Recenzja Anno 117: Pax Romana. Bezpieczny, ale wciągający sequel

Recenzja Anno 117: Pax Romana. Bezpieczny, ale wciągający sequel

Nowe Anno nie jest idealne, ale to wciąż jedna z najlepszych gier wydanych przez Ubisoft w ostatnim czasie. Świetnie rozwija pomysły z poprzedniej odsłony, choć kampania okazuje się sporym rozczarowaniem.

Pax Romana to strategia z gatunku city-builderów, a więc podstawą rozgrywki jest ponownie rozbudowa naszego miasta – czy nawet kilku miast w późniejszych fazach gry. Tak jak w Anno 1800, zaczynamy od wyznaczania ulic, stawiania pierwszych domów. Sequel ten bardzo przypomina odsłonę wydaną sześć lat temu.

W miarę zaspokajania potrzeb mieszkańców rozwijamy ich domostwa, by pozyskiwać obywateli coraz wyższych klas. W ten sposób dbamy o to, żeby dysponować pracownikami różnego rodzaju, w tym oczywiście tymi, którzy zajmą się pracą na roli czy w kopalniach. Nie możemy więc po prostu ulepszyć wszystkich dzielnic, bo zostaniemy bez robotników.

Produkowanie różnych dóbr także wygląda bardzo podobnie do systemu z Anno 1800. Budujemy zakłady, które razem z innymi miejscami pracy stanowią łańcuchy produkcyjne. Żeby tworzyć chleb, najpierw trzeba zbudować pole pszenicy, młyn i tak dalej. Cały system rozwoju nie będzie dla nas żadną zagadką, jeśli spędziliśmy w poprzedniej części chociaż parę godzin.

Oczywiście Anno 117 to zupełnie inny okres historyczny, więc dysponujemy innymi produktami, technologiami i możliwościami. Do nowości względem 1800 możemy zaliczyć też – w końcu – rozbudowane drzewko rozwoju technologicznego, które pozwala specjalizować się w różnych aspektach progresu: ekonomicznym, społecznym czy nawet militarnym.

Powraca też możliwość zakładania miasta w dodatkowym regionie i w tym wypadku jest to Albion, czyli Brytania. Tworzymy tam zupełnie inne budynki i przedmioty, dysponujemy innymi terenami – choćby bagnistymi – i rozwijamy ten obszar starając się wybierać między romanizacją obywateli, lub zachowywaniem ich celtyckich zwyczajów.

Dla wszystkich, którzy nie mieli styczności z serią, przygotowano fabularną kampanię. Ta okazuje się jednak sporym rozczarowaniem, a fani mogą ją spokojnie pominąć i po prostu cieszyć się rozgrywką w trybie sandboksowym. Kampania jest najzwyczajniej w świecie nudna, momentami irytująca – choćby przez obecność misji typu: „popłyń okrętem do punktu A na mapie, a potem do punktu B, żeby z kimś porozmawiać”.

Historia ma wręcz telenowelowy charakter, bohaterowie nie mają ciekawych osobowości, rozwój opowieści nie jest interesujący. Wydaje się wręcz, że suchy i pozbawiony fabuły tutorial byłby przyjemniejszy w odbiorze, a przy okazji mógłby mieć lepsze tempo.

Trudno jednak skupiać się na kampanii i jej jakości, skoro podstawy rozgrywki są świetnie przemyślane – w dużej mierze przez to, że mocno opierają się na Anno 1800, co dla niektórych też może być lekkim rozczarowaniem. Różne nowości w dobry sposób rozwijają jednak utartą formułę.

Poza drzewkiem technologii, otrzymujemy też w nowej części cyklu aspekt militarny. Walczyć z oponentami możemy już nie tylko na morzu, ponieważ możemy rekrutować lądowe oddziały piechoty, kawalerii, a nawet machiny oblężnicze. Takie rozwiązania były już wiele lat temu obecne w serii Anno, więc ich obecność zapewne ucieszy niektórych fanów. Trzeba jednak zaznaczyć, że w trybie gry swobodnej możemy sobie zupełnie możliwość wojny zablokować.

Anno 117 jest też grą bez wątpienia piękną. Jak na strategię tego typu oferuje bogatą w szczegóły oprawę, dzięki której aż chce się przybliżać widok, obserwować z bliska ulice, zakłady produkcyjne czy ludzi pracujących w polu. Przyjemna muzyka też pomaga budować sielski klimat towarzyszący zabawie.

Pax Romana jest grą, która mogłaby oferować lepszą kampanię fabularną, ale gameplay i systemy rozgrywki potrafią wciągnąć bez reszty. Być może warto trochę poczekać z zakupem, ale z pewnością grzechem byłoby nową produkcję Ubisoftu zupełnie zignorować.

