Tegoroczna gala The Game Awards już za nami. Zgodnie z przewidywaniami i oczekiwaniami, podczas imprezy nie zabrakło naprawdę wyjątkowych i ekscytujących prezentacji.
Chociaż nagrody są istotne, to nie ma się co oszukiwać – większość widzów ogląda galę Geoffa Keighleya tylko i wyłącznie z uwagi na zapowiedzi nowych gier. Jakie tytuły wzbudziły tym razem największe emocje? Oto sześć najciekawszych i najbardziej intrygujących produkcji, które ujawniono podczas The Game Awards 2025.
Larian Games zaprezentowało swój nowy projekt, który ma być największym i najbardziej ambitnym RPG w historii tego studia. Mroczny trailer CGI skupia się na przedstawieniu pogańskich obrzędów, w wyniku których do świata gry przedostaje się tajemnicze zło.
Materiał jasno sugeruje, że nowy tytuł od twórców Baldur’s Gate 3 będzie przeznaczony dla dojrzałego odbiorcy, choć na więcej informacji musimy poczekać. Nie ujawniono daty premiery, ani platform docelowych.
Warto przypomnieć, że przedstawiciele studia Larian zaznaczali w przeszłości, że ich kolejne gry będą debiutować najpierw w dziale Early Access na Steamie – można śmiało przypuszczać, że tak samo będzie właśnie w przypadku nowego Divinity.
Total War: Warhammer 40000
Stało się. Po latach domysłów i przecieków, otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie, że Creative Assembly pracuje nad nową częścią Total War, która zabierze nas do mrocznego świata Warhammera 40000. Zwiastun to przede wszystkim materiał CGI, choć końcówka pozwala przyjrzeć się fragmentom rozgrywki.
Otrzymamy klasyczne bitwy na wielką skalę, lecz zupełnie nowy silnik będzie lepiej dostosowany do powszechnie obecnej broni palnej różnego rodzaju. Mapą kampanii będzie tutaj cała galaktyka, a walczyć będziemy na różnych planetach.
Potwierdzono frakcje, które trafią do gry na premierę (której data jest obecnie nieznana). Zagramy jako Space Marines, Orkowie, Eldarowie lub Gwardia Imperialna. Więcej frakcji pojawi się rzecz jasna po premierze w ramach różnych dodatków.
Control Resonant
Nowa gra od studia Remedy ukaże się już w przyszłym roku. W sequelu Control wcielimy się w brata Jesse, bohaterki pierwszej części. „Wykorzystaj przeżycia Dylana z przeszłości, aby zrozumieć jego teraźniejszość. Odkryj źródło mocy, którą musi opanować i podejmuj decyzje kształtujące przejawy i rozwój jego zdolności” – czytamy w opisie na Steamie.
Miejscem akcji będzie alternatywna, spaczona wersja nowojorskiego Manhattanu. Zmierzymy się tam z różnorodnymi przeciwnikami, wykorzystując nie tylko specjalne moce, ale też broń będącą w stanie zmieniać formę – zamieni się zarówno w wielki młot, jak też w dwa ostrza.
Fabuła skupi się na nowym zagrożeniu dla ludzkości, a także na poszukiwaniu Jesse Faden i – rzecz jasna – rzuci więcej światła na wewnętrzną działalność Federalnego Biura Kontroli.
Tomb Raider Catalyst oraz Legacy of Atlantis
Fani Lary Croft mogą być zadowoleni – zapowiedziano bowiem nie jedną, a dwie nowe gry z cyklu Tomb Raider. Legacy of Atlantis to pełnoprawny remake oryginalnej odsłony, wprowadzający dużo zmian i nowości, współtworzony przez polskie Flying Wild Hog. Ukaże się już w przyszłym roku.
Druga gra to z kolei Tomb Raider Catalyst i tutaj mamy już do czynienia z zupełnie nową odsłoną cyklu, sequelem, w którym starsza i bardziej doświadczona Lara trafi do Indii. W przypadku tej produkcji otrzymaliśmy jednak tylko zwiastun CGI, bez fragmentów rozgrywki.
Catalyst zadebiutuje w 2027 roku, a za produkcję odpowiada w pełni studio Crystal Dynamics, związane z cyklem Tomb Raider od wielu lat.
Star Wars: Fate of the Old Republic
Chociaż w przypadku tego tytułu także otrzymaliśmy tylko trailer bez rozgrywki, to nie sposób pominąć tej właśnie zapowiedzi. Fate of the Old Republic będzie bowiem nową, singlową grą RPG w uniwersum Star Wars.
Zapowiedź ta jest o tyle godna uwagi, że nad projektem czuwa Casey Hudson. To doświadczony deweloper, który w przeszłości pracował w BioWare – był reżyserem Knights of the Old Republic oraz trylogii Mass Effect.
Data premiery nie została ujawniona, ale raczej nie należy spodziewać się debiutu Fate of the Old Republic przed 2028 rokiem.
Diablo 4: Lord of Hatred
Blizzard zapowiedział drugie rozszerzenie do Diablo 4. Dodatek Lord of Hatred ukaże się już w kwietniu 2026 roku. Trafimy do nowej lokacji, czyli Skovos – „starożytnej kolebki cywilizacji Pierworodnych oraz dawnej siedziby Lilit i Inariusa, gdzie obecnie rządzą Wyrocznia i Królowa Amazonek”. Opis sugeruje, że jedną z nowych klas postaci może być właśnie Amazonka.
Co ciekawe, druga dodatkowa klasa – Paladyn – została udostępniona od razu. Już teraz można zagrać tą postacią w Diablo 4, pod warunkiem, że złożymy zamówienie przedpremierowe dodatku. Warto zaznaczyć, że zakup Lord of Hatred gwarantuje też dostęp do poprzedniego dodatku.
Jednym z ważniejszych elementów rozszerzenia, dostępnym w ramach towarzyszącej aktualizacji, będzie gruntowne przebudowanie systemu umiejętności.
