lands [PC]
Gatunek: RPG
Data premiery: 25 lutego
Survival RPG osadzony w mrocznych czasach Czarnej Śmierci. Zaczynamy z niczym i musimy zbudować funkcjonującą wioskę, dbając nie tylko o surowce, ale i o zdrowie psychiczne oraz higienę mieszkańców w obliczu zarazy. Gra oferuje system, w którym każda decyzja wpływa na przyszłość osady, a walka z bandytami przeplata się z walką z chorobą.
Reigns: The Witcher [PC, Android, iOS]
Gatunek: RPG
Data premiery: 25 lutego
Geralt z Rivii w formacie „swipe” jak na Tinderze. Znana mechanika serii Reigns (przesuwanie kart w prawo lub w lewo, by podejmować decyzje) spotyka świat Wiedźmina. Tym razem jednak narratorem jest Jaskier, który podczas trasy koncertowej opowiada ballady o czynach Białego Wilka. Nasze decyzje wpływają na przebieg historii, pozwalając na odblokowanie nowych wątków i postaci w lekkiej, humorystycznej oprawie.
Resident Evil Requiem [PC, PS5, XSX, NS2]
Gatunek: gra akcji, survival horror
Data premiery: 27 lutego
Luty zamyka prawdziwa bomba. Choć Capcom trzymał szczegóły w tajemnicy, Requiem zapowiadane jest jako powrót do korzeni serii z nowoczesnym twistem. Plotki mówią o Grace Ashcroft jako protagonistce powiązanej z Raccoon City oraz o grywalnym epizodzie Leona S. Kennedy’ego. Gra ma być samodzielnym doświadczeniem, które nie wymaga znajomości poprzednich części, ale nagradza wiernych fanów. Oczekiwać możemy gęstego klimatu, ograniczonej amunicji i nowego typu prześladowcy (stalkera), który będzie deptał nam po piętach.
Miłośnicy MMO obecnie nie są najbardziej rozpieszczanym typem graczy na rynków, ale w 2026 roku nie powinni być przesadnie rozczarowani. Na horyzoncie majaczy premiera nowego dodatku do króla gatunku, a długo wyczekiwane projekty wreszcie wychodzą z cienia. Szereg klasyków nadal ma aktywną społeczność i dostaje kolejne aktualizacje. Oto 6 tytułów z gatunku MMO RPG, którym warto poświęcić swój czas w tym roku.
Król wcale nie abdykuje. Jesteśmy tuż przed premierą dodatku Midnight (zaplanowaną na marzec 2026), który zabierze nas z powrotem do Quel’Thalas, by zmierzyć się z siłami Pustki. Ale umówmy się – prawdziwym game changerem jest tutaj player housing, który trafił do wczesnego dostępu pod koniec 2025 roku. Gracze wreszcie mogą urządzać własne kawałki Azeroth, co tchnęło w społeczność zupełnie nowe życie. Nie można też zapominać o World of Warcraft Classic, bo w grze nadal nie brakuje hardkorowych serwerów. Ba, obecnie można grać nie tylko na serwerach Classic Era i Mists of Pandaria Classic, ale też The Burning Crusade Classic.
Old School RuneScape
Fenomen, którego nie da się logicznie wytłumaczyć, ale trzeba go kochać. Gra, która wygląda jakby została wyciągnięta z 2007 roku, w 2026 ma się lepiej niż kiedykolwiek. Jagex nieustannie rozwija tytuł w oparciu o głosowania społeczności (poll system). Jeśli szukasz gry, którą możesz odpalić na drugim monitorze podczas pracy (albo na telefonie w autobusie) i czerpać satysfakcję z wbijania cyferek, OSRS nie ma sobie równych. Poza tym prowadzenie do niej nowej umiejętności Sailing (Żeglarstwo) otworzyło przed graczami dosłownie nowe horyzonty.
Guild Wars 2
W 2026 roku Guild Wars 2 pozostaje najlepszą opcją dla ludzi, którzy… mają życie. Brak abonamentu i poziome skalowanie progresu (Twój sprzęt sprzed 3 lat nadal jest użyteczny) sprawiają, że można do tej gry wracać w dowolnym momencie. ArenaNet regularnie dostarcza mniejsze, ale częstsze dodatki, skupiając się na nowych mapach i fabule. To nadal MMO z jednymi z najlepszych wierzchowców w branży i najbardziej przyjazną społecznością.
Ashes of Creation
Po latach oglądania comiesięcznych streamów deweloperskich, wreszcie to się dzieje. Gra weszła w fazę szerokiego Wczesnego Dostępu pod koniec zeszłego roku i choć do pełnej wersji jeszcze daleko, to serwery tętnią życiem. System węzłów (Nodes), który sprawia, że świat zmienia się pod wpływem działań graczy, działa i robi niesamowite wrażenie. To propozycja dla tych, którzy tęsknią za „starymi, dobrymi czasami”, gdzie polityka gildii i otwarte PvP miały realne znaczenie, a nie były tylko dodatkiem. Ashes of Creation zbiera jak na razie mieszane recenzje, ale mimo wszystko warto ją sprawdzić.
Where Winds Meet
Ten tytuł wdarł się na rynek pod koniec 2025 roku. To powiew świeżości w skostniałym gatunku fantasy. Zamiast orków i elfów mamy tu chiński klimat Wuxia – bieganie po wodzie, walkę w powietrzu i niesamowitą, dynamiczną szermierkę. Gra łączy cechy otwartego świata dla singla z mechanikami MMO. Jeśli szukasz czegoś, co wygląda obłędnie (grafika nowej generacji) i oferuje system walki rodem z filmów o sztukach walki, to jest ten moment, by wskoczyć na serwery.
The Elder Scrolls Online
ESO w 2026 roku ugruntowało swoją pozycję jako idealne MMO dla fanów fabuły. Dzięki systemowi skalowania całego świata, możesz iść gdzie chcesz i robić co chcesz, bez martwienia się o poziom postaci. Zenimax Online Studios wciąż trzyma wysoki poziom pisania questów, które są w pełni udźwiękowione. To świetny wybór, jeśli chcesz zwiedzać Tamriel w swoim tempie, traktując innych graczy bardziej jako tło niż konieczność do zabawy, choć endgame’owe Triale nadal stanowią wyzwanie dla zorganizowanych grup.