Crimson Desert to niezwykle ambitne RPG. Czy twórcom wszystko się uda?

Crimson Desert to niezwykle ambitne RPG. Czy twórcom wszystko się uda?

Ogromny świat, mnóstwo rodzajów przeciwników, misji, aktywności i mnogość mechanik rozgrywki. W Crimson Desert niewątpliwie widać wielki potencjał, tylko czy deweloperzy będą w stanie w pełni go zrealizować?

Koreańskie Pearl Abyss to twórcy popularnego MMO akcji – Black Desert Online. Crimson Desert początkowo zresztą również miało być grą sieciową, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnowano. Produkcja ta, która ma ukazać się w przyszłym roku, to singlowy RPG, w którym roi się od przeróżnych pomysłów.

Fundamenty są dosyć bezpieczne, a wielka ambicja deweloperów tkwi w szczegółach. Gra zaoferuje wielki open-world z kilkoma regionami, które przemierzymy jako Kliff Macduff – członek klanu Greymanów. Akcja toczy się na kontynencie Pywel, w świecie ogarniętym wojną i politycznymi intrygami, a całość łączy elementy mrocznej, epickiej fantasy i bardziej „brutalnej”, przyziemnej polityki rodem z Gry o Tron.

Twórcom zależy na zaoferowaniu dobrego poczucia eksploracji, a w zwiedzaniu ogromnego świata pomogą nie tylko wierzchowce, ale też system szybowania po skoku z dużej wysokości oraz mechanizm wspinaczki rodem z Breath of the Wild i podobnych tytułów. Nad kontynentem unoszą się powietrzne wyspy, więc okazji do skoków i swobodnego spadania na właściwą powierzchnię będzie pewnie sporo.

Ambicje Pearl Abyss najbardziej widać w systemie walki, który jest niezwykle głęboki i rozbudowany. Otrzymamy wiele rodzajów broni do wyboru, a każda zaoferuje mnóstwo ciosów, ataków specjalnych i kombosów. Podczas potyczek użyjemy też różnych rodzajów magii ofensywnej oraz defensywnej.

Twórcy określają walkę jako kinetyczną i mocno fizyczną. Widać zresztą, że przypomina nie tylko dynamiczne gry akcji, ale także… sporty walki w stylu MMA. Bohater używa mieczy, toporów czy włóczni, ale potrafi też chwycić wroga i przerzucić go za plecy, albo powalić niczym w zawodach wrestlingowych.

Dużą rolę odegra też parowanie ciosów, choć Crimson Desert to nie soulslike. To przede wszystkim gra, w której użytkownicy będą mogli poczuć się jak potężni wojownicy – szczególnie podczas starć z grupami zwykłych wrogów, ponieważ spotkania z bossami mogą już być większym wyzwaniem. Deweloperzy kładą duży nacisk na to, by wszyscy poważniejsi przeciwnicy byli bardzo różnorodni i za każdym razem czymś nas zaskakiwali.

Gra ma być wypełniona zawartością, a poza wątkiem głównym i fabularnymi misjami pobocznymi zajmiemy się craftingiem, alchemią, łowieniem ryb, szukaniem zbiegów czy nawet trenowaniem wierzchowca – a to tylko te przykłady, o których już słyszeliśmy. Twórcy mają pewnie parę asów w rękawie.

Tytuł prezentuje się też świetnie pod względem wizualnym, może poza jednym elementem, czyli efektami cząsteczkowymi, z którymi – podobnie jak w MMO Black Desert – trochę przesadzono. Pozostaje mieć nadzieję, że wśród opcji graficznych znajdzie się taka, która pozwoli zmniejszyć wizualny chaos na ekranie.

Crimson Desert ma dać nam niemal wszystko to, co znamy z innych gier RPG w otwartych światach, a nawet więcej. Wszystko to w ramach jednej produkcji. Czy Pearl Abyss faktycznie podoła, a koreańska produkcja zachwyci? Można podchodzić do tego sceptycznie, ale na pewno warto trzymać za ten projekt kciuki, bo jeśli się uda, to z pewnością będzie czymś wyjątkowym.

Turniej EA SPORTS F1 25 w Showroom Lenovo & Motorola

Turniej EA SPORTS F1 25 w Showroom Lenovo & Motorola

Już 5 grudnia 2025 r. od godziny 17:00 w Showroom Lenovo & Motorola w Warszawie odbędzie się turniej EA SPORTS F1 25 – wydarzenie łączące zaawansowaną technologię z pasją do królowej sportów motorowych.