Mijający rok obfitował w niesamowite, wysokobudżetowe gry wideo, ale wielkimi hitami okazało się też kilka tytułów od niezależnych, małych studiów. Jakie produkcje indie z ostatnich miesięcy są najbardziej godne polecenia?
Tutaj chcemy polecić pięć najlepszych gier niezależnych, starają się jednocześnie zachować odpowiednią różnorodność zestawienia, by każdy znalazł choć jedną odpowiednią propozycję dla siebie na długie, zimowe wieczory.
Hollow Knight: Silksong
Nie ma co owijać w bawełnę, Silksong to gra fenomenalna. Sequel kultowej już produkcji studia Team Cherry ukazał się po wielu latach oczekiwania, a mimo to w stu procentach spełnił oczekiwania fanów Hollow Knighta.
Ta fascynująca opowieść o pielgrzymce oferuje świetnie przemyślaną rozgrywkę, doskonale zaplanowane potyczki i idealny projekt poziomów, a przy okazji spore wyzwanie, dając jednocześnie przyjemne poczucie satysfakcji ze szlifowania własnych umiejętności i pokonywania przeszkód.
To tytuł momentami wyjątkowo trudny, ale właśnie tak samo trudna jest droga pielgrzymów, którzy przemierzają szlak, na który trafia również główna bohaterka. W tej grze nic nie jest przypadkowe, minimalistycznie opowiadana fabuła zachwyca, a oprawa audio buduje genialny klimat przygody.
Consume Me
To jedna z najbardziej wyjątkowych i oryginalnych gier, jakie kiedykolwiek powstały – nie tylko w tym roku. Szaleństwo i chaos codzienności nastolatki podane w formie humorystycznej, interaktywnej produkcji, w której sednem jest zarządzanie czasem.
Bohaterka musi żonglować obowiązkami, w końcu doba ma tylko 24 godziny. Nauka, obowiązki domowe, chłopak, dbanie o siebie, nauka, czytanie, a do tego różne dodatkowe cele i wyzwania… To przytłaczające, a my musimy sprawić, by udało się zrobić jak najwięcej.
Wszystko jest tu przedstawione w formie minigierek. Jedzenie to chociażby wariacja na temat Tetrisa, a ćwiczenia są zabawnym wyginaniem rąk i nóg, by trafiać w wyznaczane pola. Pod zabawnym i absurdalnym przedstawieniem codzienności kryją się jednak także przemyślenia na różne poważne tematy, czy wręcz źródła traumy naszej bohaterki. Całościowo, Consume Me jest więc doświadczeniem po prostu niepowtarzalnym.
Hades 2
Sequela jednego z najlepszych rogalików w historii nie może tu zabraknąć, ponieważ jest to gra praktycznie pod każdym względem lepsza od części pierwszej. Być może fabuła jest odrobinę mniej wciągająca, jednak rozgrywka przewyższa gameplay z oryginału.
Jest bardziej dynamicznie i bardziej różnorodnie. Nowa bohaterka ma dostęp do większej liczby opcji w boju, dzięki czemu powtarzanie gry i podchodzenie do kolejnych runów ponownie jest szalenie wciągające, tym bardziej że twórcy wprowadzili szereg ciekawych elementów urozmaicających zabawę.
Odblokowywanie nowych elementów gry jest tak uzależniające, że nawet pokonanie finałowego bossa kilkadziesiąt razy nie powoduje potrzeby odłożenia tej gry na wirtualną półkę. Hades 2 to przykład sequela idealnego.
Blue Prince
Blue Prince to jedna z najciekawszych gier logicznych, jakie kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Trudno porównać ją z innymi przedstawicielami gatunku, bo tutaj mamy do czynienia z nietypowym połączeniem. Twórcy połączyli rozwiązywanie zagadek z aspektem rogalikowym.
W efekcie otrzymujemy niezwykle angażujące zwiedzanie tajemniczej posiadłości, w której musimy dotrzeć do konkretnego pokoju z ograniczoną liczbą ruchów. Za każdym podejściem odkrywamy coraz więcej sekretów i wskazówek, które pomagają w końcu osiągnąć cel… co okazuje się początkiem czegoś zupełnie nowego.
Blue Prince potrafi momentami zirytowac, ale satysfakcja z postępów i zachwyt odkryciami (zarówno fabularnymi i gameplayowymi) wynagradza z nawiązką wszelkie drobne problemy. To nie tylko świetnie zrealizowana gra wideo, ale też niepowtarzalne doświadczenie.
The Drifter
Jeśli jesteście fanami kultowych, klasycznych przygodówek point’n’click, to nie możecie przegapić tej produkcji od studia Powerhoof. To wspaniały przedstawiciel gatunku oferujący świetną fabułę, ciekawe postacie i przyjemne zagadki.
Bohaterem jest Mike, który… już na początku gry umiera, ale zostaje w niewyjaśnionych okolicznościach przywrócony do życia. Musi rozwikłać tajemnicę związaną z pewnym zabójstwem i stojącą za nim organizacją. Wszystko to w retro-pikselowej otoczce, budzącej skojarzenia ze złotymi czasami gier od LucasArts.
Gra w dużej mierze stawia na klimat noir, ale nie braknie tu też świetnie dopasowanego do okoliczności humoru. Warto podkreślić, że wszystkie dialogi są w pełni udźwiękowione, a zagadki po prostu mają sens i nie wymagają od nas szukania rozwiązań na ślepo, klikając po kolei każdy piksel na ekranie.
Tegoroczna premiera architektury Blackwell i kart graficznych NVIDIA GeForce RTX serii 50 wywołała spore poruszenie w świecie gamingu, bo po raz pierwszy laptopy tak wyraźnie zbliżyły się do możliwości komputerów stacjonarnych. Najlepszym przykładem tego trendu jest Lenovo Legion Pro 7i. To laptop, który dzięki połączeniu procesora Intel Core Ultra 9 275HX, ogromnej ilości pamięci RAM i nowej generacji GPU z powodzeniem pasuje zarówno do hardcore’owych graczy, jak i twórców korzystających na co dzień z narzędzi opartych na AI.