Zawodnicy staną do rywalizacji na wirtualnych torach, a atmosfera będzie przypominała prawdziwy padok Formuły 1. Wśród uczestników pojawi się również gość specjalny — Patryk Krutyj, który weźmie udział w zmaganiach.

Nagrody

Najlepsi gracze zdobędą wartościowe nagrody, w tym sprzęt gamingowy Lenovo najwyższej klasy:

  • Lenovo Legion Go S (Windows 11 Home) – nagroda główna
  • Plecak Lenovo Select Targus 16’’
  • Słuchawki Lenovo Legion H600
  • Słuchawki Lenovo E310
  • Mysz Lenovo 300 Compact

Zapisy

Liczba uczestników jest ograniczona – o udziale decyduje kolejność zgłoszeń.
Rejestracja dostępna pod adresem: https://cutt.ly/Turniej_EA_F1

Kto się zapisuje?

Rusza Miesiąc Wielkich Rabatów w Showroomie Lenovo & Motorola.

Rusza Miesiąc Wielkich Rabatów w Showroomie Lenovo & Motorola.

Wybrane urządzenia gamingowe dostępne są teraz nawet do 1500 zł taniej.

To dobry moment, by wybrać nowy sprzęt, podnieść moc swojego stanowiska i skorzystać ze specjalnych zniżek. Promocja trwa do 7 grudnia 2025 roku lub do wyczerpania zapasów.

Szczegóły oferty dostępne są na stronie:
https://showroomlenovo.pl/promotions/miesiac-wielkich-rabatow-gaming

Lokalizacja Showroomu:
Warszawa, Hotel Warszawa, Plac Powstańców Warszawy 9 (wejście od ul. Świętokrzyskiej).

Recenzja Arc Raiders. Fantastyczny extraction shooter

Recenzja Arc Raiders. Fantastyczny extraction shooter

Świetna optymalizacja oraz oprawa audiowizualna, wciągający gameplay i wspaniale przemyślany świat gry – Arc Raiders ma to wszystko. To bez dwóch zdań jedna z najlepszych sieciowych strzelanek z ostatnich lat.

Gra szwedzkiego studia Embark, twórców The Finals, reprezentuje gatunek tzw. extraction shooterów, do którego zalicza się także Escape from Tarkov czy Hunt Showdown. Chodzi więc o eksplorowanie mapy i poszukiwanie cennych przedmiotów, by na końcu spróbować wydostać się z obszaru jedną z kilku dróg ewakuacji. Mogą nam w tym przeszkodzić nie tylko inni gracze, ale też przeciwnicy sterowani przez komputer.

Arc Raiders zabiera na do postapokaliptycznego świata, w którym ludzkość żyje w enklawach pod ziemią. Wyruszamy na powierzchnię, żeby zbierać różne cenne zasoby i stawiać czoła niebezpiecznym robotom, które bezwzględnie polują na każdego człowieka, jakiego tylko zobaczą.

Zarówno świat, jak też komputerowi wrogowie, to duże zalety tej strzelanki. Embark stworzyło klimatyczne uniwersum w stylu „low sci-fi”, co zaowocowało świetnie prezentującymi się projektami uzbrojenia i naprawdę niezłą atmosferą. Przeciwnicy z kolei stanowią spore wyzwanie.

W przeciwieństwie do innych gier tego typu, komputerowi wrogowie naprawdę potrafią stanowić poważne niebezpieczeństwo – z tego względu nieraz lepiej po prostu unikać robotów, niż z nimi walczyć. Można też pomyśleć o połączeniu sił z innymi graczami, by pokonać potężniejsze maszyny.

Co ważne, możliwe jest granie w pojedynkę, ponieważ trafiamy wtedy na innych użytkowników, którzy też zdecydowali się na zabawę solo. W takich przypadkach, co ciekawe, nieraz można spotkać się z przyjaznymi interakcjami – nie każde spotkanie z obcym graczem kończy się wymianą ognia. To miła odmiana od, chociażby, Escape from Tarkov.

Zabawa ze znajomymi to już inna bajka, ponieważ granie w grupach tworzy odmienną atmosferę i parcie na rywalizację jest większe. Częściej dochodzi do strzelanin, rzadziej rozmawia się z obcymi, a częściej strzela bez pytania. Walka z innymi graczami jest ryzykowna, ale kusząca – w końcu mogą przenosić cenne łupy.

System strzelania jest świetnie przemyślany. Zdrowie tracimy szybko, ale mamy też energetyczne osłony, które wydłużają tzw. time-to-kill. Z tego względu zawsze mamy czas na reakcję i nie giniemy w ułamku sekundy, nawet jeśli wróg zaatakuje nas z nienacka.