Architektura Blackwell i RTX AI zmieniają mobilny gaming. Lenovo Legion Pro 7i to jeden z najmocniejszych laptopów tej generacji.
Architektura Blackwell wprowadza technologie, które realnie zmieniają to, jak wyglądają i działają współczesne gry. DLSS 4 z Multi-Frame Generation pozwala utrzymać płynność na poziomie wcześniej zarezerwowanym wyłącznie dla najmocniejszych desktopów, a Path Tracing i ulepszony Ray Tracing zbliżają oprawę wizualną do jakości prerenderowanych filmów. Z kolei Reflex 2 przyspiesza reakcję całego systemu, co jest szczególnie zauważalne w dynamicznych produkcjach multiplayer. W praktyce oznacza to, że nawet w najbardziej wymagających tytułach Legion Pro 7i jest w stanie wyświetlać obraz o jakości kinowej, jednocześnie zachowując wysokie i stabilne FPS.
Nowa generacja kart RTX to również ogromny krok naprzód dla twórców. Ekosystem NVIDIA Studio zapewnia zoptymalizowane działanie najpopularniejszych aplikacji kreatywnych i stabilność niezbędną przy montażu wideo, obróbce zdjęć czy pracy nad projektami 3D. RTX AI dodatkowo przyspiesza generowanie treści i automatyzuje część zadań, pozwalając skupić się na kreatywnej stronie projektu, zamiast czekać na kolejne rendery. W połączeniu z ekranem OLED 240 Hz o wysokiej jasności i szerokiej palecie barw laptop staje się narzędziem nie tylko dla graczy, ale także dla montażystów, grafików, streamerów i projektantów.
Sam Legion Pro 7i został zaprojektowany tak, aby sprostać wymaganiom nowych technologii. Mocny procesor Intel Core Ultra 9, 64 GB pamięci RAM i dwa szybkie dyski SSD tworzą zestaw, który bez problemu poradzi sobie z dużymi projektami, a jednocześnie zapewni błyskawiczne czasy ładowania w grach. Całość uzupełnia zaawansowane chłodzenie Legion ColdFront utrzymujące stabilne temperatury nawet przy długotrwałym obciążeniu. Mimo ogromnej mocy, urządzenie zachowuje mobilność i bez trudu mieści się w plecaku, co czyni je atrakcyjną alternatywą dla stacjonarnych zestawów gamingowych.
W okresie świątecznym wybór odpowiedniego prezentu bywa trudny, ale jeśli celem jest sprzęt, który wystarczy na lata i będzie rozwijał się wraz z kolejnymi generacjami gier i narzędzi AI, Lenovo Legion Pro 7i z kartą GeForce RTX serii 50 należy do najlepszych propozycji na rynku. To jeden z tych laptopów, który nie tylko spełnia oczekiwania, ale wręcz podnosi poprzeczkę tego, czego można oczekiwać od mobilnego gamingu i pracy kreatywnej.
Jeśli szukasz prezentu, który naprawdę ma moc, ten model zdecydowanie zasługuje na uwagę. Sprawdź sam!
Grudzień to głównie miesiąc podsumowań i świątecznych wyprzedaży, ale i w tym miesiącu pojawiają się na rynku nowe gry. W nadchodzących dniach i tygodniach doczekacie się wielu interesujących tytułów niezależnych, a także kilku wyczekiwanych produkcji. Niektóre są nawet z polskimi akcentami. Szczegóły jak zawsze poniżej. Oto zestawienie najciekawszych premier grudnia 2025.
Kooperacyjne RPG akcji osadzone w świecie po Ragnaroku? Proszę bardzo. Gracze wcielają się w wojowników-rzemieślników, którzy operują z mobilnej, latającej bazy zwanej Odin Shell. Cloudheim łączy dynamiczną walkę z zaawansowaną fizyką zniszczeń i craftingiem, zachęcając do eksperymentowania z ekwipunkiem w grupie do 4 osób.
Echoes of Elysium [PC]
Gatunek: RPG akcji
Data premiery: 4 grudnia (Wczesny dostęp)
Kolejna produkcja stawiająca na podniebną eksplorację. W Echoes of Elysium budujemy i pilotujemy własne statki powietrzne, przemierzając proceduralnie generowane wyspy, samodzielnie lub w trybie współpracy przez Internet. Nasz statek jest nie tylko środkiem transportu, ale i mobilną bazą oraz potężną bronią w walce z frakcją Heron i mechanicznymi rojami.
Fani studia FromSoftware nie musieli długo czekać na rozwinięcie kooperacyjnego spin-offu Elden Ring: Nightreign. Dodatek The Forsaken Hollows zabiera graczy do zupełnie nowej strefy – Wielkiej Pustki (znanej też jako Ruchoma Ziemia). Rozszerzenie wprowadza dwie nowe grywalne klasy: Uczonego oraz Grabarkę, a także nowych bossów, którzy przetestują naszą cierpliwość i zręczność. To pozycja obowiązkowa dla tych, którym wciąż mało wyzwań w świecie Lands Between.
Octopath Traveler 0 [PC, PS5, PS4, XSX, NS, NS2]
Gatunek: jRPG
Data premiery: 4 grudnia
Square Enix powraca do korzeni serii w Octopath Traveler 0. Ta odsłona, będąca prequelem, po raz pierwszy pozwala graczom na stworzenie własnego bohatera od podstaw. Oprócz klasycznej dla cyklu oprawy HD-2D i turowego systemu walki, nowością jest mechanika odbudowy zniszczonego miasta Wishvale. Czy uda nam się przywrócić mu dawną świetność, jednocześnie odkrywając genezę kontynentu Orsterra?
Routine [PC, XSX, XONE]
Gatunek: survival horror
Data premiery: 4 grudnia
Można powiedzieć: w końcu! Po blisko 13 latach produkcji, Routine od Lunar Software wreszcie trafia do graczy. Ten survival horror FPP przenosi nas do opuszczonej bazy księżycowej inspirowanej futurystyką lat 80. Naszym celem jest odkrycie prawdy o zniknięciu załogi, unikając przy tym wrogów, z którymi nie mamy szans w otwartej walce. Tytuł debiutuje od razu w usłudze Game Pass.
Angst: A Tale of Survival [PC]
Gatunek: survival, przygodówka
Data premiery: 5 grudnia
Debiut polskiego studia Cherrypick Games na rynku „dużych” gier. Ten izometryczny survival z elementami roguelike stawia na przetrwanie w ekstremalnych warunkach, walkę z dziką fauną i odkrywanie paranormalnych tajemnic tego miejsca. Budzimy się w chacie pośrodku mroźnej krainy The Hopeward Hollow, nie pamiętając kim jesteśmy. Nasze zadanie? No właśnie. Przetrwać.
Away from Home [PC]
Gatunek: RPG, rytmiczna
Data premiery: 5 grudnia
Unikalne połączenie RPG i gry rytmicznej w oprawie pixel art. Twórca gry, inspirowany takimi tytułami jak Earthbound czy Yakuza 0, stworzył system walki, w którym siła ataków zależy od naszego poczucia rytmu. Gra oferuje też mnóstwo pobocznych aktywności i specyficzny, nostalgiczny klimat.
Death Howl [PC]
Gatunek: RPG, karcianka
Data premiery: 9 grudnia
Death Howl to karciana RPG z silnym naciskiem na fabułę, za wydanie której zabrało się polskie 11 bit studios. Wcielamy sięw niej w łowczynię Ro, która wkracza do świata duchów, by wskrzesić syna. To, co wyróżnia Death Howl, to otwarty świat i system craftingu kart – zamiast tylko je zbierać, sami tworzymy swoją talię z surowców znalezionych w mrocznych biomach.
The End of History [PC]
Gatunek: RGP, strategia
Data premiery: 10 grudnia (Wczesny dostęp)
Ciekawa propozycja od studia Tatamibeya założonego przez Japończyka z Warszawy. To hybryda RPG i strategii, która ma nam dać niemal nieograniczoną wolność. Będziemy mogli zostać królem prowadzącym armie, przebiegłym kupcem, a nawet zwykłym złodziejem. Każda ścieżka ma prowadzić do tajemniczego Obelisku, a nasze czyny realnie wpływać na losy upadającego, średniowiecznego świata.
Ashes of Creation [PC]
Gatunek: RPG, TPP, Fantasy
Data premiery: 11 grudnia (Wczesny dostęp)
Jedno z najbardziej ambitnych MMORPG ostatnich lat wchodzi w fazę wczesnego dostępu na Steam. Ashes of Creation obiecuje dynamiczny świat, który ma zmieniać się pod wpływem działań graczy (system Nodes). Decyzje społeczności mają kształtować miasta, ekonomię i konflikty polityczne. No cóż, grudzień będzie pierwszym wielkim sprawdzianem dla wizji studia Intrepid.
Pioneers of Pagonia [PC]
Gatunek: RTS
Data premiery: 11 grudnia
Volker Wertich, ojciec legendarnej serii The Settlers, serwuje nam pełną wersję Pioneers of Pagonia. To gratka dla miłośników klasycznych strategii ekonomicznych, w których liczy się łańcuch produkcji i obserwowanie tętniącego życiem miasta. Tytuł kładzie nacisk na eksplorację proceduralnie generowanych map zamieszkiwanych przez przeróżne plemiona, oferując relaksującą, ale głęboką rozgrywkę w starym, dobrym stylu.
Monster Hunter Wilds to kolejna wielka odsłona kultowej serii od Capcomu. Choć gra sama w sobie oferuje niesamowitą głębię, społeczność moderska jak zawsze staje na wysokości zadania, dostarczając narzędzia poprawiające wydajność, wygodę rozgrywki oraz wprowadzające ułatwienia dla graczy, którzy chcą pominąć grind.
Silnik RE Engine, na którym stoi gra, jest niezwykle przyjazny dla modyfikacji. Poniżej znajdziesz zestawienie najciekawszych i najbardziej użytecznych modów dostępnych obecnie dla Monster Hunter Wilds.
To absolutna podstawa. Jeśli planujesz instalować jakiekolwiek inne modyfikacje skryptowe, najprawdopodobniej będziesz potrzebować REFramework. Narzędzie to naprawia błędy silnika, pozwala na ładowanie skryptów Lua i otwiera drogę dla bardziej zaawansowanych funkcji.
Współczesne gry często nadużywają efektów takich jak winietowanie (przyciemnianie rogów ekranu), aberracja chromatyczna czy motion blur. Jeśli wolisz czysty, ostry obraz bez zbędnych „filmowych” filtrów, ten mod jest dla Ciebie. Często pozwala również zyskać kilka klatek na sekundę.
Wielkie potwory wymagają szerokiego pola widzenia. Domyślna kamera w MH Wilds bywa umieszczona zbyt blisko postaci, co utrudnia ocenę sytuacji podczas walki z ogromnymi bestiami. Ten mod pozwala oddalić kamerę znacznie bardziej niż pozwalają na to ustawienia gry.
Masz dość ciągłego zbierania ziół i miodu na mega potiony? Ten mod sprawia, że przedmioty zużywalne (mikstury, amunicja, powłoki) nie znikają z ekwipunku po użyciu. Idealne do testowania broni lub dla graczy, którzy chcą skupić się wyłącznie na akcji.
Seria Monster Hunter słynie z tego, że nie pokazuje pasków życia potworów. Dla weteranów to zaleta, dla wielu graczy – utrapienie. Ten mod dodaje prosty pasek zdrowia nad głową potwora, dzięki czemu dokładnie wiesz, ile obrażeń musisz jeszcze zadać.
Jeśli szukasz czegoś więcej niż same paski życia, ten mod jest dla Ciebie. Wyświetla on szczegółowe statystyki: zadawane obrażenia (DPS meter), czas trwania buffów, wytrzymałość potwora i wiele więcej. To idealne narzędzie dla min-maxerów chcących optymalizować swoje buildy.