Arsenał jest odpowiednio różnorodny – zaczynamy od broni przypominających samoróbki, a są to na przykład karabiny jednostrzałowe czy pistolety maszynowe. Potem możemy znajdować (lub tworzyć z zebranych zasobów) nieco poważniejsze i bardziej profesjonalne pukawki, rewolwery czy karabiny maszynowe.

Najważniejsze, że model strzelania jest przyjemny i sprawia satysfakcję. Do tego dochodzi wykorzystanie gadżetów, takich jak granaty czy pułapki. W ostateczności możemy nawet wyjąć łom i wykończyć przeciwników bez marnowania amunicji, chociaż to dosyć ryzykowne rozwiązanie.

Po śmierci tracimy cały ekwipunek – taki jest już urok tego gatunku strzelanek. Możemy co prawda schować jeden przedmiot do bezpiecznej kieszeni, jednak w ogólnym rachunku strat to niewielka pociecha. Na szczęście zawsze stać nas na stworzenie nowej, prostej broni. Możemy też wybrać się na misję z darmowym rynsztunkiem – dobieranym losowo.

Między kolejnymi wyprawami na powierzchnię przyjmujemy misje do wykonania, rozwijamy warsztat do craftingu i rozdajemy punkty umiejętności w drzewku pasywnych talentów. System rozwoju nie jest przesadnie rozbudowany, ale wystarczający, byśmy mieli poczucie progresu.

Arc Raiders nie tylko świetnie wygląda, ale – przede wszystkim – jest jedną z najlepiej zoptymalizowanych gier na silniku Unreal Engine 5. Fantastycznie wypada też warstwa audio, co ma spore znaczenie. W końcu w wielu sytuacjach nasłuchiwanie kroków czy innych dźwięków wydawanych przez wrogów może dać nam przewagę.

Nowa strzelanka od Embark Studios wciąga jak bagno. Nieważne czy gramy solo, czy też w grupie, Arc Raiders nawet po wielu godzinach sprawia ogromną frajdę. Nawet jeśli nie przepadacie za extraction shooterami, to temu po prostu warto dać szansę.

Ruszają pierwsze E-Mistrzostwa Warszawy by Lenovo!

Ruszają pierwsze E-Mistrzostwa Warszawy by Lenovo!

W stolicy rozpoczęły się zapisy do pierwszej edycji E-Mistrzostw Warszawy by Lenovo – projektu, który łączy esport, kreatywność i nowoczesne technologie.

Uczestnicy zmierzą się w trzech emocjonujących konkurencjach: League of Legends, EA SPORTS FC 26 oraz w e-biegu, a dodatkowo będą mogli spróbować swoich sił w konkursie kreatywnym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Celem inicjatywy jest promowanie aktywności fizycznej, cyfrowych kompetencji i odpowiedzialnego korzystania z technologii. Wydarzenie jest otwarte dla wszystkich mieszkańców Warszawy, a szczególnie dla uczniów szkół ponadpodstawowych – to właśnie młodzi warszawiacy mają stać się ambasadorami nowoczesnych form rywalizacji i lokalnej tożsamości.

Kwalifikacje w grach esportowych odbędą się online: 22 listopada w FC 26 oraz 23 listopada w League of Legends, natomiast e-bieg i konkurs AI potrwają do 23 listopada. Wielki finał zaplanowano na 28 listopada w wyjątkowej przestrzeni Lenovo & Motorola Showroom, mieszczącej się w Hotelu Warszawa przy pl. Powstańców Warszawy 9. To tam spotkają się najlepsi uczestnicy, którzy wezmą udział w warsztatach poświęconych sztucznej inteligencji oraz uroczystej gali finałowej.

Gośćmi specjalnymi finału będą popularni twórcy i ambasadorzy projektu – Wojciech „Bezi” Wróbel oraz Robert „LisekHD” Liszka, którzy od lat wspierają rozwój polskiej sceny esportowej.

Na zwycięzców E-Mistrzostw czekają nagrody o łącznej wartości 20 000 zł – m.in. konsola Lenovo Legion Go S, monitory Lenovo Legion 27Q-10 240Hz, słuchawki Legion H600 oraz akcesoria gamingowe Lenovo. Dodatkowo najlepsi uczestnicy otrzymają bilety VIP na mecz Legii Warszawa i gadżety od Ekstraklasy.

Projekt organizowany jest przez Polski Związek Esportu we współpracy z Lenovo Polska, Miastem Stołecznym Warszawa, Europa Experience oraz Ekstraklasą.

Zapisy oraz szczegółowe informacje o harmonogramie dostępne są na stronie emistrzostwa.pl.