To modyfikacja dla osób, które nie mają czasu na grind. Pozwala na tworzenie dowolnego ekwipunku u kowala bez posiadania wymaganych materiałów (łusek, kłów, klejnotów). Warto go pobrać, bo dzięki niemu można natychmiast testować dowolny pancerz lub broń bez wielogodzinnego polowania na rzadki drop.
Finałowy dzień E-Mistrzostw Warszawy by Lenovo za nami – a działo się naprawdę dużo. Turnieje w League of Legends i EA Sports FC 26 przyciągnęły wielu młodych graczy, a aktywności dodatkowe – od warsztatów AI po kreatywne konkursy – zapewniły atrakcje także osobom mniej zaznajomionym z esportem.
E-Mistrzostwa Warszawy by Lenovo to projekt, który połączył budowanie lokalnej społeczności z promowaniem odpowiedzialnego korzystania z nowych technologii. Nieszablonowa formuła przyciągnęła ponad 200 uczestników, którzy próbowali swoich sił w różnych aktywnościach: od sportu, przez grafikę cyfrową, po esport.
“Niezwykle cieszy nas tak różnorodne zaangażowanie w ten projekt, zarówno pod kątem uczestników, jak i partnerów. Pierwsze e-mistrzostwa pokazały, że warto stawiać na innowacyjne metody aktywizacji mieszkańców. Szczególnie cenne są tu aspekty edukacyjne, które do projektu wniosły Lenovo oraz warszawskie biuro Parlamentu Europejskiego” – mówi Łukasz Trybuś, prezes Polskiego Związku Esportu.
Laureatami pierwszej edycji E-Mistrzostw Warszawy by Lenovo zostali:
E-bieg – Matsvei Kukovich i Oliwia Nikolaidi
Konkurs kreatywny AI – Grzegorz Dolacinski
Turniej FC 26 – Majkel
Turniej League of Legends – CAMP
Zwycięzcy odebrali nagrody o wartości 20 tysięcy złotych. Lenovo Polska, jako partner tytularny e-mistrzostw przekazał zwycięzcom topowy sprzęt ze swojego portfolio – przenośną konsolę Lenovo Legion Go S, monitory Lenovo Legion 27Q-10 27” 240Hz, słuchawki Lenovo Legion H600 i słuchawki douszne Lenovo E310, plecaki Lenovo Select Targus 16′, a także bilety VIP na mecz Legii Warszawa i gadżety od Ekstraklasy.
Przestrzeń Showroomu Lenovo & Motorola posłużyła także jako miejsce inspiracji. Uczniowie z Technikum nr 7 oraz Technikum nr 24 wzięli udział w warsztatach z zakresu sztucznej inteligencji prowadzonych przez ekspertów Lenovo. To nie pierwsza tego typu okazja – showroom regularnie gości uczniów i nauczycieli z warszawskich szkół, aby wspierać rozwój kompetencji przyszłości.
“Gaming jest jednym z najważniejszych filarów działalności Lenovo, dlatego z dumą wspieramy to wyjątkowe wydarzenie i udostępniamy przestrzeń Showroomu Lenovo & Motorola. . To miejsce służy edukacji i budowaniu świadomości technologicznej wśród wszystkich pasjonatów nowych technologii. W Lenovo wierzymy w siłę społeczności i wspólnych doświadczeń, a pierwsze E-Mistrzostwa Warszawy są inicjatywą, która realnie wzmacnia lokalną społeczność graczy i podnosi rangę całej sceny esportowej – mówi Ewelina Woldan, Communication Manager Lenovo Polska.
Projekt zorganizował Polski Związek Esportu przy wsparciu Lenovo i partnerstwie Urzędu Miasta Warszawy, centrum multimedialnego Europa Experience oraz Ekstraklasy.
Gatunek extraction shooterów jest popularny, ale wielu graczy odstrasza. Escape from Duckov to świetna propozycja dla tych, którzy nie przepadają za PvP, ale mają ochotę na solidną porcję wymagającej rozgrywki.
Chińska strzelanka podbiła Steama i zdobyła wielkie uznanie. To nie dziwi, ponieważ oferuje angażującą rozgrywkę, rozbudowany system postępów i satysfakcjonujące potyczki, a jednocześnie możemy tutaj bawić się całkowicie solo – bez potrzeby martwienia się innymi graczami.
W porównaniu do większości extraction shooterów, Escape from Duckov oferuje przede wszystkim inną perspektywę. Tutaj akcję obserwujemy od góry, a nie z oczu bohatera czy zza jego pleców. Wcielamy się też nie w człowieka, a w… kaczkę. Tudzież innego ptaka, zależnie od tego, jak spersonalizujemy wygląd postaci.
Po krótkim tutorialu trafiamy po raz pierwszy z naszej bazy na pierwszą mapę. Eksplorujemy lokacje, zbieramy zasoby, mamy szansę znaleźć nową, lepszą broń i pancerze – no i staramy się przeżyć spotkania z wrogo nastawionymi kurczakami czy innymi wrogami. Po powrocie rozpoczynamy aktywację pierwszych ulepszeń i stopniowo rozbudowujemy bazę.
Założenia rozgrywki są więc jasne i proste od samego początku. Gramy po to, by ulepszać zarówno naszego bohatera – poprzez zdolności pasywne odblokowywane w drzewku talentów – oraz bazę, którą wyposażamy w kolejne stanowiska craftingowe, by po wielu godzinach gry móc wytwarzać nawet całkiem porządne uzbrojenie. Zanim do tego dojdzie, kolejne rundy (w wypadku śmierci) zaczynamy tylko ze skromnym pistoletem.