Jak wypada bijatyka z uniwersum League of Legends? Wrażenia z 2XKO

Jak wypada bijatyka z uniwersum League of Legends? Wrażenia z 2XKO

Doczekaliśmy się nowej gry od studia Riot Games, co samo w sobie jest sporym wydarzeniem. Tym razem jednak mamy do czynienia z produkcją reprezentującą gatunek nieco bardziej niszowy. Jak udała się bijatyka z postaciami z League of Legends?

Pod wieloma względami 2XKO jest grą bez dwóch zdań świetną – choć warto podkreślić na początku, że jest też grą nastawioną na tryb multiplayer, bez żadnych ciekawych trybów singlowych. Najważniejszy element, czyli rozgrywka i stojące za nią systemy, nie pozostawia wiele do życzenia. Potyczki są dynamiczne i angażujące, sterowanie responsywne, a nauka kombosów wciąga.

Podstawy są stosunkowo proste, tym bardziej, że twórcy świadomie zrezygnowali z wielokierunkowych ataków specjalnych. Przykładowo – zamiast, jak w wielu innych, tradycyjnych bijatykach, wciskać dwa kierunki przed atakiem (chociażby „dół”, „przód” i atak), wystarczy przytrzymać tylko jeden przycisk kierunkowych. Dzięki temu można skupić się na taktyce, odpowiednim dobieraniu ciosów i reagowaniu.

To uproszczenie nie sprawia jednak, że gra jest łatwa. Mnogość mechanizmów rozgrywki związana z faktem, że mamy do czynienia z tzw. bijatyką tagową – sterujemy tak naprawdę dwiema postaciami – skutkuje tym, że musimy stale mieć na uwadze wiele elementów, zmiennych i uważać na różne rzeczy.

Przygotowano nawet opcjonalny system auto-kombosów, które możemy wykonywać jednym przyciskiem. Ogranicza on w pewien sposób możliwości konstruowania zaawansowanych kombosów, jednak to dobre narzędzie, by początkujący nauczyli się fundamentów rozgrywki – pozycjonowania, blokowania – bez martwienia się jednocześnie o poprawne wykonywanie dłuższych serii ciosów.

Jeśli natomiast chodzi o podstawy, mamy atak silny, lekki i średni, a także przycisk odpowiedzialny za wymianę wojowników w trakcie meczu lub też ich ataki, gdy wpadają na moment na arenę, by nam pomóc. Są też dwa przyciski ataków specjalnych – dwa triggery, jeśli gramy na kontrolerze.

Tym, co najmocniej wyróżnia 2XKO, są jednak tzw. Fuses. Można określić je mianem specjalizacji, które możemy wybrać przed każdym meczem. Jedna z nich wzmacnia ataki zespołowe, inne pozwala częściej wykorzystywać asystę, a jeszcze inne umożliwiają skupienie się na sterowaniu tylko jedną postacią, oferując jej większe możliwości.

Wszystko to sprawia, że bijatyka od Riot Games to gra naprawdę rozbudowana i pełna głębi. Można spędzić tu dużo czasu na kombinowaniu i odkrywaniu kolejnych zagrań, synergii i zależności między postaciami oraz wspomnianymi specjalizacjami. Jest to naprawdę niezwykle wciągające, tym bardziej że system walki jest po prostu przyjemny.

Trochę boli jednak dosyć mała liczba postaci. Obecnie w grze mamy tylko 11 wojowników – jest to rozczarowujące, biorąc pod uwagę jaki ogrom bohaterów jest dostępny w League of Legends. Jest przecież z czego wybierać, ale najwyraźniej zespół odpowiedzialny za 2XKO dostał nieco mniejszy budżet, niż by chciał.

Produkcja jest grą Free to Play opartą na systemie znanym z innych gier studia Riot. Grając zarabiamy walutę, która służy do odblokowywania postaci oraz elementów kosmetycznych. Na próżno szukać tutaj jakiegokolwiek elementu „pay to win”.

2XKO zdecydowanie można polecić fanom bijatyk. Gra wygląda świetnie, potyczki sprawiają frajdę, a nauka i rozwój są satysfakcjonujące. Brak jakiejkolwiek poważnej zawartości dla pojedynczego gracza i skupienie się na trybie online mogą jednak sprawić, że sporo osób po prostu zignoruje ten tytuł.

Konkurs – zaprojektuj stanowisko gamingowe w The Sims 4!

Konkurs – zaprojektuj stanowisko gamingowe w The Sims 4!

Przygotowaliśmy dla Was nowy konkurs, tym razem we współpracy z Akwamaryną. Zadanie polega na stworzeniu w grze The Sims 4 stanowiska gamingowego dla swojej ulubionej postaci z filmu, serialu, bajki, kreskówki lub książki.