Rozwój jest dobrze zaplanowany i przemyślany, nic się w tym zakresie nie dłuży. Jednak ten aspekt nie wystarczyłby, żeby Duckov było grą godną polecenia. Na szczęście gameplay związany z wypadami poza bazę jest szalenie przyjemny. Sterowanie jest precyzyjne i wygodne, a strzelanie jest jednocześnie wymagające, ale też po prostu bawi, szczególnie gdy dobrze nam idzie, rzecz jasna.
Twórcy zadbali o sporą różnorodność pistoletów, karabinów czy strzelb, a zabawę urozmaicają granaty, miny czy bomby gazowe. Jest tutaj system obciążenia, więc rzadko kiedy możemy nosić ze sobą wszystko, co byśmy chcieli – co wymusza na nas decyzje związane z wyposażeniem i związaną z nim taktyką odnośnie podejścia do potyczek.
Deweloperom udało się też w ciekawy sposób zadbać o różne poziomy wyzwania. Począwszy od tradycyjnego wyboru trudności, możemy porwać się na coś poważniejszego, jeśli wybierzemy się na misję w nocy – kiedy spotkamy na przykład zupełnie innych wrogów, silniejszych niż ci, którzy występują za dnia.
Brak starć z innymi graczami i skupienie się na rywalizacji z botami wcale nie przeszkadza, ponieważ komputerowi wrogowie często potrafią dać w kość. Jednak nieobecność aspektu PvP z pewnością przekona wielu użytkowników, którzy nie przepadają za ideą „nękania” słabo uzbrojonych graczy przez innych, świetnie wyposażonych, którzy spędzili już w grze setki godzin.
Jedyną większą wadą Escape from Duckov jest nieco irytujący na dłuższą metę system ekwipunku. Zarządzanie wszystkimi zasobami, szczególnie gdy uzbieramy ich sporo, bywa frustrujące – co zresztą jest częstą przypadłością każdego przedstawiciela tej kategorii strzelanek.
Biorąc pod uwagę stosunkowo niską cenę i jakość podstaw rozgrywki, Escape from Duckov to gra bez dwóch zdań warta polecenia. To przyjemny, niezobowiązujący shooter, który jednak potrafi też rzucić spore wyzwanie, a przy okazji oferuje specyficzny, lekki i humorystyczny klimat.
Nowe Anno nie jest idealne, ale to wciąż jedna z najlepszych gier wydanych przez Ubisoft w ostatnim czasie. Świetnie rozwija pomysły z poprzedniej odsłony, choć kampania okazuje się sporym rozczarowaniem.
Pax Romana to strategia z gatunku city-builderów, a więc podstawą rozgrywki jest ponownie rozbudowa naszego miasta – czy nawet kilku miast w późniejszych fazach gry. Tak jak w Anno 1800, zaczynamy od wyznaczania ulic, stawiania pierwszych domów. Sequel ten bardzo przypomina odsłonę wydaną sześć lat temu.
W miarę zaspokajania potrzeb mieszkańców rozwijamy ich domostwa, by pozyskiwać obywateli coraz wyższych klas. W ten sposób dbamy o to, żeby dysponować pracownikami różnego rodzaju, w tym oczywiście tymi, którzy zajmą się pracą na roli czy w kopalniach. Nie możemy więc po prostu ulepszyć wszystkich dzielnic, bo zostaniemy bez robotników.
Produkowanie różnych dóbr także wygląda bardzo podobnie do systemu z Anno 1800. Budujemy zakłady, które razem z innymi miejscami pracy stanowią łańcuchy produkcyjne. Żeby tworzyć chleb, najpierw trzeba zbudować pole pszenicy, młyn i tak dalej. Cały system rozwoju nie będzie dla nas żadną zagadką, jeśli spędziliśmy w poprzedniej części chociaż parę godzin.
Oczywiście Anno 117 to zupełnie inny okres historyczny, więc dysponujemy innymi produktami, technologiami i możliwościami. Do nowości względem 1800 możemy zaliczyć też – w końcu – rozbudowane drzewko rozwoju technologicznego, które pozwala specjalizować się w różnych aspektach progresu: ekonomicznym, społecznym czy nawet militarnym.
Powraca też możliwość zakładania miasta w dodatkowym regionie i w tym wypadku jest to Albion, czyli Brytania. Tworzymy tam zupełnie inne budynki i przedmioty, dysponujemy innymi terenami – choćby bagnistymi – i rozwijamy ten obszar starając się wybierać między romanizacją obywateli, lub zachowywaniem ich celtyckich zwyczajów.
Dla wszystkich, którzy nie mieli styczności z serią, przygotowano fabularną kampanię. Ta okazuje się jednak sporym rozczarowaniem, a fani mogą ją spokojnie pominąć i po prostu cieszyć się rozgrywką w trybie sandboksowym. Kampania jest najzwyczajniej w świecie nudna, momentami irytująca – choćby przez obecność misji typu: „popłyń okrętem do punktu A na mapie, a potem do punktu B, żeby z kimś porozmawiać”.
Historia ma wręcz telenowelowy charakter, bohaterowie nie mają ciekawych osobowości, rozwój opowieści nie jest interesujący. Wydaje się wręcz, że suchy i pozbawiony fabuły tutorial byłby przyjemniejszy w odbiorze, a przy okazji mógłby mieć lepsze tempo.
Trudno jednak skupiać się na kampanii i jej jakości, skoro podstawy rozgrywki są świetnie przemyślane – w dużej mierze przez to, że mocno opierają się na Anno 1800, co dla niektórych też może być lekkim rozczarowaniem. Różne nowości w dobry sposób rozwijają jednak utartą formułę.
Poza drzewkiem technologii, otrzymujemy też w nowej części cyklu aspekt militarny. Walczyć z oponentami możemy już nie tylko na morzu, ponieważ możemy rekrutować lądowe oddziały piechoty, kawalerii, a nawet machiny oblężnicze. Takie rozwiązania były już wiele lat temu obecne w serii Anno, więc ich obecność zapewne ucieszy niektórych fanów. Trzeba jednak zaznaczyć, że w trybie gry swobodnej możemy sobie zupełnie możliwość wojny zablokować.