Aby wziąć udział, należy zamieścić w komentarzu jedno zdjęcie przedstawiające projekt — widok na jedną ścianę pomieszczenia ze stanowiskiem. Można korzystać z dowolnych dodatków, rozszerzeń, modów i obiektów CC.

Na autorów najciekawszych projektów czekają nagrody: konsola Legion Steam OS oraz słuchawki Legion H600.
Konkurs trwa od 24 października do 5 listopada 2025 r.

Szczegóły i zasady: https://cutt.ly/akwamaryna-gc-25

5 najlepszych gier z akcją w Japonii

5 najlepszych gier z akcją w Japonii

Japonia to ostatnimi czasy coraz bardziej popularny kierunek wirtualnych podróży. W wielu grach trafiamy do kraju kwitnącej wiśni – ale które tytuły są najlepsze i najbardziej warte uwagi?

Tutaj polecamy Wam pięć najciekawszych gier z akcją w Japonii. Zależy nam na różnorodności, by każdy znalazł coś dla siebie, a więc wymienione tu produkcje to reprezentanci kilku gatunków.

Yakuza 0

Cała seria studia RGG jest warta uwagi i polecenia, ale najlepiej zacząć od tej pierwszej pod względem chronologicznym. W końcu nie ma lepszego punktu startu dla tych, którzy chcą rozpocząć przygodę z tą zwariowaną marką.

Yakuza 0 to gra akcji, w której liczą się przede wszystkim efektowne – i potrafiące rzucić wyzwanie – starcia z bandziorami. Do tego naprawdę wciągająca fabuła, choć przedstawiona w sposób mocno przekoloryzowany i często absurdalny.

Ta seria jest mocno specyficzna, można powiedzieć, że to brutalna i dziwaczna telenowela, ale z pewnością warto dać jej szansę – i najlepiej zacząć właśnie od tego prequela.

Persona 5

Ten cykl od Atlus jest nie bez powodu uznawany za kultowy, a piąta odsłona za najlepszą. Oferuje najbardziej rozbudowaną rozgrywkę i złożoną, angażującą historię z mnóstwem interesujących postaci.

Akcja osadzona jest w Tokio, w którym zwiedzić możemy kilka dzielnic i charakterystycznych punktów miasta. Szczególnie za dnia, kiedy nasz bohater spędza na różne sposoby czas wolny po szkole. Pójdziemy do kawiarni, potrenujemy baseball czy spotkamy się ze znajomymi?

Turowa walka w Personie 5 jest atrakcyjna wizualnie, wciągająca, wymagająca na wyższych poziomach trudności i oferuje sporo możliwości modyfikowania postaci i ich talentów. Nie bez powodu to jeden z najlepszych jRPG w historii.

Ghost of Tsushima

Dopiero co ukazało się Ghost of Yotei, jednak na premierę wersji PC jeszcze poczekamy. Jednak nic straconego – ponieważ pierwsza część tej serii od Sucker Punch jest równie dobra, a na pewno równie pięknie przedstawia Japonię.

Wyspa Cuszima zaprezentowana jest fantastycznie i oferuje miłą dla oka, krajobrazową różnorodność. Co prawda okoliczności – czyli inwazja Mongołów – nie sprzyjają bezstresowej eksploracji, ale przynajmniej często możemy poćwiczyć walkę kataną.

Gra oferuje intrygującą fabułą poruszającą wątki honoru i kodeksu samurajskiego, a także lojalności. Walkę zrealizowano niemal perfekcyjnie – każda potyczka jest niezwykle przyjemna, a na trudniejszych poziomach wyzwanie jest idealne i satysfakcjonujące.

Nioh 2

Na każdej liście tego typu przyda się jedna naprawdę trudna gra. Tutaj ten tytuł przypada właśnie drugiej części Nioh. Żadna gra od Team Ninja nie dorównała jeszcze tej pod względem głębi rozgrywki i poziomu trudności.

Akcja dzieje się w Japonii, lecz dużo tu elementów fantasy. Demony, yokai, rytuały i magia, wszystko to jest tutaj normą. W tle rozgrywa się historia związana z unifikacją królestwa, lecz pierwsze skrzypce niezaprzeczalnie gra fantastyczny gameplay.

Dużo broni do wyboru, mnóstwo zdolności do odblokowania, świetny system odzyskiwania energii premiujący agresywną grę i ofensywę – wszystko to sprawia, że Nioh 2 może zaoferować jeden z najlepszych systemów walki w grach wideo. Warunek jest jeden: trzeba lubić wyzwania, bo ten tytuł stawia przed nami naprawdę spore.

Total War: Shogun 2


Na koniec mały powrót do przeszłości. Od premiery Shoguna 2 minęło już co prawda ponad 14 lat, ale to wciąż wspaniała strategia i jedna z lepszych odsłon cyklu Total War od studia Creative Assembly. Szkoda, że wciąż nie doczekaliśmy się bezpośredniego sequela.


Mimo osadzenia akcji w Japonii, mapa imponuje rozmiarami. Otrzymujemy też wielką różnorodność jednostek, świetną oprawę wizualną (mimo upływu lat) i specyficzny styl walki, determinowany przez wyjątkowy setting, uzbrojenie i samurajskie tradycje.

Z pewnością warto też zainteresować się dodatkiem Fall of the Samurai, który oferuje świetną kampanię i większy nacisk na broń palną. To jedno z najwyżej ocenianych przez fanów rozszerzeń, jakie kiedykolwiek ukazały się do gier z cyklu Total War.

10 gier, których nie ukończyłeś, choć powinieneś

10 gier, których nie ukończyłeś, choć powinieneś

Każdy gracz to zna: rosnąca kupka wstydu, czyli gry, które zaczęliśmy z wielkim zapałem, by porzucić je po kilku, kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu godzinach. Czasem winna jest przytłaczająca skala świata, innym razem poziom trudności, a nierzadko po prostu proza życia i brak czasu. Poniżej przedstawiamy 10 wyjątkowych tytułów, które wciągnęły miliony, ale równie wiele osób pozostawiło przed napisami końcowymi. To gry, do których warto wrócić, by poznać ich pełne historie.

Spis treści

Red Dead Redemption 2

To monumentalna, powolna i metodyczna opowieść. Wymaga od gracza cierpliwości, a jej celowo ociężałe tempo i przywiązanie do realizmu (np. długie animacje interakcji) mogą zniechęcać. Ogromny, otwarty świat pełen aktywności pobocznych sprawia, że łatwo jest się zatracić i zapomnieć o głównym wątku fabularnym. Historia Arthura Morgana to jednak jedna z najlepiej napisanych i najbardziej poruszających opowieści w historii gier wideo. To agonia Dzikiego Zachodu i dramat człowieka uwięzionego między lojalnością a własnym sumieniem. Ostatnie rozdziały gry to emocjonalny rollercoaster, który redefiniuje całą podróż i zostaje z graczem na długo po jej zakończeniu. To doświadczenie, dla którego warto poświęcić te dziesiątki godzin.

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Skala gry jest absolutnie przytłaczająca. Setki zadań pobocznych, ogromne mapy usiane znakami zapytania i dziesiątki godzin dialogów. Łatwo o uczucie wypalenia, zwłaszcza gdy po 50 godzinach gry okazuje się, że główny wątek ledwo ruszył do przodu. Dziki Gon ma jednak niesamowity, słowiański klimat. Ponadto to nie tylko opowieść o poszukiwaniu Ciri, ale też kulminacja losów Geralta z Rivii, pełna trudnych wyborów moralnych, które mają realny wpływ na otaczający go świat. Zadania poboczne często dorównują jakością głównej fabule, budując niesamowicie wiarygodny i mroczny świat. Zakończenie, a zwłaszcza fabularne dodatki Serca z Kamienia i Krew i Wino, to absolutne mistrzostwo i satysfakcjonujące zwieńczenie tej wielkiej przygody.

Baldur’s Gate 3

Baldur’s Gate 3 to gigantyczny, niezwykle złożony RPG. Mnogość systemów, klas postaci, zaklęć i decyzji do podjęcia może być paraliżująca dla nowicjuszy. Każdy akt gry jest ogromny, a swoboda działania sprawia, że łatwo zboczyć z głównej ścieżki na dziesiątki godzin. Gra ze świata Dungeons and Dragons to natomiast definicja gry RPG, w której wybory mają prawdziwe znaczenie. Historia, postacie i sposób, w jaki świat reaguje na działania gracza, stoją na najwyższym poziomie. Ukończenie Baldur’s Gate 3 to nie tylko zobaczenie końca historii, ale przeżycie własnej, unikalnej przygody, ukształtowanej przez setki małych i dużych decyzji. To gra, która nagradza zaangażowanie jak żadna inna.

Elden Ring

Dwa słowa: poziom trudności. Jak na grę studia FromSoftware przystało, Elden Ring jest bezlitosny. Otwarty świat, choć piękny, potrafi być również pułapką, prowadząc gracza do starć, na które nie jest gotowy. Frustracja po dziesiątej porażce z tym samym bossem to częsty powód porzucenia gry. Przełamanie niemocy i pokonanie potężnego przeciwnika daje jednak w Elden Ring niezrównaną satysfakcję. To gra o uczeniu się na błędach, cierpliwości i triumfie woli. Odkrywanie tajemnic i składanie w całość enigmatycznej fabuły to nagroda sama w sobie. Każdy pokonany boss to kamień milowy. Warto też wspomnieć, że Elden Ring oferuje sporo sprytnych sposobów na ominięcie wysokiego poziomu trudności.