Anno 117 jest też grą bez wątpienia piękną. Jak na strategię tego typu oferuje bogatą w szczegóły oprawę, dzięki której aż chce się przybliżać widok, obserwować z bliska ulice, zakłady produkcyjne czy ludzi pracujących w polu. Przyjemna muzyka też pomaga budować sielski klimat towarzyszący zabawie.
Pax Romana jest grą, która mogłaby oferować lepszą kampanię fabularną, ale gameplay i systemy rozgrywki potrafią wciągnąć bez reszty. Być może warto trochę poczekać z zakupem, ale z pewnością grzechem byłoby nową produkcję Ubisoftu zupełnie zignorować.
Ogromny świat, mnóstwo rodzajów przeciwników, misji, aktywności i mnogość mechanik rozgrywki. W Crimson Desert niewątpliwie widać wielki potencjał, tylko czy deweloperzy będą w stanie w pełni go zrealizować?
Koreańskie Pearl Abyss to twórcy popularnego MMO akcji – Black Desert Online. Crimson Desert początkowo zresztą również miało być grą sieciową, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnowano. Produkcja ta, która ma ukazać się w przyszłym roku, to singlowy RPG, w którym roi się od przeróżnych pomysłów.
Fundamenty są dosyć bezpieczne, a wielka ambicja deweloperów tkwi w szczegółach. Gra zaoferuje wielki open-world z kilkoma regionami, które przemierzymy jako Kliff Macduff – członek klanu Greymanów. Akcja toczy się na kontynencie Pywel, w świecie ogarniętym wojną i politycznymi intrygami, a całość łączy elementy mrocznej, epickiej fantasy i bardziej „brutalnej”, przyziemnej polityki rodem z Gry o Tron.
Twórcom zależy na zaoferowaniu dobrego poczucia eksploracji, a w zwiedzaniu ogromnego świata pomogą nie tylko wierzchowce, ale też system szybowania po skoku z dużej wysokości oraz mechanizm wspinaczki rodem z Breath of the Wild i podobnych tytułów. Nad kontynentem unoszą się powietrzne wyspy, więc okazji do skoków i swobodnego spadania na właściwą powierzchnię będzie pewnie sporo.
Ambicje Pearl Abyss najbardziej widać w systemie walki, który jest niezwykle głęboki i rozbudowany. Otrzymamy wiele rodzajów broni do wyboru, a każda zaoferuje mnóstwo ciosów, ataków specjalnych i kombosów. Podczas potyczek użyjemy też różnych rodzajów magii ofensywnej oraz defensywnej.
Twórcy określają walkę jako kinetyczną i mocno fizyczną. Widać zresztą, że przypomina nie tylko dynamiczne gry akcji, ale także… sporty walki w stylu MMA. Bohater używa mieczy, toporów czy włóczni, ale potrafi też chwycić wroga i przerzucić go za plecy, albo powalić niczym w zawodach wrestlingowych.
Dużą rolę odegra też parowanie ciosów, choć Crimson Desert to nie soulslike. To przede wszystkim gra, w której użytkownicy będą mogli poczuć się jak potężni wojownicy – szczególnie podczas starć z grupami zwykłych wrogów, ponieważ spotkania z bossami mogą już być większym wyzwaniem. Deweloperzy kładą duży nacisk na to, by wszyscy poważniejsi przeciwnicy byli bardzo różnorodni i za każdym razem czymś nas zaskakiwali.
Gra ma być wypełniona zawartością, a poza wątkiem głównym i fabularnymi misjami pobocznymi zajmiemy się craftingiem, alchemią, łowieniem ryb, szukaniem zbiegów czy nawet trenowaniem wierzchowca – a to tylko te przykłady, o których już słyszeliśmy. Twórcy mają pewnie parę asów w rękawie.
Tytuł prezentuje się też świetnie pod względem wizualnym, może poza jednym elementem, czyli efektami cząsteczkowymi, z którymi – podobnie jak w MMO Black Desert – trochę przesadzono. Pozostaje mieć nadzieję, że wśród opcji graficznych znajdzie się taka, która pozwoli zmniejszyć wizualny chaos na ekranie.
Crimson Desert ma dać nam niemal wszystko to, co znamy z innych gier RPG w otwartych światach, a nawet więcej. Wszystko to w ramach jednej produkcji. Czy Pearl Abyss faktycznie podoła, a koreańska produkcja zachwyci? Można podchodzić do tego sceptycznie, ale na pewno warto trzymać za ten projekt kciuki, bo jeśli się uda, to z pewnością będzie czymś wyjątkowym.
Czasem nie potrzebujemy fotorealistycznej grafiki ani otwartego świata o powierzchni kontynentu. Czasem wystarczy znana melodia z menu głównego, by przenieść się do czasów, gdy największym zmartwieniem była praca domowa z matematyki. Oto zestawienie tytułów, które ukształtowały pokolenie graczy i do których wracamy z niesłabnącym sentymentem.
Pamiętajcie, to zestawienie bardzo osobiste. Koniecznie podzielcie się w komentarzach, w jakie gry Wy najchętniej graliście w szkolnych czasach.
To spokojna, wręcz relaksująca strategia, która w pamięci zapisała się jako bardziej osobista i szczegółowa wersja The Settlers. W „Bramach Asgardu” nie dowodzimy bezimienną masą, lecz dbamy o każdego wikinga z osobna – dajemy mu pracę, żenimy go i obserwujemy, jak zdobywa doświadczenie w swoim fachu. Magia tej gry tkwi w niespiesznym tempie i satysfakcji płynącej z obserwowania tętniącej życiem wioski, gdzie każdy detal, od pieczenia chleba po produkcję miodu, ma swoje uzasadnienie i niezaprzeczalny urok. Oczywiście ważna jest też fabuła, a ta, ze względu na powiązania z mitologią nordycką, zapada w pamięć.