Hollow Knight

Pod urokliwą, ręcznie rysowaną oprawą kryje się wymagająca i często bezlitosna metroidvania. Eksploracja rozległego, labiryntowego królestwa Hallownest bywa myląca, a trudni bossowie wymagają precyzji i wielu podejść. Łatwo tu utknąć, nie wiedząc, dokąd pójść dalej. Hollow Knight to jednak mistrzostwo w budowaniu atmosfery i opowiadaniu historii poprzez otoczenie. Odkrywanie zapomnianych ścieżek, poznawanie tragicznych losów mieszkańców królestwa i stopniowe zdobywanie nowych umiejętności, które otwierają wcześniej niedostępne miejsca, jest niezwykle satysfakcjonujące. To jedna z najlepszych niezależnych gier wszech czasów.

Grand Theft Auto V

Wielu graczy po przejściu prologu i kilku pierwszych misji rzuciło się w wir sieciowej zabawy, całkowicie zapominając o losach Michaela, Franklina i Trevora. Rozbudowany tryb wieloosobowy stał się dla wielu główną grą. Poza tym to kolejna gra, która stawia przed graczem sporo zapełniaczy. Jej główny wątek fabularny to jednak pełna akcji i czarnego humoru, znakomita satyra na współczesną Amerykę. Przeplatające się losy trzech skrajnie różnych bohaterów, spektakularne misje napadów i błyskotliwe dialogi sprawiają, że to jedna z najlepszych opowieści w dorobku studia Rockstar. To po prostu kawał świetnie wyreżyserowanego kina akcji w formie gry.

RimWorld

RimWorld w teorii (i w praktyce) ma zakończenie, i to nawet nie jedno. Każdy gracz może na przykład zbudować własny statek kosmiczny i uciec z planety. Wielu graczy decyduje się jednak, by tego nie robić. W tej grze jest bowiem tyle do zrobienia, że gracze po wielu godzinach zabawy trudno jest się pożegnać z kolonistami. Moja rada jest jednak taka. Warto to zrobić, bo czeka Cię jeszcze wiele świetnych gier do ukończenia.

God of War (2018)

Choć ta gra jest bardziej liniowa niż inne tytuły na tej liście, jej świat również pełen jest zadań pobocznych, znajdziek i opcjonalnych wyzwań, takich jak walka z Walkiriami. Skupienie się na eksploracji może odciągnąć od głównego, niezwykle wciągającego wątku. Tak się składa, że to jedna z najpiękniejszych opowieści o ojcostwie w grach wideo. Ewolucja relacji między Kratosem a Atreusem, powolne odkrywanie ich wspólnej przeszłości i przeznaczenia, to emocjonalny rdzeń tej produkcji. Finał gry i ostatnia, kluczowa scena na szczycie góry, to potężny i satysfakcjonujący moment, który nadaje sens całej podróży.

Cuphead

Cuphead to gra piekielnie trudna. Ta przepiękna, stylizowana na kreskówki z lat 30. XX wieku produkcja to w rzeczywistości brutalna platformówka. Wymaga niemal perfekcyjnej pamięci do wzorców ataków i zręczności na poziomie automatu do gier. Satysfakcja płynąca z pokonania bossa po kilkudziesięciu próbach to natomiast coś pięknego. To hołd dla klasycznych gier wideo, który testowały cierpliwość i determinację. Ukończenie go to coś, czym można się chwalić.

Darkest Dungeon

Stres, losowość i permanentna śmierć. Ta gra jest zaprojektowana tak, by psychicznie dręczyć nie tylko bohaterów, ale i samego gracza. Utrata wysoko rozwiniętej postaci, na którą poświęciłeś godziny, z powodu serii niefortunnych zdarzeń, potrafi złamać serce i chęć do dalszej gry. Darkest Dungeon to jednak mistrzowska lekcja zarządzania ryzykiem i akceptacji porażki. Uczy, że nie da się uratować wszystkich i że czasem trzeba poświęcić jednostkę dla dobra ogółu. Dotarcie do tytułowego Najmroczniejszego Lochu i pokonanie go to katharsis – ostateczne zwycięstwo nad beznadzieją i okrucieństwem, które ta gra rzuca graczowi prosto w twarz. To doświadczenie trudne, ale niezapomniane.