Diablo 2
Mroczne arcydzieło Blizzarda to definicja gatunku hack’n’slash, która na zawsze zmieniła nasze postrzeganie gier action-RPG. Gotycka atmosfera, niepokojąca muzyka i ten charakterystyczny dźwięk wypadającego złota czy rzadkiego przedmiotu tworzyły pętlę uzależnienia, z której nie chcieliśmy się wydostać. Nawet po latach budowanie idealnego drzewka umiejętności i walka z Baalem w poszukiwaniu perfekcyjnego ekwipunku dają tę samą, pierwotną satysfakcję, co dwie dekady temu. Dlatego cieszy fakt, że Diablo 2 doczekało się odświeżonej wersji.
Gothic
Dla polskich graczy ten tytuł to absolutna legenda i swoisty fenomen kulturowy, głównie dzięki niepowtarzalnemu, gęstemu klimatowi i genialnemu dubbingowi. Surowy świat Górniczej Doliny nie prowadził nas za rękę, ucząc pokory na każdym kroku, gdzie nawet przerośnięty kurczak mógł być na początku śmiertelnym zagrożeniem. Choć sterowanie było (i jest) toporne, to właśnie ta szorstkość i poczucie bycia „zerem”, które powoli pnie się w hierarchii obozów, sprawiają, że zdanie „Witamy w Kolonii” brzmi dziś jak powrót do domu. Nie wiemy jak Wt, ale my z niecierpliwością czekamy na premierę remake’u.
Harry Potter i Kamień Filozoficzny (PC)
Pecetowa wersja przygód młodego czarodzieja to dla wielu definicja cyfrowego dzieciństwa, pełna kanciastych modeli i specyficznego uroku, którego próżno szukać w nowszych, bardziej filmowych adaptacjach. Eksploracja tajemniczego Hogwartu, szukanie sekretnych przejść ukrytych za obrazami i zbieranie Fasolek Wszystkich Smaków sprawiało, że naprawdę czuliśmy się uczniami szkoły magii. Mimo upływu lat i prostoty rozgrywki, rzucanie na przeciwników zaklęcia „Flipendo” wciąż wywołuje uśmiech i przywołuje wspomnienia beztroskich popołudni.
Red Alert 2
To strategia czasu rzeczywistego, która idealnie łączyła dynamiczną, szybką rozgrywkę z absurdalnym, filmowym humorem klasy B i niezapomnianą, rockową ścieżką dźwiękową Franka Klepackiego. Widok sterowców Kirov przysłaniających niebo czy bojowych delfinów w akcji to obrazy, które na stałe wyryły się w pamięci fanów RTS-ów, tworząc unikalny styl wizualny. Red Alert 2 do dziś pozostaje niedoścignionym wzorem gry, która nie bierze siebie zbyt poważnie, oferując czystą, nieskrępowaną frajdę z siania zniszczenia w alternatywnej wersji historii.
Stronghold Crusader
Przeniesienie budowy średniowiecznych zamków na gorące piaski Bliskiego Wschodu okazało się strzałem w dziesiątkę, oferując idealny balans między ekonomią zarządzania osadą a militarną obroną murów. Twierdza: Krzyżowiec to gra, w której dbanie o popularność i produkcję chleba było równie emocjonujące, co odpieranie zmasowanych szturmów arabskich łuczników czy zmagania z historycznymi przeciwnikami. Teksty doradcy, takie jak „Ludzie nas kochają, mój panie”, stały się kultowe, a satysfakcja ze stworzenia niezdobytej fortecy na pustyni nie słabnie mimo upływu lat.
The Sims 2
Druga odsłona najsłynniejszego symulatora życia to dla wielu fanów szczytowe osiągnięcie serii. To tutaj historie mieszkańców Dziwnowa czy Miłowa nabrały prawdziwej głębi, a absurdalny humor Maxis mieszał się z prozą życia codziennego w sposób, którego nowsze części często nie potrafią już podrobić. The Sims 2 to nie tylko budowanie domów i słynne zabieranie drabinek z basenu, ale przede wszystkim symulacja z duszą, gdzie każde pragnienie i obawa Sima miały realny wpływ na nieprzewidywalną rozgrywkę.
Fable
Świat Albionu oczarował nas baśniową atmosferą i słynną obietnicą Petera Molyneux, że „za każde działanie czekają nas konsekwencje”, co pozwalało na swobodne kształtowanie bohatera od małego chłopca do legendy. Niezależnie od tego, czy wybieraliśmy ścieżkę szlachetnego herosa z aureolą nad głową, czy rogatego złoczyńcy, gra urzekała specyficznym, brytyjskim humorem i niezwykłą lekkością rozgrywki. Fable to nostalgiczna podróż do krainy, która choć nieco mniejsza niż nam obiecywano, nadrabiała to niepowtarzalnym charakterem i magią, w której po prostu chce się przebywać.
Dungeon Keeper 2
W tej produkcji rola „tego złego” sprawiała ogromną frajdę, bo pozwalała nam budować śmiercionośne lochy, zastawiać pułapki i hodować hordy przerażających potworów. Mechanika polegająca na fizycznym „policzkowaniu” chochlików, by pracowały szybciej, oraz wszechobecny czarny humor narratora nadawały rozgrywce unikalny, złośliwy i niezwykle satysfakcjonujący charakter. Dungeon Keeper 2 to mistrzowskie połączenie strategii i zarządzania, które udowodniło, że czasem „dobrze jest być złym”, oferując perspektywę, której we współczesnych grach wciąż bardzo brakuje.
Heroes III
Niekwestionowany król strategii turowych w Polsce, tytuł absolutny, który łączył pokolenia i niszczył przyjaźnie podczas wielogodzinnych sesji w trybie „Gorące Krzesła” przy jednym monitorze. Ponadczasowa, ręcznie rysowana grafika 2D, genialna i majestatyczna ścieżka dźwiękowa dla każdego zamku oraz słynny syndrom „jeszcze jednej tury” sprawiają, że gra ta jest praktycznie nieśmiertelna. Do tej gry wraca się nie tylko z sentymentu, ale przede wszystkim dla czystej, nieskazitelnej jakości rozgrywki.